Twitter

.:EVENTY:.

Brak

.:POGODA:.

Amera postanowiła dalej nie rozpieszczać swojego wilczego imperium. Pogoda więc szaleje.
Czasami pada deszcz, zaraz jest słońce, a raz mgła. Pogoda zależna jest od twoich emocji, jak myślisz jaki armagegedonis musi się dziać skoro wszyscy odczuwają jakieś emocje?

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

RAVEN - Moderatorka
Howrse - Fugitive Raven
Gmail - fugitiveraven@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Hej anonie!
Wbijaj do nas na czat i pogadaj z nami, co ci szkodzi? ;)

"Szybcy jak wiatr, spokojni jak las, zapalczywi niczym ogień, niewzruszeni jak góry, niepoznani jak ciemność, gwałtowni niczym piorun – tacy wini być żołnierze"

Data:
31 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Elentiya Alharis
INFORMACJE
KONTAKT: gloomrise@gmail.com, Advesari (hw), Slake (dg), Slake Sparrow (skype)
WIEK: Jej ciało ma 20 lat
PŁEĆ: Wadera/Kobieta
RASA: Demon, choć tak naprawdę jest czymś gorszym. Z czym nie czuje się wcale dobrze.
ŚCIEŻKA: Morderca
POCHODZENIE: Edom (inny wymiar)
ORIENTACJA: Heteroseksualna
PARTNER: Brak
ZAUROCZENIE: Vertus von Havoc, Alcali von Jormundgar
POTOMSTWO: Nie widzi się w roli matki, a po drugie w tym wymiarze nie może mieć dzieci
KREWNI: Już nikogo nie pamięta

OBLICZE POSTACI
CHARAKTER: Z pozoru jest po prostu natarczywą, porywczą i brutalnie gwałtowną postacią. Z pozoru nie przywiązuje wielkiej wagi do innego życia, a wręcz cieszy ją śmierć innej osoby. Jedynie niewielką sympatią darzy poniektórych ze swego rodu, można by rzec, że jest zbyt zamknięta, by odsłonić się przed kimkolwiek, gdyż tak po prostu jest jej łatwiej, nigdy nie ufała nikomu bezgranicznie, zawsze jej ufność była ograniczona do pewnego stopnia. Jedyną osobą, której ufała bezgranicznie była ona sama, nigdy nie była uległa, zawsze sama decydowała za siebie, nie kierowała się opiniami innych. Jednak za jej charakterem kryje się coś głębszego, co niewielu umie pojąć. Dawno temu, możliwe że z powodu odrzucenia w jej psychikę wdarł się element obcy, astralny byt, a być może nawet kilka takich istot. Jej charakter jak i psychika rozdarły się na kilka części, części zupełnie niezależne od siebie, dzielące ze sobą jedynie wspomnienia i ciało. Dawna osobowość... jak gdyby zanikła, a wręcz rozpłynęła się, jednakże czasami na krótką chwilą udaje jej się odzyskać kontrolę, lecz czy nadal jest ta samą osobą co wcześniej? Nie, nigdy prawdopodobnie nie będzie tą samą, wesołą i niewinną dziewczynką, uległa przemianie jak wszystko w tym świecie. Rozłam jej osobowości jest na tyle ogromny, że w jednej chwili może ona kogoś uważać za sprzymierzeńca i razem z nim walczyć, a w drugiej uznać za wroga i zabić wbijając szpony w jego plecy. Mimo, że lubi towarzystwo innych, często stroni od niego, obawiając się o innych. Jej największą zaletą jest nieprzewidywalność, nie da się przewidzieć jej zachowania w danej sytuacji, nie da się zgadnąć tego, jak postąpi. Za to ona po zachowaniu wroga lub po jego postawie potrafi mniej więcej wywnioskować co zrobi następnie. Jest metodyczna, sprytna i przebiegła jak lis. Z każdej sytuacji wychodzi cało, nie ważne jak poważna była ta sprawa. Potrafi dogadać się z każdym, zawsze znajduje odpowiednie słowa lub cięte riposty, ma istny dar przekonywania. Umiejętności tych używa do manipulowania wilkami i zwykle radzi sobie z nimi, przeciągając ich na swoją stronę. Potrafi śmiać się z każdej, nawet najmniejszych rzeczy, wszystko umie obrócić w świetny żart. Z reguły jest zawsze uśmiechnięta, a na każde oskarżenie ma chociaż jedną odpowiedź. Bardzo troszczy się o osoby, które kocha. Doświadczyła tyle strat w swoim życiu, że nie chce ponownie przez to przechodzić. Elentiya często mocno reaguje na swoje uczucia, co może mieć ukierunkowanie na jej ciemniejsze emocje, które sprawiają, że można ją szybko rozzłościć. Jednak nie można jej lekceważyć. Jest niebezpieczna i bezlitosna. Jest mistrzynią likwidowania wszelkich problemów, nie ważne jaką metodą. Jeśli na ciebie poluje – nie uciekniesz. Jeśli staniesz jej na drodze – zginiesz. Nie zna litości. Jest stanowcza i dobroczynna, jednak do granicy, która jest cienka niczym włos, a gdy wpadnie w szał, nie przestanie dopóki nie straci sił, lub nikt nie pozbawi jej przytomności. Jedyną osobą, która wtedy potrafi ją uspokoić jest Alcali. Jest bardzo odważna. Słowo strach nie istnieje w jej życiu. Jest realistką, zawsze analizuje swoje poczynania lub ruchy wroga i dopiero wtedy obmyśla plany. Co nie znaczy, że nie potrafi szybko myśleć. Jest idealnym strategiem, wszystko potrafi obmyślić w ułamku sekundy lub pod wpływem impulsu. Zawsze obserwuje swojego wroga i z reguły jest zawsze trzy kroki przez nim. Nie zna pojęcia miłości, przyjaźni czy zaufania. Nigdy nie ucieka z pola walki, jest lojalna i honorowa, nienawidzi zdrajców. Nie odczuwa także poczucia winy i nie ma wyrzutów sumienia odnośnie do swoich czynów. Jednak tak naprawdę, jej charakter jest jedynie murem, fasadą blokującą jej przeszłość, ten nieczuły potwór powstał jedynie z samotności, który sprowadził ją na skraj obłędu.

APARYCJA: o

APARYCJA PRZEMIANY: o

UNIKALNA MOC: Elen poprzez dotyk, mogła spowodować ból, nawet bezwiednie. Jednak miało to swoją cenę. Cały czas jej ciało było paraliżowane przez ból. Ciskając całą swoją moc w kogoś, jej ból delikatnie ustaje, jednak osoba obdarzona jej mocą przez chwilę się szarpie, a potem umiera w męczarniach. Kiedyś nawet nikt nie mógł jej przytulić, poklepać po ramieniu, pocałować. Z czasem nauczyła się to kontrolować, kiedyś pulsujące atramentowe żyłki przeniosły się na zewnątrz jej skóry. Teraz przypominają strużki dymu, które od czasu do czasu krążą wokół jej ciała, a ból nie przenosi się na inną osobę, dopóki Elentiya tego nie zachce. A samo jej cierpienie osłabło.

UMIEJĘTNOŚCI:
Siła:  15★
Zwinność:  20★
Szybkość:  15★
Wytrzymałość: 15★
Zdrowie:  10★
Unikalna moc:  29★

EKWIPUNEK
SOLARY: 50S

INNE: -

SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE
REPUTACJA: Ma całkiem dobrą reputację, lecz to chyba tylko dlatego że wszędzie chodzi z Alcalim. Uchodzi za osobę przyjemną i miłą, lecz zamkniętą w sobie.

LUBI: Głównie słodycze, książki i muzykę

NIE LUBI: Nie znosi niesprawiedliwości, niewolnictwa i niepotrzebnego okrucieństwa.

RELIGIA: Wierzy we wszystkich bogów, jednak uznaje że żaden z nich nie jest dobry. Czyli- wierzy w zło, a także w to, że ktoś nad nami czuwa.

ZGROMADZENIA: -

ZAINTERESOWANIA: JJeździectwo, szermierka, muzyka... trochę tego będzie.

FOBIE: Choć, nie można tego nazwać fobią to istnieje coś takiego. Elentiya boi się odrzucenia przez otoczenie- i dlatego wciąż trzyma się jednej grupy.

WSKAZÓWKI DLA INNYCH AUTORÓW: Jeśli spotkasz Elentiyę samą (gratulacje, jest to trudny wyczyn) to i tak wiedz, że albo Vertus, albo Alcali kręci się gdzieś w pobliżu. Elentiya nie lubi kontaktu fizycznego, dlatego z pewnością jej nie przytulisz ani nie podasz jej ręki, dopóki ona tego nie zachce. Trudno ją zawstydzić, dlatego rumieńce nie będą u niej występować zbyt często.

INNE:
- Uwielbia wszelkiego rodzaju błyskotki i "bogate" suknie. Przez to uchodzi za osobę dosyć próżną, mimo tego, że na co dzień ubiera klasyczne stroje łowieckie.
- Nie lubi alkoholu, i zwykle to ona jest jedyną trzeźwą osobą z "Edomowego Trio"
- Niektórzy porównują jej głos do syreniego.
- Podobnie jak jej przyjaciel, prowadzi wykres zabójstw na jej rękach. Obecnie ma "zakreskowane" obie ręce od nadgarstków po ramiona.
- Elentiya jako człowiek: KLIK

"Głupcy czekają, aż się potknę, a mądrzy wiedzą, że tego nie zrobię"

Data:
31 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Alcali Von Jormundgar
Posiada wiele imion, jednak mało kto go tak naprawdę zna. Jego pełne imię brzmi Alcali, i to imię nigdyś budziło strach w każdym bez wyjątku. Teraz jedynie może przedstawiać się jako Alcali Von Jormundgar, mając nadzieję że to imię i nazwisko ktoś pamięta, lub mając nadzieję, że niedługo świat sobie przypomni kim tak naprawdę jest.

Znalezione obrazy dla zapytania pamiętniki wampirów wilkołak
INFORMACJE
KONTAKT: gloomrise@gmail.com, Advesari (hw), Slake (dg), Slake Sparrow (skype)
WIEK: Nie zliczyłbyś... Lecz zależy od którego momentu jego życia byś liczył, jeśli wiek ciała- jest to 24 lata, jeśli wiek od wyjścia na Diamentowy Kontynent- będzie to około... godziny?, a jeśli od stworzenia- jest to ponad dwadzieścia setek
PŁEĆ: Basior/Mężczyzna
RASA: Można uznać, że jest demonem. Chociaż jeśli nazwałbyś go w ten sposób w jego obecności, z pewnością obudzisz jego gniew. Jest czymś gorszym od demona, gorszym od diabła.
ŚCIEŻKA: Łowca
POCHODZENIE: Edom (inny wymiar)
ORIENTACJA: Heteroseksualna
PARTNER: Nie chce się znowu zakochać, nie chce się także ograniczać
ZAUROCZENIE: Dawniej: Elentiya Arawn
POTOMSTWO: Alcali nie może mieć potomstwa, przynajmniej nie w tym świecie
KREWNI: Został stworzony przez boginię Slake, nie ma ojca ani rodziny.

OBLICZE POSTACI
CHARAKTER: Z pozoru jest to zwykły mężczyzna o nienagannych manierach i zniewalającym uśmiechu. Słyszałeś o ostatnich zaginięciach? O wilkach i ludziach pozbawionych rozumu? Trudno w to uwierzyć, ale tak... to był on. Ten wiecznie uśmiechnięty i skory do pomocy basior. Wydawało się, że jest idealny- delikatny, miły, przyjacielski, martwiący się o każde skaleczenie, gotowy skoczyć za każdym w ogień. Lecz tak naprawdę, jest to manipulant i kłamca światowej klasy, nie przejrzysz go, nie przewidzisz jego planów, nie zorientujesz się, że kłamał, dopóki nie podetnie ci gardła. I nawet wtedy będziesz przekonany, że to nie on, przecież to niemożliwe. Nadszedł czas, żebyście poznali alter ego Alcaliego! Jest on czymś, co pojawia się w koszmarach. By określić go jednym słowem, jedyne wydaje się pasujące. Potwór. Od zawsze był przebiegłym okrutnikiem, bezwzględnym i chytrym. Jest on do bólu szczery w swych zachowaniach jak i słowach. Zawsze mówi to, co ma na myśli- chyba że kłamstwo ma wyjść na jego korzyść. Kiedy ma zlikwidować kogoś, nie odpuści, i wykona wyrok w najbardziej pokręcony z brutalnych sposobów odbierania życia. O tym krążą wręcz legendy. Potrafi bawić się swoją ofiarą, dając jej pozory zwycięstwa, by zaraz uderzyć ze zdwojoną siłą. Jest cierpliwy i wykorzystuje błędy bardzo skrupulatnie, i nie wstydzi się podstępu mimo umiłowania do otwartej walki. Nieznana jest mu litość, czy miłosierdzie. Uwielbia zadawać ból i robi to swoim ofiarom z wyraźną pasją i radością... Nie zna strachu i gardzi innymi istotami. Kocha też smak krwi, oraz wojnę. Na niej właśnie dokonuje okrucieństw. Szanuje jedynie tych którzy pokażą że mogą stawić mu czoła bez strachu, lub są naprawdę potężni oraz tych którzy są bliscy mu okrucieństwem. Poza tym potrafi być bezwarunkowo lojalny, pod warunkiem że ten ktoś okaże się godzien być jego przyjacielem. Wtedy to potencjał Alcaliego uwalnia się całkowicie. Potrafi być wtedy oddany po życia kres, a nawet dłużej. Nie toleruje zdrajców, ani oszustów. Liczy sobie poddanie oraz posłuszeństwo. Często jest szorstki i nie przejmuje się zdaniem innych. Potrafi kontrolować większe ich grupy i wspaniale sobie z tym radzi. Alcali jest mimo wszystko zagadką. Zagadką dla postronnych, nie wnikających w jego mentalność osobników, bowiem charakter tego wilka nie jest jednoznacznie ukierunkowany, a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Nigdy nie wiadomo, co znaczą te lekko odsłonięte kły. Czy to jeszcze uśmiech, czy może już ostrzeżenie? W zależności od jego zachcianek, robi to co uważa za słuszne, bądź korzystne. Charakteryzuje go specyficzne poczucie humoru, którego mimo wszystko często używa. Jest to wilk mściwy, pamiętliwy i dziki. Wady? Arogancja. W sumie ona pozjadała wszystkie rozumy, prawda? I krytyka, uwielbia krytykować. Cięte riposty, do niego będzie należeć ostatnie słowo. Przeżyje samego Boga by mieć ostatnie słowo. Nie można mu ufać, jego charakter zawsze gdzieś się chybocze, jest nieprzewidywalny. Kto wie, może jest nawet trochę szalony?

APARYCJA: UZUPEŁNIĆ!

APARYCJA PRZEMIANY: UZUPEŁNIĆ!

UNIKALNA MOC: Tarcza - Jest on odporny na każdą moc, nieważne jak potężny byłby przeciwnik. Jest on odporny również na wszelkiego rodzaju trucizny, a także bronie wykorzystujące magię. Na jakiś czas potrafi również odebrać moc ofierze i sam ją wykorzystać. Potrafi przenieść tą moc na sojuszników, o ile stoją oni blisko niego.

UMIEJĘTNOŚCI:
Siła:  20★
Zwinność:  15★
Szybkość:  15★
Wytrzymałość: 15★
Zdrowie:  10★
Unikalna moc:  25★

EKWIPUNEK
SOLARY: 50S

INNE: -

SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE
REPUTACJA: Przedstawiając się jako król odległego królestwa, a także świetną grą aktorską nabawił się cudownej opinii miłego i zadbanego mężczyzny.

LUBI: Lubi wiele rzeczy. Wojnę, krew, chaos, mrok... Lubi także przebywać w lasach lub na klifach czy otwartych przestrzeniach.

NIE LUBI: Zostawmy to na kiedy indziej.

RELIGIA: Wierzy we wszystkich bogów, jednak uznaje że żaden z nich nie jest dobry. Czyli- wierzy w zło, a także w to, że ktoś nad nami czuwa.

ZGROMADZENIA: -

ZAINTERESOWANIA: Kobiety, szermierka, walka, jeździectwo... dużo tego będzie.

FOBIE: A czego może bać się diabeł? Nie boi się niczego.

WSKAZÓWKI DLA INNYCH AUTORÓW: Przy pierwszym spotkaniu zawsze gra wspaniałego i przyjacielskiego, a także ciekawego. Uwielbia plotki i inne tego typu rzeczy. Po prostu- nie odkryjesz jego złej strony, a możesz być jedynie zachwycony tym młodym człowiekiem.

INNE:
- Alcali jako iż jest istotą nie do końca żywą, nie musi ani spać, ani jeść, ani pić.
- Jego czarujący uśmiech, głębokie oczy w których można utonąć, a także ciepły, niski i pełen namiętności głos powoduje, że wadery szaleją na jego punkcie.
- Na lewym policzku, posiada małą bliznę po paznokciach Elentiyi.
- Prowadzi wykres zabójstw dokonanych przez niego. Z początku umieszczał kreskę na ręce za każde odebrane życie. Potem, gdy kreski sięgnęły do barku, zaczął spisywać swoje ofiary na liście, umieszczonej aktualnie w Edomie.
- Na palcach często nosi wiele pierścieni.
- Zawsze ma przy sobie broń, a jedną z najbardziej wyróżniających się elementów jego uzbrojenia jest miecz z wyrzeźbioną głową wilka. Z najtwardszej stali, wykuwany w ogniu Edomu.
- Podobnie jak jego przyjaciel, uwielbia alkohol i jest niepokonanym graczem w gry "hazardowe"
- Alcali jako człowiek: KLIK

"Nie słowa, lecz czyny miarą potęgi"

Data:
31 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Vertus von Havoc
(kiedyś zwany Valaxem)
Znalezione obrazy dla zapytania angry black wolf gif
INFORMACJE
PSEUDONIM: Belial
KONTAKT:  gloomrise@gmail.com (gmail) Advesari (hw) Slake (dg) Slake Sparrow
(skype)
WIEK: Nieznany, lecz jego teraźniejsze ciało ma 30
PŁEĆ: Mężczyzna/Basior
RASA: Demon, choć tak naprawdę jest czymś gorszym
ŚCIEŻKA: Cichociemny
POCHODZENIE: Edom (inny wymiar)
ORIENTACJA: Heteroseksualny
PARTNER: To nie dla niego
ZAUROCZENIE: Melairene
POTOMSTWO: Nienawidzi szczeniąt, z pewnością zagryzłby swoje potomstwo
KREWNI:
 -Lilith- matka. Stworzycielka wszelkich potworów, bezwzględna demonica i
jedna z pierwszych, którzy zostali stworzeni przez Lucyfera. Calypto
spotkał ją jedynie dwa razy, a sama Lilith ma go głęboko gdzieś - mimo, że
uważa go za jednego ze swoich potężniejszych potomków.
Halt Von Havoc- Ojciec, jeden z lordów Edomu. Zginął, gdy Calypto opuścił
Mrok. Nigdy nie przejmował się synem, zbyt zajęty sobą.

OBLICZE POSTACI
CHARAKTER: Jest tak samo zmienny jak pogoda. Naprawdę. Raz potrafi być szczery i względnie miły, a innym razem rzuca się na każdego, kto się zanadto zbliży. Ma raczej skomplikowaną osobowość, nie da się jej poznać i za jednym spotkaniem ocenić jakim jest wilkiem. Potrafi przechodzić z okrucieństwa do wspaniałomyślności, z optymizmu do pesymizmu, z marzyciela do osoby twardo stąpającej po ziemi. Jest uznawany za osobę niezwykle nieprzewidywalną, a czasami nawet za wariata. Chorobliwie ambitny, przez co często sprowadza na siebie kłopoty. Charakter Vertusa jest niezwykle złożony i trudno go rozgryźć. Stanowi zagadkę dla wielu, niemal twierdzę
nie do przeforsowania. Wróg ma z nim nie lada problem, bo bez wcześniejszego rozszyfrowania wilka nie można przewidzieć jego ruchów. Przy tym wielu dowódców wrogich oddziałów kapitulowało, bo… bo nie mogli znaleźć żadnego haka na Vertusa. Z jednej strony jest to dużą zaletą, lecz także czasami utrudnia współżycie z innymi, narażając ich na chwile niepotrzebnego zastanawiania się, o czym to Vertus myśli. Złośliwi mówią, że on w ogóle nie myśli.Myślenie Von Havoca? W jego łbie wciąż huczy od myśli, wizji, słowem – w tej wielkiej łepetynie ciągle coś się dzieje! Dlaczego tak a nie inaczej, w jaki sposób, z czym to się je, do czego kto pije, jak osiągnąć cel, co zrobić z… I tak w koło Macieju, cały czas. Nawet senne wizje nie opuszczają basiora w żaden dzień jego żywota.Nie czyni nigdy niczego pochopnie, parę razy zastanowi się i przemyśli swoją decyzję. Jest wyrachowany, każdą myśl doprowadza do końca. Ta umiejętność chłodnej kalkulacji, nieprzewidywalność i tajemniczość czynią z niego obraz wilka chłodnego, nieczułego i niedostępnego. Vertus nie jest z tych, którym można dopiec, a oni pójdą szlochać w kąt. Wręcz przeciwnie. Nie da sobie w kaszkę dmuchać- jest to niezwykle chamskie, cyniczne zwierzę, patrzące na wszystko przez pryzmat pogardy, mówiące z ironią, którą czasem jego słowa wręcz ociekają. Ktoś kiedyś napomknął, że to nie Vertus ocieka ironią, a ironia ocieka Vertusrm. Nawet każdy jego gest jest zwykle przesączony jadem. Dlatego też nie warto z nim zadzierać, bo potem może się okazać, że gdzieś na dnie pamięci basior zachował sobie nieciekawą sytuację... A pamięć tego osobnika jest świetna, więc „Wszystko, co powiesz, może zostać użyte przeciw Tobie”. A nuż nadarzy
się z Vertusiem sprzeczka, a ten wysunie Ci coś, co sobie zapamiętał i zdębiejesz, sam nie pamiętając, co wobec tego wilczego monstrum uczyniłeś… a gdy wpada w szał nie uspokoi się aż nie straci sił lub ktoś nie pozbawi go przytomności. Jest to bezpośredni basior objawiający często swój sadyzm i upodobanie do zadawaniu bólu. Wobec grupy swych najbliższych niemniej jednak lojalny i zawsze pomagający. Nie lubi gdy coś jest owijane w bawełnę, bądź gdy próbuje mu się zamydlić ślepia, stworzyć wokół niego iluzję czegoś. Spokojny i opanowany, lecz do pewnej granicy, która jest cienka niczym średnica włosa i którą niesłychanie łatwo przekroczyć. Co do swych wrogów- wobec nich jest zawsze bezwzględny, okrutny i srogi. Nazwany często wcieleniem demona, wcieleniem diabła. Jest po prostu odmieńcem, czymś bez jakiejkolwiek moralności czy też szanującego cokolwiek cudzego. Objawiający często przywódcze cechy, śmiały o niezachwianej wierze w swoje przekonania, jednakże nie ślepo wierzący. Zawsze zdawał się być pustą w środku, pozbawioną duszy istotą. W istocie posiada on duszę, lecz inną niż znane ludziom czy wilkom. Ta dusza jest
stworzona z nicości i wiecznej nienawiści. Nikt tego nie może pojąć, zapewne i on tego nie pojmuje. Nie czuje litości, miłości, jest - jak ktoś słusznie- potworem. Myśliwym, który jest prawą ręką śmierci...Jednak nie można nazwać go do końca złym. Dobry też nie jest. Jest... czymś pomiędzy. Iście neutralny. Nie opowie się po żadnej ze stron w czasie sporu, bo widzi plusy i minusy w każdej z nich. Zachowuje się też czasem tak, jakby nie zdawał sobie sprawy z własnego stanu społecznego. A im wyżej ktoś od niej stoi, z tym większą pogardą potrafi się do niego odnieść, tym większą gburowatość mu okazuje.Jego paradoksem jest to, że im coś jest trudniejsze, tym większe szanse że misja zakończy się powodzeniem. A na pewno nie wstydem poddania się, zresztą - i tak zawsze walczy do końca. Co do jego taktyki, walcząc ze słabszym przeciwnikiem, będzie bawił się z nim, ośmieszając go i denerwując na przemian, wydobywając z niego przy okazji potrzebne jej informacje. Ustalmy jedno, Vertus zawsze dostaje to, czego chce. Jeśli ofiara stawia opór – umiera. Nie ma innej możliwości. Wbrew pozorom, basior ten nie zabija każdego, kogo spotyka na drodze. Pozwala zwykle kilku osobnikom ujść z życiem, by mogli sławić w świecie jego potęgę i zwycięstwo. Jest strasznie dumny. Ceni sobie dumę ponad wszystko, więc "biada temu co
go zhańbi". Lubi odpowiadać zagadkami- tak by jego rozmówca nie mógł do końca przewidzieć jego planów. Choć jest też swoistą encyklopedią, uzyskanie od niego dokładnej odpowiedzi graniczy z cudem. Nie słucha nikogo, kto nie pokazał mu że ma przysłowiowe "jaja". Ceni sobie dyscyplinę i honor, jest lojalny i szczery do bólu. Choć czasem nie tak jak powinno, udaje mu się dotrzymać danego słowa. Jest też dość stanowcza - jak coś robi, to robi to i już. Nie lubi gdy ktoś mu staje wtedy na drodze. Nawet największe tortury nie wydobędą z niego tajemnicy, choć trudno zdobyć jego zaufanie. Do tego, nie można mu ufać. Ale jednego można być pewnym - jest ostatnią osobą, którą
można podejrzewać o zdradę. Oprócz tego jest również szalony. Zdarza mu się mówić samemu do siebie czy śmiać się z niczego w kompletnie beznadziejnych momentach.

APARYCJA: UZUPEŁNIĆ!

APARYCJA PRZEMIANY: UZUPEŁNIĆ!

UNIKALNA MOC: Potrafi przemienić się w bezkształtny dym, porusza się wtedy szybciej i jest w stanie przecisnąć się przez każdą szczelinę.

UMIEJĘTNOŚCI:
Siła:  20★
Zwinność:  15★
Szybkość:  15★
Wytrzymałość: 15★
Zdrowie:  15★
Unikalna moc:  20★

EKWIPUNEK
SOLARY: 50S

INNE: -

SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE
REPUTACJA: Nie cieszy się dobrą reputacją, lecz praktycznie nikt go nie zna, bez maski jest kompletnie inną osobą. Pojawia się tu i tam, szerząc zamęt, lecz mało kto kojarzy jego twarz.

LUBI: Jest mało rzeczy, które Vertus lubi. Jednak uznajmy że jest to wojna, krew... i inne nieprzyjemne rzeczowniki. Ponadto lubi walkę na miecze.

NIE LUBI: Och, Zeusie. Dużo tego będzie, lepiej i łatwiej po prostu nie wymieniać.

RELIGIA:  Wierzy we wszystkich bogów, jednak uznaje że żaden z nich nie jest dobry. Czyli- wierzy w zło, a także w to, że ktoś nad nami czuwa.

ZGROMADZENIA: Kiedyś przewodniczył Sekcie Krwawej Duszy, lecz ostatnio był zmuszony zabić całą sektę, teraz jedynymi znakami na istnienie tego zgromadzenia to tunele i komanty gdzieś pod terenami Diamentowego Kontynentu.

ZAINTERESOWANIA: Na Bogów, trudno powiedzieć, najlepiej patrz: "Lubi"

FOBIE: Nie boi się niczego. I nie są to ślepe zapewnienia lecz sprawdzone informacje, dlatego nie radzę próbować przestraszyć go na siłę, bo można go przez to jedynie rozzłościć.

WSKAZÓWKI DLA INNYCH AUTORÓW:  Najczęściej można spotkać go w barach (głównie w Elcrys) bądź w lasach. Często także w na klifach lub okolicach wejść do dawnej siedziby sekty.

INNE:
- Zawsze nosi przy sobie broń,
- Uwielbia każdy rodzaj alkoholu,
- Jest świetnym hazardzistą
- Zdarza mu się mówić dziwnymi językami, zupełnie tego nie kontroluje
- Vertus jako człowiek: KLIK

From Grypowolf

Od Melairene do Valaxa

Data:
25 sierpnia 2017
Komenatrze:
2 komentarze
   Jeden po drugim, aż nie zakończą swojej bezsensownej podróży, która i tak skończy się destrukcją. Jaki był cel zniszczenia? Komu przynosiło to więcej zadowolenia czy satysfakcji od tego, co mogliby wspólnie zbudować na podwalinach czegoś, czego nigdy nie zaznali?
- Nie robisz nic innego od tygodni w kompletnej ciszy. - głos Astarotha sączył się przez kurz. - Budujesz, a potem burzysz.
   Domino dalej waliło się w swoim kierunku...
- Podobno o nim zapomniałaś.
- Bo tak jest. Ale ty jesteś tą częścią mnie, która może znać prawdę. Że nie zapomniałam. - przełknęłam z trudem ślinę. -W wymiarach da się wyróżnić pewne wzorce. Paralele matematyczne. Hipoteza będzie brzmieć wówczas w ten sposób, iż ci, co spotkali się w jednej rzeczywistości kwantowej, z większym prawdopodobieństwem spotkają się także w innej. Pewne rzeczy będą się powtarzać, na różne sposoby, ale znacznie częściej, niż można by wytłumaczyć to czystą losowością.
   Pieczęć zamilkła pod ostrzałem tak wielu terminów naukowych, jak dotąd mu nieznanych. Nie dziwiłam mu się, ja też na pierwszy ich widok, zamilkłam.
- Próbujesz zatem powiedzieć w ten sposób o istnieniu losu. Przeznaczenia dla konkretnych jednostek. - rzekł dość niepewnie, ukrywając w tym pytanie.
- Tak. Dokładnie.
   Wysoki, białowłosy mężczyzna uniósł wzrok na ściany pomalowane farbą tablicową, ogarniając setki, pewnie już tysiące obliczeń czegoś, czego nigdy nie zdołałby ogarnąć. Przerażało go to, a jednocześnie fascynowało. Tak, jak cała reszta mnie.
   ...Jeden po drugim...
- To wszystko temu dowodzi?- zapytał z lekką bojaźliwością.
- Tak i nie. Tylko lewa, wschodnia ściana. Reszta to coś innego.- wzruszyłam ramionami, dalej skupiając się na zespawaniu ze sobą metalowych części.
- Zostawienie ciebie w zupełnej samotności grozi zagładą, budową kolejnej armii lub twierdzy, ewentualnie... Temu. - sam nie wiedział, co go bardziej przerażało.
   Mój umysł jak i serce były otchłaniami, co musiałam nieustannie czymś zapełniać.
   Po przegranej bitwie bądź stracie zazwyczaj zamykałam się w podziemiach mojego Dworu. Znajdowało się tu moje sekretne, tajemne laboratorium, a przede wszystkim skarbnica rzeczy z innych czasów. Kielich świętego Graala. Excalibur. Pióra żar-ptaka. Kawałki ruin Atlantydy. Cofałam się w czasie, aktywowałam za pomocą zaklęć odpowiednie artefakty, po czym nie w swoim ciele, odnajdywałam je. Był to sposób na poznawanie historii sprzed Wielkiego Wybuchu o świecie, innych istotach, a przede wszystkim ich wierzeniach.
- Miałem przekazać, że przybył pod Mury głosiciel z Elcrys. Nie znalazł drogi do Corvum, ale wydaje się być przejęty czymś, co ma przekazać. Oczywiście, nie pozwoliłem mu przejść dalej, lecz warto by było, gdybyś wyszła mu na przeciw.
   Wzniosłam wzrok ku sufitowi, wzdychając. Przerwałam moje zajęcie, odwracając się w jego stronę. Zdjęłam z siebie maskę ochronną, fartuch, rękawiczki i przebrałam z powrotem w błękitną suknię o odpowiednich uszyciach, aby przyspieszyć jej nakładanie. Sama je wynalazłam, tak więc perfekcyjnie spełniały się w swoim zadaniu. Ruszyłam za nim potulnie po marmurowych schodach w górę.



   Odnalezienie tego głupca było więcej, niż banalnie proste, bowiem kręcił się w kółko. Uśmiechnęłam się z zadowoleniem, widząc działanie moich idealnych zaklęć mylących. Wyłoniłam się z cienia wielu wysokich, niknących na nieboskłonie z mgły, drzew.
- Czego tu szukasz? - prychnęłam mało życzliwie.
- Twój wróg nie żyje. - odpowiedział tamten wilk z zadowoleniem, wypuszczając z uścisku kłów maskę pewnego mężczyzny. - Sądziłem, iż będziesz z tego powodu o wiele bardziej zadowolona.
   Przebył całą tą kretyńską drogę tylko po to, aby mi o tym powiedzieć?
- Inaczej. Czego ode mnie chcesz?
   Obejrzał się na wszystkie strony, czując na sobie spojrzenia moich Pieczęci. Niezliczonych.
- Moja siostra i jej rodzina zginęły na torturach u niego kilka miesięcy temu. - wyjaśnił nieprędko. -Jej mąż pracował dla ciebie. Nie żądam od ciebie odszkodowania, wszyscy wiedzieliśmy, czym kończy się dołączanie do którejkolwiek z sekt, a on zrobił się wyjątkowo nieostrożny w tamtych czasach. Chciałem... Zobaczyć cię triumfującą z faktu śmierci Valaxa. To wszystko.
   Był większym głupcem, niż się na początku wydawał.
- Wynoś się stąd. - warknęłam gardłowo. - I nigdy nie wracaj.



   W Elcrys było tak samo. Wszędzie listy o zaginionych. Szaleniec mówił prawdę. Z tym, że ta prawda była tylko dla tych, którzy go tak naprawdę nie znali. Nie dla mnie. Wykorzystywał swój zgon po to, by coś zatuszować. Swoje porwanie. Ucieczkę. Pogoń za czymś, co zajęłoby mu sporo czasu. Coś w rodzaju "nie przeszkadzaj mi, nie szukaj mnie, bo i tak to udaremnię". Przeszłam się w tę i z powrotem po targu, na niczym nie zatrzymując wzroku, ani nie wsłuchując się w rozmowy pracujących głównie neutralnych. Czułam się zepchnięta na boczny tor, niepotrzebna, siedemnasta bierka szachów w jego najnowszej grze. To pozwalało mi robić dokładnie to, co zaplanowałam po pokonaniu jego sekty.
- Zwołaj dzisiaj naradę moich wszystkich ministrów w Yeslah. - rozkazałam Astarothowi.
- Czy to oznacza wojnę, pani?
- To zależy od wielu czynników. - nie zamierzałam wyruszać przeciwko Diamentowym Strażnikom, ani Liderom w najmniejszym stopniu niepewna. W tej właśnie kolejności. - Przed tym należy wykonać kilka istotniejszych posunięć na mojej planszy.
   Ostatni klocek domina spadł.

Od Valaxa do Melairene

Data:
24 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Po wyjściu Melairene schowałem twarz w dłoniach. Nie miałem pojęcia, że to będzie takie trudnke, nie miałem pojęcia, że mi na kimś aż tak zależy, wydawało mi się, że wiem kim jestem...
ale to było przed kobietą, która właśnie wyszła z mojej sypialni. Przez chwilę chciałem za nią pobiec, przeprosić i powiedzieć, obiecać, że wrócę za tydzień czy dwa. Ale pózniej, uświadomiłem
sobie, że to kompletnie wymazałoby ze mnie prawdziwego Valaxa, okrutnego, bezdusznego i pozbawionego uczuć czy sumienia. To niemożliwe żeby jedna kobieta zmieniła mnie tak
diametralnie. Warto było wrócić do domu- chociażby po to, aby stać się sobą. I dlatego zostałem
w komnacie, wsłuchując się w bicie mojego serca i pulsującą krew. Gdybym był sobą, dawno wpadłbym w furię, zniszczyłbym wszystko co stanęło mi na drodze. Wtedy postanowiłem, że nie
mam innej opcji i naprawdę trzeba wrócić do Edomu, ogarnąć się i wypełnić moje zadanie. Rozwinąłem pogiętą kartkę i spojrzałem na nią z pogardą.
"Drogi przyjacielu,
Jak zapewne wiesz, od dłuższego czasu zastanawiam się nad wyprawą na Diamentowy 
Kontynent. Jako iż jesteś jedynym, który opuścił Mrok, chciałbym prosić Cię o przysługę. I tu 
zwracam się do ciebie jako najbliższy przykaciel, król, a także wierny potomek Slake. Chcę, abyś 
zabrał i mnie, i moją przyjaciółkę- Elentiyę na twój świat. Oczekuję, że szybko przybędziesz, gdyż chcemy jak najszybciej odwiedzić tamtą krainę, poznać jej dobre i złe strony. 
Twój przyjaciel i król,
Alcali"

Tydzień później (przwijamy bo czemu nie)
- No dobrze, panowie. Z pewnością nie wrócimy tacy sami.- mruknąłem, zakopując stopy w piasku.- Dlatego proponuję zgłosić naszą śmierć i wrócić jak gdyby nigdy nic.
- Oszalałeś? Mam żonę i dziecko!- krzyknął jeden z towarzyszy.
- Ładna chociaż?- spojrzałem na niego przez maskę.
- Brzydka i gruba. - zamyślił się chwilę.- Może nie jest to tako zły pomysł.
Uśmiechnąłem się do stojącego po mojej lewej marynarza.
- Ty. Masz moc teleportacji, tak?- wskazałem go palcem.- Pójdziesz do Elcrys i ogłosisz że dwa
dni temu, na brzegu małej wyspy pośrodku oceanu,  znaleziono statek. Cała ale to calusieńka załoga nie żyje.
Skinął głową.
- I że kapitan jako jedyny przeżył, lecz z powodu odniesionych ran umarł następnej nocy.
Podobno wszyscy zostali zatopieni przez piratów i że dla bliskich zostały dostarczone różne
rzeczy.- zdjąłem maskę, wyjąłem charakterystyczną broń i włożyłem wszystko do kosza, towarzysze postąpili tak samo.- A teraz leć. Spotkamy się za... dwa miesiące w starej siedzibie sekty.
Jasnowłosy skinął głową i rozpłynął się we mgle. Razem z dwoma pozostałymi mężczyznami wskoczyliśmy do portalu.

I tak oto kończą legendy. Jednak nie martwcie się, Valax powróci- inny i lepszy. Razem z dwoma zacnymi kompanami.
Krzysiu, odpisz na to, i od razu zabieram się do tworzenia Valaxa, Elentiyi i Alcaliego.
Amerciu, proszę o zabicie Valaxa. 

Od Melairene do Valaxa

Data:
23 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie wyjdę za mąż, ani nie zaznam szczęścia. - odpowiedziałam mu na przekór tego, co on sam sobie próbował wmówić, a przy okazji również mnie. -Nie jestem księżniczką bajkowego królestwa, które tylko czeka na przybycie dla mnie księcia na białym koniu, by go koronować wraz ze mną na perfekcyjnych władców.
- Nie? A tak myślałem... - jego psotny, złośliwy uśmieszek pojawiał się jak zawsze w najmniej odpowiednich momentach.
   Mimo to wolałam to, zamiast paplania o jego wizji wspaniałego życia dla mnie. Chciałam, aby był podły, wredny i okrutny, a on okazał się być w tym najgorszym momencie kimś, kto chce dla mnie dobra po tym, jak sam zniknie prawdopodobnie na zawsze. Było to dla mnie znacznie bardziej bolesne, o wiele bardziej skomplikowane do pogodzenia się z chaosem, który we mnie pozostawi, co dla niego było jeszcze trudniejsze. Wstałam zupełnie naga, poszukując po jego komnacie swoich ubrań. Przez te ułamki sekund nie spuszczał mnie z oka, chłonąc wzrokiem me ciało, jakby chciał je sobie wypalić w umyśle, a jednocześnie próbował już teraz się przed tym powstrzymywać. Obserwował w skupieniu, jak z powrotem zakładam na siebie to, co on pośpiesznie nie tak dawno temu zdejmował.
- A ty? Ile razy się kochałaś?- zapytał, przerywając już ciszę.
- Zdecydowanie o połowę mniej, niż ty z tylko jedną kobietą. - parsknęłam smutnym, zduszonym śmiechem. - Nikt przy mnie nie zdołał wytrzymać dłużej, ani ja z nim. Nie tylko ty masz problem z umiejętnością utrzymania stałego związku, czy jak to określiłeś: "miłością".
   Pokręcił głową z niedowierzaniem. Ubrana z powrotem w suknię, stanęłam, nie za bardzo wiedząc, co mam teraz zrobić. Czułam jego wzrok na plecach, który wwiercał mi się w duszę. Nie potrzebowałam do szczęścia niczego więcej, jak czuć go w ten sposób codziennie, budząc się z jego potem na swoim ciele.
   Melairene...
   Odwróciłam się w jego stronę, po czym ruszyłam powolnym, niezmiernie powolnym krokiem. W powietrzu zawisła jego irytacja i trwała tak, dopóki, dopóty nie usiadłam mu na kolanach, aby pocałować go jeszcze raz.
   Ostatni.
   Jeżeli przedtem się długo całowaliśmy, to ten jeden pocałunek wygrał wszystkie poprzednie walkowerem.
   ...nie szukaj mnie tam, dokąd pójdę.
   Czułam jego język na moim podniebieniu, a potem na zębach. Oplotłam jego szyję rękoma, a jego dłonie z powrotem zacisnęły się na moim wcięciu w talii, aż nie zjechały niżej, na biodra. Nie umieliśmy się ze sobą żegnać. Umieliśmy jedynie udawać, iż przy sobie trwamy przez te skradzione chwile przed niemiłosierną ostatecznością. Zawsze były skradzione, wyrwane z codzienności. Nigdy nie powinnam zbliżać się do niego. Był moim wrogiem. Złodziejem. Mordercą. Potężnym magiem o mocy, z którą nic nie mogło się równać na tym przeklętym kontynencie.
   Dlatego to wszystko miało taki cudowny smak.
   Nienawidziłam go. Musiałam nauczyć się go nienawidzić. Oderwałam się siłą od jego ust, tak mocno do siebie przywarliśmy. Przełknęłam z trudem. Czułam, jak znowu zasychają mi wargi bez jego warg.
- Jakkolwiek daleko nie będziesz, ja będę nadal w tym samym miejscu, a nawet jeśli nie, to będę tu wracać. - mówiłam, patrząc mu w oczy. - Zapomnę o tobie. Zapomnę o tym, co tu się wydarzyło, a przynajmniej będę tak udawać.
   Coś w nim gasło. Zaczynało brakować tej iskry, która drzemała w nim od samego początku.
- To dobrze. - oddychał głęboko.
   Nic nie było "dobrze".
   Wstałam z niego wraz z szelestem mojej długiej do ziemi sukni. Moje ciało z powrotem owionął chłód. To samo powietrze, lecz pozbawione jego oddechu. Zimne. Obce, a jednocześnie znajome.
   Chcę twojego szczęścia.
   Nie umiałam powiedzieć mu, iż graniczyło zdobycie go z cudem. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech, nadal siedząc na krawędzi łóżka. Rozstaliśmy się, już więcej się nie dotykając, bez słowa, po prostu odeszłam przez portal do lasu nie daleko targu w Elcrys. Ruszyłam tym samym matecznikiem prosto przed siebie, jakby prowadziła mnie prosta linia ścieżki, aż nie zniknęłam w woalach mgły tak jak jeden z tych wielu razy przed poznaniem Valaxa. Zdobyłam to, co chciałam tylko na chwilę, by wypuścić to z rąk.
   "Nie da się mieć wszystkiego, mój drogi."
   Chciałam, żeby został.

Od Melairene do Seishin

Data:
23 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
   Kolejny świt pełen spokoju, który mogłam poświęcić na trening szermierki z Astarothem. Po przebraniu się w nieco bardziej odpowiednie ubrania do tego rodzaju aktywności fizycznej, wyszłam z komnaty tym samym dostojnym krokiem, co wtedy, gdy mam na sobie suknie. Było to spowodowane faktem moich nawyków, jakże potrzebnych dla władczyni Dworu, a przede wszystkim Imperatorki sekty. Moja najbliższa, najbardziej lojalna mi Pieczęć uśmiechnęła się do mnie kurtuazyjnie na powitanie, a w tym wyszczerzu błysnęły jednak drapieżnie kły, przypominając mi odwiecznie o tym, kim on tak naprawdę był. Potężnym, białowłosym bytem duchowym, związanym ze mną paktem polegającym na tym, iż jeżeli postąpię tylko o jeden, niefortunny ruch za dużo, moje ciało należy do niego. 
   Istniał po to, by dawać mi swoją moc, a ja kiedyś będę musiała po śmierci mu za to zapłacić.
- Jesteś gotowa, Wasza Wysokość? - zapytał, widząc moje zamyślenie, kiedy już stanęliśmy w specjalnie przygotowanej, pustej komnacie o ogromnym rozmiarze.
- Tak... - nie zabrzmiało to ani pewnie, ani jak na "Jej Wysokość".
   Zaczęliśmy trening bardzo wcześnie. Moje zaspane mięśnie nie dawały mi takiego samego wsparcia, co w środku dnia, a umysł nie dostrzegał w tak szybkim tempie jego zwrotów, pułapek, a co za tym idzie; także ruchów przyspieszonych. Przypominało to trochę przekomarzanie się smoka ze szczeniakiem, byłam niczym zupełny nowicjusz. Dopiero po pierwszym pół godziny jego cierpliwego męczenia mnie, wróciłam do siebie oraz swojej prawidłowej formy. Przejęłam inicjatywę, zmuszając go do cofania się coraz to odważniejszymi ciosami, a on mógł je jedynie parować.
- Wreszcie się skupiłaś. - mruknął pod nosem, akurat wtedy, gdy spłynęła mu kropla potu po skroni.
   Uśmiechnęłam się z umiarkowanym zadowoleniem. Tylko mnie obudził, a nie zmusił do prawidłowej pracy. Byłam już tak przyzwyczajona do jego stylu walki, iż musiał wymyślać nowe sztuczki, by mnie szokować. Wiedziałam, że nadal nie wyjął ani jednej z rękawa, co oznaczało to, że dopiero była to rozgrzewka. Wtem właśnie zmienił kroki, rozpraszając mnie przybraniem nowej, bezsensownej dla mnie pozycji i przesunął ostrzem swej szabli wzdłuż mojej. Spróbowałam to odepchnąć, lecz jego nacisk pod tym kątem był niemiłosiernie duży, nie zdołałam go zrzucić. Wysunął końcówkę ostrza w stronę mojej szyi, zapewne pragnąc, bym już się poddała, ale wtedy obróciłam się wokół własnej osi, schylając się i kopiąc jego szablę na bok. Z braku przewidzenia po mnie tej gwałtownej zmiany taktyki, stracił na chwilę panowanie nad gardą, niemal ją upuszczając na podłogę, ale chwycił ją z powrotem w powietrzu w ułamku sekund, gdy wymierzałam swoją końcówkę w jego brzuch. Znowu nasze szable się skrzyżowały. Tym razem to ja zmieniłam ustawienie, kąt, a potem zamiast celować szablą, spróbowałam podciąć mu nogi. Znał ten numer od dawna, ale musiałam skupić jego uwagę na dole, by zmusić go do podskoczenia. Wtedy dopiero przysunęłam ostrze szabli do jego szyi, a on do mojego boku, stając na dwóch nogach z powrotem.
- To było zbyt ryzykowne, pani. - wysapał. - Nie powinnaś tego stosować nigdy więcej.
-Ale tego spodziewałeś się najmniej... Mojej głupoty. - uśmiechnęłam się głupkowato, tak, jak to robiłam w latach mojej wczesnej młodości.
   Nadal w pełni nie dorosłam, a on, gdyby mnie nie znał, nie wiedziałby, że wtedy, podczas właśnie tego ruchu, odsłonię właśnie mój lewy bok podczas przechylenia się w jego stronę i potem natarcia. Mimo to uznaliśmy wspólnie remis.



   Przed śniadaniem zdążyłam jeszcze wziąć kąpiel, by po tym oddać się w ręce Pieczęci, co odpowiadały służkom bądź dwórkom, jak kto wolał je określać. Uszykowały one już dla mnie odpowiednią, zwiewną suknię w barwie ecru, pozbawioną gorsetu czy różnych konstrukcji, utrzymujących warstwy tiulu bądź falban. Upięły one moje włosy w wysoką, końską kitę, by po chwili przemienić ją w warkocz, w który była wpleciona dodatkowa, złota wstęga. Na moje stopy już samodzielnie włożyłam jedne z bardziej znoszonych pantofli na niskim, płaskim obcasie, ale mimo to nadal dodawały mi te kilka kluczowych centymetrów. Z ostatecznego wyniku byłam na tyle szczęśliwa, iż pochwaliłam je wszystkie oraz podziękowałam tak, jak to miałam w zwyczaju za poświęcony mi czas. Po wyjściu Astaroth skinieniem głowy również oddał im odpowiedni szacunek, a mi sprawił tym samym komplement.
- Panienka Seishin już opuściła swoje komnaty. - rzekł do mnie, a ja od razu ruszyłam w jej kierunku.
   Znalazłam ją w nieco bardziej luźnym stroju ode mnie oraz w uroczo rozpuszczonych, krótkich włosach. Podobała mi się jej drobiazgowość w deseniach, barwach, a nawet samym ornamencie paproci, który mnie równie fascynował, co cała reszta jej niezwykłej osoby.
- To Księżycowy i Słoneczny Pył. - wyjaśniłam jej, zwracając uwagę kobiety na moje bezszelestne pojawienie się znikąd. - Widzisz go dzięki specjalnym zaklęciom z Wieży Zegarowej. W odpowiednich godzinach nocnych, czy dziennych zmienia on swoje właściwości. Za dnia dodaje sił, a także nieznacznie uzupełnia rezerwy magiczne mieszkańców, kiedy odpowiednia jego ilość na ciebie spadnie. W nocy zaś staje się siłą pozbawiającą koszmarów przy odpowiednim podejściu, poza tym potrafi zniknąć, informując tym samym o nadejściu nieproszonych gości. Dwór dzięki niemu żyje własnym życiem.
   Z dumą obserwowałam jej fascynację zachodzącym zjawiskiem, a również chłonięciem informacji.
- To jest... Czysta magia. - wymamrotała.
   Uśmiechnęłam się do niej serdecznie.
- W rzeczy samej, moja droga. Idziemy na śniadanie? - Seishin podeszła w końcu do mnie na tyle blisko, by również odwzajemnić uśmiech.
- Z miłą chęcią. - odpowiedziała mi, ruszając wraz ze mną w dół korytarza, a potem po schodach.

Seishin?

Od Valaxa do Melairene (18+)

Data:
23 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy

Skaza De Noir do Kogoś

Data:
21 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Na drodze stanął mi czarny kocur. Szczupły i nad wyraz kościsty, o długich, silnych łapach i puszystym ogonie. Gdy mnie zobaczył wcale się nie wystraszył tak jak zwykle mają one to w zwyczaju. Stał spokojnie i wpatrywał się we mnie swymi mądrymi oczami. Podszedłem powolnym krokiem, nie okazując swych niecnych zamiarów. Gdy byłem już bardzo blisko, powoli schyliłem łeb. Na początku go obwąchałem, a po chwili szybko kłapnąłem pyskiem. Poczułem ból zębów. Kocur rozpłynął się w powietrzu. Ulotnił niczym kamfora. Szybko rozejrzałem się dookoła siebie. Ani śladu. Wzrosło mi ciśnienie. Musiałem szybko wymyślić sposób złapania cwaniaczka – był mi potrzebny do przeprowadzenia obrzędu, mającego zwiększyć moją unikalną moc. Zależało mi na tym, gdyż ostatnimi czasy stan mojego zdrowia pogorszył się nieznacznie, a przemiana w inne stworzenia to mój sposób na polowania. Po chwili zza drzewa po lewo, parę metrów przede mną pojawił się. Już chciałem się na niego rzucić, lecz gdy tylko mrugnąłem oczami, on ponownie zniknął. Nie mogłem wierzyć własnym zmysłom... Znów się pojawił. Tym razem bliżej i po prawej stronie. Odwróciłem się i zacząłem uciekać skąd przyszedłem. Miałem już plan.
Parę minut później wróciłem na miejsce zdarzenia pod postacią myszy. Może to i szalony pomysł, biorąc pod uwagę moje zdrowie i fakt, że groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo, ale jedyny z przychodzących mi do głowy. W końcu jak nazwać to dziwne kocie stworzenie? Nie mógł być do końca zjawą, bo przecież go obwąchiwałem i czułem jego zapach.
Coś niespodziewanie przygniotło mnie do ziemi. Oczywiście on. Czarny kotek. A więc jednak ma namacalne ciało. Na szczęście nie zabił mnie łapą, a gdy byłem już w pysku, przeistoczyłem się w żółwia. Potężnego, wielkiego gada w twardej niczym kamień skorupie. Rozerwałem jego szczęki. Był na tyle zaskoczony, że zdążyłem przemienić się w wilka i pozbawić futrzaka życia. Odgłos przypominający łamanie drewna mówił o tym wyraźnie. Czy ktoś  jeszcze chciałby przechytrzyć Skazę De Noir? - pomyślałem stając dumnie. Szybko uzyskałem odpowiedź na pytanie.
Nieopodal mnie pojawił się majestatyczny wilk... Może wilczyca? Zaraz mnie stąd zmiecie – pomyślałem. – Tyle mi dało złapanie kocura.
Nieznana postać podeszła. Starałem nie dać po sobie poznać co wówczas czułem, ale zapewne nieznajomy czuł, że się go boję.
- Witaj, majestatyczna postiaci. – błysnąłem szybko na powitanie.
- Co tu robisz?  - usłyszałem stanowczy, dośngłośny szept. Cóż miałem odpowiedzieć? Zabijam niewinne kotki?
- Poszukuję składników do.. eee… do… Ostatnio źle się czuję i szukam sposobu na wzmocnienie organizmu. – starałem się wybrnąć z sytuacji, dobrze wiedząc, że to daremne. Poczułem gulę w przełyku. 

Ktoś c: ? 

BAL I BAR

Data:
20 sierpnia 2017
Komenatrze:
9 komentarzy
Witamy wszystkich przybyłych!
Oto przedstawiam wam trzy czaty rpg, które służą nam do zabawy! Na balu, a także w barze możecie robić co dusza zapragnie! Uznałam, że dodam jeszcze jedeno miejsce = kolejny czat. 
Jeżeli nie wiesz co to czat rpg to wytłumaczę, przynajmniej najlepiej jak mogę >.> 
Więc na czacie rpg obowiązuje wcielenie się w naszą postać. Aby zaznaczyć co nasz charakter robi, należy napisać czynność którą się wykonuje i na przodzie oraz na końcu zdania/zdań dodać gwiazdkę -> **
Przykładzik:
Witaj droga pani! *służący ukłonił się i wskazał dalszą drogę do sali balowej, a ja zaczęłam kierować się we wskazanym kierunku*

W komentarzu proszę, wpisz swój nick którego używasz na tych czatach i napisz jakiej formy postaci  używasz(np. koń, wilk, kot, człowiek, nadprzyrodzony itd.). Uczestnicy będą mogli sobie wtedy lepiej wyobrazić twoją postać :D

UCZESTNICY:
Amercia (Amera) - biała wilczyca, zmiennokształtna
Elentiya (Slake) - białowłosa piękność (kobieta), bar Lukey's
Alcali (Slake) - mroczny czarnowłosy przystojniak (facio), Sala Balowa, skryty maską kruka
Valax (Slake) - jako człowiek, w pelerynie i ze swoją typową maską, Sala Balowa
Isolde - Biała wilczyca, na plecach i tylnych łapach kremowa (zmiennokształtna)
Melairene (Raven) - kobieta, człowiek
Proserpine (Raven) - kobieta, człowiek
Żmija (Tanya) - zmiennokształtna żmija
Lucien (Karou) - szarmancki rudowłosy książę z podłużną blizną na twarzy, w lisiej masce i eleganckim stroju lorda, wliczając w to czarną pelerynę <3

.......................................................................................................................................................................................................................................................................................................

Czat #1 - Zamek, Sala Balowa
Opis miejsca: Przed zamkiem witają cię służący, którzy sprawdzają zaproszenia. Kiedy znajdziesz się już w budynku, widzisz piękne dekoracje zrobione z kwiatów, które kierują gości w stronę sali balowej. Nareszcie docierasz do owego pomieszczenia i widzisz salę pełną różnych osób, niektórzy są w maskach, a niektórzy w dziwnych kreacjach. Na scenie widać muzyków, którzy pięknie grają, a do ich utworów tańczą pary. Widzisz także stół z różnymi pysznościami oraz napojami.



Czat #2 - Zamek, LUKEY'S świat alkoholi i pizz
Opis miejsca: Nieopodal sali balowej widzisz wejście do sali z której wytacza się dudniąca muzyka i okrzyki radości. Ku twojemu zdziwieniu w zamku jest klub! I to nie byle jaki! Kolorowe światła wirują, tworząc koła barwnych plam na tańczących osobach pośrodku. Kierujesz wzrok i widzisz ladę. Tam przystojny barman oraz właściciel klubu -Luka- przygotowuje drinki dla gości. Kiedy kierujesz się dalej widzisz rury, a na nich całkiem dobrych tancerzy.



Czat #3 - Zamek, Ogród królewski
Opis miejsca: Miejsce bardziej spokojne, świeże powietrze przyda ci się po tańcu wśród ciał w klubie bądź na sali balowej. Ogród królewski jest ogromny i skrywa wiele tajemnic. Nic jednak nie może równać się z jego pięknem. Cudne kwiaty, świetliki, małe jeziorka i labirynty z wielkich, wyrośniętych zarośli. To miejsce wydaje się magiczne!

BAL I BAR!

Data:
20 sierpnia 2017
Komenatrze:
4 komentarze
Dzisiaj, w tą niedzielę o godzinie 21.40 odbędzie się tutaj czat RPG pod tytułem "Bal i Bar". Wydarzy się on z okazji drugich urodzin watahy Eternal Wolves

Dostępne będą dwa czaty:
Sala balowa - miejsce tańca, tajemniczych basiorów oraz wader w maskach, zabaw i pysznych potraw, a także napoi!
LUKEY'S świat alkoholi i pizz - miejsce tańców na rurze, alkoholi(Cosmpolitany najlepsze!), pizz, gry w butelkę i jakichkolwiek innych rzeczy które wymyślicie!

Post z czatami zostanie udostępniony dziesięć minut przed ustalonym czasem. Dziękujemy wszystkim przybyłym z innych blogów!
ZAPRASZAMY

LUKEY'S ŚWIAT ALKOCHOLI I PIZZ

Data:
19 sierpnia 2017
Komenatrze:
35 komentarzy

LUKA ZGODZIŁ SIĘ NA 2 ROCZNICĘ ETERNAL WOLVES OTWORZYĆ SWÓJ BAR.
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO ODWIEDZIN W KOMENTARZACH, AŻ AMERA NAS NIE ZABIJE ZA SPAM I ROBIENIE DZIWNYCH RZECZY POD JEJ NIEOBECNOŚĆ.


DRUGIE URODZINY WATAHY

Data:
18 sierpnia 2017
Komenatrze:
6 komentarzy
Wszystkiego najlepszego!
Życzę ci droga osobo, która to czytasz wszystkiego najlepszego. Dużo weny, szczęścia, przyjemnych i szczęśliwych dni, aby uśmiech na twojej twarzy prędko nie znikną, bo w końcu nie ma czasu na jakieś tam smutki! Życzę zdrowia, abyś nie chorowała, droga osobo bowiem nie zasługujesz na to. Cóż jeszcze rzec? Chyba dziękuję. Tak, dziękuję to idealne słowo. Także dziękuję ci i jeszcze raz – wszystkiego najlepszego!

Kochani moi! Moje wilczki, wilkeły, bąble, wilkoludzie i wiele innych nazw! Dziś jest osiemnasty sierpnia. Dwa lata temu postanowiłam założyć Eternal Wolves. Z początku było trudno zważając na moje nikłe doświadczenie, jednakże z czasem, w tych gorszych, a także w tych dobrych chwilach zyskiwałam wiedzę. Nauczyłam się wiele podczas prowadzenia bloga. W rezultacie urodziło się to, co dziś widujemy prawie codziennie. Urodziło się EW.
Nie zrozumcie mnie źle, raczej nie będę pisała tych ckliwych bzdurek pod tytułem „kocham was”, „jesteście kochani” „nie ma słów którymi mogłabym wyrazić mą wdzięczność”. Jestem przekonana iż wiecie, że tak myślę i, że zdajecie sobie z tego sprawę. Że wam ufam, uwielbiam was i dziękuje wam. Czasami praca administratora jest ciężka, taka przychodzi chwila że nic ci się nie chce. Musisz także podejmować decyzje, takie które niekoniecznie podobają się członkom bloga lub podobają. Zawsze przed wprowadzeniem aktualizacji do watahy, boję się że się wam nie spodoba. Najczęściej wtedy porzucam projekt w pizdu i idę pogadać z wami na czacie. Wiecie, że ta jedna chwila pomaga mi się zmobilizować i działać dalej? Wy jesteście moimi małymi bąblami, które mnie motywują! Zapamiętajcie to poprzednie zdanie na zawsze. Ever, ever! Zróbcie screeny, czy coś, później możecie mnie tym szantażować. Obiecuje, że zrobi mi się niedobrze i rzygnę tenczu >.>

Cóż, dziś EW rodzi się na nowo. Dwa lata bloga. Zapamiętajcie osiemnasty sierpnia, to nasza data!
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin bąble!
+ wzbogacicie się, Amercia postanowiła każdej postaci podarować 100 Solarów! Co jeszcze chcecie? Piszcie Amerze!

.......................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Z okazji tego dnia mam również dla was zabawy, które zaproponowała mi Naomi. Dziękuję ci Nao <3
~ Amera

BAL

Masz swoją drugą połówkę lub zauroczenie? Więc na co czekasz?! Dziś jest ten dzień! Dziś jest bal! Wilczyce z kwiatami wpiętymi za uszyma bądź wiankami, przychodzą aby się zabawić i zatańczyć z przystojnymi basiorami, których pyski okryte są maskami. Pary wirują. Muzyka rozpływa się łagodnie po zamku. A co ty zrobisz? Może oświadczysz się połówce? Może pierwszy raz ją pocałujesz? A może tak się upijecie, że postanowicie zrobić cos całkowicie szalonego? Tan wieczór należy do was! ( ͡° ͜ʖ ͡°) (+ można zrobić kreacje dla swojego wilka w jakimś kreatorze bądź opisać)


KOŁO FORTUNY

Śmiało podejdźcie i zakręćcie kołem! Pod tym postem zgłoś do loterii swoje postacie, może coś wygrają?


FANTAZJE

Masz jakąś fantazje? Może taką chorą albo przesadzoną słodkością? Tu możesz się wyżyć! Do Amery na gmaila wyślij lub pod tym postem zamieść pełny wybuchów, mroku czy słodkości opis, co byś zrobił gdybyś był bogiem Craerii. Zesłałbyś deszcz kaczek? Wybił połowę populacji chorobą? Zamieniłbyś drzewa w cukierki? A może wilki chodziły po niebie, a patrzyły w ziemię? Kto bogatemu zabroni! Tylko wyobraźnia cię ogranicza! Wybrany opis przez głosowanie, zostanie aktualny w watasze przez kilka dni! Tak dobrze czytasz. Jeżeli napiszesz, że deszcz to kaczki – tak będzie. Jeżeli zdecydujesz się wybić połowę populacji – tak będzie. Jeżeli zamienisz drzewa w cukierki – tak będzie!
Rimember: wyobraźnia ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Dla zainteresowanych – dziś o 21 są kalambury, butelka lub jakakolwiek inna gra zaproponowana Amerze! Zgramy we wszystko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Od Melairene do Astrego

Data:
6 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
   Zastałam basiora ciężko oddychającego zupełnie tak, jakby przebiegł maraton z Corvum do targu w Elcrys. Czułam się niczym uzurpator naruszający jego prywatną przestrzeń podczas jakiś własnych, intymnych myśli oraz wewnętrznych przeżyć. Bił od niego smutek, żal i złość, przemieniające się jak stop metalu w miecz, chęć (auto)destrukcji. Widziałam to również w jego oczach. Tą beznadzieje dalszej egzystencji, skupioną na zakładaniu maski złotego demona. Niepokonanego w aktorstwie. Zmuszonego do wyciszania wewnętrznej wojny z samym sobą, choć w głębi duszy pragnął krzyczeć, jak piekielnie źle mu z tym wszystkim było. Z walącym się kiedyś światem, który na niego spadł, a on był zbyt słaby oraz bezbronny, by móc cokolwiek z tym zrobić, prócz tonięcia w tej otchłani.
   Cze egoizmem było wykorzystywanie tego przeze mnie do wykucia z niego własnego, kolejnego pionka?
-Witaj, Astre.- mruknęłam władczym, spokojnym głosem, stając w progu moich kruczych ruin.
-Witaj, Melairene.- odparł mi stonowaną wersją warknięcia.
   Jestem potworem większym od tych, które go właśnie dręczą.
-Dzisiaj chciałabym sprawdzić jak sobie radzisz w terenie. Pójdziemy na polowanie?
   W jego oczach błysnęła iskierka zadowolenia. Na reszcie mógł spokojnie wyrzucić z siebie wszystko, co czuł. Chciałam zobaczyć, co go niszczyło. Ujrzeć, w jaki sposób się tego pozbywa. Ile ma w sobie brutalności, a ile słabości. Obliczyć stosunek możliwości na zamiary w jego wykonaniu.
   Dowiedzieć się, czy nadaje się na mojego Diuka.
   Ruszyliśmy zatem w głęboki las chroniony przez mój Mur z oparów mgły, odciągający uwagę nieproszonych gości, odstraszający tych, którzy zwątpili w to, czy by potrafili się z niego wydostać. Astre pochłaniały widoki drzew tak wysokich, jakich nigdy dotąd nie widział w życiu. Refleksje na temat otoczenia przerwał mu szelest w pobliskich zaroślach. Stałam spokojnie, patrząc, jak mozolnie zaczyna jeżyć mu się sierść. Wilk obnażył kły, węsząc woń strachu zająca. Obserwowałam w zastanowieniu jego pogoń za zwierzęciem, czując, jak przekładał wszystkie swoje emocje na każdy kolejny ruch. Zachowywał się jak w transie, a ja nie umiałam się zmusić do jakiegokolwiek ruchu, gapiąc się nań jakbym była zahipnotyzowana jego agresją.
   To była prawdziwa sztuka, nie agresja.
   Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie, czy potrafiłabym szanować jakiegokolwiek wilka na podstawie tego, w jaki sposób rozszarpywał zwierzynę, odparłabym, że nie, bowiem nie miałoby to dla mnie żadnego znaczenia. Astre tymczasem pokazał mi niezwykłą finezję w tej jakże krwawej czynności, odnajdując dla sztuki nowe znaczenie oraz nazewnictwo. Czułam się natchniona w ten niesamowity sposób, jaki przydarza się tylko i wyłącznie artystom w trakcie posiadania weny. Jakaś część mnie budziła się z długotrwałego snu, ożywiając do egzystencji zakopane niemal na zawsze nadzieje oraz marzenia. Było to dla mnie całkowicie nowe doznanie, które pozostawiło ślad w mojej jaźni.  
   Mord może być piękniejszy od życia.

Astre? 

Od Proserpine- Parada Dusz [Zadanie 1]

Data:
6 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
   Minęło wiele dni i nocy od pamiętnej chwili, w której pozostawiłam Eidera daleko za sobą. Był mi ratunkiem w potrzebie. Przyjacielem, na jakiego nigdy nie mogłam sobie pozwolić. Cieszyłam się w duszy, że istniały dla mnie takie wilki, jak on i jego współtowarzysz, Thomas. Miałam dzięki nim zapewniony rodzaj kotwicy. Miejsca, do którego mogłam wrócić i nie odwróciliby się ode mnie. Byłam dzięki temu... Pełniejsza. O wiele bardziej żywa. Znacznie szczęśliwsza. Czy mogło być coś piękniejszego od tego uczucia, żyjąc w moich warunkach?
   To był kolejny, zwykły poranek podczas którego obudziła mnie ożywiona macka mojej własnej mocy, ruszana przez moją podświadomość. Przeczucie jednak podpowiadało mi, że ten dzień mimo wszystko nie będzie tak samo zwyczajny jak poprzednie. W kościach dało się odczuć nadejście czegoś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Coś zaczęło mnie ciągnąć z powrotem w stronę Diamentowego Kontynentu, prosto na targ w Elcrys. Postanowiłam się temu poddać i ruszyć od razu w drogę, gnana tylko i wyłącznie przeczuciem. Podróż zajęła mi dwa dni prawie nieustannego biegu w dzień oraz noc.
   Po przekroczeniu bram miasta, dostrzegłem wszechobecne, wielobarwne dekoracje. Wilki przechadzały się już w sombrero, do połowy umalowane i przebrane. Na końcu pomniejsze grupki zajmowały się tworzeniem platform do występów tanecznych albo orkiestr już ćwiczących jakieś nigdy nie poznane przeze mnie kawałki. Było to niesamowite jeszcze jako przygotowania. Doszłam do wniosku, iż wezmę w tym udział, a może i przy okazji spotkam dawnych przyjaciół i się z nimi zabawię?! Poszłam do uliczki artystów, gdzie oddałam się w ich łapy, aby mogli mnie spokojnie wymalować na kościotrupa. Dobrze, że miałam na poły białe futro, dzięki temu czarna farba była o wiele bardziej widoczna. Zwieńczyli moją głowę tym zabawnym kapeluszem ze wstążką w barwach...
-Meksyku...- szepnęłam, nie zapamiętując po kilku sekundach niczego, co sama do siebie powiedziałam.
-Hej, Proserpine!- Thomas wychylił się z tłumu, już ledwo się trzymając. -Widzę, że nawet ciebie ta impreza ściągnęła z powrotem od podróży!
-Na Diamentowych Strażników, czy Eider pozwolił ci już wypić samodzielnie tequilę?!- byłam w szoku. Thomas naprawdę miał słaby łeb.
-Nawet sześć i dwa shoty!- pochwalił się tym z czystą dumą.
   Wtedy właśnie wyłonił się z drugiego końca uliczki Eider.
-Thomas! Proserpine! Zaraz się zaczyna pochód!- zawołał nas oboje, ale to ja musiałam pomóc temu drugiemu dojść z punktu A do B.
   Wtem zaczęła się prawdziwa impreza. Wilki z orkiestr zaczęły grać niepowtarzalną muzykę, obok ktoś już wirował, a jakaś panna młoda porwała komuś dwa drinki na raz. Thomas został porwany przez nią do szaleńczego tańca, który miał na celu chyba go połamać. Zatraciłam się w tych szalonych rytmach zapominając o tym, co było przeszłością. Po kolejnych shotach z Thomasem nie wiedziałam nic o teraźniejszości, więc kompletnie nic mi już nie przeszkadzało. Gwałtownie zorientowałam się w tym, że tak naprawdę panną młodą jest nikt inny, jak moja własna siostra; Pellagrim. Wstrząsnęło mną do tego stopnia to odkrycie, że natychmiast wytrzeźwiałam, stając po środku alei targu w Elcrys. Podchwyciła moje spojrzenie, szepcząc:
-...koniec targu...
   I zniknęła w tłumie. Zaczęłam gnać w określone miejsce, pozbawiając jakichkolwiek wyjaśnień przyjaciół. Coś było wyraźnie nie tak, a ona znowu się w coś wpakowała. Zaklęłam siarczyście, kiedy potrąciłam przez przypadek kubeł na śmieci... Jakby na to nie spojrzeć nadal byłam pijana! Znowu zaklęłam, kręcąc głową podczas lekkiego truchtu. Teraz jeszcze tego nie czułam, ale mogłam się gdzieś poobijać...
-Och, Proserpine.- znałam to westchnięcie. Należało do mojej matki. Oznaczało, że albo była z czegoś niezadowolona, albo wręcz przeciwnie. Teraz zabrzmiało jednak bardziej z politowaniem, żalem, smutkiem.
-Co do...?!- podniosłam wzrok, a oni tam po prostu stali wszyscy razem z Prim. -O mój...
-Długo się nie widzieliśmy, córko.- zaczął zręcznie mój ojciec pewnym tonem.
   Przypominali bezkształtne kartki papieru, powiewające na wietrze oraz przezroczyste...
   I wtedy nagle się obudziłam dokładnie w tym samym miejscu, szturchana przez jakiegoś nieznajomego.
-Upadła pani i zemdlała tak nagle.- rzekł z lekkim niepokojem.
-Eeem tak, dziękuję za troskę.
   Rozejrzałam się, lecz pomimo przebywania tam, gdzie ich widziałam, wszyscy zniknęli. Oprócz tego miałam w sercu zupełnie nowe uczucie. Wypełniało mnie na wskroś coś ciepłego, miłego. Nie byłam sama, czułam ich obecność.
   Wybaczyli mi mój grzech.
   Byłam wolna od tego, że musiałam ich zabić lata temu.
   

Od Reyny do Ethana

Data:
3 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Uśmiechnęłam się lekko, pozwalając sobie przez chwilę tulić do Ethana. Powieki same mi opadały i z każdą chwilą miałam coraz mniej chęci, by z tym walczyć, a ciepło bijące od rozgrzanego od wysiłku ciała basiora tylko utrudniało mi utrzymanie się na łapach.
- Będę się już zbierać - po kolejnym ziewnięciu uśmiechnęłam się przepraszająco w stronę towarzysza. Mój uśmiech nieco przygasł, gdy zauważyłam, że trawa wokół nas zaczęła stopniowo tracić swój soczysty zielony kolor, stając się szarymi, wysuszonymi, maleńkimi badylami. Musiałam odzyskać choć niewielką część energii, by móc bezpiecznie wrócić do zamku.
- Dziękuję jeszcze raz - wypuścił mnie z objęć, a ja dość chwiejnie stanęłam o własnych siłach.
- Naprawdę nie ma o czym mówić - odpowiedziałam. - Jeśli mogę, przyjdę ją jutro odwiedzić, żeby sprawdzić jak się miewa.
- Ucieszy się z czyjegoś towarzystwa - skinął mi głową na pożegnanie, a ja ospale odwzajemniłam ten gest.
Od razu skierowałam swoje kroki w stronę siedziby Opiekuna, tęskniąc okropnie do swojego wygodnego łóżka i przytulnej, ciepłej komnaty. Nie siliłam się nawet by spojrzeć ze złością na służącą Kaname, która na widok mojej zmęczonej osoby, uśmiechnęła się z lekką kpiną. Po prostu weszłam do pokoju i skuliłam się na łóżku, od raz zapadając w kamienny sen.
Kolejnego dnia czułam się o niebo lepiej, chociaż pewnego rodzaju senność nadal była moją towarzyszką. Mimo iż leżałam do - co najmniej - południa, moje ciało nadal potrzebowało odpoczynku. Obiecałam jednak Ethanowi, że odwiedzę jego córkę i słowa chciałam dotrzymać.
Zrezygnowałam z pomysłu zmiany formy na ludzką, a po zjedzeniu szybkiego śniadania, pognałam do medyka.

Ethan?

Izaya do Shizuo

Data:
3 sierpnia 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyłem jak wryty na niego. Nie potrafiłem w to uwierzyć. To było absurdalne, nie możliwe... Stałem i patrzyłem się na niego. Dalej nie docierało do mnie to co powiedział. To ja się w nim zakochałem, więc nie możliwe jest to żeby on we mnie się zakochał, to byłoby z byt piękne, a w bajki nie wierzę i w szczęśliwe zakończenia. Co jakiś czas zerkał na mnie. Zamknąłem oczy. Czułem jak serce zaczyna bić mi mocniej. Otworzyłem je powoli. Powoli podszedłem do niego i zmusiłem go żeby spojrzał mi w oczy.
- Shizuo... - wycedziłem jedno słowo
Gardło odmówiło mi momentalnie posłuszeństwa. To on bardziej się denerwował niż ja bo nie wie że czuję do niego to samo. Musiałem się przełamać i z nim pogadać. Przytuliłem się do niego w nadziei że jakoś to pomoże mi się przełamać.
- Ja... chyba... też zakochałem się w tobie - powiedziałem z trudem
Miałem wrażenie że czas się zatrzymał. Była to chwila przyjemna bo byłem koło niego, ale jednocześnie niezręczna. Jestem samcem i on też. Jednakże z tego co wiem to u nas rodzinne. Poczułem że on mnie do siebie przygarnął i przytulił. Poczułem się bezpiecznie, byłem szczęśliwy. Mimo że nie patrzył na wiem wiedziałem że nie jest smutny. Jednakże czułem że z moim ciałem dzieje się coś dziwnego. Dzieje się to zawsze kiedy jest blisko mnie. Muszę się uspokoić i opanować. Nie chcę żeby pomyślał że podniecam się na jego widok. Przygarnął mnie do siebie w taki sposób że jeżeli członek mi stanie on to poczuje. Trudne to było zadanie i już myślałem że uda mi się ale...
- Izaya - powiedział nagle - Nie kłamiesz?
- Nie... - odpowiedziałem
Poczułem jak przygarnia mnie jeszcze bliżej do siebie. Moje podniecenie zaczęło wzrastać. Czułem jak powoli mi staje. Teraz już byłem zgubiony. Nie mogłem uwierzyć że taka rzecz musiała przydarzyć mi się akurat teraz. Nie wiedziałem czy Shizuo nie czuje jak mój członek dotyka niego czy może tylko udaje.
- Shizuo... - wyszeptałem
- Tak?
- Musisz mnie puścić
- Dlaczego? - spojrzał w moje oczy
Nasze spojrzenia się spotkały. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje.
- Bo... Podniecasz mnie... - odwróciłem wzrok szybko
Kątem oka zobaczyłem że spojrzał się na mojego członka. Ogarnął mnie strach i panika.

Shizuo?

.:AKTUALNOŚĆI:.

( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.