Twitter

.:EVENTY:.

Trwa teraz event pt. "Parada dusz"
Zainteresowanych zapraszam tu: KLIK

.:POGODA:.

Dni stają się coraz dłuższe, a noce krótsze. Cieplejsze dni zawitały do nas, a zimniejsze odeszły daleko daleko stąd. Cała przyroda została już praktycznie obudzona, kwiaty na drzewach i łąkach zaczęły rozkwitać, widać ciężarną zwierzynę co zapowiada ich przetrwanie gatunku a dla nas wspaniałe pożywienie. Wiosna jest okresem częstych deszczy, słonecznych dni, a także wiecznych. Pogoda potrafi się szybko zmienić w ciągu dni, dlatego trzeba być przygotowanym na wszystko. Wiosna to doskonały okres aby poznać swojego przyszłego partnera lub partnerkę, z którą spędzimy możliwe i całe nasze życie.

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:INNE:.

Chcesz coś zmienić w watasze? Oceń Eternal Wolves i powiedz nam czego oczekujesz! -> KLIK

Pamiętaj, aby obserwować nas na Twitterze! Ikonka Twittera znajduje się po prawej stronie od loga watahy!

Czegoś nie rozumiesz? Może chcesz zadać pytanie na asku? -> KLIK

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Pogadaj z nami anonimie jeżeli chcesz :3 Nie zmuszamy, ale miło by nam było gdybyśmy się zapoznali :D

Od Seinaru do Vanessy i Tsuyoshi'ego

Data:
30 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Mając chwilę wolnego czasu przechadzałem się po terenach Elcrys. Było dosyć chłodne, ale słoneczne popołudnie. Lekki wiatr przebiegał przez liście drzew nade mną, strącając co jakiś czas parę z nich. Nie pozostało już ich wiele. Oznacza to, że niebawem zacznie się zima... Jeżeli spadnie dużo śniegu zdecydowanie gorzej będzie się poruszać. Niesie to ze sobą utrudnienia w at---
Moje taktyczne rozmyślania przerwało coś znacznie ważniejszego. Ktoś się zbliżał i chciał mnie podejść niezauważony. Wyczułem obecność dwóch wilków. Bynajmniej mi nie znanych, jednak najwyraźniej niedoświadczonych, bądź o pokojowych zamiarach.
Odczekując parę minut w bezruchu mogłem z łatwością wyliczyć, kiedy nastąpi atak. Trzy metry. Dwa metry. Metr. Skok.
Podniosłem łapę, w którą zgodnie z moimi przewidywaniami uderzył jakiś wilk.
- Dobra próba. - mruknąłem lekceważąco.
Wysoki, czarny wilk powoli wstał obolały, a gdy zobaczyłem jego duże, żółte i świecące ślepia już wiedziałem, że to nikt inny, jak... Tsuyoshi.
Może się to wydawać dziwne, ale nie widziałem się z nim przeszło dwa lata. Po śmierci rodziców jakoś tak oddaliliśmy się od siebie. Ja, Tsuyoshi i Echo. Niby byliśmy bliźniaczym rodzeństwem, ale jednak nie łączyła nas jakaś specjalna więź. Jesteśmy różni, mieszkamy osobno, mamy swoje własne życia prywatne. Mnie z pewnością nie ciągnie do rodzinnych spotkanek...
Nie licząc paru nowych blizn - nic się nie zmieniło w moim życiu. Ostatnio zdałem sobie sprawę z tego, że tworzę nimi swoistą kolekcję.
Tsuyoshi wizualnie praktycznie się nie zmienił. To był nadal ten sam wielki i silny czarny basior, powalający przeciwników samym spojrzeniem jarzących się oczu. A także wciąż jest ode mnie jakieś trzy centymetry wyższy. Uśmiechnął się ironicznie i głosem, jak zawsze zresztą, pełnym pogardy rzekł:
- Seinaru! Wszędzie poznam ten refleks.
- Cześć... Tsuyoshi. Ładnie to tak atakować własnego brata?
- Chciałem sprawdzić, czy chociaż raz uda mi się podejść ciebie z zaskoczenia.
- Pogódź się z faktem i tyle. - westchnąłem myśląc nad jak najlepszą opcją ucieczki. - Nieważne. Muszę już iść. Zdaje się, że mam dzisiaj jakąś wartę przy granicy.
Już miałem zgodnie z planem ruszyć z powrotem na tereny Aniołów, kiedy zatrzymał mnie mój brat, mówiąc:
- Czekaj, czekaj! - po czym zwrócił się w stronę krzaków, z których wyskoczył. - Vanessa, pokaż się.
Mogłem się domyślić.
Biała wadera o porażająco niebieskich oczach wyszła z kryjówki i stanęła obok mojego brata.
- Spójrz, kogo spotkałem dzisiaj rano. - kontynuował Tsuyoshi.
- Nessie. - starałem się nie wyrażać niezadowolenia ze spotkania. - Dawno cię nie widziałem.
- Zmieniłeś się, Seinaru. - odparła pogodnie wadera, nie kryjąc zaskoczenia.
Faktycznie. W dzieciństwie byłem totalnie inny. Nie znałem życia i tego, co ze sobą niesie. Byłem nieostrożny, nieodpowiedzialny, psotliwy, sprawiający rodzicom wiele kłopotów.
Jednak w sumie moje ściąganie na siebie problemów nigdy się zmieni. Jest to taka nieodłączna część mnie. Zawsze staram się zrobić więcej niż jestem w stanie. Żyję w przekonaniu, że kiedyś mnie to zgubi, mimo to dopóki moje serce bije chcę to robić...
- Mam świadomość. - odpowiedziałem po dłuższej chwili milczenia.

Vanessa?

Od Ayera do Yoshie

Data:
29 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Byłem trochę głodny.. Dość sporo czasu goniłem za tą sarną.. Ale nie powiem, że się nie opłacało, ponieważ smakowała jak delicje! Prawie bym się zaśmiał z moich durnoctw, ale nie chciałem robić sobie wstydu przed nowo poznaną waderą.. Oblizałem się tylko z tych pysznych "Delicji", otrzepałem się i usiadłem:
-No to co teraz? -mruknąłem przeciągając się.
Wadera uniosła głowę mówiąc:
-Nie wiem, co chcesz.
Znów się przeciągnąłem.
-Może coś opowiesz- Po chwili usłyszałem od Yoshie.
-Ja..? -Zająkałem się.
-Ja nie mam o czym opowiadać- wydusiłem z siebie.
-Napewno o czymś masz..- Odezwała się.
-No nie wiem.. Wiesz.. Nie mam rodziny, ani nic.. Jestem tu od niedawna, nie mam jeszcze nawet żadnych przyjaciół.. Nie mam o czym mówić..
Nastała cisza.. Postanowiłem więc ją zapytać:
-Może ty o czymś opowiesz..?

Yoshie? d•-•b

Od Vatani do Saovine

Data:
29 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Łooooo - Zająkałam się, w oddali zobaczyłam wioskę neutralnych, a tak się martwiłam, że zabłądze w tamtej dziurze na zawsze.. Ale jednak los się do mnie poszczęścił i nawet kogoś poznałam!
-Tam mieszkasz? - Zapytałam.
-A Gdzie indziej miałabym mieszkać..?- Odpowiedziała.
-A Nie wiem! Wiesz, ja ostatnio mieszkałam w tamtej jaskini o tam za nami, wiesz gdzie.
Saovine tylko przewróciła oczami, i nic nie powiedziała. Mieliśmy jeszcze trochę metrów do przejścia, więc stwierdziłam, że mogłabym z nią jeszcze pogadać, bo jak się stanie jakaś tragedia, albo coś ze mną, to przecież nie będe mogła już nigdy z nią pogadać, co byłoby dramatycznym zakończeniem.. A nikt tego nie chce! A napewno nie ja..
-Saovine...! - Wyjąkałam podskakując.
- No co? - Odkręciła głowe.
Już miałam zadawać jej kolejne pytanie, ale okazało się, że już doszliśmy na miejsce. Nie miałam okazji przyjrzeć się temu wcześniej.. To prawda, że jestem tu nowa, nie ukrywam tego. Bardzo mi się tu podobało.
- Saovine, czy spotkamy się potem? Bardzo fajnie mi się z tobą szło! - Przejechałam łapą po ziemi uśmiechając się.

Saovine? B-)

Od Saovine do Vatani

Data:
29 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie mam nic przeciwko - spojrzałam w jej stronę z wymuszonym uśmiechem. Znałyśmy się od kilku minut, a wadera już oferowała mi pomoc. Nie miałam pojęcia czy robi to z dobrego serca, czy wydałam jej się biedna i bezbronna - Jesteś neutralną, prawda?
- Tak - odpowiedziała radośnie i skierowała się do wyjścia jaskini Po chwili zawahania podążyłam za nią i ruchem głowy wskazałam na kierunek, w którym musiałyśmy iść. Jej entuzjazm sprawiał, że czułam się dość niekomfortowo. - Jestem tu nowa i prawie nikogo nie znam, ale jestem pewna, że niedługo znajdę jakiś przyjaciół.
Wesoła paplanina Vatani wypełniała ciszę, co mi odpowiadało. Nie musiałam odpowiadać na jej pytania przez długi czas, wystarczyło tylko potakiwanie. W pewnym momencie przypomniała sobie o moim istnieniu i zaczęła zadawać pytania.
- Od dawna tu jesteś, Saovine? - zwróciła ku mnie swój przyjazny i życzliwy pyszczek, a ja z przyzwyczajenia odwróciłam spojrzałam w drugą stronę, błysnąwszy uprzednio chłodnymi oczami.
- Dłużej niż ty - odpowiedziałam lakonicznie, zerkając w jej stronę.
- A co robisz watasze?
- Słucham?
- Na jakiej jesteś pozycji? - w jej głosie usłyszałam zniecierpliwienie.
- Strażniczka dzienna.
- Nie powinnaś być teraz na warcie? - wyrównała ze mną krok, co widocznie sprawiło jej trudność. Była niewielka jak na waderę w przeciwieństwie do mnie, o odpowiednim wzroście i budowie.
- Skończyłam ją niedawno - przewróciłam oczami, maszerując dalej. W oddali dostrzegłam wioskę neutralnych, dlatego odetchnęłam z ulgą. Spacer z Vatani miał niedługo się skończyć.

Vatani? :)

Od Yoshiko do Dajkiego

Data:
29 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Tylko jedno spotkanie starczyło, abym całkowicie znienawidziła Sophie, drugą doradczynię Dajkiego. Teraz już nie tylko przeszkadzały mi ich bliskie relacje, o które niejednokrotnie mogłam mieć powody do zazdrości, ale i także jej stosunek do mojej osoby i pogarda, z którą mnie traktowała. Przecież to ja byłam tu pierwsza, wiele lat stojąc u boku naszego lidera i nabywając nowego doświadczenia. Ta młodociana suka nie będzie mi mówić co mam robić, czy jak się zachowywać. Jej niedoczekanie!
Rozeźlona podniosłam się w górę stąpając głośno po gładkiej powierzchni, po czym z hukiem zamykając drzwi wyszłam z zamku i skierowałam na północ. Musiałam się uspokoić, opanować zszargane nerwy. Po mojej głowie krążyło tysiące myśli, a każda z nich zawierała w sobie wątek zniszczenia.
- Grr.. - warknęłam przeciągle rozglądając się dookoła.
Mojej uwadze nie umknęło, że z pobliskich krzaków dochodził pewien szelest wskazujący na ruch pochodzący z ich wnętrza. Ze zlowieszczym uśmiechem malując się na ustach zastygłam w miejscu czekając, aż moja ofiara opuści swoją kryjówkę. Już miałam szykować się do skoku i zatopić kły w zwierzęciu dając ujście targającym mną emocjom, gdy nagle dwoje czarnych jak węgielki oczu utkwiło we mnie swoje spojrzenie. Resztkami wolnej woli powstrzymałam się od ataku.
- Samuel.. - westchnęłam gardłowo starając się opanować drżenie mięśni - Następnym razem uważaj, chyba że życie ci nie miłe - burknęłam ostrzegawczo.
Śnieżnobiały gronostaj spojrzał na mnie porozumiewawczo, po czym kręcąc głową pobiegł w tylko mu znanym kierunku. Ostatni raz prychnęłam rozeźlona w jego stronę i podążyłam dalej, tym razem już bardziej opanowana. To niewielkie stworzenie działało na mnie uspokajająco. W jego oczach kryło się więcej, niż słowa mogły wyrazić i to w nim lubiłam. Nie musiał mówić, żeby przekazać swoje intencje lepiej niż ktokolwiek inny.
- Szkoda, że moje kontakty z Dajkim nie są takie proste.. - westchnęłam kontynuując moją wędrówkę.

Dajki? Przepraszam za zwłokę :c

Od Yoshie do Ayera

Data:
28 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Posiadanie wspólnych cech lub sytuacji zawsze było całkiem miłe i zazwyczaj łączyło osoby w znajomości.
- No to mamy coś wspólnego - wyszeptałam.
- Najwyraźniej - odrzekł nowo poznany basior.
Po raz wtórny nastała cisza pomiędzy nami. Poczułam głód.
- Ayerze - zdobyłam się na odwagę - Czy...Chciałbyś pójść ze mną na polowanie?
- Ymmm, mogę - odpowiedział.
- Zatem chodźmy, bo jestem trochę głodna - rzekłam z nutką radości w głosie.
Przyłożyliśmy nosy do ziemi i zaczęliśmy szukać tropu naszego przyszłego posiłku.Przez dłuższy moment nie mogłam nic wywęszyć. Nagle Ayer wyrwał i już go nie było. Westchnęłam, miałam pewność, że już nie wróci. Mimo tego postanowiłam pójść za jego zapachem. Weszłam na jakąś polanę. Położyłam się, mój łepek znalazł się na łapach. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w szumiący wiatr. Nagle coś nade mną odchrząknęło, otworzyłam powieki i spojrzałam w górę. Ayer. Tak to on. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Tam masz sarnę - powiedział cicho.
- Dziękuję, jest mi miło - powiedziałam jeszcze bardziej powiększając uśmiech.
Zabrałam się do jedzenia. Po skończonym posiłku, oddaliłam się kilka metrów dalej i spoczęłam na glebie, zaczęłam przyglądać się jak basior je. Nagle rzucił mi pytające spojrzenie, na co lekko się zaśmiałam.
- O co chodzi? - spytał zdezorientowany.
- Zabawnie jesz - odparłam.
Obdarowałam go kolejnym uśmiechem. Jak na tak krótką znajomość, czułam się w jego towarzystwie bardzo komfortowo.

Ayer? ^^

Od Fosher'a do Hyomi

Data:
28 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Te słowa tak cudnie brzmią w jej ustach.
- Ach Hyomi, moja droga, jestem przeciętnym wilkiem o kruchej przeszłości - westchnąłem.
- Na pewno jest w tobie coś wyjątkowego - nalegała.
- Skoro tak mówisz - odparłem - Wiesz w miejscu gdzie był śmiech i radość, jest teraz płacz, moja rodzina nie żyję, miłość to ból, wiem o tym coś, kochałeś, straciłeś, kawałek twej duszy umarł, pozostała dziura, którą może załatać to co zabiło tą część. Mówiono mi, że mam duże serce, lecz do niedawna wypełniała je zawiść, nie do wilków, lecz ludzi. Oni pozabijali moich pobratymców. Po tym żyłem samotnie, frustracja mnie zjadała, a teraz...lekko się zmieniłem, zacząłem żyć. Jednak cóż począć, jak nie przebaczyć, jest to ulga dla duszy - westchnąłem, ciężko mi było o tym mówić.
Zapadła cisza.
- Naprawdę? Przepraszam...ja....
- Nie masz za co przepraszać, nie było to zależne od nas, z resztą i tak kiedyś wszystkich nas zasypie piach, trzeba cenić chwilę, bo są bardzo ulotne, byłem samotnym wilkiem, jedyne co wtedy kochałem to wschody słońca, które zwyciężały nad nocą w której cały czas biegłem, chcąc uciec od potwornych wspomnień - zacisnąłem oczy na samą wzmiankę o widoku zabijanej rodziny. 
- Fosher naprawdę jest mi przykro...nie wiedziałam - odpowiedziała - Nie spotkałam jeszcze takiego wilka, który potrafiłby tak ująć tą sytuację, tak jakbym przez chwilę sama to poczuła.
Spojrzałem w jej stronę.
- Wiesz Hyomi, szukałem szczęścia, przemierzałem świat, a właśnie przy tobie ogarnia mnie stan lekkości i błogostanu, dziękuję.
Nim odejdę, chciałem kogoś sobie znaleźć, założyć rodzinę, a na razie każdy dzień ma w sobie trochę gorzkiego smaku. Może warto byłoby się odważyć? By w końcu mieć dom, a w nim ktoś na mnie czekał...


Hyomi? :>

Uwaga Uwaga

Data:
28 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
A teraz coś co kocham ponad życie. Mianowicie przypominam o konkursie który trwa do końca miesiąca KLIK . Dobra a teraz czas na to co kocham, lista wilków kwalifikujących się do wyrzucenia. Jeżeli nie możesz napisać opka to napisz mi to a nie będę mieć pretensji ale proszę z uzasadnieniem, wilk pozostanie w stadzie. 



Aelin - 08.10 (nieobecna)
Angel - 01.10
Aria - 14.10
Caramel - 16.10 wersja robocza
Chiru - 04.10
Fosher - 05.11
Fuyu - 14.10
Iveta - 06.10
Jennefer - doszła 07.10
Katty - 02.10
Kogami - 18.07
Megami - 09.10
Nashi - 27.09
Sealiah - 17.10
Silver - 20.10
Sivian - 06.10
Spectra - 13.10
Vanessa - 04.10 (napisane)
Yoshiko - 17.10  (napisane)
Yukitteru - 04.10

Przewiduje zdarzenia

Data:
28 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Renray | DOGGI: Renee | GMAIL: reducto.xd@gmail.com
EMAIL: renee.denshi.merusabisu@onet.pl

.:SEINARU ODAYAKANA:.
Sei
WIEK: 20 
PŁEĆ: Basior 
RASA: Anioł 
PŁODNOŚĆ | CIECZKA = Płodność | Nie dotyczy 
PARTNER/PARTNERKA -
OPIS: Seinaru to nieco skomplikowany basior. Jest tak cichy, że momentami może sprawiać wrażenie niemego. Nie odzywa się bez powodu i nie licz, że ot tak nawiążesz z nim konwersację. Zawsze stoi z boku i nie zwraca na siebie uwagę. Wręcz chce być totalnie niezauważany. Nienawidzi zawierać nowych znajomości. Zdecydowanie woli poznać wilka poprzez "przeprowadzenie obserwacji". Będąc praktycznie niewidzialnym dla społeczeństwa zazwyczaj robi to mimowolnie, a obserwowanie wilków przynosi wiele informacji o nich. Sam jest w istocie pomocnym wilkiem. Można na nim polegać, lecz to działa tylko w jedną stronę, ponieważ Seinaru nie pozwoli sobie pomóc i wiedz, że gdy spróbujesz to uczynić brutalnie ją odtrąci i uzna, że uważasz go za słabego. Ma istnego bzika na punkcie pojęcia "słabości". Uważa, że gdyby okazałby ją, mógłby równie i dobrze pozbawić siebie życia... Nie ma szacunku do siebie, jakkolwiek to brzmi, oraz ma zdecydowanie zaniżoną samoocenę. Mimo to w c a l e nie podupada na pewności siebie. Zna swoje możliwości i potrafi je doskonale wykorzystać. Posiada silnie wzmocnioną psychikę i w niemalże każdej sytuacji potrafi zachować stoicki spokój. Bardzo trudno jest go zdenerwować, jednakże, gdy już ktoś to spowoduje musi się liczyć z poważnymi konsekwencjami swojego czynu. Zawsze dba wyłącznie o bezpieczeństwo innych, które jest dla niego niezwykle ważne. Za to zupełnie nie dba o swoje życie i zdrowie. Ignoruje wszelakie schorzenia, nawet najpoważniejsze obrażenia i nigdy nie pozwala sobie pomóc. Potrafi się wić z bólu, ale za cholerę nie uda się do medyka. Wynika też z tego kolejna cecha: upartość. Takiemu to nie przegadasz. Jak się zaprze to żadna siła, wilcza, nie wilcza, go nie ruszy. Wszelakie namowy i przemowy nie dadzą nic. Lepiej zwyczajnie dać sobie spokój. Basior ten posiada także zaskakującą zdolność przewidywania zdarzeń z przyszłości. Nie wynika to jednak z jakiejkolwiek magii. Zwyczajnie - ma silnie rozwiniętą umiejętność dedukcji, dzięki której wielokrotnie wnioskuje, co się może zdarzyć i zazwyczaj ma rację. Dzięki temu zawsze potrafi się odpowiednio zachować i doskonale wie, co ma zrobić w danej sytuacji. Ponadto Seinaru jest niewiarygodnie nieprzewidywalnym wilkiem. Praktycznie żadnego jego działania nie da się przewidzieć. W ułamek sekundy potrafi zupełnie zmienić swoją emocję. W ułamek sekundy może zmienić czynność. W ułamek sekundy zaatakować. Basior ten jest do tego stopnia wyczulony na otoczenie, że nie potrafi porządnie zmrużyć oka. Praktycznie nie śpi po nocach. Jego jasne oczy lustrują otoczenie blisko dwadzieścia razy na minutę i błyskawicznie wypatrują możliwe zagrożenia. Seinaru jest z a w s z e przygotowany na nagłe ataki.
OPIS WYGLĄDU: Seinaru nieznacznie przewyższa wzrostem przeciętnego wilka, jednak nie zmienia to faktu, że jest ogółem drobny. Nie jest masywny, jest wysportowany i zdecydowanie… wychudzony. Kiedyś starał się skorygować ten problem, jednak gdy nie przynosiło to żadnych efektów – zwyczajnie postanowił nie zwracać na to uwagi. Jest bardzo lekki i ma wręcz idealną do szybkiego poruszania się budowę ciała. Nie dajcie się także zwieść pozorom, gdyż złudnie istne chucherko okazuje się być doskonale wyćwiczonym i silnym basiorem. Jego futro w wielu odcieniach brązu nie jest zbyt długie i gęste, ale bardzo przyjemne w dotyku. Co prawda nie jest bardzo ciepłe, ale zimno zupełnie nie przeszkadza temu basiorowi. Jego jasne oczy zdają się świecić w ciemności i mają istnie hipnotyzujący wygląd. Pysk Seinaru zdaje się zawsze wyrażać emocję znudzenia, bądź irytacji, mimo, że jest przyozdobiony pozornie uroczymi piegami.
OPIS PRZEMIANY: Przede wszystkim z jego pleców wyrastają potężne, upierzone skrzydła, o błękitnym zabarwieniu na końcach. Na czole pojawia się ostre i z pewnością niebezpieczne poroże mogące zostać wykorzystane jako broń. Jego futro staje się w całości jasnobrązowe, wyłącznie na brzuchu pozostając jasne. Oczy przybierają intensywnie niebieskie zabarwienie, a pod nimi pojawiają się nieco ciemniejsze od futra cętki. Dotychczas ciemne: nos i poduszki łap stają się jasne. Sylwetka nie ulega zmianom.
UNIKALNA MOC: Szeroko pojęte tworzenie portali. Seinaru może przenieść się do każdego miejsca w polu swojego widzenia i do miejsc, które już kiedyś widział na oczy bądź zyskał ich dokładny opis. Miejsce to niekoniecznie musi znajdować się na powierzchni ziemi. Sei potrafi także teleportować się z innym wilkiem poprzez bezpośredni kontakt z nim, jednak jest to dosyć wyczerpujące.
POZYCJA: Biegacz, Czujka

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~ Unikalna Moc (★)

RELACJE: 
WATAHA: 
Vanessa - przyjaciółka z dzieciństwa. 
Katty - przyjaciółka z dzieciństwa. 
RODZINA: 
Yukine (†) - ojciec. 
Sheila (†) - matka. 
Tsuyoshi - brat.
 Echo - siostra. 
INNI:
MIĘDZYGATUNKOWE: Gatunek nie ma dla niego najmniejszego znaczenia. Uważa, że to jakim ktoś jest wilkiem nie zależy od rasy.
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK: Amulet Przejścia na tereny Demonów 
CIEKAWOSTKI: 
- Przez swoją ‘’nadmierną czujność’’ to on najczęściej jako pierwszy atakuje potencjalnych wrogów. 
- Wielokrotnie przyjmuje na siebie wszystkie ataki wrogów i przeciwników, w rezultacie czego zawsze najmocniej obrywa. Efektem są liczne blizny na powierzchni całego ciała, które jednak nie są zbytnio widoczne pod futrem.
 - Jest prawdziwym ekspertem w walkach ‘’jeden na jednego’’, jednak nie radzi sobie z walkami przeciwko dużym grupom. 
- Niewiele wilków nadąża za tokiem jego myślenia.
 - Śpi zaledwie jedną-dwie godziny na dobę i twierdzi, że tyle mu do funkcjonowania wystarcza. 
- Nie wie co to łzy i w życiu się nie ‘’rozbeczał’’. Jednak jego oczy mają zadziwiającą zdolność samoistnego krwawienia. - Potrafi włazić na drzewa i często spędza na nich czas. Samotnie. 
- Zna się na medycynie, gdyż jego ojciec bezwzględnie szkolił go na przyszłego medyka. Seinaru jednak nie czuje powołania do tego zawodu. 
- Uważa, że mgłę za naprawdę wspaniałe zjawisko atmosferyczne. 
- Uwielbia smak krwi. 
- Ma wyjątkowo czerwony język. 
- Gdy w pełni zregeneruje energię po ostatnim użyciu unikalnej mocy otacza go świetlista aura. Widoczna jest szczególnie w nocy, nadając basiorowi efekt niematerialności.
OSIĄGNIĘCIA:
PRAGNIENIA:

Zacięty realista

Data:
28 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Renray | DOGGI: Renee | GMAIL: reducto.xd@onet.pl
EMAIL: renee.denshi.merusabisu@onet.pl

.:TSUYOSHI KYŌRYOKUNA:.
Tsu
WIEK: 20 lat
PŁEĆ: Basior
RASA: Demon
PŁODNOŚĆ | CIECZKA | Płodność | Nie dotyczy 
PARTNER/PARTNERKA -
OPIS: Jakże cholernie trudno jest opisać charakter tak specyficznego osobnika gatunku wilczego jak Tsuyoshi... Więc może zacznijmy od podstaw. Prosto z mostu mówiąc - nie jest on zbyt życzliwym wilkiem. Klnie, przeklina i zaklina na prawo i lewo. Ot tak. Nienawidzi zawierać nowych znajomości i jest wówczas bardzo oschły i krótko mówiąc - bez serca. Pokazuje swoje chamskie oblicze. Ponadto wielbi się buntować i sprzeciwiać, a jego stałą emocją niemalże nigdy go nie opuszczającą jest ironia. Dąży do wypełnienia swej życiowej misji - uprzykrzania innym żywota. Mimo, że nie jest to prawdą, wiele wilków może tak po cichu uważać. Jednak z największą pewnością nie wszyscy. Posiada paru przyjaciół i dla nich jest zupełnie inny. Niewiarygodnie inny. Okazuje się być w głębi serca naprawdę miłym, pomocnym, a nawet pełnym poczucia humoru wilkiem. Jednak, aby się przed kimś tak bardzo otworzył musi go znać naprawdę szmat czasu i mu zaufać. Jego wrodzona nieufność sprawia, że nie jest to łatwe. Każdego trzyma na dystans i wręcz nie pozwala na jakikolwiek sposób się zbliżyć. Jest potwornym i zaciętym realistą. Nie potrafi patrzeć na świat przez różowe okulary i ubarwiać sobie rzeczywistość. Trzeźwo patrzy na życie i twardo stąpa po ziemi. Jest okropnie odpowiedzialny i totalnie brakuje mu "spontanu". Wszystkie jego decyzje muszą być porządnie zaplanowane i przemyślane. W rezultacie lekko podupada na nieprzewidywalności i wypada w tym kiepsko w porównaniu z bratem. Ogólnie rzecz biorąc uwielbia kłamać, oszukiwać, zatajać i nie sprawia mu to większego problemu. Jest prawdziwym profesjonalistą w tym fachu. Nie obchodzi go, że robi źle. Zwyczajnie to po nim spływa. Skoro ma w tym jakiś interes, to czemu by nie? Sprowokowany natychmiast atakuje, nie licząc się z konsekwencjami. Bójki to jego specjalność, niekiedy sam je wywołuje, żeby sprawdzić, czy czasem nie spada mu forma. Ponadto jest bardzo impulsywny i pod wpływem emocji jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Tematy zabijania nie są mu obce, a nawet szczerze mówiąc – nie waha się przed zbrodniami...
OPIS WYGLĄDU: OPIS WYGLĄDU: Tsuyoshi jest basiorem o wzroście niewiele przewyższającym wzrost przeciętnego wilka. Sylwetka tego basiora jest wyjątkowo zadbana – dobrze zbudowana, wysportowana oraz szczupła. Jego lśniące futro jest średniej długości, gęste i miłe w dotyku, jednak przez przyciągający światło słoneczne kolor – doprowadziło do znienawidzenia lata przez Tsuyoshi’ego. Posiada on także bardzo charakterystyczne, żółte oczy, które nieważne, czy w dzień, czy w nocy – stale świecą. Swoim hipnotycznym wyrazem mogą istnie wywiercić dziurę w brzuchu wilka, który w nie spojrzy. Zarys jego pyska jest w miarę łagodny, jednak zwyczaj wyrażającego pogardę i ironię wykrzywiającego jego usta uśmiechu – sprawia, że basior wygląda co najmniej niesympatycznie.
OPIS PRZEMIANY: OPIS PRZEMIANY: Jego ogólny wygląd nie ulega większym zmianom. Wzrost, sylwetka, czarne futro, wyjątkowe oczy – nic z tych cech nie ulega przemianie. Wyrastają mu ogromne w rozpiętości, czarne, pierzaste skrzydła, będące główną zmianą. Natomiast jego wilczy ogon znacznie się wydłuża, przybierając formę wijącego się wokół niego niczym wąż, chwytnego ogona. Sprytnie użyty może służyć jako naprawdę dobra broń.
UNIKALNA MOC: UNIKALNA MOC: Nietykalny - zdolność ta zatrzymuje wszystkie ataki z zaskoczenia i oddaje ze zdwojoną siłą. Jeżeli był to atak magiczny umiejętność jego właściciela zostaje zablokowana, dopóki wilk jest w zasięgu wzroku Tsuyoshi’ego.
POZYCJA: Cichociemny, Morderca

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★★)
~ Zwinność (★★)
~ Szybkość (★★)
~ Wytrzymałość (★★)
~ Zdrowie (★★)
~ Unikalna Moc (★★)

RELACJE: 
WATAHA: 
Vanessa - przyjaciółka z dzieciństwa. 
Katty - przyjaciółka z dzieciństwa. 
RODZINA: 
Yukine (†) - ojciec. 
Sheila (†) - matka. Seinaru - brat. 
Echo - siostra. 
INNI:
MIĘDZYGATUNKOWE: Traktuje wszystkich raczej tak samo, jednak jak można się domyślić – nie potrafi się dogadać z Aniołami.
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK:
~ Amulet przejścia na tereny Neutralnych
CIEKAWOSTKI:
- Czasami słyszy niezrozumiałe głosy w swojej głowie. 
- Występujące u niego świecenie oczu jest spowodowane oddziaływaniem unikalnej mocy. 
- Uwielbia obserwować nocne niebo. Twierdzi, że to go uspokaja. 
- Nienawidzi ‘’robaków’’. Niezwykle go obrzydzają. 
- Skrótu ‘’Tsu’’ pozwala używać jedynie bliskim mu wilkom. Jeżeli ktoś inny go użyje – oberwie w ryj. 
- Twierdzi, że rozwiązania siłowe są niezwykle skuteczne i znacznie lepsze od tych dyplomatycznych.
 - Nienawidzi patrzeć wilkom prosto w oczy. 
- Uwielbia przebywać w niebezpiecznych miejscach. 
- Jego ulubioną porą roku jest jesień, a pogodą – deszcz. 
- Denerwuje go tęcza i różowy kolor. 
- Ma bardzo dobrą odporność.
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Od Abbie do Lupity

Data:
27 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Wadera wydawala mi sie bardzo miła i wesoła. Miala podobne zainteresowania do mnie... Rozmawialysmy jeszcze przez dlugi czas. Zdarzylam sie dowiedziec, ze jest tu nowa. Wydawala mi sie ona inna taka wyjatkowa. Podczas naszej rozmowy czulam jakby to byla odpowiednia osoba aby sie zaprzyjaznic.
-Lupito gdzie mieszkasz?-zapytalam.
-O tutaj dokaldnie za tymi krzakami-powiedziala i wskazala lapa na duzo i przutulna jaskinie.-A ty?- zapytala.
- Naprzeciwko twojej jaskini-powiedzialam  wesolo.
Nareszcie moje zycia uklada sie... Mam wspaniala sasiadke, ktora jest bardzo mila i trafilam tutaj!- pomyslalam.
Wadera bardzo sie ucieszyla i zapytala czy moze nie chcialabym przyjsc teraz do niej do jaskini. Zgodzilam sie bo i tak nie mialam nic do roboty.
-Poczekaj tylko skocze po cos do jaskini. Nie mam daleko wiec bede za chwilke-powiedzialam.
-Okej bede na ciebie czekac-odpowiedziala z usmiechem na pyszczku.
Pobieglam do jaskini i wzielam ze soba bazanta, ktorego upolowalam przed poznaniem Lupity. Przeciez w gosci nie mozna przychodzic z pustymi rekami. Wrocilam do jaskini wadery, ale ku moim zaskoczeniu nie bylo jej tam.
-Lupita, jestes tu?-wolalam.
Jednak w jaskini panowala kompletna cisza...
<Lupita?>

Od Lupity do Abbie

Data:
27 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wyszłam z domku. Po terenach krążyły inne wilki. Mój wzrok przykuła wadera o białej sierści z brązowymi pasmami. Podeszłam do niej i spytałam:
- Hej, jak się nazywasz? Ja jestem Lupita.
- Jestem Abbie.- Odpowiedziała po chwili. Machnęłam wesoło ogonem. Może zakolegujemy się? Fajnie by było! Hm...Tylko jakby to zrobić? Już wiem!
- Co lubisz robić? Ja uwielbiam oglądać zachody słońca!
- Przygody...Wieczorne wędrówki...i...to wszystko- Odpowiedziała. Teraz wiedziałam już co lubi robić. Ona wiedziała też co ja lubię robić. Atmosfera była jednak nadal dość spięta. Zapadła niezręczna cisza. Ani ja, ani Abbie nic nie powiedziałyśmy.  Cisza stawała się coraz bardziej dręcząca, aż w końcu wadera wykrztusiła z siebie:
- A czym jeszcze się interesujesz?
- Nocą...Ciemnością, zniszczeniem...To mnie interesuje. A ty?
- Interesuję się wcześniej wspomnianymi wieczornymi wędrówkami- Odpowiedziała. Poczułam, że ta niezręczna cisza przeminęła. Rozluźniłam się i wzięłam głęboki wdech po czym uśmiechnęłam się. Wilczyca zrobiła to samo. Po chwili atmosfera zrobiła się całkiem miła. Rozmawiałyśmy razem jeszcze przez długi czas. 


<Ab? Brak Weny na pierwsze opo to u mnie standard ;-;>

Od Hyomi do Foshera

Data:
27 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Są piękne, jak ty.. - dodał Fosher mrucząc pod nosem.
Czułam się lekko zaskoczona jego słowami. Nie ukrywam, wielokrotnie przedstawiciele płci męskiej składali mi podobne komplementy, jednak ten wyjątkowo ujął moje serce. Był on wypowiedziany w tak uroczy, a jednocześnie pełen niepewności sposób, że po moich policzkach momentalnie rozlało się przyjemne ciepło. Powstrzymałam się jednak od okazywania zbędnych uczuć odwracając głowę w stronę, skąd dochodził blask bijący od lewitujących kul światła. Kątem oka zerkałam co chwilę w stronę Fosher'a analizując jego zachowanie. Ten siedział pogrążony w swoich myślach tępo wpatrując się w przestrzeń. Wyglądał na przejętego zaistniałą sytuacją, dlatego zdecydowałam się powstrzymać od jakichkolwiek komentarzy. Cierpliwie czekałam, aż basior opanuje targające nim emocje, a gdy tylko zwrócił wzrok w moją stronę cicho zabrałam głos.
- Opowiedz mi coś o sobie. - uśmiechnęłam się lekko mrużąc oczy, a gdy Fosher nie odpowiadał przez dłuższą chwilę ponowiłam prośbę.

Fosher?
Przepraszam, że musiałeś tak długo czekać :c

Od Ayera do Yoshie

Data:
26 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Ja, jestem Ayer.. Miło mi Cie poznać..
Zauważyłem lekki niepokój w oczach Yoshie.. Zapytałem więc:
-Coś Ci się stało, czy coś..?
Wadera odwróciła wzrok na bok, po czym odpowiedziała:
-Nie.. nic mi nie jest..
Odwróciłem się, i popatrzyłem na jezioro..
-Całkiem ładne miejsce, co..? Popatrzyłem się jeszcze raz..
Yoshie trochę do mnie podeszła..
-Mogę Ci w czymś pomóc?- Zapytałem.
- Ymm.. Chyba nie ma w czym..
-Ehh, widze, że coś z tobą nie tak..?- wyjąkałem.
-Poprostu od jakiegoś czasu nie mam się do kogo odezwać..- Odpowiedziała.
Popatrzyłem na Yoshie..
-Można powiedzieć, że ja też.. - wymamrotałem
Nastała cisza.. Nie wiedziałem co mam powiedzieć..

Yoshie? :-]



Żywiołowa romantyczka

Data:
26 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
KONTAKT: Gmail: zuziutolek@gmail.com
.:ABBIE HONKEY:.
Abs
WIEK: 16 lat
PŁEĆ: Wadera
RASA: Demon
PŁODNOŚĆ | CIECZKA: Płodność | Miesiące parzyste
PARTNER/PARTNERKA: Zauroczenie
OPIS:
 Abbie to bardzo żywiołowa i przyjacielska wadera. Kocha przygody i wieczorne wędrówki. Pragnie założyć duża, szczęśliwą rodzinę i znaleźć miłość swojego życia. Jej rodzice bardzo dobrze ją wychowali i nauczyli ją dobrze polować. Abbie pokłóciła się z rodzicami i postanowiła od nich odejść. Znalazła jaskinię, w której mieszkała dosyć długo. Później znalazła watahę. Ma szalone pomysły i nigdy jej się nie nudzi. Pragnie też znaleźć przyjaciółkę. Ma swoje ukryte hobby, o którym wiedzą tylko niektórzy przyjaciele wadery. Kocha patrzeć na gwiazdy. Kiedyś była wegetarianką, ale na szczęście jej przeszło.Z watahy zna Lexie i trochę innych wilków. Poznała ich bardzo niedawno.
OPIS WYGLĄDU: Biało-brązowe futro i czarno-żółte oczy.
OPIS PRZEMIANY: Jej sierść zmienia się w czarną a oczy robią się czerwone.
UNIKALNA MOC: Zatrzymywanie czasu.
POZYCJA: Czujka, Szperacze

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~ Unikalna Moc (★)

RELACJE:
 Wataha:
 Rodzina:
 Matka - Jashira
 Ojciec - Tedalek
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI: -
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:


Dumna demonica

Data:
26 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
KONTAKT: Howrse: Vulfixica | Doggi: Vulfixica| Gmail: jadewolfgroszek@gmail.com
.:LUPITA DROWFOREST:.
Lupi, Lupe, Lup
WIEK: 16 lat
PŁEĆ: Wadera
RASA: Demon
PŁODNOŚĆ: Płodność | Miesiace parzyste
PARTNER: ---
OPIS: Charakter: Lupi jest dość arogancka i dumna. Szybko się denerwuje, a nawet na prawdę wścieka. Kocha noc, ciemność i zniszczenie. Uwielbia cudze cierpienie. Z natury inwentoryk. Nie wiadomo dlaczego, ale lubi także Anioły. Uwielbia przygody i kocha poznawać nowe wilki. Jest silna i szybka. Często ogląda zachody słońca.
Historia: Lupita urodziła się w dużej watasze. Była potomkiem demonicy i demona. Zawsze przykładała się do nauki. Jednak jej ojciec umarł na wskutek choroby, a rodzeństwo zostało zabite przez innego wilka. Sama watah rozpadła się niedługo po tym wydarzeniu. Osamotniona, smutna Lupi opuściła ją razem z matką. Polowały na własną łapę, ale po pewnym czasie wydarzyło się nieszczęście- matka zginęła na oczach młodej. Dlaczego? Zaatakowała ją locha (samica dzika). Starsza wilczyca nie miała co zrobić. Ukryła tylko Lupitę w norze i została zabita. Lupi wiedział iż tu nie jest już bezpiecznie. Kiedy dziki już poszły- uciekła z kryjówki. Wybiegła najszybciej jak mogła. Do nowego domu. Miała wtedy ok. 12 lat. Błąkała się jeszcze 5 lat. Wtedy spotkała pewnego wilka. Uczył ją polowania. Niestety zmarł śmiercią naturalną. Kiedy wadera mając 17 lat wyruszyła na dalszą podróż tym razem- trwającą 1 rok- napotkała tą watahę i postanowiła dołączyć. Tam poznała mnóstwo przyjaciół. Broniła ich. Pewnej nocy do obozu tej watahy wbiegł przywódca przeciwników. Zabił dwóch najlepszych wojowników oraz Lidera watahy Lupity. Ona także się rozpadła. Czarna osiemnastoletnia wadera musiała, więc poszukać nowego domu. Podczas podróży mijały kolejne miesiące. Wilczyca traciła nadzieje na znalezienie domu...rodziny...przyjaciół. Zrezygnowana wilczyca miała już zamiar się poddać kiedy spotkała wilczycę o imieniu Esm. Esm była starszą waderą o dużym doświadczeniu. Tak jak Lupita była demonem. Stara wadera wskazała czarnej wilczce drogę. Lupi podążyła nią i trafiła tutaj. Teraz czeka ją nowy rozdział życia. Wspaniałego życia wśród innych demonów...Wśród nowych wilków...W nowej watasze. Co ją tu spotka? Jeszcze nie wiemy. Księga przeznaczenia nie ma jeszcze zapisanej ani jednej strony.
OPIS WYGLĄDU: Lupita to czarna, długowłosa wadera. Ma żółte oczy. Jest dosyć duża. Jej łapy są długie i chude, a ogon- dość długi. Na pierwszy rzut oka wygląda niezgrabnie, ale tak naprawdę jest b a r d z o zgrabną wilczycą.
OPIS PRZEMIANY: Kiedy Lup, przemieni się wyrastają jej czarne skrzydła. Oczy zaczynają świecić się bardzo mocno, a sierść staje się grubsza. Ogon za to wydłuża się momentalnie.
UNIKALNA MOC: Jej mocą jest księżyc. A konkretniej? Może ona nagle zacząć błyszczeć jak księżyc pośród gwiazd. Kontroluje także nów. Niestety kontrolować brak księżyca na niebie (nów) może tylko przez kilka minut, ponieważ bardzo ją to wykańcza fizycznie, a także psychicznie. Poza tym może posługiwać się księżycowym pyłem.
POZYCJA: Nauczycielka szczeniąt

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~ Unikalna Moc (★)

RELACJE: 
Wataha: Nie zna nikogo 
Arva [*]- Matka. Kochała ją całym sercem. Tęskno jej do niej. March [*]- Ojciec. Wiedziała jaki był odważny. Tęskni za nim bardzo. Varia i Elf [*]- Rodzeństwo. Varii nie lubiła tak bardzo jak Elfa, ale za nimi też bardzo tęskni. Inni- Nie nawiązuje zbyt dużego kontaktu. 
Międzygatunkowe- Anioły według niej są okej. 
Inne?- Nie bardzo.
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI: Lupita nie ma prawego ucha. (nie znalazłam zdjęcia)
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Od Vatani do Saovine

Data:
26 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zrobiło mi się troche lepiej.. Przynajmniej nie byłam sama.. Nagle zorientowałam się, że powinnam coś powiedzieć.. Byłam troche nieogarnięta z rana, więc zupełnie o tym zapomniałam..
- Ymm.. Nie, nic.. Nic mi nie jest.. Wszystko w porządku.. Ta.. Nie licząc tego, że chyba się zgubiłam.. Wczoraj gonił mnie jakiś wilk czy coś.. I nawet nie miałam pojęcia gdzie jestem.. Z resztą teraz również nie wiem..
- Ehh, mogę ci pomóc jak chcesz.. W sumie, coś się już orientuje.. No dobra, widzisz, tam jest droga, musisz tam iść i dojdziesz na targ, dalej sobie poradzisz.. Powinnaś sobie poradzić..
Po chwili wadera odwróciła się i zaczęła iść w przeciwnym kierunku. Zaciekawiło mnie to, więc zapytałam ją;
-A tak wogóle.. Jak masz na imię..?
Wilczyca zatrzymała się i odwróciła;
-Skoro tak bardzo Ci na tym zależy.. Mam na imię Saovine.. A ty..?
Uśmiechnełam się, może wkońcu znalazłam sobie przyjaciela..
-Bardzo ładnie.., ja jestem Vatani.., mogłabym wiedzieć gdzie idziesz?- Odpowiedziałam.
Wadera przewróciła oczami;
-Wiesz,  szukam drogi do domu..
Zamyśliłam się przez chwilę.. Pomyślałam sobie o czymś., po czym zapytałam;
-Mogłabym Ci pomóc..?


Saovine? :-3

Od Ichigo do Azumy

Data:
26 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Uśmiechnąłem się półgębkiem, tak, by nie zauważyła. Uśmiech nie był moją mocną stroną, zawsze wyglądał pusto i nieprzyjemnie. Niektórych odrzucał, innych straszył. Zapomniałem, jak się uśmiechać, czasy, gdy jeszcze to potrafiłem, pamiętałem jak za mgłą.
Spojrzałem na Azumę, nie przeszkadzało mi jej gadanie. Bywało całkiem miłe, gdyby nie jego temat. Pogodziłem się jednak z tym, że ona z pewnością wie lepiej, co robi. Kimże jestem, by móc jej czegokolwiek zabronić?
- Faktycznie. Może zwolnijmy - mruknąłem.
Spojrzała na mnie z pytaniem wypisanym na pyszczku.
- Wiesz, nie wiadomo, co może się tam kryć.
- Spodziewasz się pułapki? Nie sądzisz, że to trochę paranoja? - prychnęła.
Przewróciłem oczami.
- Nie sądzę. Lepiej dmuchać na zimne. Może ty masz drugą duszę i te sprawy, ale jaj mam jedno życie i całkiem je lubię. Poza tym, nie uważasz, że głupio byłoby tak zginąć?
Zamilkła.
- Więc kto idzie pierwszy? - spytała.
Zmarszczyłem nos i westchnąłem ciężko.
- Mogę ja. Mam czulsze zmysły i lepszy refleks niż większość wilków. Zdołam się cofnąć, jeśli coś pójdzie nie tak - powiedziałem, wzruszając ramionami.

Azuma?

Od Saovine do Vatani

Data:
25 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Westchnęłam prawie bezgłośnie, gdy po raz kolejny zabłądziłam w gęstym lesie. Nieprzenikniona puszcza w Craerii była niczym labirytnt, którego nie potrafiłam rozpracować.
- Vivenne, myślże - mruknęłam do siebie, skręcając to w lewo, to w prawo. Dlatego nie zdziwiłam się, gdy po raz kolejny pojawiłam się na targu. - Bez jaj!
Zaklęłam w myślach, gdy kilka szczeniaków odwróciło w moją stronę swoje pyszczki.
- Pomóc pani? - spytały, spoglądając na mnie błyszczącymi oczyma. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Byłabym bardzo zobowiązana. Którędy dojdę do Corsici?
- Musi iść pani po tej ścieżce, o tam! - jeden z basiorków wskazał mi łapką odpowiedni kierunek.
- Dziękuję bardzo - skinęłam im głową i ruszyłam w kierunku domu, gdzie tym razem miałam nadzieję się znaleźć. Uwagę od drogi odwrócił mi jednak zapach innego wilka, który najprawdopodobniej obrał za swoją kryjówkę jedną z wielu craerskich jaskiń. Stawiając niepewnie kroki ruszyłam w stronę groty, gdzie moim oczom ukazała się niewielka wadera, drzemiąca na ziemi.
- Ekhm, wszystko w porządku? - bąknęłam po chwili. Na dźwięk mojego głosu, wilczyca zerwała się na równe łapy. Nie dziwiłam jej się. Ze spokojem mierzyłam ją wzrokiem, czekając na jej reakcję, a gdy żadna z nas nie zrobiła  żadnego kroku, zdecydowałam się coś powiedzieć.
- Chciałam sprawdzić czy nic ci nie jest...

Vatani?

Od Yoshie do Ayera

Data:
25 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Lekkim krokiem przechadzałam się po Elcrys. Jak zwykle samotna, w głębi siebie miała nadzieję spotkać jakiegoś wilka, zaprzyjaźnić się, lecz jak zwykle kończyło się to niepowodzeniem. Dotarłam nad jezioro komet. Usiadłam na brzegiem i zaczęłam obserwować swoje odbicie. Niektóre liście spadały na ziemię pod wpływem podmuchu wiatru, który "zabierał" je z drzew. Nie miałam od bardzo długiego czasu kontaktu z bratem, tęskniłam za nim, chciałbym się z nim spotkać, porozmawiać, a tak nic...Ten świat jest niesprawiedliwy.

"Ale na ten ból nie pomoże nam Paracetamol
Tu, w drodze po sukces, gdy czas nas goni
Kapitułą przyznającą wyróżnienia są znajomi
Pięknie. Ale coś straciły ziomy werwę"


Zaśpiewałam to na głos. Całkiem ładny kawałek - uśmiechnęłam się do siebie. Usłyszałam za sobą trzask gałązki, odwróciłam się.  Ujrzałam dużego, masywnego basiora. Lekko się wystraszyłam, samiec, zaczął podchodzić. Serce zabiło mi szybciej. Wstałam, obróciłam się przodem do przybysza. Po chwili wysoki stanął i zaczął na mnie spoglądać.
- Witaj... - wyszeptałam nieśmiało.
- Cześć - wymamrotał.
- Jestem Yoshie - odparłam już nieco odważniej - A ty? O ile mogę wiedzieć...
Spoglądałam na basiora, zadzierając łepek lekko do góry.  Może nie miał oryginalnej maści, ni mniej jednak mogłam spokojnie stwierdzić, że jest przystojny. Beż, biel, szarość niby nic ciekawego, a jednak tak. Może właśnie w tej "przeciętności" coś mnie ruszyło, właśnie coś w nim jest...co wzbudza we mnie ciekawość.

Ayer? :)

Od Reyny do Ange

Data:
25 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Z rozbawieniem przyglądałam się Ange, podchodzącą do motyla. Mimo niewielkich skrzydeł, wręcz porażał swoim urokiem. Kremowobiałe skrzydła zdobiły jasnoczerwone i błękitne wzory, gdzieniegdzie przetykane morską zielenią.
- Rzeczywiście - mruknęłam i klapnęłam na trawę, obserwując przyjaciółkę. Gdy wadera podeszła za blisko kwiatu, na którym wylądował bielinek, poderwał się on i zaczął krążyć nad naszymi głowami. Wilczyca westchnęła cicho, ale zaraz się rozpromieniła, bo owad przysiadł na liściu bluszczu, okrywającym jedną z kolumn. Ange ponowiła próbę podejścia do niego, tym razem kładąc się niżej i ściszając oddech. Parsknęłam, gdy wilczyca się potknęła i wylądowała na grzbiecie.
- Wystraszyłaś go! - zarzuciła mi z udawaną złością, gdy znowu odleciał.
- Bo twoje klapnięcie było cichutkie - zaśmiałam się krótko i czmychnęłam na mur, unikając jej łapy.
- To ty tak? - spojrzała na mnie z uśmiechem i rzuciła się w pogoń za moim ogonem. Spędziłam dość czasu na bieganiu tutaj, by znać większość skrótów, bądź ciekawych ścieżek. Wystarczyło kilka minut bym doprowadziła nas nad rzeczkę, gdzie gonitwa przerodziła się w chlapanie we wodzie.
- Okej, starczy - zawołała Ange, gdy poślizgnęła się, ciągnąc mnie ze sobą. Nasza sierść momentalnie nasiąknęła wodą. Podniosłyśmy się w tej samej chwili, plując dookoła cieczą.
- Remis, ogłaszam remis - oznajmiłam, a wadera zgodziła się ze mną kiwnięciem głowy.

Angieee? :3

Od Ayera

Data:
21 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Jak zwykle ja, jak zwykle rano, jak zwykle późno.. Wstałem.. Rozciągnąłem się, otrzepałem, i postanowiłem gdzieś pójść.. Sam nie wiedziałem gdzie, jak to zwykle ja, ale jak to się mówi - trudno. Zrobiłem sobie mały obchód, nic nowego nie zobaczyłem, więc poszłem dalej, nie wiele jeszcze wiem o tym miejscu, nie wiele o innych rzeczach.. Nie znam rzadnych wilków..
Wolno szedłem ścieżką, przy okazji oglądając bujną rośliność która otaczała mnie wokół,
bujne liście, krzewy i piękne długie trawy.. Nie wiem dlaczego tak mnie zaciekawiły jakieś badyle oplatane zieleniną.. Chyba byłem jakiś śnięty czy coś.. Albo wtedy wydawały mi się jakieś "cudowne", bo widziałem je po raz pierwszy w swoim "cudownym" życiu..
Poszłem dalej, znów wytrzeszczając oczy na te badylki.. Może i nie są takie złe.. Albo może i są.. Z resztą nie ważne. Patrzyłem się na te rośliny, patrzyłem, aż nagle mój wzrok dostrzegł pewny biały włos wiszący na jednym z liści, podeszłem bliżej - To był wilczy włos.
Czyli, że w pobliżu jest jakiś wilk..? Odkrycie.. Jest ich tu pełno.. No ale może jak pójdę dalej to jakiegoś spotkam i się zaprzyjaźnie.. Nie ma dla mnie znaczenia.. Poczłapałem dalej, natknąłem się na jezioro, napiłem się, ponieważ przecież nie miałem nic w pysku od rana. Gdy podniosłem głowę, obok mnie ujżałem ślad, poszedłem za nim..

Nieznany bohater

Data:
21 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
GMAIL: konie0220@gmail.com
.:AYER EAREYE:.
Ari, Aye
WIEK: 19 lat 
PŁEĆ: Basior 
RASA: Neutralny
PŁODNOŚĆ | CIECZKA | Płodność | Nie dotyczy
PARTNER/PARTNERKA Brak..
OPIS: Ayer jest nudziarzem i samotnikiem.. Czas spędza w samotności, uwielbia wymykać się porankami bądź wieczorami na samotne wędrówki. W przeszłości, został wygnany ze swojej rodzinnej watahy, ponieważ jego ojciec umarł, a Ayer nie chciał go zastępować.. Tytuł alphy zyskał więc wtedy wilk, który nie nawidził Ayer&#039;a od zawsze..Niestety Ayer nie wiedział tego wcześniej.. Zły basior wygnał Ayer&#039;a od matki i rodzeństwa.. Możliwe, że to właśnie to przyczyniło się do pesymistycznego poglądu na życie Ayer&#039;a.. W Jego życiu spotkało go jeszcze wiele więcej nie radosnych wydarzeń, ale to chyba jak każdego normalnego wilka w normalnym życiu.. Jak już było mówione, Ayer lubi przebywać w samotności, zapomina wtedy o smutkach i koszmarnych przeżyciach.. Nie histeryzuje i nie panikuje.. Gdy wyczuwa niebezpieczeństwo, próbuje zachować spokój i ocalić innych. Nie lubi rozgłosu, woli pozostać nieznanym bohaterem. Nie wszczyna bójek, i woli ich unikać. Nie atakuje pierwszy i woli omijać pojedynki. Na polowaniach stara się zachować jak najbardziej humanitarnie, i stawia zwierzynę na takim samym miejscu jak inne wilki, choć wie, że jeśli ich nie zabije, nie przeżyje.. Gdy Ayer pozna kogoś bliżej (co rzadko się zdarza) stara się go chronić, wtedy przeciwnik może poznać jego drugie oblicze.. Bardzo i to bardzo, bardzo, bardzo trudno go wkurzyć, ale ma swoje słabe chwile.. Wtedy lepiej zostawić go w spokoju.
OPIS WYGLĄDU: Ayer nie wyróżnia się zbytnio wyglądem, w jego barwie dominuje beż, biel i szarość. Jest masywny i wysoki.
OPIS PRZEMIANY: -
UNIKALNA MOC: Ayer potrafi przeteleportować siebię i czasami jeszcze kogoś w obrębie do 10 metrów. Po użyciu ma lekkie mroczki..
POZYCJA: Neutralny|Corsica'nsci Wojownik, Doradca

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~Unikalna moc(★)

RELACJE: 
WATAHA: Narazie zna wilki tylko z widzenia. 
RODZINA: Został wygnany ze swej rodzinnej watahy.. Lecz kocha rodzinę nadal.. MIĘDZYGATUNKOWE: Jest neutralny co do innych..
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI:
Ayer tylko na początku udaje nudziarza.. Gdy pozna kogoś lepiej, potrafi stać się niezłym flirciarzem i żartownisiem.
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Od Yashiro do Dajkiego

Data:
21 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zmrużyłem oczy i zamyśliłem się. W sumie to czemu ja tak wszystko przeżywam? Jest mi teraz wszystko jedno... Mam dość tego wymuszonego uśmiechu i współczujących spojrzeń skierowanych w moją stronę... Równie dobrze mógłbym zdechnąć w jakimś kącie tego zamku...
- Rób jak uważasz...-Odparłem.-Możesz mnie wykorzystać, pobić, czy zabić... Rób co chcesz...
Zszedłem z ławki i skierowałem się w stronę wielkich drzwi, za którymi stała Koneko. Spojrzałem na nią i zatrzymałem się.
- Czy mogłabyś wskazać mi drogę do wyjścia?-Uśmiechnąłem się słabo.
Skinęła głową i ruszyła przed siebie, a ja za nią z opuszczoną głową. Prowadziła mnie przez kręte korytarze i w końcu dotarliśmy do tych ostatnich drzwi.
- Dziękuję...-Szepnąłem i wyszedłem na zewnątrz.
Powoli kierowałem się w stronę terenów aniołów. Choć nie było mnie tu tak krótko, w jaskini nagromadziła się dość duża ilość kurzu. Ignorując ten fakt, padłem jak długi na ziemię, zwijając się przy tym w kłębek.
~~*~~
Uniosłem głowę do góry kiedy zauważyłem ruch przed jaskinią. Było już ciemno, więc trochę mnie to zmartwiło. Nastawiłem uszy i poruszyłem się niespokojnie kiedy ciemna postać wkroczyła do środka...

Dajki?

Od Garrego do Azumy

Data:
21 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Cały czas czekałem, aż w końcu Azuma zaśnie no i doczekałem się tej jakże spaniałej chwili kiedy jej oddech stał się głębszy, a klatka piersiowa powoli się podnosiła i opadała.
- Ma w sobie dużo energii...-Pomyślałem ziewając przy tym.-Eh... Jest wymarzoną uczennicą dla każdego nauczyciela...
Zerknąłem ostatni raz na wilczycę i sam ułożyłem się do snu, który równie dobrze w każdej chwili może zmienić się w koszmar...
~~*~~
Ze snu zbudziły mnie niewielkie promyczki słońca padające przez okna mojego domku. Niechętnie otworzyłem ociężałe powieki i zamrugałem kilka razy, aby przyzwyczaić wzrok do światła. Zauważyłem, że jestem pod obserwacją, więc spojrzałem pytająco na nieśpiącą już waderę.
- Jesteś głodna, czy coś?-Spytałem przymykając trochę, zmęczone oczy.
- Nie...-Odparła.-Miałeś mi odpowiedzieć...
- A ty dalej o tym...-Mruknąłem i dźwignąłem się na łapy.-Odpowiem ci jak zjesz...
- Nie odkładaj tak tego!-Prychnęła lekko zdenerwowana.
- No dobrze...-Westchnąłem.-Moim zdaniem masz talent tylko, że nie jest rozwinięty... Widzę w tobie coś czego inni nie mają, ale tego nie da się opisać...-Zrobiłem pauzę.-Jesteś najlepszym uczniem i jestem z ciebie dumny, więc tak będę cię dalej trenował i nie odpuszczę nawet jeśli ty nie będziesz już chciała...

Azuma?

Od Yakumo do Haze

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Taa...-Mruknąłem niezadowolony, masując obolałe ramię.-Co ty tu robisz?
- Poluję...-Mruknęła jak zwykle cicho.-A ty?
- Ja też poluję, znaczy się polowałem...-Westchnąłem głośno.-Już byłem tak blisko, ale mi przeszkodziłaś...
- Przeszkodziłam ci? Jak kto?-Spojrzała na mnie zaskoczona.-To chyba ty mi przeszkodziłeś...
- Nieważne...-Machnąłem na to wszystko łapą i odszedłem zostawiając waderę samą.
Następnego dnia znowu na nią wpadłem tylko tym razem przy wodopoju, następnego dnia również i następnego...
- Czemu ciągle muszę na ciebie wpadać?-Zadałem to pytanie bardziej do siebie niż do Haze.
Wadera wzruszyła ramionami. Zerknąłem na jej łapę. Skoro ciągle i ciągle na siebie wpadamy to nie zaszkodzi chwilkę pogadać...
- Jak tam łapa?-Spytałem unosząc jedną brew do góry.-Wszystko się goi?
- Ahh... Tak... Wszystko w porządku...-Szepnęła i odwróciła wzrok.
Zapanowała niezręczna cisza, a ja zacząłem skrobać pazurem w ziemi.
- Jakbyś miała jakieś problemy to wal do mnie śmiało...-Mruknąłem, patrząc jej prosto w oczy.
- Taa... Dzięki...-Ponownie odwróciła wzrok.
W głowie szukałem jakiegoś tematu do rozmowy jednak na marne...

Haze?

Od Ange do Kaname

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam na basiora i posmutniałam.
- Kaname...-Zaczęłam, ale szybko przerwałam. Nie chciałam wtrącać się w jego prywatne sprawy.
Nie mam do tego prawa, ani chęci. Już mieliśmy iść dalej, ale nagle szczeniaki skierowały łebki w naszą stronę i z szerokimi uśmiechami ruszyły w naszą stronę. Jedno z nich podeszło bliżej mnie i obejrzało z każdej strony.
- Ej ruda!-Zaśmiał się szczeniak.-Pobawisz się z nami?
- Ruda?-Kaname skrzywił się, a ja mało co nie wybuchłam śmiechem.
- Z chęcią się z wami pobawię.-Uśmiechnęłam się promiennie patrząc na grupkę młodziaków.-Jakieś propozycje?
- Może chowanego?-Odezwała się waderka stojąca na uboczu.
- Ty nawet nie umiesz się w to bawić!-Prychnął złośliwie samczyk stojący obok mnie.
Oprócz tej dwójki obok stały jeszcze dwie waderki i jeden basiorek.
- Umiem się w to bawić!-Pisnęła mała.
- Taa... Na pewno!
- Ej! Proszę państwa co to za kłótnia?-Wtrąciłam się w ten interesujący i pełen emocji dialog.-Po prostu pobawmy się w chowanego i nie chcę słyszeć jakiś niemiłych komentarzy.
- No dobra...-Westchnął szczeniak po czym zerknął na mojego towarzysza.-A on się bawi?

Kaname?

Od Ange do Reyny

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam na przyjaciółkę, rumieniąc się przy tym. Brakowało mi jej bardzo... Czułam się samotna, ale teraz może się to zmienić!
- Mi ciebie też...-Pociągnęłam nosem i podniosłam się z ziemi, ocierając napływające do oczy łzy.
Podałam Rey łapę, którą przyjęła z szerokim uśmiechem.
- Nie wiem co zrobiłabym gdybym cię nie spotkała...-Szepnęłam cicho, ale widząc pytające spojrzenie wadery szybko dodałam.-Chodzi o to, że czułabym się bardzo samotna i opuszczona...
Przyjaciółka przytuliła mnie, ale odsunęłam się delikatnie od niej z delikatnym uśmieszkiem.
- Może pozwiedzamy jeszcze ruiny?-Spytałam ciągnąc ją za łapę.
- Okej.-Rey ruszyła za mną.-Ale gdzie dokładniej chcesz iść?
Zatrzymałam się i rozejrzałam dookoła.
- Chyba zdam się na swojego przewodnika.-Wyszczerzyłam się do niej promiennie, jak to miał zwyczaj mój ojciec.
Wadera skinęła łebkiem i ruszyła przodem, zaczynając opowiadać ciekawe rzeczy na temat ruin. Wszystko było fajnie, ale moją uwagę od przewodniczki, mały motylek siedzący na kwiatku.
- ...no i miej więcej tak było... Ange co ty robisz?-Spojrzała na mnie rozbawiona.
- Cii...-Syknęłam i zakradłam się do motylka.-Piękny jest...

Rey? :3

Od Vatani

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dzisiejszej nocy, szłam przez las.. Nie zwracałam zbytnio uwagi na to, co dzieje się wokół.. Księżyć na niebie wznosił się coraz to wyżej.. Przez chwile pomyślałam, żeby znaleźć sobie jakiś przyjaciół.. Jednak pomysł ten, szybko zmył mi się z myśli, wkońcu może najpierw oswoiłabym się z samym otoczeniem. Nie lubie spacerów, wręcz nie cierpie, nie wiem dlaczego tak nagle zachciało mi się "pozwiedzać" sobie teren..? Ale cóż! Nie będe robić sobie problemów.. Ruszyłam więc dalej, natknełam się na jakąś rzeke.. Byłam spragniona, więc się napiłam. Nagle usłyszałam jakiś hałas za sobą, uszy mi zdębiały i jak najszybciej zaczełam zwiewać, widziałam jak goni mnie jakiś cień, skoczyłam w zarośla, lecz nadal widziałam coś za sobą, nie miałam czasu się oglądać, więc nie wiedziałam kto to. Nagle zauważyłam jaskinie, nie myśląc długo odskoczyłam na bok, po czym zgubiłam tę dziwną istote. Powoli weszłam do jaskini, bacznie patrząc, czy przypadkiem nikogo w niej nie ma, naszczęście okazało się, że jest pusta. .. Nie jestem w stanie opisać, ile uciekałam przed tym czymś.. Wystraszyłam się nieco - wkońcu nie codziennie spotyka Cię taka sytuacja.. Usiadłam na chwilke w rogu.. Zapatrzyłam się na ziemie.. Byłam już nie co zmęczona i  zdziwiona tą sytuacją, tym razem, to bardzo, i to bardzo zachciało mi się znaleźć jakiś przyjaciół.. Położyłam się i zasnełam, z marzeniem by następny dzień był już lepszy..

Od Kaori do Raidona

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Kim jesteś!?- warknął wilk.
On nie okazuje mi szacunku! Już po nim.
-Nie wiem za kogo ty się uważasz, ale lepiej najpierw pomyśl co mówisz, bo będzie z tobą źle! - przygniotłam go do ziemi.
Patrzał na mnie zaskoczony. I oto mi chodziło zaczyna czuć uległość. Już miałam ochotę użyć mojej mocy, ale stwierdziłam że nie będę zużywać na to energii.
-Kim jesteś?- spytałam podejrzliwie.
-Raidon, jeden z demonów.
Zeszłam z niego. Pośpiesznie się otrzepał. Miał taki dziwny błysk w oku. Hipnotyzujące spojrzenie. Prawie dałam się jego spojrzeniu, ale nie, nie mogę okazać słabości!
-Super RAIDON. Jestem Kaori, ale mów mi Kori. I wyjaśnij mi, czemu na mnie warczałeś. Gdybyś był aniołem, to teraz leżałyby zwłoki.
Znowu popatrzał mi w oczy. Tym razem coraz trudniej było mi się oprzeć.
-Nie wiedziałem kim jesteś, taka natura- zaśmiał się.
Przez chwilę warczeliśmy na siebie. Nie zauważyliśmy, że kłótnia przerodziła się w pogawędkę podczas spaceru.


Raidon?

Od Alvy do Ikkiego

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Trochę się zasmuciłam. Może rzeczywiście nie mam u niego szansy. Jednak do głowy wpadł mi inny pomysł - może być moim przyjacielem.
-Nie... Ale na prawdę bym chciała. Kocham zwierzęta, to one nauczyły mnie ciepłoty serca- powiedziałam spokojnie.
W tym momencie kilka ptaków usiadło na moim grzbiecie, i śpiewało dziwną pieśń, w której można było usłyszeć moje imię. Poczułam miły dotyk w sercu. Basior patrzył na to ze zdziwieniem. Imponuję mu? Może...
-Wydaje mi się, że masz na nie dobry wpływ...
-Możliwe- kolejna idea weszła w mój łebek- może nie będę tylko zielarką, a może dla przyjemności będę im pomagać?
Czekałam na jego reakcję.
-To świetny pomysł! Widać że cię lubią!
Kolejne zwierzęta zaczęły się schodzić dookoła nas. Rozpierała mnie duma.
-Więc będę kimś w rodzaju weterynarza . Chciałabym cię tylko spytać, czy pomożesz mi znaleźć towarzysza - spytałam z uśmiechem.


Ikki?

Ikki do Alvy

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Hm... to nie byłoby możliwe. Nie udzielam się w życiu społecznym, nikt mnie praktycznie dobrze nie zna... Najbardziej zna mnie Akashi... Całymi dniami przesiaduję tutaj. Nigdy nie doświadczyłem miłości, a powinienem skoro jestem aniołem, przynajmniej powinienem wiedzieć jak ją okazać czy zrozumieć. Dopiero teraz się uczę tego.
- Od kogo? - zapytała
- Od mojej siostry Hyomi, jest Opiekunką Neutralnych. Ona mi ją okazuję a Akashi o niej opowiada i pokazuje mi na innych. Widzę że irytuje go to ale podobno mnie jako jedynego toleruje z aniołów, poniekąd mnie to cieszy.
- Nie boisz się go?
- Nie mam poco. Jestem mu potrzebny, innym chyba też
- Każdemu jesteś potrzebny - spojrzała na mnie
- Dziękuję, jesteś bardzo miła, niewinna. Dobrze że nie wiesz niektórych rzeczy o mnie - zacząłem mówić za dużo, trzeba zmienić szybko temat - Posiadasz swojego towarzysza? - zapytałem zerkając na zwierzęta

Alvy?

Rozpieszczana od małego

Data:
20 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Orfa | GMAIL: embershewolf@gmail.com
.:KAORI RAY:.
Kori
WIEK: 16 lat
PŁEĆ: Wadera
RASA: Demon
PŁODNOŚĆ | CIECZKA| Płodność | Miesiące Parzyste 
PARTNER/PARTNERKA Zauroczona Raidonem
OPIS: Sprytna i nie w sposób ją przechytrzyć. Zna swoją wartość, pewna siebie, czasem źle to wykorzystuje, raz udało jej się przez to mocno kogoś zranić. Lubi krzywdzić słabszych. Jeżeli ma okazję, wykorzystuje ją. Bardzo aktywna. Kocha bójki, czasami nawet sama je prowokuje. Bywa sarkastyczna i irytująca. Jej dobrą stroną jest bezgraniczna lojalność, i nie pozwalanie krzywdzenia przyjaciół. Nigdy nie kłamie, jest szczera do bólu, dosłownie. . Od urodzenia była rozpieszczona. Rodzice, kiedy jeszcze żyli obsypywali ją prezentami. Kiedy zrozumieli swój błąd było za późno - córka uśmierciła ich. Potem zabrała się za resztę rodziny. I tak zaczęła się jej wędrówka. Dotarła tu.
OPIS WYGLĄDU: Dobrze zbudowana. Ma mocne i silne łapy, duży tułów, i sztywny ogon. Jej spokojny pysk jest przeciwieństwem jej samej. Ma piękne oczy, które nie potrafią kłamać. Posiada kilka blizn.
OPIS PRZEMIANY: O wiele 
bardziej szczupła. Ma długie uszy, wąski pysk i łapy. Najbardziej w oczy rzuca się długi ogon.
UNIKALNA MOC: Torturuje wspomnieniami, by manipulować ofiarą.
POZYCJA: Goniec

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~Unikalna moc(★)

RELACJE: 
Wataha: Nieznane 
Rodzina: Pozbyła się ich 
Inni: Dopóki jej nie zdenerwują - lubi ich 
Międzygatunkowe: Nienawidzi
SOLARY: 50
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI: 
Boi się ciemności
Pragnie posiadać dzieci 
Jej imię wybrała jej babcia, gdy umierała.
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Lubiąca noc

Data:
19 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Tosia Milka | GMAIL: wilkwalki@gmail.com

.:VATANI ZAYEV:. 
Vati
WIEK: 18 lat
PŁEĆ: Wadera
RASA: Neutralny
PŁODNOŚĆ | CIECZKA| Płodność | Miesiące Nieparzyste
PARTNER/PARTNERKA -
OPIS: Vitani, jest osobliwą waderą, posiada tajemnicze spojrzenie, jako szczeniak nie trzeba był ;zaganiać jej do nauki, może to i dobrze.. Vati jest mała, szybka i zwinna, co jest jej zaletą, poczucie humoru rzadko ją opuszcza, lubi żartować i śmiać się z innymi, nie lubi rozmawiać o rodzinie, choć z całego serca chce się dowiedzieć gdzie są, czy żyją, jak wyglądają, czy kiedyś ich zobaczy.. Lubi towarzystwo, nie martwi jej, jej rozmiar, lubi inne zwierzęta, ale gdy trzeba umie je zabić, zawsze chroni przyjaciół, i poświęci się nawet za najgorszego wroga, dąży do pokoju na świecie, lecz jeśli nie ma takiej, ani innej lepszej opcji, zawsze postawi na stronę swojej watahy i zrobi wszystko co najlepsze by jej chronić, i pozostać w niej lubiana. Gdy postawi na swoim, jak już było mówione, nie zmieni zdania.. Nie zawsze jest to zaletą.. Jeśli ktoś ją obraża, stara się ignorować głupców, którzy w nią nie wierzą, sama czasami traci wiarę w siebie.. Radzi sobie z bólem, strachem.. Potrafi je przewalczyć, zawsze jednak woli robić to z kimś jak przyjaciel, ale nawet na samej jej można polegać, swoim zwrostem może przeczołgać się wąskie szczeliny i szpary, przez to znakomicie radzi sobie z ucieczką gdy zostanie złapana. Jest twarda i radzi sobie z rozpoznaniem prawdy od kłamstwa, potrafi spojrzeć komuś w oczy, nawet jeśli jest dwa razy większy. Gdy ktoś zdradzi jej tajemnicę, lub inną rzecz - wybacza.. Lecz pamięta tą rzecz, i często zamartwią się nimi.. Późno chodzi spać, lubi nocne spacery i widoki.. To jej ulubiona pora.. Może spokojnie pochodzić, pogadać samej do siebie.. Pomyśleć o problemach, i różnych sprawkach.. Lubi noc, ponieważ o dziwo nie jest wtedy zmęczona, najchętniej się uczy.. i ogólnie nocna cisza bardzo ją uspokoja i usypia.. Czasem nawet nie wie po co to robi.. Pamięta jednak, żeby nigdy się nie poddawać.
OPIS WYGLĄDU: Vatani jest małą i chudą waderą, ma długą napuszoną i sojącą sierść, która jest w większości biała, ale ma również szare (jasne i ciemnie) odbarwienia. Ma długi okrągły ogon, oraz dwukolorowe oczy - Jedno czerowone, drugie niebieskie.
OPIS PRZEMIANY: -
UNIKALNA MOC: Może przyśpieszyć np. w trakcie ucieczki bądź gonitwy za zwierzyną. Jednak trwa to krótko, bo zaledwie pare sekund, dodatkowo ma lekkie zawroty głowy. Lecz jednak jest dość szybsza niż normalnie, używając mocy.
POZYCJA: Sprinter

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~Unikalna moc(★)

RELACJE: 
WATAHA: Jak narazie, poznaje wilki, lecz przyjaźni większej nie ma. 
MATKA: Podobno była do niej podoba, również szybka.. Lecz niestety nie wiadomo o niej dużo.. OJCIEC: Miał kiedyś watahe, lecz była wojna.. To podobno dlatego Vatani została podrzucona.. Wilk ten podobno miał złą reputację i dużo wrogów..
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI: 
Vatani jest tajemniczą i skrytą waderą, jest jeszcze młoda, i ogólnie nie wiele wie o życiu, jednak gdy postawi sobie coś na cel, walczy o osiągniecie tego, co chce. Czasami po nocach zastanawia się co stało się z jej rodziną.. Lecz niestety jak dotąd, nie zbyt wiele z tego wyszło..
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Od Alvy do Ikikiego

Data:
19 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Coś ty. Dla mnie to całkiem normalne. Zanim tu trafiłam też byłam zapracowana. Gdy dostałam rangę opiekunki zawsze miałam problemy na głowie - zaśmiałam się- a jeżeli czegoś chcesz, tak na prawdę się stanie.
Patrzył na mnie z uśmiechem. Gdybym ja taki miała...
-A ty doświadczyłaś miłości? - spytał niespodziewanie.
Zrobiłam skwaszoną minę. Cofnęłam się.
-Yyy... Nie wiem!
Patrzył na mnie ze zdziwieniem. Super. Zrobiłam z siebie kompletną idiotkę.
-No więc?
-A gdybyś to był ty?
Oszalałam.


Ikki?

Od Raidona

Data:
19 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Minęło trochę czasu od kąt ostatni raz widziałem się z Azumą. Ostatnio nie spotykałem się z nią, bo myślałem, że tak będzie lepiej. Dla kogo? Dla czego? Tego nie wiem. Wiem tylko tyle, że nadal ją kocham mimo, że ona mnie nie. W każdym razie zacząłem pić trunki i wciągać z jakimiś bandytami jakieś spalone zioła. Czułem się wolny od obowiązków, od smutku i w końcu mogłem zapomnieć o wszystkich przykrych rzeczach. Lecz musiałem to jednak kończyć. Gdy odstawiłem trunki i palone zioła czułem się jakbym był chory, ale w końcu wyzdrowiałem. Tej nocy nie mogłem spać, więc postanowiłem się przejść. Szedłem brzegiem plaży na terenach Elcrys. Patrzyłem w gwiazdy odbijające się w tafli wody. Były piękne. Usiadłem na chwilę i zacząłem patrzeć w niebo. Jedna z gwiazd świeciła naj jaśniej.
-Czy znajdę kiedyś kogoś bliskiego? -spytałem się jej.
Ona tylko zamigotała. Chwilę po tym usłyszałem szelest w krzakach. Zapach był mi obcy. Najerzyłem się i skoczyłem w krzaki. Po chwili moim oczom ukazał się jakiś wilk.
-Kim jesteś? -spytałem warcząc na niego lub nią.

Wilku?

Kaname do Reyny

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Doszliśmy do zamku lidera. Przyszedł czas na pożegnanie. Trochę było mi smutno z tego powodu. Minimalnie odczuwałem coś jak dawniej. Bardziej mi się to podobało niż te wszystkie emocje zrzucona wszystkie na raz.
- Ja wolę świat widzieć taki jak teraz. Nie odczuwam aż takiego bólu po stracie, nie jestem smutny, nie tęsknie bardzo, nie zamartwiam się. Ja po prostu jestem. To mi wystarcza. Inni, którzy nie żyli tak od dzieciństwa mogą tego nie zrozumieć.
- Wiem. Jednakże nie odczuwasz też radości czy szczęścia...
- Nie aż takiego jak inni. To tylko chwilowe emocje, minimalnie okazywane i minimalnie czute.
- Nie wolałbyś radości odczuwać maksymalnie?
- Chyba nie... Zawsze po radości nastaje smutek. Nie mogę mieć emocji bo mogę coś zniszczyć. Klątwa po mamie, ale mimo to kocham ją. Nie wiem czy tak powinno się to odczuwać, ale nie wiem jak inni to odczuwają.
- Dla innych emocje to coś normalnego, a dla ciebie to jak zabójcza choroba
- Lepiej bym tego nie ujął. Spotkamy się jutro? - zapytałem
- Możemy...
Pożegnałem się i wszedłem do zamku. Był w nim Akashi, który siłą zaciągnął mnie do podziemi zamku. Dajki był chory, więc mógł mieć większą samowolkę. Pokazał mi tego demona. Nie widziałem jego w całości, tylko żółte przenikliwe oczy. Resztę zasłaniało coś w rodzaju żywej mgły. Kiedy miałem o coś zapytać wyprowadził mnie stamtąd.
- Stopniowo wszystkiego się dowiesz. - objął mnie i ugryzł w bark
- Za co to? - zapytałem
- Lubię smak twojej krwi. Wybacz ten ślad szybko się nie zagoi, poniosło mnie
- Nic się nie stało, nie zabiłbyś mnie - spojrzałem w jego oczy, które od zawsze mi się podobały

Reyna?

Azuma do Ichigo

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zamyśliłam się. Rozmyślałam nad tym co mi powiedział. Nastała między nami cisza. Nie zorientowałam się do póki się nie odezwałam.
- To nie jesteśmy od siebie aż tacy różni
- Co masz na myśli? - zapytał
- Też nie rozpoznam miłości bo nie wiem czym ona jest. Ojciec mnie kocha, ale to instynktowne, ja to wiem i on też o tym wie że ja wiem.
- Nie przeszkadza ci to?
- Nie bardzo. Nie mam od niego czułości, ale mnie chroni. Jestem jego zabezpieczeniem.
- Zabezpieczeniem?
- Tak. Jeżeli on zginie, oddam życie i go ożywię.
- Zrobiłabyś to? Możliwe to? - w głosie było słychać że mi nie dowierza
- Myślisz że żartowałam z tym że zginę? Cząstka mnie musi zginąć, a drugą zawsze mogę poświęcić, ale najpierw potomek. Hm... może nawet uda mi się odmłodzić ojca. W podziemiu zamku mieszka coś wielkiego i mrocznego, ale nie do końca złego. Możesz iść do niego i zawrzeć pakt. Możesz zażyczyć sobie co tylko chcesz, oczywiście poza przejęciem władzy, tego demon nie zrobi, lubi Dajkiego. W zamian ty oddajesz mu swoją duszę, którą po twojej śmierci podobno zjada, ale może robić z nią coś innego jeszcze. Jednakże jeżeli chce się kogoś ocalić, to życiowa energia jest zabierana z ciebie i dawana komuś innemu, chyba że ktoś posiada dwie dusze jak ja, to tylko jedna umiera - zaśmiałam się - myślę że byłabym w stanie zrobić coś takiego, to instynkt albo miłość do rodzica. Może Dajki tylko udaje że to instynkt w stosunku do mnie... Tego się raczej prędko nie dowiem. Ale się rozgadałam, przepraszam. O! Spójrz! Widać światło!

Ichigo?

Ikki do Alvy

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wysłuchałem całej piosenki.
- Ładna, ale fałszowałaś
- Co? - zdziwiła się
- Żartuję - zaśmiałem się krótko
- Nie strasz mnie tak
- Ładnie zaśpiewałaś, ładna piosenka, podobała mi się. Dawno już takiej nie słyszałem. Dobrze zrozumiałem że to o miłości? - spojrzałem na nią
- Tak - odpowiedziała odwracając wzrok
- Nie wstydź się tak, podobało mi się i to się liczy. Chociaż nie rozumiem miłości bo nigdy jej nie doświadczyłem, nawet od rodziców bo ich nie pamiętam. Może kiedyś jej doświadczę, albo i nie.
- Czemu miałbyś jej nie doświadczyć? - zdziwiła się
- Jestem medykiem, ale też Arcy Duchownym. Według praw nie mogę mieć partnerki, chyba że zgodzi się na to Lider, ale to jest wątpliwe. Ma teraz zbyt dużo na głowie. Poza tym nie wiem czy jakaś by ze mną wytrzymała. Dla mnie najważniejsza jest nauka i moja świątynia. Mam się tym zajmować.

Alvy?

Ikki do Hyomi

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na nią. Mogłem się tego spodziewać że będzie chciała o mnie coś wiedzieć. Pozbierałem myśli i dobrze je poukładałem.
- Jak widzisz jestem aniołem czystej krwi. Co dla mnie jest dziwne skoro ty jesteś neutralną.
- Może to trochę dziwne. Opowiadaj dalej - ponagliła mnie
- Jestem Arcy Duchownym. Dali mi tą posadę Dajki i Akashi. Byli pierwszymi wilkami, które zobaczyłem od razu po przebudzeniu, był jeszcze Kaname wtedy. Nie pamiętałem nic z wcześniej. Jednakże oni powiedzieli mi jak mam żyć, zupełnie jakby mnie znali wcześniej. Pasował mi taki tryb życia, zupełnie jakby był mój, dlatego tak wnioskuję. Nie posiadam przyjaciół, ale znam wiele wilków. Najczęściej, tutaj w świątyni przybywa do mnie Lider, co jest zrozumiałe, oczywiście też podróżni. O, zapomniał bym i o Akashim.
- To jest ten demon? - zapytała
- Ten demon? Jeżeli chodzi ci o tego z najstraszniejszych, to tak. Dziwi mnie to do tej pory, bo on nienawidzi wilków z krwią mieszaną i innych ras a najbardziej aniołów. Jednakże często tutaj przychodzi. Zdarzyło się że mnie kilka razy obronił, nie przepadam za przemocą, ale czasem coś we mnie wstępuje i popełniam karygodne czyny. Czytałem gdzieś że niektóre anioły posiadają drugą stronę i są brutalniejsze niż demony, ale to rzadko występuje i rzadko coś takiego się w nich budzi. Całymi dniami przesiaduję w świątyni i studiuję księgi albo rozszyfrowuje jakieś pergaminy czy języki a także szyfry. Czasem zapominam o jedzeniu i przypomina mi o tym Fel, to samica fenka. Jest ze mną odkąd pamiętam. Czasami udaje mi się porozmawiać z Diamentowymi Strażnikami. To chyba wszystko, nic więcej do głowy mi nie przychodzi. Teraz ty mi coś opowiedz o sobie - uśmiechnąłem się do niej

Hyomi?

Dajki do Yashiro

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zaprowadziłem go do ogrodu. Była tam Koneko. Skinieniem głowy kazałem jej odejść i nikogo nie wpuszczać. Wiedziała jaki jestem ale nigdy nie wiedziała co zamierzam dokładnie zrobić. Wskazałem łapą Yashiro ławkę. Usiadł na niej a ja na drugiej na przeciwko.
- Pewnie myślisz że wolę samców - odezwałem się
- Nie... To znaczy...
- Nie wolę ani samców ani samic. Nie mam stałej partnerki bo żadna nie jest dla mnie. To znaczy, obecne które żyją. Była jedna, którą kochałem ale los mi ją odebrał jak i przyrodni brat. Jednakże mam z nią córkę. Mniejsza z tym... Mam kochanki ale nie tylko. Przychodzą to daję im tego czego chcą, nie narzucam się ani nic. Mam swoje humorki i zachcianki jak i inni, ale dla mnie bez znaczenia jest to czy to samica czy samiec. Jednakże ich traktuję inaczej niż innych, ale nie pokazuję tego na co dzień. To co dzieje się w murach tego zamku pozostaje w nim. Ta służąca co tu była ma na imię Koneko, wie o wszystkim jako jedyna, jest moją osobistą służącą i czasem lubi podkręcić atmosferę czy bieg wydarzeń. Wyglądałeś na takiego, który tego chciał, ale teraz patrząc na twoje zachowanie mogłem źle ciebie zrozumieć. Jeżeli chcesz możemy o wszystkim zapomnieć, nie wracać do tego nikt się o tym nie dowie, a ja już nigdy ciebie nie dotknę i wynagrodzę to co ci zrobiłem.
Spojrzałem na niego i czekałem na jakąś reakcję.

Yashiro?

Azuma do Garrego

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Leżałam tuż przy Garrym. Nie powiem, miło było popatrzeć jak ktoś się o mnie troszczy, ale też było to przykre że mi to nie pomoże. Zawsze marzłam i zawsze będę. Może jak będę umierać poczuję wreszcie ciepło, ciekawe jakie to uczucie. Słyszałam po oddechu że nie śpi, więc ja też nie mogłam. Nie odzywaliśmy się, było cicho i to bardzo.
- Czy dalej będziesz mnie uczyć? - zapytałam nagle
- Najpierw wyzdrowiej
- To ty odpowiedz to wyzdrowieję
- Nigdy nie dajesz za wygraną? - zapytał
- Czasami daję ale nie w tym wypadku
- Idź spać, rano ci odpowiem
Fuknęłam. No nic. Pozostało mi tylko pójść spać tak jak kazał, nic już na to nie poradzę. On też potrafi być udany, ale nie jest jakoś bardzo straszny. Ma wady ale też zalety jak każdy. Jestem pewna że pomoże mi wiele osiągnąć.
- Dobrze, wygrałeś... Pójdę spać...
Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć. Średnio mi to wychodziło, ale jednak chciałam spróbować. Po jakimś czasie się to udało.

Garry?

Asano do Sophie

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wróciłem do zamku. Myślałem nad tym czemu dała mi buziaka. Chyba się we mnie zadurzyła, ale muszę być ostrożny. Nie mogę zapominać poco tu przybyłem. Kiedy było już ciemno poszedłem spać. Rano na śniadaniu nie było Dajkiego. Chyba zioła nareszcie zaczęły działać. Wolałem się upewnić i poszedłem do niego po zjedzeniu posiłku. Zapukałem i wszedłem do jego komnaty. Leżał w łóżku i wyglądał nie najlepiej.
- Jak się czujesz? - zapytałem
- Tak jak widać - spojrzał na mnie - Mam przypuszczać że to ty?
- Nie musisz, ja nic nie zrobiłem - co akurat było prawdą bo to nie ja mu to podałem - Możesz i mnie obwiniać ale tym razem się pomylisz.
- Niech ci będzie
- Czy mogę ci w czymś pomóc? - zapytałem
- Nie trzeba...
Chwilę z nim porozmawiałem i wyszedłem z zamku. Jak zwykle nie chce przyjąć pomocy od nikogo. Zrobiło mi się go trochę szkoda, ale to było tylko chwilowe. Natknąłem się na Sophie.
- Hej - przywitałem się
- Hej - odpowiedziała - Wyglądasz na smutnego
- Martwię się o brata, zachorował - udałem zmartwionego

Sophie?

Uwaga

Data:
18 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przedłużam konkurs do końca listopada. Jest to konkurs w którym warto wziąć udział bo w grudniu nie przewiduję żadnego. Może dopiero początek stycznia ale to nic pewnego. Link do konkursy KLIK

Od Ichigo do Azumy

Data:
12 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wzruszyłem ramionami.
- Nie obchodzi cię to? - spytała Azuma.
- Niespecjalnie. Zaakceptuję cię mimo wszystko. Lubię cię - mówiłem zwykłym, beznamiętnym tonem.
Na chwilę zapadło milczenie, próbowałem wyczuć cokolwiek, ale nie udało mi się. Tylko ziemia, skała, zapach Azumy, lekki powiew w stronę wyjścia. Nic więcej.
- Sądzisz, że Raidon zrozumie?
Westchnąłem ciężko.
- Jak już mówiłem, nie jestem najlepszą osobą, którą możesz o to pytać. Nie rozumiem miłości, nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Moja matka mówiła, "Jeśli kogoś kochasz, Ciel, robisz wszystko, by był wszystkiego. Nawet jeśli krzywdzisz tym samego siebie lub innych. Czynisz cokolwiek, by ochronić tę osobę przed cierpieniem."
- Ciel?
- Tak na mnie mówiła. Nie wiem dlaczego. To imię mnie uspokaja, chłodzi gniew.
- Czyli zdaniem twojej matki, jeśli Raidon mnie kocha, to nie powinien mnie skrzywdzić?
Potrząsnąłem głową.
- Tak powinno być. Ale wiem, że to nie zawsze tak działa. Czasami niektórzy szaleją z miłości. Wydaje im się, że to skarb, a ktoś może im go odebrać. Wtedy tworzy się zazdrość. Przynajmniej tak sądzę.
- Ichigo? - odezwała się Azuma, po kilku minutach ciszy przerywanej jednie odgłosem naszych kroków.
- Tak?
- Kochałeś kogoś kiedyś?
- Um... Moją matkę, chyba. Ale to naturalne, instynktownie darzyłem ją uczuciem. W sposób, o jakim myślisz, nigdy nikogo. Nie wiem czy tak potrafię. A nawet jeśli, pewnie nie potrafiłbym tego rozpoznać.

Azuma?

Od Sophie do Asano

Data:
12 listopada 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Minęło kilka dni. Ja i Asano przechadzaliśmy się po brzegu rzeki. Był bardzo miły i przystojny. Nie wykazywał oznak ,,dziwności". Był w prost idealny na partnera, więc musiałam mu to w końcu powiedzieć.
-Asano... -zaczęłam.
-Tak? -spytał.
-Bo... Znamy się już trochę i... jesteś..., znaczy ja jestem....
-Wydusisz to w końcu z siebie?
-Podobasz mi się, no...
Basior zrobił zdziwioną minę, ale po chwili zdziwienie zniknęło i pojawił się uśmiech.
-Ty też jesteś nie brzydka. Ale wydaje mi się, że to chyba jeszcze nie czas. -powiedział basior.
-Nie czas? -spytałam.
-Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz. Dowiesz się w swoim czasie. Muszę już niestety iść. Do jutra.
Basior miał już ruszać, ale go zatrzymałam.
-Poczekaj. -powiedziałam.
-Hm?- spytał.
Dałam mu buzi, a potem puściłam wolno. Zarumieniłam się, ale przez futro nie było tego widać. Wróciłam do swojej chatki i zrobiłam hrebatę. Następnie zajęłam się trochę ogrodem.

Asano? (Sorki, że takie trochę bezsęsowne i krótkie)

.:AKTUALNOŚĆI:.

Nowa aktualizacja watahy będzie już niedługo :D Encyklopedia już prawie zapełniona, poczekajcie jeszcze troszkę! ~ Amera

Od teraz można być człowiekiem! Zapraszamy do wysyłania zdjęć lub artów twojej postaci jako człowieka.

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.