Twitter

.:EVENTY:.

Trwa teraz event pt. "Parada dusz"
Zainteresowanych zapraszam tu: KLIK

.:POGODA:.

Dni stają się coraz dłuższe, a noce krótsze. Cieplejsze dni zawitały do nas, a zimniejsze odeszły daleko daleko stąd. Cała przyroda została już praktycznie obudzona, kwiaty na drzewach i łąkach zaczęły rozkwitać, widać ciężarną zwierzynę co zapowiada ich przetrwanie gatunku a dla nas wspaniałe pożywienie. Wiosna jest okresem częstych deszczy, słonecznych dni, a także wiecznych. Pogoda potrafi się szybko zmienić w ciągu dni, dlatego trzeba być przygotowanym na wszystko. Wiosna to doskonały okres aby poznać swojego przyszłego partnera lub partnerkę, z którą spędzimy możliwe i całe nasze życie.

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:INNE:.

Chcesz coś zmienić w watasze? Oceń Eternal Wolves i powiedz nam czego oczekujesz! -> KLIK

Pamiętaj, aby obserwować nas na Twitterze! Ikonka Twittera znajduje się po prawej stronie od loga watahy!

Czegoś nie rozumiesz? Może chcesz zadać pytanie na asku? -> KLIK

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

RAVEN - Moderatorka
Howrse - Fugitive Raven
Gmail - fugitiveraven@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Pogadaj z nami anonimie jeżeli chcesz :3 Nie zmuszamy, ale miło by nam było gdybyśmy się zapoznali :D

Od Saovine do Jadrana

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie - odpowiedziałam lakonicznie, kierując swój wzrok na regał z książkami. Basior odwrócił się i wyszedł z biblioteki zadowolony, że pozbył się natręta jakim była moja skromna osoba. Zaczęłam niepewnie krążyć po bibliotece w poszukiwaniu odpowiedniej księgi.
- Przepraszam, może ci w czymś pomóc? - podniosłam wzrok na waderę, która przypatrywała mi się z uśmiechem. Chciałam ją spławić, ale zdążyłam ugryźć się w język. Nie wypada od samego początku zdobywać przeciwników. 
- Byłabym wdzięczna - odpowiedziałam z przesadnym entuzjazmem, ale wilczyca nawet tego nie zauważyła. - Szukam czegoś o tutejszej krainie, obyczajach i...
- Zatem chodź za mną - wykonałam polecenie drepcząc obok szarookiej. - Jesteś tu nowa, prawda?
- Aż tak to widać? - tym razem nie udawałam. Naprawdę byłam zdziwiona.
- Nie - uspokoiła mnie, a uśmiech nie schodził jej z pyska. - Ale nikt nie czyta o Craerii. To dla nich nudne. A poza tym jestem artystką, znam tu praktycznie każdego.
- Aha - mruknęłam i pozwoliłam się prowadzić. Dosłownie sekundę później byliśmy na miejscu, a wilczyca pokazała mi kilka książek, które według niej powinny mnie zainteresować. Podziękowałam jej najgrzeczniej jak umiałam i zabrałam się za czytanie.
~~*~~
Wracałam do Corsici w dużo lepszym humorze. Czytanie zawsze tak na mnie działało, było kojące, znajome. Na wertowanie starych ksiąg poświęciłam połowę dzieciństwa, toteż nie było w tym nic dziwnego. Podczas spaceru napatoczył mi się zając, którego upolowałam z zaskakującą łatwością. Chociaż zamierzałam zjeść go na kolację natknęłam się na siedzącego na polanie Jadrana. Położyłam obok niego zdobycz, a napotykając jego spojrzenie odważyłam się odezwać.
- Dziękuję za odprowadzenie, no wiesz - mówiłam dziwnie obojętnie jak na wilka, który zawdzięczał mu dotarcie do celu. Chociaż nie nauczono mnie poruszania się po terenie, potrafiłam docenić czyjąś pomoc i się odwdzięczyć. Na tym w końcu polegała idea watahy. Wzajemne wspieranie się.

Jadran?

Od Ichigo do Azumy

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Westchnąłem ciężko, patrząc jak Azuma odlatuje. Wyszedłem z ogrodu, teraz nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić. Spędzanie czasu w towarzystwie Azumy było na tyle przyjemne, że spotykaliśmy się dosyć często, bym na moment zapomniał, jak to jest być sam. Najwyraźniej czas sobie przypomnieć.
Wybrałem się na polowanie, dla sportu, ofiara nic by mi nie dała. Nie zabiłem żadnego zwierzęcia, które udało mi się schwytać. Chciałem się tylko sprawdzić. Potem poszedłem na targ, bawiąc się obserwacją wilków. Napotykałem różne osoby, część gładko przyjmująca każdą cenę, część, która próbowała się zawsze targować, tych, którzy szukali czegoś konkretnego i takich jak ja, tylko obserwujących. Wiedziałem, że Lider także lubi obserwować innych i teraz wiedziałem dlaczego. Patrzenie przez innych dawało mi sporo zadowolenia, to, że potrafiłem ich przejrzeć. Matki, samotnicy, żołnierze, złodzieje - wszyscy czymś zdradzali swoją prawdziwą naturę. Wystarczały drobne ruchy, niemal niezauważalne.
***
Wyszedłem z targu, gdy słońce zaczynało chylić się ku zachodowi. Poleciałem na wskazaną przez Azumę górę. Musiałem chwilę tam na nią czekać. Spojrzałem na dolinę pod górą. Stąd był niezły widok na całość. Patrzyłem zaintrygowany na drobne figurki wilków, tak zamyślony, że nie usłyszałem kroków wadery.
- Na co tak patrzysz? - spytała zaciekawiona.
Drgnąłem, zaskoczony.
- Na nic. Bierzemy sie do roboty? Masz jakiś plan czy coś?

Azuma?

Od Haze do Yakumo

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedziałam jeszcze chwilę w miejscu, nawet nie patrząc za basiorem.  Nieruchomo obserwowałam ziarnka piasku, z których chwilę potem się otrzepałam.
Wstałam i z postawionymi uszami, ruszyłam między drzewa, zostawiając płytkie odciski łap w podłożu.
***
Siedziałam już... Dość długo na jednej ze średnich gałęzi. Drzewo na którym przebywałam, o dziwo, miało jeszcze dużo liści, co skutecznie mnie maskowało.  Po ścieżce przechodziło mnóstwo wilków, nie zdając sobie sprawy z mojej obecności. Nie chciałam podsłuchiwać, czy tam ogólnie szpiegować, ale kto zakazał im zachowywać czujność?
Nagle z krzaków wypadł zając. Na sam jego widok zaburczało mi w brzuchu. No tak, śniadania nie jadłam. Szarak był wyraźnie spłoszony. Zatrzymał się pod moją kryjówką i stanął na tylnych łapkach, ruszając wąsikami i uszami we wszystkie strony. Cicho wstałam i zsunęłam się po korze. Zwierzak zerwał się, nim stanęłam czterema łapami na ziemi. Pobiegł w stronę, z której przycwałował. Skoczyłam za nim, robiąc troszkę zbyt duży łuk obok zarośli. Szybko jednak nadrobiłam stratę.
Wleciałam za nim w kolejne krzaki, przy okazji zderzając się z Yakumo.
- Dawno się nie widzieliśmy. - mruknęłam sarkastycznie -ale tak cicho, że nie wiedziałam, czy to usłyszał- spoglądając na niego w górę.

Yakumo? 

Od Yakumo do Haze

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Podszedłem do Haze i usiadłem obok.
- Szału nie ma...-Mruknąłem oglądając niebo.
Wadera westchnęła.
- Wybacz za tamto...-Spojrzałem w jej stronę.- Trochę mnie poniosło...
- Taa...
- W sumie to tylko tyle chciałem powiedzieć...-Wstałem z ziemi.
- Gdzie idziesz?-Wilczyca przeturlała się na brzuch.
- Do domu... Jeśli chcesz to ty też możesz już wracać...
Ruszyłem przed siebie. Nie patrzyłem nawet, czy Haze również odeszła. Chciałem teraz pobyć sam. Może jeszcze nie czas by zapomnieć o przeszłości? Sam już nie wiem...
~~*~~
Przyczaiłem się w krzakach na niewielkiego zająca. Delikatnie wbiłem pazury w ziemię i przygotowałem się do skoku. Nagle pomyślałem o Haze.
A co jeśli coś jej się stało, albo ktoś ją zaatakował?
Poruszyłem się niespokojnie i zając odkrył moją obecność i zwiał.
Od kiedy się o nią tak martwię?

Haze?

Od Haze do Yakumo

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gapiłam się bez słowa na Yakumo.  No to żeś się wkopała... Serce chciało mi wyskoczyć na zewnątrz.
- Ym... Czy mógłbyś mnie puścić?... - szepnęłam, kładąc uszy.
Rudy basior nie zareagował. Szybko wyrwałam się i czmychnęłam w las.
***
Kto lekceważy ostrzeżenia losu,
niech później na niego  nie narzeka...


Leżałam na plecach, gapiąc się w niebo na terytorium demonów, jednocześnie blisko terenów wilków neutralnych. Nikogo nie było, może ze względu na wieczorną porę.
Chmury blisko słońca miały kolor ciemno szary, przechodzący przez fiolet i kończący na pomarańczowym. Nad różową kulą znajdował się wzór, naśladujący dym. Wyobraźnia uruchomiła się, więc dostrzegłam tam serce, piranie i kilka innych rzeczy. Wyglądało to cudownie. Mimo, iż zimny wiatr przebijał się przez moją sierść, nie chciałam stąd iść.
Wtedy ten sam podmuch przywiał zapach wilka. Znanego mi basiora. Miałam odruch, by zerwać się do ucieczki, ale trochę przeszkodziła mi w tym łapa. Zrezygnowana opadłam znowu brzuchem do góry. Żeby tylko poszedł w inną stronę.  Jednak rozbrzmiały kroki, rozrzucające delikatnie piasek, w którego drobinkach zresztą miałam pokrytą sierść.
- Ładnie, prawda? - szepnęłam, słysząc i widząc go kątem oka. Próbowałam ukryć zdenerwowanie i napięte mięśnie.

Yakumo?

Od Ivety Do Konohy

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Teraz to ja z szeroko otwartym pyskiem wpatrywałam się w basiora. Nie takiej odpowiedzi się spodziewałam. Myślałam że raczej każe mi odejść i dać mu spokój. Zamknęłam pysk i spojrzałam przed siebie. Było już naprawdę późno.
- Konoha ? - Szepnęłam.
- Hmm ? - Basior spojrzał na mnie.
- Dziękuję. - Powiedziałam spoglądając na niego i delikatnie się uśmiechając.
- Za co ? - Zapytał zdziwiony.
- Za rozmowę... - Mruknęłam. Na parę minut zapadła cisza. W końcu postanowiłam się odezwać.
- Pomyślisz że jestem walnięta jeżeli powiem ci że widziałam ducha ? - Spojrzałam na niego poważnie.
- Co ? - Spojrzał na mnie zaskoczony. - Ducha ? - Jęknął.
- No tak...Powiedziałeś że wierzysz że istnieją duchy... - Mruknęłam.
- No...Ta...Ale nigdy żadnego nie widziałem... - Wymamrotał.
- Wiesz...Pamiętasz jak zasnąłeś w jaskini ? - Spojrzałam na niego pytająco. Basior kiwnął głową i patrzył na mnie z zainteresowaniem.
- Kiedy zasnąłeś zobaczyłam ducha. A przynajmniej myślę że to był duch...Była to biała wilczyca. Widziałam ją dwa razy na jawie i kilka razy w snach. Pojawiła się kiedy zasnąłeś, a ja sobie wtedy coś przypomniałam. Nazywała się Van. To ona mnie wychowywała, kiedy moi rodzice...No właśnie...Dalej nie pamiętam co się stało z moimi rodzicami...Wspomnienia z nią ciągle wracają, ale tym razem bezboleśnie. - Powiedziałam, a basior patrzył na mnie jak na lekko szurniętą.
- Hmm...Mogłaś mnie obudzić jeśli miałaś halucynacje...Wiem że może nie jestem za miły, ale raczej pomógłbym ci... - Wymamrotał chichocząc.
- Bardzo śmieszne ! - Burknęłam i szturchnęłam go łapą udając obrażoną.
- No nie obrażaj się... - Zachichotał.
- Ehh...Wiesz że ja nie żartuję, prawda ? - Mruknęłam spoglądając poważnie na Konohe.
- Serio ? - Spojrzał na mnie zaszokowany.
- Serio. - Wymamrotałam.
- Ale t-ty tak na poważnie ? - Zapytał, a jego oczy robiły się co raz większe.
- Nie denerwuj mnie. - Burknęłam. - Przecież sam powiedziałeś że wierzysz w duchy. - Szepnęłam i spuściłam głowę.
- No bo wierzę, ale tak jak ci mówiłem...Wierzę że są dusze zmarłych a nie...
- A nie latające prześcieradła ! Tak, zrozumiałam ! - Powiedziałam przerywając mu.
- A co się stało z tym duchem ? - Zapytał poważniejąc,
- Zniknął. - Powiedziałam spoglądając na niego.
- Zniknął ? Tak po prostu ? - Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Tak. Myślisz że to ten duch mógł wywoływać te bóle i ataki ? Może moglibyśmy też zrobić coś żebyś i ty przestał cierpieć ? - Spojrzałam na niego pytająco.

Konoha ?

Od Reyny do Kaname

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Najlepiej od magicznych istot, strażnik będzie miał niedługo przerwę. Podczas jego nieobecności zajrzymy do innej części biblioteki - odparłam kierując się w stronę jednego z regałów. Wzrokiem przeczesywałam tytuły na okładkach szukając tych, które mogłyby przydać się Kaname. Roślinność Craerii, Rzeki i jeziora, Historia ogólna. Brak zgodnych tematycznie książek zaczął mnie irytować, przecież jeszcze wczoraj tutaj były. Gdy już miałam odwrócić się i oznajmić basiorowi, że się poddaję, moją uwagę zwróciła sterta ksiąg leżących na stole. Ze znudzeniem spojrzałam na kolejny skrypt i z zaskoczeniem stwierdziłam, że właśnie tej książki potrzebowałam. Upewniwszy się uprzednio czy nikt nie będzie szukał tego dzieła, porwałam Bestiariusz i podałam go przyjacielowi. Tak samo postąpiłam z kolejnymi, które pojawiły się nagle na półkach i wydały mi się odpowiednie.
- I jak? - zapytałam siadając obok Kurana. Zamknął kompendium z cichym westchnieniem, nie maskując zrezygnowania.
- Nic nie ma. Zupełna pustka.
- Czyli zostaje nam Dział Ksiąg Zakazanych - przegryzłam nerwowo wargę. Szperanie w tamtej części ściągnie na nas wścibskie spojrzenia i niewygodną ciekawość innych. Wyjrzałam zza regału i nie dostrzegając strażnika, gestem zaprosiłam Kaname do pójścia za mną. Manewrowaliśmy między kolosalnie wielkimi półkami na książki, aż w końcu doszliśmy do grupy tych zbudowanych z ciemnego, wręcz czarnego drewna. Panował tu półmrok, mimo tego poczułam nieprzyjemny dreszcz przebiegający po moim kręgosłupie. Zerknęłam na basiora upewniając się, że wciąż jest tuż za mną. Ten jednak stał już dobre kilka metrów ode mnie przeglądając książkę o czarnej jak węgiel okładce. Tytuł był starty, prawie niewidoczny toteż nie wiedziałam o czym czyta Kuran.
- Jest tu coś ciekawego? - spytałam cicho.

Kaname?

Od Yashiro do Dajkiego

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyłem półprzytomnym wzrokiem na Lidera. Kręciło mi się w głowie i nie za bardzo wiedziałem co się właśnie stało...  I czemu się jeszcze do tego podniecam? Zarumieniłem się i odwróciłem wzrok. Próbowałem się podnieść, ale łapy miałem jak z waty. Basior chciał coś powiedzieć, ale odepchnąłem go na tyle mocno, że uderzył w pobliski regał.
- Przepraszam...-Wyszeptałem, a do oczu naszły mi łzy, które zamazały mi cały widok.
Szybko wstałem i pobiegłem w stronę drzwi. Nagle przypomniałem sobie, że gdzieś tam może czaić się smok i przez chwilę się zawahałem. Jednak po dłuższym zastanowieniu się pchnąłem drzwi i wybiegłem na korytarz. Biegłem przed siebie, nie zwracając uwagi na nieuprzejmych gapiów. Powoli zaczynało mi brakować tchu, więc zatrzymałem się i oparłem się o ścianę.
No nie... Zgubiłem się...
Pociągnąłem nosem i otarłem wciąż napływające do oczu łzy. Skuliłem się i zganiłem się w myślach, że pozwoliłem by zaszło to tak daleko...
- Przepraszam czy mogę...-Podeszła do mnie jakaś wadera.
- Nie...-Mruknąłem zerkając na wilczyce.-Proszę... Zostaw mnie samego...
Wadera skinęła głową i odeszła, a ja pogrążyłem się w czarnej rozpaczy...

Dajki?

Azuma do Raidona

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie lubię go - powiedział ojciec kiedy zostaliśmy sami
- Czemu?
- Nie powinnaś wpuszczać go swojej komnaty. Wiem jakie są samce, sam nie jestem idealny. Uważaj.
- Przepraszam nie chciałam ciebie zezłościć ojcze. - skłoniłam się
- Nic się nie stało - przytulił mnie - Akashi jest w ogrodzie chce z tobą posiedzieć
Po tych słowach udałam się prosto do ogrodu. Akashi leżał na kocu między krzewami róż. Podeszłam do niego i usiadłam.
- Jak się czujesz? - zapytałam
- Dobrze - odpowiedział - Mogło być gorzej
Przez następne kilka godzin rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Udawaliśmy różne wilki z watahy. Dobrze nam wychodziło udawanie Dajkiego, ale żadne z nas nie mogło udawać Kaname, nie potrafiliśmy. Jego nieposiadanie uczuć przerastało nas. Kiedy było już ciemno leżeliśmy na kocu i patrzyliśmy w gwiazdy.
- Cieszę się że mam takiego brata. Wiem, że nie jestem dla ciebie aż tak ważna jak Kaname czy Dajki, ale i tak się cieszę.
- To nie moja wina. Ja nie wracam do komnaty, śpię tutaj.
Przekręcił się na bok i zamknął oczy. Nie pozostało mi nic innego jak uczynić to samo. Wtuliłam się w jego sierść i powoli zasnęłam.

Raidon?

Asano do Sophie

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdybym nie znał prawdy o Azumie uwierzyłbym w jej kłamstwo. Skoro chce to mogę to dalej ciągnąć. Była na swój sposób słodka.
- Dajki jest taki miły i uczciwy - nie wiem jakim sposobem te słowa przeszły mi przez gardło - Cieszę się że takiego mam brata. Uwierzysz że jestem starszym bratem bliźniakiem?
- Żartujesz?
- Nie. Wiem że nie jesteśmy do siebie podobni ale taka prawda.
- Długo się nie widzieliście? - zapytała
- Po urodzeniu zostaliśmy rozdzieleni, ale tak to przelotem się widywaliśmy. Enma tak zażądała i tak się stało. Chyba czas wracać do zamku, widzimy się jutro?
- Jeżeli chcesz - uśmiechnęła się do mnie
Rozstaliśmy się. Udałem się do zamku. Udawanie miłego osobnika nie jest takie złe. W oczach innych muszę być nieskazitelny aby wszystko poszło zgodnie z planem. Sophia wydaje się w porządku. Może spróbuje się do niej zbliżyć z czasem, żeby Dajki niczego nie pomyślał co mogłoby mi zaszkodzić.

Sophie?

Dajki do Yashiro

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Widać była to dla niego kłopotliwa sytuacja. Za bardzo mnie to nie ruszyło, a na pewno mnie to aż tak nie rusza. Po ojcu mam skłonności do basiorów. Ach, te geny... Czasem dobrze jest je mieć. Stał do mnie tyłem. Podszedłem bliżej. Miałem dylemat czy zrobić to. Jednakże szybko zdecydowałem, może przez to będzie mu lepiej ze mną rozmawiać. Złapałem go za biodra i jednym płynnym ruchem przewróciłem go na grzbiet. Zobaczyłem u niego zawstydzenie i lęk. Nie miał nigdy do czynienia z basiorami.
- Nie bój się. Ulżę ci - powiedziałem patrząc mu w oczy
Stałem nad nim tak że nie mógł się ruszyć. Mój wzrok powoli schodził coraz niżej. Nie był taki mały. Głową zacząłem schodzić w tamtą stronę.
- Nie! - zaczął się wiercić kiedy byłem już blisko
Polizałem a on jakby zamarł.
- Nie zrobię ci krzywdy, zaufaj mi - powiedziałem i zabrałem się do robienia mu przyjemności
Poniekąd to moja wina że mu stanął, więc musiałem coś z tym zrobić. Yashiro leżał i się nie ruszał. Słyszałem tylko jego oddech i sapanie. Nie trwało to długo. Biała ciecz spoczęła na moim pysku. Następnym razem będzie dłużej.
- Lepiej? - zapytałem i zlizałem nasienie

Yashiro?

Azuma do Ichigo

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Miałam już coś powiedzieć, ale na niebie pojawił się czarny ślad. A po chwili przede mną stał Kuro. Rozejrzał się, oblizał a potem podszedł bliżej.
- Kuro... - spojrzałam mu w oczy
- Azuma, wróć jak najszybciej do zamku. Przybyli pewni goście i Dajki jest nie zadowolony, co mnie bawi.
- Dobrze. Czekasz na mnie czy lecisz? - zapytałam
- Polecę i powiem że niedługo przybędziesz - powiedział i zaśmiał się
Rozłożył swoje skrzydła i wzbił się w powietrze. Wytworzył przy tym silny podmuch powietrza. Zakłócił swoją osobą spokój w ogrodzie. Mroczna aura chwilę pozostała po tym jak zniknął.
- Kto to? - zapytał Ichi
- Kuro. Smok Dajkiego. Nie jest on zwykłym smokiem. Właśnie, pamiętaj żeby nigdy nie schodzić do podziemia zamkowego, możesz nie wrócić stamtąd.
Widziałam że chce coś powiedzieć ale w tym momencie przybył Ikki.
- Macie. Trudno było ale rozszyfrowane. Szukacie więc kamienia aby zaspokoić duchy. Znam odpowiedź na zagadkę o miejscu, to jest tamta góra - wskazał mi łapą górę bardzo daleko od nas, która wyglądała z tej odległości jak mały pagórek.
- Dzięki Ikki - przytuliłam go - Ichi, spotkajmy się wieczorem na tamtej górze. Muszę zobaczyć o co chodzi.
Przemieniłam się i wzleciałam w górę. Udałam się prosto do zamku.

Ichigo?

Ikki do Alvy

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Poczułem dziwne uczucie. Przyjemne. Pozachwycałbym się nim ale spostrzegłem czarnego kota, który kroczył w naszą stronę z dumą.
- Mefisto - uśmiechnąłem się
- Ikki... Przyszedłem wcześniej aby sprawdzić czy jesteś. Akashi ma dzisiaj wyjątkowo zły humor, jak nigdy. - jego oczy powędrowały na Alvę - Ona niedługo musi iść
- Spokojnie Mefisto - pogłaskałem go po głowie - Nie może być tak źle
Kot spojrzał na mnie. Odwrócił się i wskoczył na półkę gdzie się położył.
- Niedługo będziesz musiała iść - spojrzałem na Alvę
- Muszę? - zapytała smutno
- Musisz. Kiedy ktoś przychodzi do mnie pogadać nie lubi być obserwowany. Akashi to specyficzny przypadek - spojrzałem na nią
- No niech ci będzie. Jutro mogę przyjść? - zapytała
- Jeżeli mnie zastaniesz. Mogę być u lidera w zamku, jeżeli mnie wezwie. Jak mnie nie znajdziesz to zapytaj się Fel gdzie jestem ona powinna ci powiedzieć, chociaż lubi się drażnić czasem. Zgoda?

Alvi?

Asano do Delphi

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dzień powoli się kończył. Dajki przedstawił mnie swojej córce. Nie spodziewałem się że ona może mieć zimny kolor oczu. Niespotykane. Zaprowadził mnie do mojego pokoju. Komnata była spora, ale przytulna. Wolałem nie ryzykować chodzeniem po zamku po nocy. Dajki jest czujny. Nasze zadanie jest ciężkie, ale możliwe. Jesteśmy perfekcyjnie, ale musimy się pilnować. Nie odpowiedni ruch może nas zdradzić. Wyjrzałem przez okno. Wysoko.
- Sprawdźcie gdzie ona jest - rozkazałem moim macką
Wypełzły przez okno. One mnie nie zdradzą. Moja córka też, ale lepiej zawsze mieć ubezpieczenie. Delphi nie jest tak słaba jak jej matka. Uczyniłem ją silniejszą niż powinna być, nauczyłem ją wielu odpowiednich rzeczy. Ona nie zrobi błędu. Poczułem że macki wróciły. Wpełzły na łóżko i rozpłynęły się pozostawiając kilka roślin.
- Czyli jej się udało - uśmiechnąłem się
Wziąłem je i zacząłem je oglądać. Były w idealnym stanie. Wyjąłem z pod łóżka wcześniej odnalezione przedmioty idealne do warzenia eliksirów. Nie ma nic w tym dziwnego że to robię, w końcu to moja praca. Zrobiłem wszystko jak trzeba.
- Rano będzie gotowe. Jej zadaniem będzie dodanie mu tego do jedzenia lub picia

Delphi?

Od Ichigo do Azumy

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na nią zamyślony.
- Nie rozumiem.
- Czego? - jej spojrzenie było przenikliwe.
- Jak można zrezygnować z wolności na rzecz bezpieczeństwa. To bez sensu.
Azuma przyglądała mi się.
- Nikt ich tu nie więzi. Nie tracą wolności.
- Ależ tracą. Nie mogą zrobić tego, co chcą, pójść, gdzie chcą, bo nie ma powrotu. Może są bezpieczne, ale co z tego. Nie umiałbym się cieszyć czymś takim.
Na  moment zapadła cisza.
- W takim razie, czy watah cię nie ogranicza? Tutaj też nie możesz pójść gdzie chcesz i kiedy chcesz.
Uśmiechnąłem się z goryczą.
- Ależ mnie ogranicza. Chciałbym wyjść, wzlecieć, zwiedzać, poznawać, chłonąć wiedzę całym sobą. Ale mam dość inteligencji, by zostać tutaj. Aczkolwiek... nie czuję się całkiem ograniczony. Nie wiesz o tym, Azuma, ale jestem dumny. Bardzo. Kiedy byłem mały, obiecałem sobie, że nigdy więcej nie będę błagał o litość, że nigdy więcej nie pozwolę się złamać.Rozwinąłem cechy, które mi to umożliwiły. Potrafię być zręcznym manipulatorem, jeśli tego zechcę. Umiem kłamać, grać. Nazwałaś mnie dobrym, ale nie sądzę, by to była prawda. Ciemna strona mocy i te sprawy.
Posłałem jej kolejny gorzki uśmiech, obserwując ptaki. Były młode i pełne życia. Niewinne.

Azuma?

Azuma do Ichigo

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zaśmiałam się, próbowałam to ukryć ale mi nie wychodziło. Po chwili się uspokoiłam. Lubiłam Ikkiego za to jaki był. Dobrze że świątynia była w Elcrys, inaczej nie mogłabym pójść tam z Ichim.
Weszliśmy powoli do świątyni. Dzisiaj było tutaj bardzo ciemno.
- Ikki! - zawołałam
Nagle stos pergaminów koło nas poruszył się a z pod niego wyszedł Ikki. Widać było że jest zaspany. Rozejrzał się zaspanymi oczami po świątyni, a potem jego oczy spoczęły na nas, od razu się ożywił.
- Azuma, co ciebie do mnie sprowadza? A to jest...?
- Ichigo! - powiedziałam z radością
- To twój chłopak? - zapytał przyglądając mu się
- Nie, to mój przyjaciel. Jestem z Raidonem i on jest... nie wiem gdzie
Ikki się zaśmiał. Podszedł do mnie i potargał mi czuprynę na głowie.
- A to za co? - zapytałam
- Sprawdzam czy dalej potrafisz czuć - obdarzył mnie uśmiechem - Poczekajcie chwilę
Ikki zmienił się w postać anioła. Po raz pierwszy widziałam anioła. Wzbił się w powietrze i otworzył okiennice na górze, zdjął z niektórych okien jakieś prześcieradła i zleciał do nas na dół. Po chwili przybrał swoją normalną postać.
- Czemu tutaj było tak ciemno? - zapytał Ichigo
- Może to być niemożliwe, ale pewien demon zezłościł się na lidera i postanowił tutaj przenocować... Któż to może być? - spojrzał na nas Ikki
- Akashi! To na pewno on, tylko ciebie toleruje z aniołów. - Ikki skinął głową więc kontynuowałam - Pomożesz nam to rozszyfrować?
- Hm... No pewnie ale musicie dać mi trochę czasu. Mam tutaj spory bałagan. Powinienem posprzątać, ale mi się nie chce. - westchnął
- To może ja ci pomogę? - zapytałam
- Jeszcze czego! Ja nabałaganiłem to ja posprzątam nie mam zamiaru nikogo wykorzystywać. Poczekajcie w ogrodzie, tylko uważajcie na młode, ostatnio kilka jaj się wykluło ładnych ptaszków.
Skinęłam głową i złapałam przyjaciela. Po chwili byliśmy w ogrodzie.
- Ikki opiekuje się nimi. Kto tutaj mieszka jest bezpieczny. - spojrzałam na Ichigo - Nie trzyma ich w niewoli, jeżeli chcą odejść to odchodzą ale rzadko się to zdarza.

Ichigo?

Od Delphi Do Asano

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Po tym jak powiedziałam waderze jak się nazywam ta spojrzała tylko na mnie.
- Co tutaj robisz? - zapytała po chwili.
A no tak. Przecież ona musi o niczym nie wiedzieć skoro cały czas tutaj siedziała z tamtym basiorem. Najprawdopodobniej Dajki jeszcze nie poinformował jej o zaistniałej sytuacji.
- J-ja... Mieszkam tu tymczasowo - wyszeptałam niepewnie.
Azuma rzuciła mi zdziwione spojrzenie niemo pytając jakim cudem.
- N-no bo... Ja przybyłam tutaj z ojcem... Dajki powiedział, że możemy się tutaj tymczasowo zatrzymać... Nie wiem czy tak zawsze proponuje nowym czy to z powodu, że mój tata jest jego bratem - wymamrotałam.
Wadera już miała się odezwać kiedy usłyszałyśmy wołanie:
- Azuma!
Spojrzałam szybko w tamtym kierunku. W naszą stronę szedł Dajki. Wadera bez słowa podeszła do niego zostawiając mnie samą na korytarzu. Westchnęłam. Hm... Może przydałoby się wrócić do tamtego ogrodu. A co jeśli byłyby tam ziele Zmierzchu lub Onyksa? To bardzo ułatwiłoby sprawę. Po chwili jak pomyślałam tak zrobiłam.

Asano?

Od Sophie do Asano

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Wiesz też jestem tu od nie dawna. Co prawda znam tylko część wilków, ale mogę ci je mniej więcej pokazać. -odpowiedziałam i wyszłam z chaty.
Najpierw udaliśmy się do medyka. Potem na tereny Piekła pokazałam Asano opiekuna demonów. Następnie udaliśmy się do Elrys.
-A tutaj możesz kupić wszystko. Plącze się tu też trochę wilków z którymi możesz się zapoznać. -powiedziałam.
-Nawet ładne miejsce. -odpowiedział -A nie znasz przypadkiem jakichś wilków, których trzeba się bać, czy coś w tym stylu?
Zrobiłam się podejrzliwa.
~Po co ci taka wiadomość? -spytałam w myślach.
-Wiesz... Od nie dawna jest tu pewien wilk z przydomkiem psychopata, ale nim bym się nie przejmowała. A jeśli chodzi o wilki ważniejsze, to jest tu jeden taki. Chyba ma na imię Akashi czy coś w tym stylu. Jest chyba synem lidera? Coś w tym stylu, nie znam dokładnie ich genaologi. Jest też Azuma i jest ona... -za mocno się zapędziłam.
-Kim jest Azuma? -spytał, a w jego głosie wyczuwałam nutkę podejrzenia.
-On jest tylko jego sprzątaczką, z którą podobno ma romans. -skłamałam ponownie.

Asano?

Od Ichigo do Azumy

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Ja... Nie wiem... Nie rozumiem co to znaczy mieć chłopaka, ale czuję w głębi siebie że to nie jego szukałam, albo mi się wydaje... Nie chcę go zranić... Nie mów mu o tym i że tu byłeś i przychodzisz... Ja... nie chcę aby między wami były konflikty, nie chce jego zranić a ciebie stracić, jeszcze byś go przypadkowo zaatakował i ojciec musiałby ciebie zamknąć w podziemiach, mógłbyś wpaść wtedy na... Po prostu nie mów tego mu. Dobrze?
Obserwowałem ją uważnie.
- Spokojnie, nie zrobię nic, czego byś nie chciała. Nie chcę tylko, byś dała się skrzywdzić. To nierozsądne zmuszać się do czegoś, czego nie czujesz. Ale nie mnie cię oceniać. Prześpijmy się do rana i pójdziemy do Ikkiego, tak jak planowaliśmy. Co ty na to?
Azuma skinęła głową. Rozeszliśmy się i tym razem zasnąłem bez przeszkód.
***
Poszliśmy do Ikkiego zaraz po śniadaniu. Byłem spokojny, mimo że Duchowny był aniołem. Teoretycznie powinienem czuć niechęć wobec niego, ale... Nie tak to działało u mnie. Nie interesował mnie na tyle, by obchodzić miało mnie jego pochodzenie i rasa.
- Czyli mówisz, że on będzie w stanie to przeczytać? - spytałem, spoglądając na Azumę.
Wadera potwierdziła.
- Owszem, on sporo wie. Raczej go polubisz, mimo że jest aniołem.
- Nie przeszkadza mi to, że jest aniołem. Mniej podoba mi się to, że jest duchownym. Nie lubię takich jak on. Mówią o moralności, a sami jej nie posiadają. Gadają ciągle, że chcą zadowolić wyższe siły, ale co to da, jeżeli krzywdzą przy tym nas.
Odwróciłem wzrok, by nie napotkać spojrzenia Azumy. Nie potrafiłem zapanować nad moją niechęcią do kapłanów.

Azuma?

Od Raidona do Azumy

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdy wróciliśmy do pokoju Azumy, ja spytałem:
-Czemu tak martwisz się o Akashiego? To tylko twój ochroniarz.
-Jest mi bliski. Spędzam z nim czas od szczeniaka. -odpowiedziała.
-Uch...Rozumiem. Lecz szczerze jestem trochę zazdrosny.
-Ten smutek i złość, to tak wygląda zazdrość?
-W dużym stopniu.
-Ale czemu ty się tak martwisz? To chyba my jesteśmy parą.
-Tak, ale ciągle się boję, że się stracę. Ja na prawdę ciebie kocham i nie wyobrażam sobie abyś kiedykolwiek zostawiła mnie dla kogoś innego. -po tych słowach posmutniałem.
Po chwili Azuma podeszła do mnie i mnie przytuliła, od razu się rozweseliłem.
-Szkoda, że nie możesz wyjść. Zabrałbym cię w takie jedno miejsce, gdzie teraz opadają liście i jest tam na prawdę ładnie. -powiedziałem.
-Tak, szkoda. -odpowiedziała -Może jutro. -dopowiedziała podekscytowana.
-He he. -przytuliłem się do niej mocniej i polizałem ją po policzku -Kocham cię.
Niestety nasze czułości przerwał lider, który wparował nam do pokoju.
-Azuma, zebranie rodzinne, teraz. -oznajmił czarny basior.
-To ja już sobie pójdę. Pa -powiedziałem i szybko dałem buzi Azumie.
Potem szybko wyszedłem z zamku.

Azuma?

Od Alvy do Ikkiego

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Pomyślałam o tym wszystkim.
-Dla mnie nigdy taki nie byłeś, nie będziesz, a tym bardziej nie jesteś. Również nie miałeś łatwo, stałeś się Arcy Kapłanem, i widać że cieszysz się z życia.
Popatrzał na mnie szczerym uśmiechem. A zaraz potem obdarzył mnie niewyobrażalnym uścisku. Po chwili nieco rozluźnił uścisk, a potem ja sama miałam okazję to odwzajemnić.
-Już się prawie znamy. Chcę tylko powiedzieć, że moją zasadą jest BYCIE SOBĄ I TYLKO SOBĄ.
-Nie mam pojęcia co mogę powiedzieć o sobie. Zdążysz mnie poznać...
Siedzieliśmy przez chwilę i gapiliśmy się w nic.
Patrzyłam ślepo na otaczający nas świat. W głowie miałam piękny obraz. Miałam partnera, rodzinę, dzieci... Ale nagle się skończyło. Jakaś dziwna, wielokształtna istota dosłownie usunęła moją rodzinę. A teraz miała zamiar zabić mnie... Bolała mnie głowa, byłam zlana potem, ciężko oddychałam. Czyżbym zemdlała.
-Alva?Alva, wszystko ok? - martwił się Ikki.
-T-tak... Wszystko ok.
Poczułam że czas użyć unikalnej mocy. Popatrzyłam mu w oczy, i wysłałam mu wiadomość - Pomagasz mi w tym świecie .


Ikki?

Asano do Delphi

Data:
31 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Oglądałem zamek bardzo dokładnie. Każdy kąt mnie ciekawił. Teraz moją głowę zaprzątał ten plan. Oby tylko moja córka niczego nie schrzaniła. Zobaczyłem uchylone drzwi zajrzałem tam. Siedział tam Dajki i rozmawiał z jakąś waderą.
- Dlaczego pozwalasz mu tutaj być skoro wiesz że to tylko kwestia czasu aż ciebie obali?!
- Koneko, jesteś moją pokojówką, ale nie tylko. Jesteś mądra i ciebie szanuję, ale nie zgodzę się z tobą. Asano jest moim bratem, mimo że wtedy nie miałem o niczym pojęcia to gdybym mógł zrobiłbym coś z tym.
- Sprzeciwiłbyś się Enmie?
Zapadła cisza.
- Uciekłbym z nim...
Wycofałem się. Takie gadanie na mnie nie działa. Nagle się pojawiam i niby chce wszystko naprawić co zepsuł? Jeszcze czego, niech sobie ze mną nie pogrywa i tak przegra. Mój plan jest obmyślony. Delphi musi znaleźć tylko ziele Zmierzchu i ziele Onyksa, rzadkie ale myślę że je znajdzie, wtedy będziemy mogli dalej działać. Będę stopniowo zatruwać żywność lidera, aż zachoruje. Potem powinno pójść gładko, ale w razie czego mam kila innych planów.

Delphi?

Od Yashiro do Dajkiego

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przez chwilę wpatrywałem się w basiora leżącego pode mną. Byłem tym troszkę zszokowany... Wszystko działo się tak szybko... Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z mojej obecnej sytuacji...
- Emm... Wszystko w porządku!-Szybko wstałem z basiora, rumieniąc się przy tym.
Odwróciłem się w stronę półek i oparłem czoło o regał.
Nie myśl o tym... Nie myśl o tym... Nie myśl o tym... Eh... Pomyślałem...
- Przepraszam...-Szepnąłem.
- Za co?-Lider również podniósł się z podłogi.
- Przez to, że byłem nieuważny tobie też mogło się coś stać...
- Nie przejmuj się tym...
- Ale...-Zacząłem.
- Nic mi nie jest...-Odparł Lider.
Przygryzłem wargę i walnąłem kilka razy głową w regał.
- Yashiro?
- Proszę... Nie przejmuj się mną... Muszę się uspokoìć...-Szepnąłem cicho.
Wziąłem głęboki wdech.
Cholera! Musiał mi w tym momencie stanąć?! Smok mnie goni, spadam z drabiny na Lidera... Coś jeszcze ma się zdarzyć?!
Basior odchrząknął i zapytał:
- Czy ci...
- Nie!-Przerwałem mu rumieniąc się coraz bardziej.
Cholera! To takie zawstydzające...

Dajki?


Asano do Sophie

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Chyba była kimś ważniejszym. Miałem wrażenie że ją skądś kojarzę, ale nie wiedziałem skąd. Spojrzałem na nią uważniej.
- Dobra żartowałem. Nie mieszkam tutaj, mieszkam w zamku - uśmiechnąłem się do niej
- W zamku? Kim jesteś że możesz tam mieszkać? - zdziwiła się
- Teoretycznie jeszcze tam mieszkam, ale nie wiem na jak długo. Pewnie będę mieć jakiś domek w razie czego. Nie odpowiedziałem na pytanie, wybacz mi. Jestem Protektorem mojego brata.
- Dajki to twój brat? Czyli ty też pochodzisz z Zakazanej Wyspy?
Tutaj cie mam.
- Nie do końca, urodziłem się tam ale nie wychowałem. Przybyłem tutaj ze swoją córką, aby zapewnić nam lepszy byt w przyszłości. Rozumiem że ty też pochodzisz z wyspy... Może kiedyś będziemy ze sobą pracować, ale się zobaczymy - uśmiechnąłem się do niej
- Mam taką nadzieję - uśmiechnęła się lekko
- Wiesz, jestem tutaj nowy i nie znam za bardzo terenów ani wilków. Może pokażesz mi w wolnej chwili fajne miejsca i ciekawsze wilki, które warto znać bo sporo robią.
Spojrzałem wilczycy w oczy. Musiałem mieć sojuszników aby zrujnować brata. Może Sophie będzie pierwszą która mnie polubi.

Sophie?

Od Delphi Do Asano

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Westchnęłam i przewróciłam oczami kiedy ojciec wyszedł już z ogrodu. Mógłby mieć trochę większą wiarę we mnie. Przecież nie mam zamiaru od razu ulegać czy dać się sprowokować tamtemu wilkowi z kolorowymi oczami. Prychnęłam i po kilku minutach już spokojna także skierowałam się do wyjścia z ogrodu. Znowu przemierzałam obce korytarze. Chociaż może za niedługo nie będą takie obce? Może będę bardzo dobrze znane? Potrząsnęłam łbem. Jakie może?! Na pewno. Przecież plan mój i ojca jest bez żadnych skaz. Idealny. Uśmiechnęłam się pod nosem. W sumie to całkiem ładnie tutaj... Chociaż... Przydałoby się tutaj więcej roślin. Szczególnie tych mięsożernych. To by było dopiero coś. Nagle kątem oka zauważyłam uchylone drzwi jakiejś komnaty. Po cichu się do niej zakradłam.Wychyliłam się lekko sprawdzając kto znajduje się w środku. Zauważyłam dwa wilki stojące tak, że nie daliby rady mnie zauważyć. Rozmawiali jednak nie dałam rady nic usłyszeć. Z tego co widziałam była to wadera i jakiś basior. Czyżby to mogła być właśnie ta niesławna Azuma? Najprawdopodobniej. Po chwili wilczyca odwróciła się... chyba miała zamiar wyjść. Szybko odsunęłam się od drzwi, a także kilka kroków w tył. Czas zapoznać się z wrogiem. Nagle na końcu korytarza zauważyłam mego ojca. Czy on naprawdę musi być wszędzie gdzie ja?! Prychnęłam. Ten rzucił mi tylko spojrzenie mówiące abym niczego nie schrzaniła i ruszył przed siebie. Po chwili zniknął za rogiem. Dopiero teraz otrząsnęłam się i przypomniałam, że miałam właśnie czekać na Azumę. Na szczęście jeszcze nie wyszła. Jednak słyszałam coraz wyraźniej jej kroki. Przybrałam formę niewinnej, miłej i dość nieśmiałej istotki. Nikt nie mógł poznać prawdziwej mnie ani moich zamiarów. Nawet ona. Powoli ruszyłam przed siebie "nerwowo" rozglądając się wokół. W tym samym momencie wadera wyszła przez drzwi. Akurat idealnie się złożyło. Byłam obok niej. Niechcący... a może raczej specjalnie, ale nikt nie musi tego wiedzieć, wpadłam na nią.
- O boże... Przepraszam. Przepraszam. Nie chciałam - mówiłam udając panikę.
Wadera tylko spojrzała na mnie z dziwną miną.
- Kim jesteś? - zapytała.
- Em... H-hey? J-jestem Delphi - powiedziałam cicho.
Już niedługo nasz plan zostanie wcielony w życie. A może już został?

Asano?

Azuma do Raidona

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam na niego.
- Dalej nie rozumiem. Nie rozumiem bo chyba nie wiem co to zazdrość - zaśmiała się
- Musi być fajnie nie wiedzieć co to zazdrość - spojrzał na mnie z uśmiechem\
- Nie wiem czy to fajne bo nigdy tego nie czułam.
Dobrze mi się rozmawiało z Raidonem, ale czasem go nie rozumiałam, tak jak wielu różnych rzeczy. Mimo że on tutaj był to musiałam sprawdzić co z moim bratem. Martwiłam się o niego.
- Muszę wyjść na chwilę - powiedziałam
- Gdzie idziesz? - zapytał podnosząc się z miejsca
- Chcę zobaczyć co u Akashiego,
Zobaczyłam u niego smutek i złość.
- Pójdę z tobą - powiedział podchodząc do mnie
- Zostań
- Ale ja chcę iść
- No dobra...
Wyszliśmy z komnaty i poszliśmy w głąb zamku. Z pokoju Akashiego wychodził Dajki a za nim Koneko. Tata zniknął gdzieś w ciemnościach a wilczyca widząc mnie podeszła do mnie.
- Co z nim? - zapytałam
- Na razie śpi - uśmiechnęła się do mnie szeroko - Wróć do pokoju, jak coś się zmieni to przyjdę po ciebie
- No dobra - odpowiedziałam jej uśmiechem i z Raidonem wróciliśmy do mnie.

Raidon?

Od Garrego do Azumy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na nią lekko zaskoczony, jednak szybko spoważniałem.
- Jak chcesz, ale pamiętaj...-Spojrzałem na nią.- Czasem będziesz musiała zabić... Nie patrząc czy ktoś ma rodzinę czy nie...
Zerknąłem w stronę potwora. On naprawdę mógł zabijać te wilki, ale jeśli Azuma nie chce go zabić to nie będę ją zmuszał...
- To koniec na dziś?-Podeszła do mnie.
- Tak... Możesz wrócić do domu...
- Ale ja nie chce wracać...
- A to czemu?
- No bo... Chcę się czegoś nauczyć!
- To zabij go...-Wskazałem na monstrum.
- Już coś o tym mówiłam...-Mruknęła.
- Wybacz, ale chyba nie mam czasu...-Spojrzałem w niebo.
- A co będziesz robił?
- Nic...
Azuma przez chwilę patrzyła na mnie osłupiała.
- Jesteś zwykłym leniem!-Wybuchła, a ja troszkę się zdenerwowałem.
Złapałem jej piękny pyszczek w łapy i spojrzałem w oczy.
- Oj... Mała nie doceniasz mnie, ani moich zdolności...
Zbliżyłem swój pysk bliżej jej. Byłem ciekaw jak zareaguje... Czy mnie odepchnie... a może walnie?

Azuma?

Od Huntera do Naomi

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Uśmiechnąłem się na widok wadery. Zrzuciłem przed nią jelenia.
-Jedz i nie próbuj uciekać. Jutro czeka cię dzień. -powiedziałem.
-No pewnie, że jutro będzie dzień. -fuknęła.
-Jedz i nie gadaj. A ty. -spojrzałem na Minu.
Nadepnąłem jej na ogon, a ona podskoczyła do góry.
-Co jest? -spytała jaguarzyca.
-Miałaś jej pilnować. -odpowiedziałem.
-Pilnowałam.
-Nie ważne. Jedz, bo mi zdechniesz. Ty też Kiru. -spojrzałem na kamień.
Po chwili wyszła zza niego mysz. Podeszła do mojego ogona i zaczął wyjmować z niego małe ziarenka kukurydzy. Przyglądałem się jak samice jedzą, po chwili jednak oczy same zaczęły mi się same zamykać.
***
Następnego dnia obudziłem się przy boku wadery. Odskoczyłem na bok, a Kiru wszedł mi na głowę.
-Czy ja ją...? -spytałem.
-Nie. Strasznie się wierciła. -odpowiedział.
-To dobrze.
-O co chodzi? Jesteś niespokojny.
-To nic. Tylko małe nerwy po nocne.
-Na pewno wszystko dobrze?
-Tak! -warknąłem -Teraz czas śniadania. Zostało coś jeszcze?
-Mniejsza połowa.
-Starczy.
***
Po śniadaniu obudziłem waderę.
-Co jest? -spytała zaspana.
-Wstawaj. Idziemy. -odpowiedziałem.
Wadera posłusznie wstała. Potem ruszyliśmy przed siebie. Szliśmy przez na prawdę mroczne lasy i wąskie doliny. Specjalnie przedłurzałem drogę, aby wieczorem dotrzeć na miejsce i aby zobaczć te códowne zjawisko gwiezdne.

Naomi?

Dajki do Yashiro

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Widać było że biegł. Czyżby Kuro zabawił się z nim trochę? Co on właściwie planuje?
- Może i ciekawie miejsce, ale niektóre pomieszczenia są niebezpieczne. Trzeba często uważać.
- Dziękuję za ostrzeżenie - westchnął
Chyba ostrzegłem za późno. Minąłem go i podszedłem do stolika z książkami. Wziąłem je i zacząłem iść do półek aby je odnieść. Trochę ich było, ale w żadnej nie znalazłem tego czego szukałem. Poczułem się trochę zawiedziony, ale widać źle szukałem.
- Może ci pomóc? - usłyszałem głos Yashiro za sobą
Spojrzałem na niego i zaczekałem aż podejdzie do mnie.
- Możesz pomóc mi je odłożyć na miejsce.
- Zgoda
Podeszliśmy do odpowiednich półek z książkami. Yashiro część odłożył. Została nam jedna. Jej półka była trochę dalej, więc tam podeszliśmy. Podałem ją Yashiro a ten zaczął wspinać się po drabinie na górę. Nie wiedziałem gdzie mogę znaleźć to czego szukam. Pamiętam że już gdzieś to widziałem ale nie pamiętam gdzie. Kątem oka zauważyłem jak Yashiro zaczyna spadać. Złapałem go w locie. Leżałem na grzbiecie na ziemi, a Yashiro przylegał do mnie swoim brzuchem. Zacząłem lekko czuć się nie zręcznie bo jego członek dotykał mojego. Ważne było żeby nic nie pokazywać po sobie.
- Nic ci nie jest? - zapytałem

Yashiro?

Azuma do Garrego

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam na niego i na potwora. Jednak miał rację. Trzeba chyba zapisać go jako nie plotka ale jako fakt. Tylko komu mam to przekazać...? Powiem ojcu, to on mnie do kogoś skieruje, a może sama to wpiszę? Było by szybciej i proście, to jest pewne. Nie lubię utrudniać sobie życia. On jest na prawdę wielki ale nie jakiś bardzo paskudny, albo mam wypaczony gust i  mało rzeczy mnie zadziwia. Wszystko możliwe.
- Azuma!
- Co? - wywarł mnie z rozmyśleń Garry
- Miałaś coś zrobić
- Ale może ja nie chcę go zabijać? Skąd mamy pewność że to jest ten potwór z twoich opowieści? Może on ma rodzinę? Albo jesteśmy na jego terytorium i tylko go broni przed nami? W takim razie to my jesteśmy wrogami bo wtargnęliśmy do jego domu. Nie uważasz że każdy ma prawo żyć? Każesz mi go zabić, ale to tak samo jakby ktoś kazał zabić mnie czy ciebie, on umrze to tak jakbym umarła ja lub ty. Nie lepiej żyć w zgodzie? Nie wiemy kiedy nasz wróg czy przypuszczalny wróg czy nasz cel może stać się naszym sojusznikiem czy nas ocalić - spojrzałam na niego
Czekałam na jego odpowiedź. Chyba się rozgadałam za bardzo. Pewnie zacznie uważać mnie za jakąś pokręconą samicę, która nie umie spełnić prostego polecenia, ale to nie moja wina że nie chce mi się teraz zabijać.

Garry?

Od Yashiro do Dajkiego

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dobra nie wiem od czego zacząć... Ten zamek jest ogromny! Gdzie nie pójdę to są jakieś drzwi! Niestety nie ma nad nimi tabliczek z nazwą pomieszczenia... A przydałoby się... Nie pomijając tego, że gdzie nie pójdę tam pokojówki, które patrzą się na mnie przenikliwym wzrokiem... Nie jestem złodziejem! Eh...
Nagle kiedy skręciłem w prawo mało co nie wpadłem na smoka. Cofnąłem się do tyłu i spojrzałem na niego. Na pewne jest większy, silniejszy i może mnie w każdej chwili zjeść... A to wszystko dodać do siebie i wyjdzie nam: ucieczka.
Wyszczerzyłem się do niego i wziąłem nogi w zapas.
Może mnie nie goni...
Spojrzałem za siebie.
Czemu on mnie goni?!
Przyspieszyłem bojąc się, że smok naprawdę będzie chciał mnie zjeść... Mimo to smok nie odpuszczał i biegł dalej za mną. No i gdzie są teraz te wszystkie pokojówki co się na mnie gapiły?!
Widząc pierwsze lepsze drzwi otworzyłem je. Wpadłem do środka jak burza i zatrzasnąłem je porządnie. Biorąc kilka głębszych wdechów rozejrzałem się po pomieszczeniu. Dużo regałów i książek... Czyżbym trafił do biblioteki? Zacząłem chodzić między regałami i wziąłem jakąś książkę z półki.
- Już pozwiedzałeś zamek?-Usłyszałem głos Lidera za plecami.
Gwałtownie się odwróciłem i z uśmiechem odpowiedziałem:
- Tak... Bardzo ciekawe miejsce...

Dajki?

Asano do Delphi

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Wybacz, nie taki był mój zamiar. Nie możesz na każdego napadać pnączami. Pamiętaj, są też silniejsi i sprytniejsi dla których nie jesteś zagrożeniem. Uważaj na tego z kolorowymi oczami, nie podoba mi się
- Spokojnie tato, tak łatwo mu nie ulegnę
- Zobaczymy
Rozejrzałem się po ogrodzie. Całkiem przyjemne miejsce na odpoczynek. Moją uwagę przykuł ptak siedzący na gałęzie, który bacznie nam się przyglądał. Pewnie to był jego towarzysz. Nie mogłem nic więcej jej powiedzieć. Pomachałem jej tylko i wróciłem do zamku. Musiałem mniej więcej poznać jego zamek. W jednym z korytarzy zobaczyłem portret. Była to jego ukochana, Saya. Nie spotkałem jeszcze Azumy... Kto jest jej matką? Ciekawiło mnie to, ale to chyba nie pora na dowiedzenie się prawdy.
- Co planujesz? - usłyszałem głos Dajkiego, wcześniej go nie widziałem, czy ona potrafi się teleportować?
- Chcę tylko zamieszkać tutaj z córką, niczego więcej nie pragnę - odpowiedziałem
- Znam ciebie bracie. Masz do mnie uraz mimo że to nie była moja wina. Byłem szczeniakiem i nie miałem nic do gadania. Poza tym Enma...
- Enma, Enma - przerwałem mu - Tutaj jej nie ma
- Możesz się rozgościć - powiedział i poszedł
On też się jej obawiał. Kwestią czasu jest to kiedy tu przybędzie i prawdopodobnie mnie zabije.

Delphi?

Azuma do Ichigo

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Słuchałam go uważnie. Moje życie przy nim wydawało się niczym. Był silniejszy ode mnie w każdym aspekcie. Chciałabym być taka jak on. Jest moim przyjacielem, bardzo ważnym dla mnie.
- Nie jesteś zły, jesteś dobry. - uśmiechnęłam się
- Tylko ty tak uważasz - odwrócił wzrok
- Na pewno jest jeszcze ktoś, kto myśli tak jak ja o tobie Jestem tego pewna - uśmiechnęłam się do niego
- Łatwo powiedzieć, ciebie każdy lubi - powiedział
- Ale nie każdy mnie zna tak jak ty. Powiem ci coś co musi pozostać między nami. Tylko ty i moi bracia wiecie jaka jestem na prawdę i mnie akceptujecie. Najbardziej boję się odrzucenia.
- Czyli Raidon, mimo że jest twoim chłopakiem też nie wie jaka jesteś - usłyszałam jego słowa które mnie zszokowały
Stanęłam i zaczęłam się w niego wpatrywać. Miał racje, Raidon nie wiedział jaka jestem. Tylko częściowo mnie znał, ciągle przy nim udawałam kogoś innego. Widać bałam się odrzucenia i nawet tego nie rejestrowałam.
- Nie wie... - odpowiedziałam smutno
- Nie jesteś z nim szczęśliwa? - zapytał
- Ja... Nie wiem... Nie rozumiem co to znaczy mieć chłopaka, ale czuję w głębi siebie że to nie jego szukałam, albo mi się wydaje... Nie chcę go zranić... Nie mów mu o tym i że tu byłeś i przychodzisz... Ja... nie chcę aby między wami były konflikty, nie chce jego zranić a ciebie stracić, jeszcze byś go przypadkowo zaatakował i ojciec musiałby ciebie zamknąć w podziemiach, mógłbyś wpaść wtedy na... - zamilkłam od razu, prawię wygadałam się - Po prostu nie mów tego mu. Dobrze?

Ichigo?

Od Yakumo do Haze

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Może jednak wyjdziemy?-Spojrzałem w jej stronę błagalnie.
- No dobra...-Mruknęła i dźwignęła się na łapy.-Ale gdzie?
- Nie wiem...-Wzruszyłem ramionami.
- Jak to nie wiesz?
- No nie wiem...-Również wstałem.-Ale nie zaszkodzi się przejść, prawda?
- Taa...
Wyszliśmy na zewnątrz i ruszyliśmy przed siebie. Nie miałem bladego pojęcia gdzie idziemy, ale trudno...
Przez prawie całą drogę gapiłem się na Haze, która w końcu trochę wkurzona, zapytała:
- Długo będziesz się jeszcze gapić?
- Tak, a co?
- Mógłbyś przestać?-Warknęła.
- Nie...
- Boże... Ciekawe kto potrafiłby z tobą wytrzymać...-Palnęła bez zastanowienia.
Od razu przypomniała mi się Shayen. Zatrzymałem się na chwilę i spojrzałem wkurzony w stronę wadery.
- No co?-Również się zatrzymała i spojrzała na mnie zdziwiona.
W jednej chwili przygwoździłem ją do drzewa i zbliżyłem swój pysk do jej.
- Wyobraź sobie, że był ktoś taki...-Przerwałem, ale po chwili dodałem.-Kto potrafił ze mną wytrzymać...

Haze?

Od Naomi do Huntera

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdy basior odszedł, przypatrywałam się jego osobie. Wyglądał dość normalnie, lecz jego styl bycia był niewiadomy, niby zamazany.
Znajdując sobie przytulną jaskinię na bezkresnej pustyni, ruszyłam w drogę do Elcrys, aby nabyć parę przydatnych rzeczy. Nie obyło się bez wielkich tłumów i.... oczywiście jego. Przymilał się jak jakiś kot do jednej z wader. Akurat trafiła się ta, którą szybko omotał. Zaciekawiło mnie, co będzie dziać się dalej, więc ruszyłam za nimi. Chowając się po wszystkich kątach, śledziłam każdy ich ruch. Już wiedziałam o co chodzi i spodziewałam się najgorszego...

Siedziałam spokojnie na wysokim, wąskim klifie obserwując bacznie jaskinię basiora. W pewnym momencie jak torpeda wybiegła z tamtąd ta czarna wadera z Elcrys. Bardzo krwawiła i coraz bardziej zwalniała, aż zgubiłam ją pomiędzy skałami....
Nagle z dołu dostrzegłam postać, bacznie wpatrująca się we mnie. Próbowałam udawać skałę iluzyjnie przedstawiającą siedzącego wilka, lecz moje starania na nic...
Złapali mnie, ale nie bałam się.Ciekawość tego, co dzieje się w środku, zwyciężała.
W jaskini podszedł do mnie ten sam rudy basior, którego spotkałam wcześniej...
-Nie uczyli cię, że nie wolno podsłuchiwać? -spytał.
-Puść mnie. -powiedziałam ostro, podnosząc lekko wargi, ukazując przy tym śnieżnobiałe kły.
-Nie tak szybko. Spędzisz noc tu, a rano zdecyduję co z tobą zrobić.
-Powiem wszystko liderowi...
-Ha! Śmieszne. Nikt nie może mnie zadowolić. A przynajmniej nikt żywy. Minu zajmij się nią. Ja idę coś upolować.
-Idę z tobą. -powiedział jeden z jego towarzyszy.
-Nie. Ty tu zostajesz. Spróbuj dowiedzieć się od niej co tu robiła.
 ***
Leżałam znudzona pod jedną z krwawych ścian. Na zewnątrz zaczynało się ściemniać. Panowała głucha cisza, a jaguarzyca w pewnym momencie zasnęła. Chciałam wykorzystać tą chwilę i zwiać, lecz miałam jakąś blokadę myślenia. Nagle do jaskini wtargnął rudy basior z wielkim jeleniem na grzbiecie, spojrzał na mnie z tym swoim psychopatycznym uśmiechem.

Hunter????


Ikki do Alvy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na nią z uśmiechem. Przeanalizowałem wszystko co mi powiedziała. Sporo przeszła, jej życie nie ułożyło się tak jakby chciała.
- Nie - spojrzałem na nią - Nie możesz być ofiarą. Sporo przeszłaś i dalej żyjesz. Jesteś silna, inne wilczyce mogłyby popełnić samobójstwo a ty dalej żyjesz. To bardziej można powiedzieć że ja jestem słaby...
- Czemu? - zdziwiła się
- Pewnego dnia obudziłem się i nic nie pamiętałem. Kim byłem, jaki byłem, co robiłem, nic nie wiedziałem. Byłem słaby i ledwo żyłem. Pierwsze co ujrzałem to był Dajki i Akashi. To oni wskazali mi to co mam robić. Powiedzieli mi sporo, jak powinienem żyć, tak jakby mnie znali za nim coś się za mną stało. Czuję to że mnie znali, dali mi to imię, tą pozycję i moją towarzyszkę. Jestem im wdzięczny za wszystko i nie ważne o co będą mnie prosić zrobię to. Można powiedzieć że moje życie zależy tylko i wyłącznie od nich. Czasami mnie to bawi, kiedy muszę rozmawiać z Diamentowymi Strażnikami, ale są też trudniejsze i mniej przyjemne chwile, kiedy muszę zabić coś aby naprawić kogoś innego. Czy ja jestem słaby?
Spojrzałem na waderę wyczekująco.

Alvi?

Kaname do Reyny

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na Reynę. Zaskoczyła mnie trochę, ale nie tak bardzo żeby się wystraszyć. Czułem się przy niej inaczej niż przed paroma dniami, czułem się tak jak kiedyś. Wiedziałem że wszystko wróciło do normy. Nie mogę czuć, nie mogę mieć uczuć, nie mogę ich okazywać. Muszę się tego dalej trzymać. Znowu mogę trzymać je w ryzach i nie pokazywać, cudowne uczucie.
- Szukam księgi gdzie mogę dowiedzieć się czegoś o tym miejscu, tej krainie i magicznych miejscach i istotach - spojrzałem na nią
- Tylko tyle? - zapytała radośnie
- Albo o pradawnych istotach albo demonach, które nie są wilkami - spojrzałem na nią poważnie i przyciszyłem głos kiedy to mówiłem
Spojrzała na mnie z niezrozumieniem ale po chwili było widać że oprzytomniała
- Poco ci takie informacje? - zdziwiła się
- Muszę się czegoś dowiedzieć. Nie chcę czekać aż powiedzą mi prawdę, chcę zobaczyć czy coś znajdę sam.
- Lider coś ukrywa? - zapytała
- A kiedy czegoś nie ukrywał? - na jej pytanie odpowiedziałem pytaniem
Zapadła cisza. Reyna analizowała coś, ale potem spojrzała na mnie z uśmiechem.
- To pomogę ci szukać. Nie wiem czy znajdziemy tutaj to czego szukasz ale warto spróbować.
- Od czego zaczynamy? - zapytałem

Reyna?

Od Sophie do Dajkiego i Asano

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Minęło trochę czasu. Ja musiałam w końcu znaleźć sobie jakąś jaskinię. Chodząc tak w pobliżu zamku natknęła się na jakąś starą chatę. Weszłam do środka rozglądając się. Wszystko było brudne i stare.
-No to trzeba wziąć się do roboty. -powiedziałam sama do siebie.
-Ładnie to tak wchodzić bez pukania? -usłyszałam za sobą głos basiora.
Odwróciłam się i strzeliłam w małą kupkę drewna, przez co rozpaliłam ogień. Moim oczom ukazał się wysoki, dobrze zbudowany, biały basior z zielonymi oczami. Moja serce nagle zabiło szybciej.
-Kim jesteś? -spytałam.
-Nazywam się Asano. -odpowiedział.
-Jestem Sophia. Mieszkasz tu?
-Tym czasowo. Buduję nie daleko dom.
-Kłamiesz.
-Z kąt, że miałbym kłamać tak ślicznej waderze? A ty...? Co tu robisz?
-Szukam nowego domu. Lider kazał mi go znaleźć.
-Wiec znasz bliżej lidera?
-Lidera? Nie. Nie znam go za dobrze. -skłamałam, nie wiedziałam kim jest Asano, więc lepiej nie zdradzać za dużo, tym bardziej jeśli pyta o lidera- Po prostu przenocował mnie u siebie kilka nocy.

Asano?

Od Raidona do Azumy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Następnego dnia miałem spotkać się z moją dziewczyną i Akashim. Czekałem chyba z godzinę, ale się nie zjawili. Postanowiłem iść do zamku.
***
-Proszę mnie wpuścić. -prosiłem znów strażnika.
-Nie mam na to pozwolenia. -odpowiedział.
-Ale ja jestem chłopakiem Azumy.
-Jakiś dowód na to?
-Wpuść go! -krzyknęła z góry Azuma.
Drzwi otworzyły się, a ja szybko wbiegłem do środka. Po chwili zobaczyłem Azumę. Podszedłem do niej iją przytuliłem, ona się lekko uśmiechnęła.
-Czemu nie przyszłaś? -spytałem.
-Nie mogłam za bardzo. Akashi jest chory, a ojciec powiedział wczoraj, że dziś nie mogę wyjść. Chodź posiedzimy dziś u mnie. -odpowiedziała.
-No dobrze. -odpowiedziałem.
Potem oboje udaliśmy się do jej komnaty.
***
Gdy rozsiadłem się wygodnie razem z nią, Azuma nagle zapytała:
-Raidon, a mógłbyś opowiedzieć mi swoją historię?
-No ok. Urodziłem się na granicach tej o to watahy. Ojca nigdy nie poznałem, a matka...-zacząłem opowiadać swoją historię- W swoim całym życiu znałem tylko trzy wadery. Moją matkę, ciebie oraz taką jedną. Nie bądź zła, ja tylko z nią raz rozmawiałem.
-Ale za mam być zła? -spytała.
-No wiesz... Ty jesteś moją dziewczyną, a ja gadałem z inną, to raczej powinnaś być zazdrosna czy coś w tym stylu, ale to jest nie ważne.
-A jeśli mogę wiedzieć, to po co rozmawiałeś z tą inną?
-Wiesz... różne wili spotykają się z innymi wilkami aby w końcu odnaleźć tą jedyną i założyć z nią rodzinę.

Azuma?

Od Ichigo do Azumy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- To dużo trudnych pytań, Azuma.
Odwróciła wzrok.
- Ale... jakkolwiek to zabrzmi, uważam, że jesteś dziwna. Ale to nic złego. Jesteś oryginalna, jedyna w swoim rodzaju, nie jak każda inna wadera. Wyróżniasz się i to jest dobre. Może nie pasujesz do swoich rówieśników, do tego świata, ale czy to naprawdę źle? Sądzę, że wręcz przeciwnie. Kto wie, może wyprzedzasz naszą rzeczywistość? Nie mam nic do twojego pochodzenia, bo przecież za nie nie odpowiadasz. To tak, jakbym winił swoją matkę, że urodziła mnie w więzieniu. Ale to nie była jej wina, tak jak i nie jest twoja. Lubię cię taką jaką jesteś.
Na pyszczku Azumy pojawił się delikatny uśmiech. Lubiłem ją taką, ale nie tylko. Akceptowałem każdą jej część, nie przeszkadzało mi w niej nic. Dla mnie była idealna. Ocena reszty niewiele mnie obchodziła.
- Co do twojej rodziny, daj litość, Azuma, mówisz do potwora. Żywię się moimi pobratymcami, z nas dwojga, to ja jestem dziwny, można powiedzieć, że historia twojej rodziny nie robi na mnie takiego wrażenia jak powinna. Szanuję ich, jeśli ty to robisz. Może twoi bracia i ojciec są straszni, ale zajmują odpowiedzialne stanowiska i muszą tacy być. Potrafię być przerażający, jeśli tego chcę, ty również.
Zamilkłem na chwilę, zbierając myśli.
- I, z nas dwojga, to ja powinienem kwestionować swoje istnienie. Jesteś dobra, Azuma. Ja nie. Nigdy nie będę. Czy uważasz, że nie zasługuję na istnienie, dlatego, że jestem im jestem? Nie potrafię tego ocenić, bo ja sam nigdy nie chciałem być.

Azuma?

Od Konohy Do Ivety

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyłem na waderę co chwilę mrugając oczami zaskoczony. Nie powiem. Zaciekawiła mnie swoimi słowami. Jednak najwyraźniej pragnęła poznać prawdę, a ja obiecałem sobie dawno temu, że jeżeli ktoś będzie chciał ją poznać bez wahania mu ją wyjawię. Więc czas na odpowiedź.
- Ja... Można powiedzieć, że to dość skomplikowane. Jednocześnie wierzę i nie wierzę w duchy. To zależy co miałaś na myśli. Jeżeli chodzi o "te" duchy, które są niewidocznie i to je się obwinia o poruszanie się przedmiotów kiedy nikt ich nie dotyka to nie. Jednak wierzę w inne. Wierzę, że istnieją dusze zmarłych. Nie są one wcale niewidzialne. Po prostu pojawiają się co jakiś czas. Są to dusze, które nie załatwiły wszystkich spraw z przeszłości przez co znajdują się na granicy pomiędzy życiem, a śmiercią - powiedziałem cicho patrząc prosto w oczy wadery.
Iveta pokiwała łbem na znak, że rozumie.
- A co z drugą odpowiedzią? - zapytała cicho.
Zacząłem się zastanawiać nad odpowiedzią. Do tego potrzebowałem ubrać wszystko w odpowiednie słowa. Po chwili postanowiłem się ponownie odezwać.
- To zależy. Jeżeli nadal będziesz na mnie naciskać i próbować wyciągnąć wszystko na siłę to tak. Wtedy będę chciał abyś zostawiła mnie w spokoju. Jednak jeżeli zdecydujesz się mniej gadać i iść powoli w tej znajomości to okej. Wtedy zostań. W drugiej opcji będziesz musiała zapracować sobie na moje zaufanie. Jednak ostrzegam, że to może być ciężkie. Ponieważ według mnie nie ma przyjaźni ani niczego innego bez zaufania - zakończyłem swój wywód.

Iv?

Od Alvy do Ikkigo

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Uśmiechnęłam się do niego. Nikomu nie wspominałam o mojej przeszłości, ani o tym jaka potrafię być. Wzięłam głęboki oddech.
-No dobrze. Urodziłam się parze samotnych wilków. Rodzice mnie nie kochali- byłam młodsza i mniej wykwalifikowana od starszej siostry - Naranny. Każdego dnia rodzina poniżała mnie i nie powstrzymywała się do przemocy. Nie tylko oni mnie nienawidzili- każdy wilk którego spotkałam bywał wobec mnie agresywny.
Jedyne na co czekałam to na pełnoletniość. I tak dosłownie sekundę po północy uciekłam z dala od rodziny. Przysięgłam sobie, że nie dołączę do watahy w której nie jestem sobą. Wędrowałam. Rok temu spotkałam starszego basiora. Nie chciałam mieć z nim nic do czynienia, ale on mnie... I okazało się że jestem w ciąży. Minęły miesiące - moje szczeniaki były martwe. Nie mogłam się pozbierać...- w tym momencie zalałam się łzami .
-I doszłaś tu- dokończył - dużo przeżyłaś.
Popatrzałam mu w oczy. Widziałam w nim kimś, kto mnie uzupełniał. Byliśmy przeciwieństwami. I o to chodziło.
-Nie twierdzisz, że jestem ofiarą losu?


Ikki?

Ikki do Alvy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- To zły pomysł - uśmiechnąłem się do niej - Nie mogę się ruszyć ze świątyni przez kilka następnych dni, do póki nie zjawi się pewien wilk. Jestem Arcy Duchownym i mam swoje obowiązki.
- Kto ma przyjść? - chyba czymś się zasmuciła
- Lepiej żeby wtedy ciebie tutaj nie było. On jest demonem czystej krwi, nie przepada za nikim, nawet inne demony toleruje niechętnie. Jest najsilniejszym demonem jakiego widziałem, on bez trudu może wejść na każdy teren. Gdybyś tutaj była nie potrafiłbym ciebie ochronić, jest zbyt silny. Moją unikalną mocą jest dźwięk, on potrafi zapanować nad mocami innych... Gdyby chciał zabiłby nas oboje, ale mnie nie może.
- Straszny on jest. Lider nie może coś z nim zrobić? Czemu ciebie nie ruszy?
- Tylko mnie może wyznać swoje grzechy i się wygadać. Lider daje mu wolną rękę aby zachować go w ryzach.
Spojrzałem na obraz przedstawiający Diamentowych Strażników. Nic dziwnego że tutaj przychodzi.
- Kiedy przybędzie, będę mógł gdzieś z tobą pójść. Tylko nie mam za bardzo pomysłu gdzie. Jak coś wymyślisz to chętnie - uśmiechnąłem się do niej
- Koniec romansowania kochany - usłyszałem zirytowany głos Fel
- Zazdrośnica - zaśmiałem się
Spojrzała na mnie swoimi oczami i wskoczyła mi na grzbiet, wtuliła się w sierść i zasnęła.
- Czyli było jej zimno - uśmiechnąłem się - Opowiedz mi coś o sobie, Alvi

Alvy?

Od Delphi Do Asano

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wzrok cały czas miałam wlepiony w Dajkiego. Dopiero kiedy zniknął za zakrętem spojrzałam na ojca.
- Czas się rozejrzeć - powiedział.
Uśmiechnęłam się.
- Ojcze... Mogę sama sobie pozwiedzać? Przy okazji może spotkam tą niesławną Azumę - zapytałam przekrzywiając łeb na bok.
Tata jedynie pokiwał głową na potwierdzenie. Już powoli zaczynałam odchodzić kiedy zostałam pociągnięta z powrotem.
- Bądź ostrożna i pamiętaj o naszym planie - wyszeptał mi do ucha tak abym tylko ja to usłyszała.
- Tak, tak, będę pamiętać - wywróciłam oczami i szybko ulotniłam się z tamtego miejsca.
Szłam powoli przed siebie dokładnie obserwując wszystko wokół. Nie mogłam pozwolić sobie na to aby czegoś nie zauważyć. Jeżeli w tym zamku znajdują się jakieś tajne przejścia to także je znajdę. Przechadzałam się przez korytarze bez celu. Po kilku minutach kierując się instynktem dotarłam do jakiegoś ogrodu. Rozejrzałam się wokół. Było tutaj mnóstwo rodzajów roślin. Większość była dość rzadka i nie często mi spotykana. Od razu polubiłam to miejsce. Przechadzałam się wokół zachwycona. Nagle poczułam szturchnięcie. Zareagowałam instynktownie. Odwróciłam się natychmiastowo, a obok mnie wyrosły dwa pnącza skierowane w stronę osobnika. Po chwili zauważyłam, że był to mój tata.
- Ojcze... Musiałeś mnie tak straszyć? - jęknęłam i opuściłam pnącza.

Asano?

KONKURSY

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przechadzałem się po zamku. Praca lidera nie zawsze jest łatwa. Niedługo będzie halloween, a raczej już jutro. Demon siedzący w podziemiach jest silny w tym okresie. Siedząc i rozmawiając z nim godzinami dowiedziałem się że nie ma zamiaru nikogo krzywdzić, chce tylko popatrzeć się na innych i mieć ubaw. Zdążyłem już go poznać i wiem że nie kłamię, podróżuje ze mną, pomaga mi, rozbawia i zadziwia. Nie wiem czy mogę go nazwać przyjacielem, ale muszę się nim zajmować. Wyszedłem na balkon w najwyższej wierzy. Rozpościerał się stąd widok na wszystkie krainy.
- Czy na pewno mogę się zabawić? - zapytał siedząc na barierce
- Nikomu się nie stanie krzywda? - spojrzałem na niego
- Nikt nie zginie, bądź tego pewien. Pooglądasz to ze mną, a akcja będzie tak realna że będą myśleć że to się na prawdę dzieję. 
- To nie taki zły pomysł. Skoro jest halloween to niech tak będzie.
- Jutro wszystko się zacznie - zaśmiał się




1. LABIRYNT - Wybierasz się do biblioteki i odnajdujesz pewną księgę z pentagramem. Otwierasz ją, a z niej wychodzi „coś”, nie wiesz jak wygląda bo nie ma kształtu i jest ukryte w czarnej chmurze, widzisz tylko jej czerwone przenikliwe oczy. Oświadcza ci że zaczynasz grę o życie. Jest to kara za otworzenie księgi. Jednakże może ci trochę ułatwić przejście, dostaniesz mapę w zamian za dostarczenie tej księgi liderowi, jeżeli przeżyjesz. Przenosi ciebie do labiryntu. Na każdym kroku czeka na ciebie niebezpieczeństwo. Czy weźmiesz od niego mapę? Nie zawsze wiedza na temat drogi jest lepsza. Czy uda ci się przeżyć? Jakie potwory spotkasz? 

2. WYSPA - Ran na 100 lat w dzień, z samego rana, kiedy wypada halloween na wodach przynależnych do naszej krainy wyłania się wyspa widmo. Przez tą anomalię wszyscy zaczynają chorować na chorobę. Jednakże ty jesteś odporny i nie wiadomo dlaczego. Dostajesz rozkaz od lidera aby wyruszyć na wyspę i znaleźć pewien kwiat Zmierzchu, który musisz dostarczyć do Głównego Szamana aby ten mógł zrobić lekarstwo dla wszystkich. Czy znajdziesz kogoś jeszcze odpornego, kto wyruszy z tobą? Czy dostarczysz bezpiecznie kwiaty? Czy poznasz sekret czemu jesteś odporny? 

3. PORTAL - Otworzył się portal do świata duchów. Oczywiście duchy wyżej postawione nie są zainteresowane przejściem przez niego, ale te gorzej usytuowane już tak. Portal jest gdzieś w Elcrys. Przechodzą przez niego duchy, które nie chcą żyć w Zaświatach. Oczywiście nie każdemu to się udaje. Znajdujesz pewien talizman, który pozwala ci je złapać. Dowiadują się o tym i zaczynają wchodzić w inne wilki lub siać spustoszenie. Kiedy wchodzą w danego wilka przejmują nad nim kontrolę, kiedy wyjdą z niego wilk niczego nie pamięta. Jest też opcja że usypiają wilka. Czy dasz radę złapać je wszystkie? Czy znajdziesz sposób na rozpoznanie wilka w którym siedzi duch? Znajdziesz sposób na zamknięcie portalu i przyczynę jego otworzenia? A może będziesz ciekawski i zajrzysz do środka portalu? 


Każde opowiadanie musi mieć minimum 600 słów. Taki mały wstęp został napisany abyście mogli poczuć klimat i wiedzieć kto za tym wszystkim stoi, ale wy o tym nie wiecie. Powodzenia. Czekam do 13 listopada najpóźniej, to niedziela.

Wyniki konkursu

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

1. Dannyl – 200S (lub jeden przedmiot ze sklepu) 
2. Tiago – 150S
3. Yashiro – 100S
4. Cleo – 50 S
4. Iveta – 50S
5. Alva - 40S
6. Lexie – 30S


Za niedługo zostaną wstawione konkursy na opowiadania. Bądźcie cierpliwi ^^. 

Od Alvy do Ikkiego

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Bardzo się ucieszyłam. Mój obiekt westchnień chyba mnie lubi!
-Jasne to będzie dla mnie przyjemność - uśmiechnęłam się.
Basior to odwzajemnił i oboje spokojnie poszliśmy do Świątyni. Podobało mi się jego towarzystwo. No bo dlaczego miałabym się nie cieszyć.
-W ogóle powinienem się przedstawić. Ja mam na imię Ikki, a ty?
-Alva, ale możesz do mnie mówić Alvi.
-Jak chcesz, Alvi- zaśmiał się.
Przyśpieszyliśmy biegu, po chwili doszliśmy do Świątyni. Piękne miejsce. Daliśmy owoce Felowi. Uroczy był, ja sama kiedyś przyjaźniłam się z fenkiem. Po chwili nie mieliśmy co robić. Padliśmy na ziemię.
-Dlaczego jesteś taka miła? Jak kto inny do ciebie podejdzie masz wrażenie że się roztopisz.
Trafił mnie w czuły punkt. Dlaczego zapytał mnie akurat o to!?
-No... Eee... Bo, bo...- kiedyś będę musiała mu to powiedzieć, ale nie teraz...
Już chciałam się odezwać ale Ikki usłyszał coś w krzakach, szybko zapomniał o zadanym pytaniu. Jak się okazało, w krzakach nic nie było. Zaraz wrócił do słodkiego obijania się. Jednak to obijanie się powoli mnie denerwowało.
-Skoro poszedłeś ze mną tutaj, to może cię gdzieś wyciągnę?
Poczułam że się rumienię.


Ikki?

Zabawę Czas Zacząć !

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
1.O co chodzi?
Chodzi o to, że w niektórych zakładkach są pochowane obrazki z rzeczami na halloween. Wy je znajdujecie i zdobywacie punkty. Jeśli rzecz zostanie już znaleziona zostaje usunięta z danej zakładki lub profilu wilka. Na przykład: Jeśli Lexie znajdzie pajęczynę w profilu Dajkiego pisze do admina, a on usuwa pajęczynę i daje jej punkty.

3. Ilość rzeczy do znalezienia.
Dynia - x15
Duch- x10
Cukierek- x5
Nietoperz- x7
Pająk- x3
Pajęczyna- x3
Czarny kot x2
Wiedźma x3
Wilkołak x1
Cosiek Shiro x2 (trudniejsze do znalezienia) - – Kot z cheshire, Szalony Kapelusznik 

2. Punktacja.
Dynia - 10
Duch- 30
Cukierek- 40
Nietoperz- 50
Pająk- 60
Pajęczyna- 70
Czarny kot- 100
Wiedźma- 150
Wilkołak- 200
Cosiek Shiro- 400 

Potem będą przyznawane miejsca i nagrody. 

Ikki do Alvy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Jakiś czas temu do watahy przybył brat Dajkiego, który został Głównym Szamanem. Widać było że liderowi nie podoba się fakt iż on tutaj zostaje. Musiałem go obserwować i zdawać raporty. Nie trudna praca. Ostatnio także pojawiła się wadera, nowa anielica imieniem Alva. Widywałem ją wilka razy, ale nie rozmawiałem z nią nigdy zbyt długo, więc nie umiem stwierdzić jaka ona jest.
- Fel, idę po owoce - krzyknąłem głośno
Spojrzała na mnie i przytaknęła. Wyszedłem ze świątyni i udałem się w dal. Odnalazłem drzewo gdzie rosły najlepsze gruszki. Potrzebne były mi także nasiona, chciałem zasadzić je w ogrodzie świątyni. Uderzyłem w drzewo i kilka owoców spadło. Nagle usłyszałem jak ktoś warczy, spostrzegłem że to Alva.
- Hej - przywitałem się
- Hej - odpowiedziała mi - Co robisz?
- Zbieram owoce, potrzebne mi są w świątyni, mam zamiar dać je Fel. Jest moim towarzyszem, jest fenkiem i kocha owoce. Myślę że tyle powinno wystarczyć. - uśmiechnąłem się do niej
Spojrzałem na Alvę.
- Chcesz pójść ze mną do świątyni?

Alva?

Post Informacyjny z nagrodami

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dobra czas na rozdanie kilku nagród, które rozdam za udzielanie się na blogu. Nagrody za miesiąc październik. 
Najpierw nagrody za długie opka, które nie mieściły mi się w całości na monitorze, dostajecie po 20S, a nagrody trafiają do:
- Ivaeta
- Reyna
- Tiago 
- Fuyu
- Yukitteru

Kolejną nagrodą jest branie udziału w Równonocy lub wyprawie, nagroda wynosi 10S. Otrzymują ją:
- Silver
- Reyna
- Ikki
- Sealiah

Teraz nagroda idzie do wilków, które zainspirowały mnie do jakiejś fabuły lub pomogły w konkursach. Nagroda wynosi 10S i trafia do:
- Tiago
- Ritsu
- SilverMist
- Dan
- Cleo 

Asano do Delphi

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Straże mojego brata szybko zareagowały. Szliśmy przez tereny. Dało się wyczuć że nie mieszkają tutaj same demony, ale wszystkie rasy. Jego wataha jest silna i to bardzo. Weszliśmy na tereny gdzie w oddali było widać zamek, zapewne mojego brata. Byliśmy coraz bliżej naszego nowego domu. Zamek był na prawdę wielki. Ktoś przed nim stał.
- Możecie odejść - powiedział Dajki kiedy byliśmy blisko
Wilki się skłoniły i odeszły.
- Bracie, miło ciebie widzieć - uśmiechnąłem się promiennie
- Zamierzasz osiedlić się tutaj, czy może tylko przelotnie? - zapytał beznamiętnie
To on najbardziej wdał się w matkę, ojca i Enmę. Czemu ja nie mogłem być taki? Byłem przecież starszy, to ja powinienem rządzić.
- Chce się tutaj osiedlić. To moja córka Delphi - wskazałam na nią - Nie mamy złych zamiarów
Nastała cisza. Dajki wpatrywał się we mnie. Chyba odgadł moje zamiary mimo maski, którą nałożyłem. Po chwili ruchem głowy wskazał abyśmy weszli do zamku. W środku wyglądał jeszcze lepiej niż na zewnątrz. Jakiś wilk zaczął iść w naszym kierunku. Miał kolorowe oczy. Nagle się zatrzymał i się zaśmiał.
- Tego jeszcze nie widziałem. On potrafi władać nad wszelką roślinnością, ale jeszcze nie rozwinęła się dobrze, a ten panuje nad czymś mrocznym... Dajki to twój brat, na serio?
- Zamilcz Akashi, idź do Kaname i Azumy - powiedział brat bardzo powoli
Wilk wyszczerzył się i wyszedł z zamku.
- Syn Sayi? - zapytałem
- Jeden z jej dzieci. Ma czwórkę ale tylko trójka odziedziczyła "to". Rozgośćcie się, za nim znajdziecie swoje domy możecie tutaj mieszkać. - powiedział i poszedł.
Chyba czas się rozejrzeć.

Delphi?

Od Alvy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nie miałam pojęcia co robić, więc jedyne co mi przyszło do głowy to jesienny spacer. Nie ociągałam się i dałam się ponieść łapom.


Zdążyłam przebiec ładne 2 kilometry, nawet nie rozbolały mnie łapy. Potruchtałam pod drzewo, położyłam się na grzbiecie i patrzałam na bieg chmur. Zamknęłam oczy i pogrążyłam się w marzeniach... Wszystko przerwało silne uderzenie. Poderwałam się na nogi, warknęłam . Od razu przestałam - to był. Mika.


Mika?

Od Ivety Do Konohy

Data:
30 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Obudziłam się w jaskini sama. Rozejrzałam się dookoła. Nigdzie nie było basiora co mnie trochę zasmuciło, ale po chwili podniosłam się i rozprostowałam kości. Zaczęłam przypominać sobie co się wczoraj wydarzyło. Jaskinia, Konoha, Van...Westchnęłam głośno. Nie pamiętałam wszystkiego, ale pamiętałam jak kiedyś bawiłam się z białą waderą. Wspomnienia wracały powoli i zupełnie bezboleśnie. Wyszłam z jaskini i zaczęłam przechadzać się po terenach nieba. W końcu poczułam znajomy zapach. Konoha siedział na wzgórzu za jakąś chatką, która zapewne należała do niego. Westchnęłam. Nie wiedziałam czy do niego podejść czy najzwyczajniej w świecie zostawić go w spokoju. Nagle przypomniała mi się Van. Może on będzie wiedział coś o jej pojawieniu się. W końcu nasze przypadki były trochę podobne, więc może coś mu się podobnego przytrafiło ? Postanowiłam się go o to zapytać. Wbiegłam na górkę i usiadłam obok basiora. Chciał już coś powiedzieć, ale wtrąciłam mu się i to ja się odezwałam.
- Wierzysz w duchy ? - Zapytałam spoglądając na niego.
- Co ? - Spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Pytałam czy wierzysz w duchy ? - Mruknęłam przyglądając mu się uważnie.
- Co to za durne pytanie... - Prychnął. - Jakbym nie miał co robić. - Wymamrotał pod nosem,
- Odpowiedz na pytanie, a później powiedz mi czy mam cię zostawić w spokoju na zawsze. - Powiedziałam poważnym tonem. Basior spojrzał na mnie kompletnie zaszokowany i zbity z tropu. Obiecałam sobie że zapytam go tylko o duchy, a później o to czy mam go na zawsze zostawić w spokoju. Obiecałam sobie też że jeżeli Konoha powie że mam go zostawić to to zrobię.

Konoha ?

Od Konohy Do Ivety

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Powoli otworzyłem oczy budząc się. Było mi wręcz gorąco. Jakbym miał coś na boku położone. Ale przecież nadal jestem w jaskini. Spojrzałem tam. To Iveta. Spała przytulona do mego boku. Nie powiem... Poczułem się dość niezręcznie... Spróbowałem się poruszyć. Wadera coś wymamrotała i bardziej się we mnie wtuliła. Westchnąłem. Nawet jeżeli ma się przez to obudzić to musiałem po prostu uwolnić się od tego dyskomfortu. W sumie... I tak prędzej czy później by wstała. Niezbyt delikatnie zepchnąłem ją z siebie i podniosłem się. Ta otworzyła na chwilę oczy, ale zaraz je zamknęła. Chyba ponownie zasnęła. Rzuciłem jej ostatnie spojrzenie i ruszyłem do wyjścia z jaskini. Po kilkunastominutowej podróży dotarłem do drzwi. Pchnąłem je i powoli wyszedłem na zewnątrz. Rozejrzałem się wokół. Nikogo nie było w pobliżu. Jak dla mnie idealnie. Uśmiechnąłem się lekko i ruszyłem w stronę mojej chatki. Kiedy dotarłem na miejsce słońce coraz bardziej kłaniało się ku zachodowi. Czyli najprawdopodobniej w jaskini zasnąłem mniej więcej w południe. Bo w końcu droga od niej do mego domu nie zajmowała wcale wiele. Jednak... Nie miałem już ochoty iść spać. Westchnąłem i wszedłem na wzgórze znajdujące się zaraz za moją chatką. Usiadłem, a łeb odchyliłem do tyłu. Wyrzuciłem z głowy wszelakie myśli i zamartwienia. Po prostu obserwowałem niebo. Kiedy pojawiła się na nim pierwsza gwiazda przypomniało mi się jak ktoś kiedyś opowiadał mi, że jeżeli po jej zobaczeniu wypowie się życzenie to ono się spełni. W sumie. Nie zaszkodzi spróbować.
- Chciałbym w końcu nie mieć nawrotów pamięci... i odzyskać własne wspomnienia - wyszeptałem.

Iveta?

Od Delphi Do Asano

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedziałam wraz z ojcem jedząc zdobycze, które zdobyliśmy. Akurat trafiliśmy na stado jakiś stworzeń podobnych do jeleni. Nie chciało mi się rozmyślać jak się nazywały. Zgarnęliśmy dwa. Jeden dla mnie, a drugi dla mego taty. Po dość długiej podróży - która tak na ogół się jeszcze nie skończyła - byłam bardzo głodna. Jedliśmy w ciszy przebywając akurat w niewielkiej jaskini. Aby mieć większą pewność, że nic nas nie zaskoczy w wejściu wypuściłam trochę pnączy, które stworzyły niebyt gęstą sieć. Po posiłku opuściłam je, a my wyszliśmy z jaskini. Ruszyliśmy powoli przed siebie. Z tego co kojarzę za niedługo powinniśmy dotrzeć na miejsce.
- Pamiętasz nasz plan?- zapytał ojciec.
- Oczywiście. Jakbym mogła zapomnieć? - odparłam od razu, a on spojrzał tylko na mnie przenikliwie. Westchnęłam i wywróciłam oczami. Po chwili wyrecytowałam z pamięci. - W stosunku do innych mam być miła nawet do przesady. Nikt nie może zauważyć co się dzieje. Mam się zająć tą córką Dajkiego... jak jej tam było... coś na A... Wiem! Azuma! Jednak mam jej się pozbyć w sposób taki aby wszyscy ją znienawidzili, a mnie uważali za tą najlepszą. A resztą zajmiesz...
Nie zdążyłam dokończyć, bo przerwano mi.
- A resztą zajmę się ja - powiedział ojciec. - Dobrze wszystko zapamiętałaś.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Zaczęłam rozmyślać jak to będzie kiedy to już my przejmiemy władzę.
- Tak się cieszę ojcze, że w końcu przekonają się, że źle postąpili w przeszłości i pożałują tego. My zyskamy władzę... wtedy wszystko się zmieni. Jakie to będą piękne czasy - rozmarzyłam się.
- Nie zapędzaj się tak. Najpierw musisz wykonać swoje zadanie idealnie. Bez żadnych pomyłek - powiedział poważnie.
- Oczywiście, że tak będzie - odparłam.
W tym momencie zapadła cisza. Kroczyliśmy po prostu przed siebie. W końcu dotarliśmy do granic watahy. Rozejrzałam się wokół. Nagle pojawiły się jakieś wilki i zgarnęły nas.

Asano?

Od Haze do Yakumo

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Kamyk, który podrzuciłam, postanowił, że mnie ośmieszy przed basiorem. Nie zdążyłam go złapać i spadł mi na łeb.
- Auć... - Syknęłam.
Wilk uśmiechnął się pod nosem, zapewne myśląc, że tego nie zauważę.
Czy ja nie miałam dzisiaj stąd uciekać?
Przypomniałam sobie słowa Yakumo, jednak już nic nie mówiłam. Rzuciłam ukradkiem spojrzenie na zamazane rysunki. Chyba niespecjalnie zrozumiał, o co w nich chodziło. No cóż... Lepiej dla mnie. I fakt, faktem, nie umiem rysować. Ale kiedy wpadam w trans wspomnień, to nawet nie myślę o tym co robię.
Przymknęłam oczy. Kiedy je otworzyłam, kopnęłam kamień. Odbił się od ściany i znowu wrócił.
- Ku*wa. - Mruknęłam do siebie.
Znowu trąciłam odłamek. Przeturlał się do basiora. Uśmiechnęłam się niepewnie, z oczami w stylu " To nie ja".
Po chwili przewróciłam się na plecy, gapiąc w sufit.

Yakumo?

Ceniąca sprawiedliwość

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Orfa | GMAIL: embershewolf@gmail.com


.:ALVS RAYONS:. 
 Alvi
WIEK:16 lat
PŁEĆ: Wadera 
RASA: Anioł
PŁODNOŚĆ | CIECZKA = Płodność | Miesiące Nieparzyste 
PARTNER/PARTNERKA Mika ( zauroczenie)
OPIS: Alva jest tajemnicza , niezbyt wiele o sobie mówi. Nikomu obcemu nie pozwala do siebie podejść, jeżeli chce to sama to robi. Raczej nieśmiała i nieufna, przez to ma niewielu przyjaciół, ale jak już są to potrafi być wzorową przyjaciółką. Nie lubi jak ktoś wątpi w jej umiejętności, lub podważa jej autorytet. Lubi się mierzyć sama ze sobą, nigdy nie siedzi długo w jednym miejscu. Jest marzycielką, często pogrąża się w fantazji. Jeżeli się ją zdenerwuje, prawie zawsze są jakieś ofiary. Lubi pokazywać kim jest, nie chce się dostosowywać do innych, chce być sobą i tylko sobą. Jak każdy anioł jest przyjacielska, ale często miewa gorsze dni i nie toleruje czyjejkolwiek obecności. Potrafi wykorzystać sytuację by wyszła na jej korzyść. Nie potrafi się gniewać na młodszych i przyjaciół. Nienawidzi prostaków, leniuchów i osób myślących tylko o sobie. Każdy jej ruch jest przemyślany. Nie zawsze zdąża z podjęciem decyzji. Ceni sobie sprawiedliwość, nigdy nie skłamała. Zdecydowanie introwertyczka.
OPIS WYGLĄDU: Urocza i dobrze zbudowana. Nie chce by inni widzieli ją jak księżniczkę, woli być chłopczycą. Posiada białą sierść w której żaden sposób ubrudzić, odpowiednio umięśnione kończyny, puchaty ogon. Ładnie zarysowany pysk.
OPIS PRZEMIANY: Szczególnie się nie różni, jednak jest szczuplejsza i ogon jest dłuższy. Po za tym bardzo duże (po rozłożeniu) skrzydła.
UNIKALNA MOC: Nie ważne w jakiej jest sytuacji, potrafi umysłem przekonać żeby wszystko poszło na jej korzyść
POZYCJA: Zielarka

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~Unikalna moc(★)

RELACJE
Wataha- niezna 
Rodzina- nie chce ich znać 
Innymi- są jej obojętni 
Międzygatunkowe- toleruje ich.
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI: 
* Ma uczulenie na mokrą sierść 
* Raz poroniła 
* Ćwiczy mordowanie wrogów
OSIĄGNIĘCIA:
PRAGNIENIA:

Od Yakumo do Haze

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Otworzyłem powoli oczy i zamrugałem kilka razy. Spojrzałem półprzytomny na Haze, która wydawała się jakaś nerwowa.
- Dzień dobry...-Ziewnąłem i dźwignąłem się na nogi.
Podszedłem do wyjścia, gdzie zobaczył dziwne rysunki. Przez chwilę stałem w miejscu i oglądałem z każdej strony rysunki.
- Nie masz talentu...-Skomentowałem, odwracając się do wadery, na co ona się zarumieniła.
- Zamknij się!-Prychnęła, trochę zawstydzona tym, że je zobaczyłem.
- Nie denerwuj się... Tylko żartowałem...-Wyszedłem na zewnątrz, zostawiając wilczycę samą.
~~*~~
Wróciłem do domu z dwoma zającami i jednego dałem dalej rumieniącej się Haze.
- Oj nie złość się już...-Westchnąłem.
Mruknęła coś pod nosem, a ja wziąłem kęs mięsa.
- Może przejdziemy się po okolicy?-Zaproponowałem, a po chwili dodałem.-Oczywiście będziemy szli powoli, by nie nadwyrężyć twojej łapy...
- No nie wiem...-Mruknęła podrzucając kamyk.
- To zdecyduj się...-Wywrócił oczami i dokończyłem śniadanie.

Haze?

Od Haze do Yakumo

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Zerknęłam na demona. Najwyraźniej spał. Głęboko oddychał. Raczej nie udaje... Nie zamierzałam uciekać. Zapewne z łapą byłoby jeszcze gorzej, a moja sytuacja już i tak była zje**na. Tylko wstałam i podeszłam wolno do wejścia. Usiadłam i obserwowałam niebo. Przymknęłam oczy, lekko kołysząc ogonem. Cicho i spokojnie... Żadnych wpatrzonych we mnie ślepi, czy trzepoczących skrzydeł. Idealna cisza.
Oczy same zaczęły mi się zamykać, a głowa opadać.
Także, czy może raczej, nikt się nie zdziwił, że w końcu osunęłam się z łoskotem na ziemię, w której wcześniej rysowałam scenki ze swojego życia.
***
Gdy tylko otworzyłam (nadal) ciężkie powieki, zerwałam się. Potem usiadłam. Yh... Kiedy zasnęłam? - Zapytałam samą siebie.
Zerknąłam na basiora. Nadal cicho chrapał. Na wszelki wypadek wróciłam na... Posłanie? No, nazwijmy to po prostu kątem. Więc, wróciłam do swojego kącika z nadzieją, że się nie obudził, gdy zasnęłam, bo musiał być huk gdy...
Rysunki! Zapomniałam ich zmazać!
Zerwałam się drugi raz tego dnia, jednak Yakumo zaczął się budzić.
Wystartować, czy siadać, wystartować, czy siadać...
Usiadłam. Może nie zauważy... A jeśli obudził się przeze mnie, to może mi się oberwać... Ojć...

Yakumo?

Dajki do Yashiro

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyłem jak Yashiro je. Widać było że mu smakuje i to bardzo. Ja byłem w tyle z jedzeniem. Nie widziałem sensu żeby się spieszyć. Dzisiaj akurat miałem sporo czasu wolnego. Nie codziennie się to zdarza.
- Idziesz ze mną do biblioteki czy wolisz przejść się po zamku? - spojrzałem na niego
- Mogę się przejść? - zapytał z niedowierzaniem
- Tak, tylko nie schodź do podziemi. Tam jest niebezpiecznie - spojrzałem na niego
- Dobrze
- Jakbyś mnie szukał to będę w bibliotece - powiedziałem i udałem się do niej
Dopiero będąc w środku zdałem sobie sprawę że nie powiedziałem mu gdzie ona się znajduje, ale na pewno jakoś tutaj trafi. Wziąłem książkę i zacząłem czytać. Miałem niewiele czasu na odprężenie się.
- Pozwoliłeś mu samemu chodzić po zamku? - usłyszałem głos Kuro
Spojrzałem na czarnego smoka. Był większy ode mnie, ale z łatwością mieścił się w zamku. W porównaniu z innymi smokami może wydawać się mały, ale nie zawsze wielkość pokazuje siłę. Kuro skrywał pewien sekret, którego nie można było nikomu powiedzieć od tak.
- Czy to jakiś problem? - spojrzałem na niego
- Nie... - powiedział i gdzieś poszedł.

Yashiro?

Azuma do Ichigo

Data:
29 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam na niego niepewnie. Patrząc w lustro często zimne i bez uczucia oczy, mój charakter powinien być taki jak one. Część się zgadza, ale nie wszystko.
- Która część zginie? - zadałam pytanie na głos
- Co? - zdziwił się Ichigo
- Która część mnie zginie? To było moje pytanie, ale wiem że nie znasz na nie odpowiedzi, nikt nie zna. Któraś będzie musiała, albo obie na raz... Nie słuchaj mnie... - zaśmiałam się
- Czemu któraś część ma zginąć? - spojrzał na mnie
- Bo obie do siebie nie pasują. Jestem pełna przeciwieństw. Według ksiąg nie powinnam nawet istnieć, nie powinnam się narodzić.
Ichigo tylko patrzył się na mnie. Nie wiedziałam czy rozumie o czym ja mówię. Mówiłam to co czułam i to co wiedziałam.
- Wytłumaczysz mi? - zapytał
Nie wiedziałam czy to dobry pomysł, ale coś mi mówiło że mogę mu zaufać. Mimo to że nic nie wiedziałam praktycznie o nim, jakoś mi to za bardzo nie przeszkadzało.
- Jak wiesz, moim ojcem jest Dajki, moimi braćmi przyrodnimi są Akashi i Kaname. Nie powinnam bać się duchów, ale ich się boję... moja matka urodziła mnie jako duch. Uciekła z Zaświatów do Dajkiego aby spełnić obietnicę, że pierwszym szczeniakiem jakiego będzie mieć ona zostanie matką. Zginęła dawno temu, podczas narodzin Kaname, kiedy umarła Akashi dostał jej moc, trochę słabszą niż u niej bo nałożyli pieczęcie. Cała moja rodzina jest taka sama, każdy ma coś kosztem czegoś. Mogę ciebie ostrzec - zaśmiałam się wesoło - Dajkiego nie warto drażnić bo może się pojawić w każdym miejscu i nawet go nie wyczujesz, mogę się założyć że sporo wie o tobie. Kaname ma silną moc, nie wiem na czym polega ale może zrobić wszystko, a Akashi... jego już znasz. Czy uważasz że jestem dziwna, albo że nie powinnam istnieć albo że moja rodzina jest straszna?

Ichigo?

Stwarza pozory

Data:
28 października 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Tiago | GMAIL: magicstory6@gmail.com
by Lakela
.:DELPHI FEINDRE:.
 Quinlan, Quinn, Delph
WIEK: 19 lat 
PŁEĆ: Wadera 
RASA: Neutralny (50%) i Demon (50%)
PŁODNOŚĆ | CIECZKA| Płodność | Miesiące Nieparzyste
PARTNER/PARTNERKA: Nie myśli o tym, ma ważniejsze sprawy… No chyba, że ten mniemany partner by się jej do czegoś przydał… 
OPIS: Delphi to z pozoru taka niewinna istotka, która jest dość nieśmiała i nie potrafi się sama obronić… Ale jak to się mówi. Nie należy oceniać książki po okładce. Chociaż… to i tak wszystko będzie zależeć od tego jak sobie wymyśli wadera. Jeżeli stwierdzi, że chce abyś myślał, że jest taka na jaką wygląda to tak będzie. Jednak to wszystko będzie zależeć właśnie od niej. Delphi to typowa manipulantka. Potrafi owinąć sobie kogoś wokół “palca” bez najmniejszego problemu. Wtedy też bez żadnego zawahania ktoś będzie uważał i robił to co ona chce. Kocha posiadać władzę. Typowa osoba dominująca. Quinlan jest stanowczo typem przywódcy. Nienawidzi dostosowywać się do podanych zasad. Jak to się mówi. Zasady są po to aby je łamać. Rozkazów słucha bardzo rzadko. Często kiedy ktoś zamiast zapytać ją o jej zdanie, mówi co ma robić, wadera wtedy nawet jeżeli zgodziłaby się to aby pokazać, że ona nie słucha się nikogo specjalnie zacznie się wykłócać, że tego nie zrobi. Delp rzadko robi coś spontanicznie. Zazwyczaj wszystko ma zaplanowane i dopięte na ostatni guzik. Chyba, że akurat da się ponieść emocjom - co także nie często się zdarza. Wtedy praktycznie nie myśli co robi. Staje się tak zwaną tykającą bombą. W każdej chwili może wybuchnąć. Do tego potrafi nawrzeszczeć na kogoś bez najmniejszego powodu. Do tego trzeba dodać, że owe “niewinne” stworzenie jest chytre jak lis. Potrafi się wywinąć z praktycznie każdej sytuacji. Mało to. Potrafi tak sprytnie wykiwać innych i wmówić innym, że to nie jej wina tylko kogoś innego. Po prostu potrafi idealnie dobrać słowa aby wyszło na jej. Idealny kłamca. Mało kto potrafi odgadnąć czy wadera akurat mówić prawdę czy nie. Do tego Delphi po prostu uwielbia mówić zagadkami i zostawiać innych z jeszcze większym mętlikiem w głowie niż wcześniej. Na koniec trzeba by jeszcze wspomnieć o tym dwóch rzeczach. Po pierwsze Quinlan wychowała się na Zakazanej Wyspie… co w sumie mówi samo za siebie. Następnie można powiedzieć, że Delphi jest zapatrzona w swojego ojca jak w obrazek. Jest jej idolem. W przyszłości pragnie być taka jak on… a może już jest? Nie… raczej jeszcze musi trochę poczekać. Po prostu uwielbia swego ojca. Co nieszczególnie można powiedzieć o jego bracie… ale to później… kiedy indziej… W sumie może jeszcze nie koniec? Bo przecież nic nie zostało wspomniane o tym jak Delph potrafi być wredna i sarkastyczna. Do tego bardzo mściwa. Nigdy nie zapomina. Jeżeli ktoś jej zajdzie za skórę to koniec. Stara się jak najbardziej uprzykrzyć takiej osobie życie. Mało komu udaje się sprawić aby wybaczyła… Rzadko to robi i niechętnie. No i oczywiście trzeba wspomnieć o jej jakże lubianym przez innych poczuciu humoru. Często wychodzi na to, że ona się śmieje kiedy ktoś inny płacze. No i w sumie co dalej? Tego należy dowiedzieć się po prostu poznając Delph…
OPIS WYGLĄDU: Jest to wilczyca odrobinę mniejsza niż inne. Jej sierść nie można określić jednoznacznie. Jest to taka jakby mieszanka białego, szarego i brązowego - w czym dominującym jest ten pierwszy. Oczy Quinn są żółte. Delph jest drobnej budowy ciała. W starciach bezpośrednich na pewno nie dałaby rady wygrać. Jednak wadera uważa, że jej budowa to jej zaleta. Dzięki niej jest bardziej zwinna niż inni i łatwiej jej przejść przez węższe miejsca. Do tego przez to, że wychowywała się na Zakazanej Wyspie jej ciało jest przystosowane do trochę innych warunków życia niż tutaj. Tam także wyrobiła sobie zdolność poruszania się bezszelestnie. Podsumowując. Z wyglądu dość niewinna i słodka istotka… ale czy na pewno? 
OPIS PRZEMIANY: ---
UNIKALNA MOC: Chlorokineza - czyli kontrola nad roślinnością. Jak na razie potrafi ona świetnie posługiwać się pnączami. Kiedy chce mogą one wyrosnąć i opleść daną osobą na czas nawet do godziny. Do tego potrafi zrobić z nich coś na kształt klatki, która będzie odporna na wszystkie inne moce. Jednak każda próba użycia chlorokinezy skoro ją kosztuje. Najczęstszym skutkiem ubocznym jest szum w uszach i mroczki przed oczami przez minimum pół godziny. Jak kiedyś chciała nadużyć swoich mocy skończyło się to tym, że na dwie godziny jej oczy stały się całkowicie białe, a ona straciła wzrok, a innym razem na ten sam czas straciła słuch. 
POZYCJA: Doradca, Czujka

UMIEJĘTNOŚCI:
~Siła (★)
~Szybkość (★)
~Zwinność (★)
~Wytrzymałość (★) 
~Zdrowie(★)
~Unikalna Moc(★)

RELACJE:
Wataha: Praktycznie nikogo tam nie zna
Rodzina
Asano - ukochany ojciec, autorytet wadery
Dajki - brat bliźniak ojca, niezbyt za nim przepada, ale go szanuje
Międzygatunkowe: Jest obojętna w stosunku do jakiejkolwiek rasy
Inni:
Beatrice - dawna przyjaciółka z Zakazanej Wyspy
Kuroko - wierny tygrysi towarzysz wadery. Był z nią od zawsze...
SOLARY: 115 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI: 
- Potrafi całkiem nieźle śpiewać. Jednak robi to tylko w samotności… no może nie licząc kuroko. A tak brzmi jej głos gdy śpiewa [KLIK] 
- Ma Atazagorafobie (strach przed byciem zapomnianym) jednak nikt o nim nie wie oprócz Kuroko. Nawet jej ojciec.
- Uwielbia się wywyższać
- Jest zdania, że miłość nie istnieje i tylko głupcy w nią wierzą. Zawsze mówi: “Miłość jest tylko w bajkach i tego się trzymajmy” bądź “Miłość to ściema. Miłości nie ma!”
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:
- Spędź z nami na czacie 1 godzinę

.:AKTUALNOŚĆI:.

Nowa aktualizacja watahy będzie już niedługo :D Encyklopedia już prawie zapełniona, poczekajcie jeszcze troszkę! ~ Amera

Od teraz można być człowiekiem! Zapraszamy do wysyłania zdjęć lub artów twojej postaci jako człowieka.

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.