Twitter

.:EVENTY:.

Brak

.:POGODA:.

Amera postanowiła dalej nie rozpieszczać swojego wilczego imperium. Pogoda więc szaleje.
Czasami pada deszcz, zaraz jest słońce, a raz mgła. Pogoda zależna jest od twoich emocji, jak myślisz jaki armagegedonis musi się dziać skoro wszyscy odczuwają jakieś emocje?

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

RAVEN - Moderatorka
Howrse - Fugitive Raven
Gmail - fugitiveraven@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Hej anonie!
Wbijaj do nas na czat i pogadaj z nami, co ci szkodzi? ;)

Od Silver C.D Dajki

Data:
31 sierpnia 2016
Komenatrze:
2 komentarze
-Och... Jest cudowna. - Spojrzałam na małą waderę i dotknęłam nosem, delikatnie główkę Azumy.
-Prawda.
Dajki uśmiechnął się.
-Już chyba znam odpowiedź na pytanie, które zadałeś mi tydzień temu. Jesteś ojcem i uśmiechasz się...
-To cudowne uczucie, jednak nie mam pewności czy Kaname i Akashi, będę dobrymi pomocnikami w opiece.
-Kaname jest przecież Opiekunem Demonów, a Akashi... No może masz rację. Nie wygląda mi na wzór do naśladowania. - Oparłam się o barek basiora. - Ale, przecież zawsze ja mogę trochę pomóc. A reszta watahy? Na pewno jest dużo chętnych.
-Racja.
-Teraz wiesz, co to rodzicielstwo. Jak każdy ojciec, będziesz się martwił o córkę.
-A ty? Z tego co wiem, nigdy nie byłaś matką. Skąd możesz wiedzieć, jak się czuję?
-Jestem starszą siostrą. - Spojrzałam jeszcze raz na Azumę. - I na razie chyba pójdę. Przemyśl to co ci powiedziałam.
Wstałam i podeszłam do drzwi.

 Dajki? :3

Dajki do Silver

Data:
31 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedziałem z Sayą i jej dziećmi kiedy do pokoju weszła Silver. Saya się do niej uśmiechnęła. Chyba się chociaż trochę polubiły. Saya nagle wstała i pocałowała mnie namiętnie, odwzajemniłem to.
- Dobra, czas na mnie - powiedziała i zeskoczyła z łóżka
- Odchodzisz? - zapytała Silver
- Tak, już czas na mnie. Jak dłużej tutaj pobędę to tamci za bardzo się tutaj zadomowią - zaśmiała się
- Znowu odchodzisz i zostawiasz mi szczeniaka do opieki - spojrzałem na nią
- Tym razem nie jesteś sam, pomogą ci moi chłopcy, prawda Kyo, Aki?
- Tak mamo - odparli jednocześnie
- Opiekuj się naszą córką - powiedziała i wyszła, ale po chwili wróciła - Zapomniałam ci powiedzieć. Odziedziczyła po tobie trochę więcej niż myślałam, jest hybrydą, a co za tym idzie na bank zostanie następczynią - zaśmiała się i pobiegła
Po chwili przyszła cała reszta się pożegnać.
- Pilnuj jajo, niedługo się wykluje - powiedziała Amera wychodząc
Zapadła cisza. Akashi i Kaname o czymś rozmawiali na balkonie. Do mnie podeszła Silver.
- Mogę ją zobaczyć? - zapytała
Odsłoniłem maleństwo.
- To jest Azuma - powiedziałem liżąc małą po głowie

Silver?

Od Silver C.D Dajki

Data:
31 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedziałam pod drzewem, przez połowę dnia wszystko sobie przemyślałam. Jeżeli Saya, była przyjaciółką Dajkiego to musimy się polubić. Nie wiedziałam czym jej zaimponować. Mocą, przemianą... A może właśnie tym? Mocą, przemianą i charakterem? Nigdy nikomu nie imponowałam, nie miałam pojęcia jak to zrobić. W końcu jednak wstałam i skierowałam się na Tereny Lidera. Gdy tylko przekroczyłam granicę, zobaczyłam jak przechadza się wzdłuż rzeki. Podeszłam do niego powoli.
-To z południa... Zapomnij o tym. - Powiedziałam, a Dajki jakby wyrwany z transu spojrzał na mnie, dotąd cały czas patrząc się w wodę. - Zastanawiałam się, jak zaimponować Sayi... Wiesz, może?
-Ja nie mam pojęcia co możesz zrobić, wymyśl coś.
-Hmmmmmm... Dobrze. Zaprowadź mnie do niej.
~*~
Minęło kilka dni od wtedy, kiedy zaprzyjaźniłam się z Sayą. Wilczyca zauważalnie mnie polubiła, jednak nie była to przyjaźń, a raczej znajomość. Dzisiaj znowu szłam na Tereny Lidera, wiedziałam, że biała wadera nie długo urodzi, a do tego chciałam spotkać się z Dajkim. Szybko dotarłam do zamku i od razu, skierowałam się do pokoju Lidera, ale zatrzymała mnie biała wilczyca, jak dobrze pamiętałam nazywała się Amera.
-Pewnie szukasz Aomine. - Uśmiechnęła się, a ja to odwzajemniłam. - Siedzi z Sayą i jej córką, idź prosto, drugie drzwi z lewej.
-Już urodziła?!
-Tak. - Zaśmiała się.
Skierowałam się tam i już miałam zapukać do drzwi, ale usiadłam przed nimi. Musieli mieć chociaż trochę prywatności w końcu jednak przyszedł do mnie drugi kremowy wilk, Shiro i powiedział, że z pewnością nie obrażą się, jeżeli wejdę. Zrobiłam więc to i powoli weszłam do pokoju.

Dajki?

CHODZĄCA WŁASNYMI DROGAMI

Data:
31 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: timenta | GMAIL: lisia9855@gmail.com


.:AZUMA NEFILIM:.
Suki, Miu
WIEK: 17 lat  
PŁEĆ: Wadera
RASA: Hybryda(wszystkie rasy)
PŁODNOŚĆ| CIECZKA: Płodność | Miesiące Parzyste
PARTNER: Ichigo
OPIS: Azuma posiada tak jakby dwie połówki, zresztą jak każdy z jej rodziny. Jedna jej strona jest cicha i spokojna, a druga głośna i szalona. Czasem to wygląda jakby miała rozdwojenie jaźni. Jest tajemniczą samicą, nie lubi mówić swoich sekretów. Jest także zamknięta w sobie, nie przyjdzie do kogoś i powie mu że ma problem. Jeżeli ktoś siłą z niej tego nie wyciągnie to będzie tak żyć do póki jakoś sobie nie poradzi. Jako następczyni ma wiele tajemnic, których nie można nikomu zdradzić dla bezpieczeństwa. Od małego była niegrzeczna, wymykała się sama z zamku mimo zakazu ojca. Nie boi pobrudzić się krwią. Nie lubi wdawać się w kłótnie, ale kiedy ma rację to już inna sprawa. Czasami jest zagubiona i nie potrafi podejmować decyzji na szybkości. Musi wszystko dokładnie przemyśleć. Jest rozsądna, ale nie zawsze wybierze dobrą opcję dla siebie, woli żeby ktoś miał lepiej. Raz jest dobra, pomaga innym, wącha kwiaty i bawi się z innymi, ale kiedy jej druga strona się budzi to już nie jest pięknie, robi złe rzeczy, potrafi zabić bez mrugnięcia okiem, ale nie swoich, zabija tylko zwierzynę. Zawsze cieszy ją widok krwi. Nie wie sama czy taka jest przez swoją rodzinę, czy dlatego że taka się urodziła. Jej narodziny wydają się teoretycznie nie możliwe, gdyż urodziła ją Saya, która od dawna jest martwa. Mieszkała zawsze w zamku i nie wolno jej było wychodzić z niego bez niczyjego nadzoru. Wtedy właśnie chciała poznać świat, który ją otacza, zapragnęła tego. Nie lubi się nudzić, zawsze musi coś robić. Nie jest zbyt silna i w pojedynkach zazwyczaj przegrywa. Pragnie znaleźć kogoś kto nauczy ją dobrze walczyć i ukryć jej słabości, których ma wiele. Jej największą słabością są jej przyjaciele, dla nich może zrobić wiele, a także to że nie jest zbyt silna. Nadrabia jednak tym że potrafi ryzykować swoim życiem, co ją cieszy, lubi czuć dreszczyk emocji. Boi się wielu rzeczy, ale niektóre dopiero odkrywa.  Tak samo jak jej starszy brat, Kaname nie radzi sobie z emocjami i ich nie rozumie, ale tylko niektórych. Potrafi zachowywać się nieobliczalnie jak Akashi. Nie przepada za tłumami jak jej ojciec, tyle że ona boi się ich panicznie.
OPIS WYGLĄDU: Azuma ma białą jak śnieg sierść, a do tego srebrne, inni twierdzą że białe oczy, co wygląda nienaturalnie w połączeniu z umaszczeniem. Jeszcze inni twierdzą że jej oczy mają czysty kolor, cokolwiek to znaczy. Jest trochę większa od przeciętnych samic, ale to przez geny jej przodków. Nie jest zbyt bardzo umięśniona, dlatego w starciach przegrywa.
OPIS PRZEMIANY:  Sierść Azumy staje się czarna. Jej wzrost się powiększa i staje się także dużo silniejsza. Z grzbietu wyrasta jej para silnych i czarnych skrzydeł, które przypominają trochę nietoperze. Posiadają po jednym kolcu na skrzydło. Od pyska po ogon idzie pasmo fioletowej sierści, która zachodzi jeszcze na tylne łapy (na górze). Na dole przednich łap także sierść jest fioletowa. Skrzydła także mają fioletowy kolor gdzie są najgrubsze. Oczy przybierają kolor czerwieni.
UNIKALNA MOC: Żywioły - potrafi panować nad różnymi żywiołami, które poprzez odpowiednie połączenie mogą działać jak magia. Kiedy nauczy się panować nad pięcioma (Ogień, Woda, Ziemia, Powietrze, Elektryczność)  będzie mogła wytwarzać barierę ochronną, a kiedy nauczy się panować nad wszystkimi (Ogień, Woda, Ziemia, Powietrze, Elektryczność, Mrok, Światło)będzie mogła przejść do świata duchów i z powrotem. Jak na razie objawiły się u niej dwa żywioły Ogień i Elektryczność. Nie musi się obawiać podczas ich używania. Żywioły czasem reagują na jej emocje, ale nie potrafi dobrze ich używać bo nie potrafi ich z siebie wykrzesać kiedy chce. Żeby nauczyć się nowych musi szukać mistrzów żywiołu. Używanie żywiołu ją męczy, ale najbardziej kiedy użwa jednego a potem robi zmianę na drugi. Skutkami posiadania takiej mocy jest zachwianie regeneracji, rany goją się jej dłużej, a także że często jest jej zimno i nie jest łatwo to uczucie zniszczyć.
POZYCJE: Zwiadowca, Czujka

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★★)
~Unikalna moc(★★)


RELACJE
Wataha:
Raidon - przyjaciel z dzieciństwa
Ichigo - przyjaciel z dzieciństwa
Silver - znana jej samica
Yoshiko – traktuje ją jak ciocię
Rodzina:
Dajki – kochany ojciec
Saya - mama nie żyje (teoretycznie)
Akashi – lubi z nim się bawić, brat
Kaname -  lubi się z nim bawić, brat
Yoshi – nie za dobrze ją zna, siostra
Enma - babcia, najsilniejsza z demonów
Inni:
Cross - towarzysz Dajkiego
Kuro - pierwszy smok Dajkiego
Nona - najsilniejsza z aniołów, czasem rozmawia z nią w snach
Międzygatunkowe: Stara się wszystkich traktować tak samo, co nie zawsze wychodzi
SOLARY: ∞ S
EKWIPUNEK
CIEKAWOSTKI:
- Kocha dokuczać innym
- Lubi chować się i obserwować z ukrycia
- Jest dosyć zadziorna w towarzystwie ojca
- Boi się wielu rzeczy
- Podkochuje się w swoich przyjaciołach (przynajmniej ma takie wrażenie)
- Boi się samotności
OSIĄGNIĘCIA:
PRAGNIENIA:





Od Dajkiego

Data:
31 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nastał dzień. Czułem że dzisiaj coś się stanie. Nie lubiłem tego uczucia. Saya jeszcze spała koło mnie. Zadecydowałem jak tylko przybyła że śpi u mnie, nie odważyłaby się uciec. Wstałem powoli i wyszedłem na balkon. Pierwsze promienie słońca oświetlały horyzont. Kiedy samica się obudziła zeszliśmy na śniadanie. Jak zwykle było tam gwarno i było słychać śmiechy. Mimo że taki jestem w stosunku do ojca to kocham go, zawdzięczam mu wszystko co osiągnąłem.
- Dzisiaj urodzę - powiedziała Saya przy stale i nastała cisza
Wszyscy spojrzeli się na nią.
- Jej, teraz już nie tylko Kaname będę się zajmować ale także... mamo a co urodzisz? - zapytał się Akashi
- Sądzę że córkę - spojrzała na niego z uśmiechem
- Saya, jesteś tego pewna? - zapytał Shiro
- Czy ja kiedyś czegoś nie byłam pewna. Powiedziałam że umrę jak urodzę Kaname i umarłam - spojrzała na najmłodszego syna - Kochanie to nie tak miało zabrzmieć. Chciałam żebyś żył i żyjesz, postawiłam twoje życie ponad swoim.
Każdy się tutaj wspierał. Po południu przyszedł ten czas, Saya zaczęła rodzić. Była z nią Amera i Ritsu. Ja czekałem z Kaname, Akashim i Shiro w innej sali. Po jakimś czasie przyszedł Ritsu i kazał nam przyjść. Wszyscy weszliśmy do komnaty gdzie była Saya z maleństwem.
- Dzisiaj wieczorem muszę wrócić do świata duchów i nabrać siły, chce tutaj jeszcze kiedyś wrócić. Daj mi się nią nacieszyć - Saya uśmiechnęła się do nas wszystkich

Dajki do Silver

Data:
31 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nie mogłem nic innego zrobić. Wróciłem do swojego zamku. Wszedłem do sali jadalnej. Byli tam wszyscy. Spojrzałem na nich.
- Odejdziemy jak Saya urodzi - powiedział mój ojciec
- Nie nastąpi to od razu, musi trochę pobyć ze swoim maleństwem - wtrąciła się Amera
- Już niedługo to nastąpi - spojrzała na wszystkich Saya
Ta ciąża trwa krócej niż powinna. W końcu to Saya, a ona zakłóca równowagę samą sobą. Jak odejdzie będę musiał zająć się maleństwem.
- Dajki, nie martw się. Będziemy co jakiś czas przybywać do was, tylko nikt już nie może się o nas dowiedzieć. Wiadomości będziemy ci dostarczać przez Hatoriego albo Ikkiego. - uśmiechnął się do mnie Ritsu - Poza tym, znając Sayę to ucieknie jeszcze nie raz
- Dzięki tato, na prawdę we mnie wierzysz - Saya się zaśmiała
- Będzie mi was wszystkich brakować i to bardzo. Jak tu jesteście to ten zamek tętni życiem w pewnym sensie.
Posiedzieliśmy jeszcze i pogadaliśmy. Musiałem wyjść wieczorem na spacer. Było wtedy już chłodniej niż w południe.

Silver?

PESYMISTYCZNA MARZYCIELKA

Data:
30 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Mija700 | GMAIL: ewa@krakus.waw.pl


.:SIVIAN MOONLIGHT:.
 Siv, Vien
WIEK: 20 lat 
PŁEĆ: Wadera
RASA: Neutralny
PŁODNOŚĆ| CIECZKA: PŁODNOŚĆ | MIESIĄCE PARZYSTE
PARTNERKA: -
OPIS: Od zawsze była bardzo stanowcza i nieugięta. Rzadko przyjmuje do wiadomości rozkazy, czy polecenia, zazwyczaj po prostu je ignoruje, mając na pysku ironiczny, przez niektórych uznawany za cyniczny, uśmieszek. Od całej jej osoby promieniuje aura tajemniczości. Ma dość pesymistyczny światopogląd, często denerwujący dla osób przebywających w jej towarzystwie. Posiada bardzo silną psychikę, trudną ją złamać, zabija z zimną krwią. Raczej nie pokazuje emocji, kumuluje je w sobie, aż w końcu wybucha, w takim stanie musi się na czymś wyżyć, często jest to zwierzyna łowna. Zabija wtedy powoli, starając się sprawić jak najwięcej bólu swojej ofierze. Mimo tego jest wielką marzycielką, często buja w obłokach, zapominając, gdzie się znajduje. Uwielbia ciemność, noc i wszystko, co z nimi związane. Jest typem samotnika, nie szuka znajomych, a tym bardziej przyjaciół. Większość wilków traktuje z chłodną obojętnością. Rzadko nawiązuje relacje z kimkolwiek, ale jeśli ktoś jest jej bliski, stara się go chronić za wszelką cenę. Nie ma problemów z polowaniem, wręcz sprawia jej ono przyjemność. Czasami poluje dla samej rozrywki. W swoich decyzjach często kieruje się aktualnymi emocjami, ale zdarza jej się potrzebować coś dokładnie przeanalizować. Ma melodyjny, miły dla ucha głos i czasami śpiewa, ponieważ to lubi. Zazwyczaj patrzy z góry na wszystkich, nie interesuje jej opinia innych.
OPIS WYGLĄDU: Sivian jest waderą o złoto - brązowych oczach pełnych tajemniczości i długim, puszystym futrze w kolorze białym, miejscami przechodzącym w kremowy. Jest dość wysoka, jak na waderę, posiada, szczupłą, wysportowaną sylwetkę.
OPIS PRZEMIANY: -
UNIKALNA MOC: Czytanie w myślach - Gdy spojrzy komuś w oczy, jest w stanie usłyszeć jego myśli. Niektórzy potrafią wyczuć, gdy czyta im się w myślach, a nawet zablokować do nich dostęp, ale są to nieliczni. Nie zawsze jest to dar. Czasami jest to przekleństwo, zdarza się, że moc ta wymyka się spod kontroli i Sivian słyszy mnóstwo głosów, co skutkuje bólem głowy praktycznie rozsadzającym czaszkę.
POZYCJA: Morderca, Biegacz

UMIEJĘTNOŚCI:
~Siła(★)
~Szybkość (★)
~Zwinność(★)
~Wytrzymałość(★)
~Zdrowie(★)
~ Unikalna Moc(★)

RELACJE: 
Wataha: Nie zna nikogo
Rodzina
Matka – Bellona, kochana matka, tęskni za nią. 
Ojciec – Akihiko, znienawidzony ojciec, nie rozumie go i nie chce rozumieć. 
Siostra – Reyna, młodsza siostra, o której przez długi czas nie wiedziała, przyjaciółka, mimo tak odmiennych charakterów, dość dobrze się dogadują.
Inni:
Międzygatunkowe: 
Anioły - akceptuje ich 
Neutralni - cóż powiedzieć, jest jedną z nich
Demony – nie przepada za nimi
SOLARY: 50 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI
-Nie lubi szczeniaków. 
-Uwielbia góry, jak i morze.
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Od Katty C.D Masaki

Data:
30 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Przeszkadzasz mi w polowaniu tym głośnym chrapaniem! - Warknęłam do basiora, patrząc za odbiegającym zającem.
-Ooo... Wybacz. - Uśmiechnął się i wstał, wydawał się niezadowolony z przerwania drzemki, ale doskonale to ukrywał. Jednak nie na tyle, żeby moje czujne oko tego nie zauważyło. Zaczęłam mu się przyglądać, ale szybko z tego zrezygnowałam i zaczęłam szukać kolejnej zdobyczy. Znalazłam sarenkę z młodym, orz jeszcze dwie sarny i trzy jelenie. Podniosłam delikatnie zad, dzięki czemu miałam schowaną głowę pod trawą, a ogon na wierzchu. Ogon w niczym nie przeszkadzał, bo ofiary uznawały go za roślinę. Byłam już wystarczająco blisko i skoczyłam na młodego. Dwa razy przydusiłam szczękę i po chwili leżał martwy. Zaczęłam go ciągnąć przez polanę, aż nagle dotknął mnie ten biały wilk.
-Nie zaczepia się demona. - Mruknęłam idąc dalej, basior został w tym samym miejscu gapiąc się na moją zdobycz. - Co się tak gapisz? Oczekujesz na zbawienie?! Może wygląda pysznie, ale z nikim oprócz przyzwoitego demona, się nią nie podzielę.

Masaki?

Od Leona do Yoshie

Data:
30 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Ja również lubię patrzeć w nocne niebo - uśmiechnąłem się. - Jest ono szczególnie piękne nad jeziorem...ale moim ulubionym zajęciem jest spotykanie się z uroczymi waderami - mrugnąłem do niej, na co moja towarzyszka się zarumieniła. Wywołało to u mnie napad śmiechu, który szybko przerwałem. - Nie mam tak naprawdę jakiejkolwiek pasji...po prostu żyję i to mnie zadowala.
- Nie brakuje ci czegoś - spytała z lekkim zaskoczeniem, na co uśmiechnąłem się. Była niezaprzeczalnie urocza.
- Nie, chociaż...może nie zwracam na to szczególnej uwagi. Nie wiem - wzruszyłem ramionami i zerknąłem w bok, na krzak róż. Odezwała się we mnie natura romantyka, a ja zacząłem podświadomie z nią walczyć. W końcu jednak uległem i zerwałem jeden z wielu kwiatów, a następnie bez wahania włożyłem jej go za ucho.
- Ładnie ci w tym, wiesz? - uśmiechnąłem się do niej, a kiedy wadera nic nie odpowiedziała, podniosłem się. - Idziemy dalej?
- T-tak - odezwała się w końcu i ruszyła do przodu.
- Może pójdziemy na targ? - rzuciłem i ukradkiem zerknąłem w jej stronę. Mój uśmiech stał się trochę bardziej radosny, gdy zauważyłem, że nie wyrzuciła podarunku.

Yoshie? :3

Od Silver C.D Dajki

Data:
30 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Ona mnie nie lubi, ja jej też nie lubię. Zgrałyśmy się i jak coś, możesz jej to przekazać. - Mruknęłam i otrzepałam się, później się zmieniając.
-Nie wiesz do czego jest zdolna...
Dajki westchnął i spojrzał na mnie, nie wiedziałam co teraz czuje, bo nie umiałam odczytać jego wzroku.
-He! Jest duchem, na pewno nie jest do niczego zdolna. - Spojrzałam na niego przygnębiona. - Choć to krew. Nie panowałam nad nią, nie panowałam nad ciałem.
-I to jest dowodem, że może ci się coś stać, jeżeli będziesz ją denerwować.
-Nie ważne, ale o co jej chodziło z kochankami? Myśli, że jestem Twoją własnością?! - Warknęłam bardziej do siebie, a nie do basiora.
-To nie tak... - Zaczął ale reszty nie dosłyszałam bo wbiegłam w krzaki, kierując się na tereny aniołów. W końcu przekroczyłam granicę, wiedziałam to, bo poczułam się silniejsza. Ogólne, każdy tak ma. Jak wilk jest na swoim terytorium to jego moc jest mocniejsza. Ja pewnie bym tak miała też w piekle, bo jestem pół demonem, ale i tak nie mogę przechodzić przez granicę, bo jak jeden raz wystawiłam pazura, żeby to sprawdzić to rozpłynął się, ale na szczęście mi odrósł. Po chwili dotarłam zdyszana do zamku Cataleyi.
-Silver - Wysapałam do strażniczki przed zamkiem.
-A, tak... Jesteś przyszywaną siostrą Opiekunki Aniołów. - Uśmiechnęła się życzliwie i pozwoliła mi przejść.


Dajki?

Od Yoshiko do Dajkiego

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wędrowałam po północnej części Piekła uważnie lustrując okolicę wzrokiem. Obiecałam Dajkiemu, że znajdę sobie swój własny kąt. Czułam, że oboje czasem potrzebujemy odpocząć od siebie, a mieszkając w jednym zamku byłoby to praktycznie niemożliwe. Poniekąd źle czułam się żyjąc na jego łasce. Chciałam się usamodzielnić, chociażby w małym stopniu. Nie być ciągle uwiązana w jednym miejscu, a należeć do kilku światów.. Pałętałam się tak po okolicy, aż wreszcie znalazłam to, czego tak nieubłaganie szukam. Moim oczom ukazała się niewielka, aczkolwiek obszerna chatka zbudowana na wzór tych rozstawionych w różnych częściach lasu. Wyglądała na opuszczoną, wymagała porządnego odnowienia. Ostrożnie postawiłam łapę na jednym z trzech schodów prowadzących do wejścia. Pochyliłam głowę unikając uderzenia zwisającej belki. Dookoła unosił się kurz i pył, a meble znajdujące się w pomieszczeniu pokrywały sterty niepotrzebnych staroci. 
Gdyby trochę się tu uporządkowało.. zmrużyłam oczy oceniając czas pracy. 
Jeszcze chwilę zastanawiałam się nad ostateczną decyzją i bez chwili zwłoki poznałam do siedziby Dajkiego oznajmić mu wspaniałą nowinę. 
- Znalazłam dla siebie idealne mieszkanie niedaleko zamku Kaname. - wpadłam do środka zdyszana - O widzę że masz gości... 
- Nic się nie dzieje. Zostań na obiedzie, skoro przeszłaś taki kawałek - oznajmił Dajki, a jego towarzysz pomachał do mnie wesoło.
- Skoro nalegasz.. - uśmiechnęłam się i odmachałam szczerząc zęby. 

Dajki?

Dajki do Silver

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie umiesz wychowywać swoich kochanek, chociaż Yoshiko mi się nawet podoba, do póki nie przegina. - Saya patrzyła się na mnie, a potem spojrzała na Silver - Jak widzisz nie jestem duchem, mam ciało
- Nie wierzę ci - Silver obnażyła kły
- Gdybym była duchem to nie miałabym też mocy - Saya dobrze kłamie
- Pokaż - Silver ją podpuszczała
- Nie chce jej znać... - Saya się uśmiechnęła
- Chce
Po chwili Silver upadła na ziemię. Widziałem że nie może się ruszyć.
- Saya, dość - spojrzała na mnie i się uśmiechnęła - Nie możesz nikogo krzywdzić. Akashi to już co innego, jest podobny jak i do ciebie i mojego brata. Ty nie możesz zabijać - mówiłem do niej spokojnie
- Wiem, wiem. Już nie będę. Ty nie znasz tego uczucia, kiedy czujesz krew innych. Ech... chyba zaczynam tracić kontrolę, muszę iść do ojca, poradzę sobie sama, a ty zajmij się tą waderą. Nie lubię jej, więc uważaj lepiej - powiedziała i oddaliła się w las
- Co ja z tobą mam... - westchnąłem i podszedłem do Silver, która patrzyła się z niezrozumieniem.
- Kto to jest? - zapytała
- To jest matka Akashiego, nie powinno dziwić cie jej zachowanie. Nosi w sobie dziecko, więc jest bardziej niebezpieczna niż zwykle. Jeżeli zależy ci na tym żeby ciebie polubiła to musisz jej jakoś zaimponować co może być trudne.

Silver?

Od Silver C.D Dajki

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zleciałam razem z Dajkim i przemieniłam się tak jak on. Widziałam jak moje skrzydła znikają podobnie jak jelenie rogi, a futro całkowicie zmienia barwę. Basior spojrzał mi w oczy, zdziwiony, ale i nie ufny. Znaliśmy się bardzo długo, może nie dłużej niż znał tą całą Yoshiko, ale wystarczająco. Wzrok wilka skierował się na kamień stojący obok mnie. On bał się, nie wiedziałam czy będzie mówił prawdę.
- Nie umiem tego jeszcze stwierdzić. Kochałem tylko jedna i to prawdziwie. Teraz nie potrafię być blisko jednej, ale każdej okazuję tyle samo czułości. Czy jak zostanę ojcem, dalej będę tak potrafił? Jak mi nie wierzysz pogadaj z Yoshiko - To jedyne co powiedział bo wzbił się w powietrze, przemieniając się. Parsknęłam ze złością, nie umiał okazywać uczuć. Był zimny, nie ufny i... Bez uczuciowy! Nie wiedziałam jak został liderem. Na pewno dopiszę to do listy, pytań, które kiedyś mu zadam. Chyba, że odpowiedź sama przyjdzie. Uśmiechnęłam się chytrze i przemieniłam się. Tez wzbiłam się w powietrze, lecąc tak nisko, żeby Dajki mnie nie zobaczył, pomiędzy drzewami. Leciał tak, aż zatrzymał się dosyć blisko zamku. Siedziałam cicho w krzakach, nie ważąc się nawet oddychać. W końcu jednak zabrałam powietrze, wdech, wydech, wdech, wydech... Nagle, przestałam bo usłyszałam szelest liści.
-...Córka? - Usłyszałam ułamek rozmowy ten głos należał do mojego przyjaciela. Chyba to był mój przyjaciel, nie wiem. Po chwili usłyszałam kolejny głos, tym razem należący do jakiejś samicy. Nie wiedziałam co dokładnie powiedziała, ale na słowa, odpowiedział jej Dajki.
-... Jeżeli uznam że któraś z twoich wader jest niebezpieczna dla naszego dziecka to ją ukaram lub zabiję. - Ta wilczyca, mówiła to pewnie, ale z radością. Usłyszałam głos, nie wiedziałam do kogo należał, bo był wypowiedziany cicho. Przeszedł mnie dreszcz, jednak nie powstrzymało mnie to, przed wyjściem z krzaków. Pomachałam skrzydłami, żeby zleciały z nich liście.
-Czy to nie jest ten duch? I o jaką córkę chodzi? - Patrzyłam to na wilczycę to na wilka. - Czekaj, chwilka... To ta wadera, która wtedy była w Elcyris!
-Podsłuchiwałaś nas! - Powiedziała biała.
-Być może... 

Dajki? Chyba, możliwość zdenerwowania Lidera, jeszcze aktualna? ^^

Od Reyny do Kaname

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Kiedy Kuran odszedł, poczułam pewnego rodzaju ulgę. Chyba potrzebowałam spędzić trochę czasu w samotności, żeby na spokojnie przyswoić nowo zdobyte informacje. Ruszyłam w stronę terenu aniołów, chcąc jak najszybciej znaleźć się w domu, gdzie jak miałam nadzieję odpocznę. Od natłoku emocji bolała mnie głowa i nie był to zwykły lekki ból. Miałam wrażenie jakby ktoś walił w bębny za każdym razem, gdy wykonam jakiś ruch. Z tym uczuciem położyłam się na swoim legowisku i w chwili, gdy zamknęłam oczy zasnęłam.
Przed oczami nagle stanął mi widok szarej wadery, uderzająco do mnie podobnej. Wyglądała jednak na znacznie starszą i bardziej dojrzałą. Jej oczy miały kolor płynnego złota, a teraz spoglądały na mnie z czułością oraz usiłującym się za nią ukryć smutkiem. Gdy dotarło do mnie, kto to jest, moje serce rozpadło się na maleńkie kawałeczki.
- Bellona? - spytałam niepewnie, nie chcąc nazwać jej matką. Samo to, że na nią patrzyłam było dla mnie trudne.
- Reyna...aleś ty urosła - w jej głosie dało się słyszeć wzruszenie. Wyciągnęła ku mnie łapę, ale ja odsunęłam się do tyłu. Zawód jaki u niej zobaczyłam sprawił, że poczułam się jak najgorszy potwór, ale po chwili wzięłam się w garść.
- Czego chcesz? - spytałam chłodno. Nie rozumiałam jej. Oddaje mnie, a później wkrada się do mojej świadomości.
- Chciałam cię tylko zobaczyć, skarbie - w jej złotych oczach pojawiły się łzy, które szybkim ruchem otarła. Wilczyca zamrugała kilkakrotnie chcąc odgonić kolejne, ale jej próby spełzły na niczym. Po chwili po jej policzkach płynęła istna słona rzeka, a szloch Bellony z każdą chwilą był głośniejszy.
- Nie wydaje mi się, matko - oceniłam, przyglądając jej się ze stoickim spokojem, który jak przeczuwałam zaraz runie. Starałam się jednak utrzymać powagę.
- Wkrótce ktoś cię odwiedzi - uspokoiła się, a w tamtej chwili zwyczajnie na mnie patrzyła. Dopiero teraz dostrzegłam, że wygląda na zmęczoną życiem. Cichy szept wypełnił moją głowę, uparcie powtarzając jedno słowo. Sivian.
Kiedy się obudziłam było już jasno, co mnie trochę zaskoczyło. Rozmowa z rodzicielką nie wydała mi się tak długa.
- Po co się wtrąca - mruknęła sama do siebie. - Sama zdecydowała, że nie chce bym była częścią jej życia.
Po tych słowach, ruszyłam na polowanie. Musiałam spędzić czas bez Kurana, najlepiej jak umiałam. Nie będzie go pewnie co najmniej kilka dni. Może w tej radości z odnalezienia rodziny zapomni o mnie, ułoży sobie szczęśliwe życie, a stara przyjaciółka nie będzie mu do niczego potrzebna? Chociaż pomogłam basiorowi podjąć decyzję, sama nie radziłam sobie ze swoim życiem.

Kaname?


Od Reyny do Hyda

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Po pierwsze, Reyna, a nie Rey głupku - fuknęłam. - A po drugie, byłabym wdzięczna za stworzenie wyjścia.
- Tak szybko chcesz sobie iść? - zapytał z rozbawieniem przyglądając się mojemu skrzywionemu pyskowi. Rozejrzałam się dookoła, a biel z każdą chwilą zaczynała być coraz bardziej przytłaczająca. Nie mogłam określić czy Pustka jest ogromna czy wręcz przeciwnie, maleńka, przez co moja klaustrofobia zaczęła dawać o sobie znać. Coraz trudniej mi się oddychało, mój oddech stał się płytki oraz szybki, a ciało oblał zimny pot. Miałam wrażenie, że cały "sufit" się obniża, a ściany zaczynają ruszać. Zamknęłam oczy uporczywie próbując się uspokoić, powtarzałam sobie , że to tylko złudzenie, wytwór mojej wyobraźni, ale na nic się to zdało. Hyde musiał zauważyć, że coś nie gra, bo szybko zaciągnął mnie do zamku. Niepewnie uniosłam powieki, a kiedy okazało się, że znajdujemy się w przestronnym przedsionku poczułam się dużo lepiej, a dreszcze ustąpiły.
- Wszystko w porządku Rey...na? - usłyszałam pytanie, na co się zagotowałam. To wszystko przez tego idiotę! I on ma czelność jeszcze się do mnie odzywać?!
- Zamknij się dobra? Nic by się nie stało, gdybyś mnie tu nie zaciągnął - wysyczałam w jego stronę. Jeszcze nigdy nie czułam takiej wściekłości, jak w momencie, gdy on wpatrywał się we mnie, niezbyt rozumiejąc co się dzieje. Bezczelny dupek. - Gdzie jest ogród?
- Ogród? - jeśli go nie ma, to chyba się powieszę. Ale najpierw urwę mu łeb. - Trzecie drzwi na lewo, ale...
- Żegnam. Przyjdź do mnie jak zechcesz mnie wypuścić, ty ośle - warknęłam i pognałam we wskazanym kierunku. Gdy tylko wyszłam na zewnątrz, oślepił mnie urok tego miejsca. Jasnozielona trawa, była miękka niczym dywan, a słodki, a równocześnie delikatny zapach różnokolorowych kwiatów unosił się dookoła. Potężne dęby i kasztany były niczym mur ogradzający zieleniec, od reszty Pustki. Między roślinami wiła się srebrzysta rzeczka, a niewielki mostek z jasnego drewna był jedyną drogą na drugi brzeg. Prowadziła do niego kamienna dróżka, gdzieniegdzie pokryta mchem. Motyle wielkości jabłek latały od kwiatu do kwiatu, a ptaki śpiewały cichą, zgodną melodię. Z szeroko otwartymi oczami zwiedzałam to niezwykły park, wciąż nie mogąc nadziwić się jak Hyde, ta ciemnota, potrafił stworzyć tak cudowną rzecz. Niewiele myśląc zaczęłam wić wianek ze stokrotek, nucąc pod nosem smutną melodię, którą po chwili podjęli skrzydlaci mieszkańcy ogrodu. W ciągu kilku minut skończyłam pracę i kwietna korona była gotowa. Z zadowoleniem założyłam ją na głowę, paradując w niej z dumą przez kolejną godzinę, jednak gdy w wejściu do zieleńca stanął basior, wpadłam na pewien pomysł. Złość mi przeszła, ale nadal denerwowało mnie, nazywanie mojej osoby "słodką". Podbiegłam do zaskoczonego wilka i włożyłam mu na głowę aureolę.
- Teraz TY wyglądasz uroczo - obwieściłam z satysfakcją, a po chwili wybuchłam perlistym śmiechem.

Hyde? 


Dajki do Silver

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Zleciałem na ziemię i się przemieniłem. Silver uczyniła to samo. Przeszedłem parę kroków i odwróciłem się. Spojrzałem się na waderę a potem mój wzrok powędrował na kamień obok niej.
- Nie umiem tego jeszcze stwierdzić. Kochałem tylko jedna i to prawdziwie. Teraz nie potrafię być blisko jednej, ale każdej okazuję tyle samo czułości. Czy jak zostanę ojcem, dalej będę tak potrafił? Jak mi nie wierzysz pogadaj z Yoshiko - powiedziałem, przemieniłem się i wzbiłem w powietrze
Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Leciałem prosto do mojego zamku, przynajmniej był taki zamiar. Poczułem jednak że muszę polecieć do jeziorka w lesie. Wylądowałem i podszedłem do niego.
- Jak bardzo ją lubisz? - zapytała Saya wychodząc z zarośli - Wydaje mi się że bardzo
- Zazdrosna? - spojrzałem na nią
- Już wiem jak czułeś się kiedy byłam z Tomoe. Nie fajne uczucie. Nie mogę ci zabronić tego co robisz, bo wiem że kochałeś tylko mnie prawdziwie, a ja ciebie.
- Przywołałaś mnie tutaj? - spojrzałem jej w oczy
- Tak. Zawsze uciekałeś od problemów, które dotyczyły twoich spraw prywatnych i dalej to robisz. Jestem jednak pełna podziwu że potrafisz oddzielać życie prywatne od swojej pozycji. Nasza córka będzie miała dobrego ojca
- Córka? - zdziwiłem się
-Tak mi się wydaję. Nie mam pewności, swoją moc oddałam Akashiemu kiedy umierałam, gdybym dała mu ją wcześniej to Kaname by nie przeżył. Pożyczam moc od niego, ale nie wiem co się urodzi bo chce zachować płód. Nawet Kuran mi trochę dał.
- Dbają o matkę i rodzeństwo - uśmiechnąłem się
- A matka dba o swoje dzieci, więc jeżeli uznam że któraś z twoich wader jest niebezpieczna dla naszego dziecka to ją ukaram lub zabiję - powiedziała to z uśmiechem na pyszczku
- Nie wątpię że to uczynisz...

Silver?

Od Echo do Akashiego

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Masz swoją szansę.. - wycedził Akashi przez zęby.
Nie zwlekając ani chwili doskoczyłam do potwora. Zaatakowałam przewracając go na ziemię, a następnie unieruchomiłam  mu nogi. Tauros nie miał z nami szans, byliśmy zgraną ekipą! Gdy tylko bestia została rozbrojona skupiłam na niej myśli, a przez moje oczy przeszedł mroczny błysk. Połączenie zostało nawiązane, wystarczyło jedynie przekazać polecenie. Nagle siła potwora zaczęła narastać wypychając mnie ze swojego umysłu.
- Akashi, do cholery! - przeklęłam odwracając pysk w jego stronę, jednak to co zobaczyłam doprowadziło mnie do paniki.
Wilk leżał ma ziemi pozbawiony wszelkich mocy, a z niezliczonych ran na jego ciele sączyła się krew. Ponad to Tauros odzyskiwał siły, a ja nie mogłam na to nic poradzić.
- Weź się w garść! - warknęłam szczerząc kły.
Czułam narastającą adrenalinę, gdy stanęłam twarzą w twarz z potworem. Spięłam mięśnie przygotowując się do skoku. Nie zwlekając zaatakowałam, a resztki energii przeznaczyłam na użycie mocy. Zachwiałam się na łapach, gdy zwierzę drasnęło mnie ostrymi kopytami. Nie mogłam jednak odpuścić. Kolejny raz nawiązałam połączenie z bestią i uderzyłam w nią ze zdwojoną siłą. Czułam, że basior jest ze mną, co dodawało mi pewności siebie. Skuliłam się gotowa na cios zadany przez Taurosa, jednak ból nie nadszedł. Czyli udało się!
- Akashi.. - uśmiechnęłam się słaniając na łapach.
Nagle oprzytomniałam i podbiegłam do basiora przyglądając się jego ranom. Wyglądały okropnie. Nie mogłam go tak zostawić.. Resztkami sił przerzuciłam jego łapę przez grzbiet i ruszyłam do przodu. Powolnymi ruchami szurałam po ziemi, a przed oczyma zaczęły pojawiać mi się moczki.
- Nie dam rady.. - westchnęłam, choć trudno było mi się przemóc i poprosić o pomoc.
Gdy jednak łapy ugięły się pode mną i upadłam na ziemię zawyłam głośno licząc, że ktoś mnie usłyszy.

Akashi?

Od Ikkiego do Vanessy

Data:
29 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyłem jak odchodzi. Utykała co jakiś czas. Zrobiło mi się jej szkoda. Nie wiedziałem czy to wina Fel czy też nie, ale musiałem jej pomóc. Poczekałem aż lisica wskoczy mi na grzbiet i ruszyliśmy za samicą. Zdążyła nam już zniknąć z oczu. Po jakimś czasie odnalazłem ją. Próbowała polować, ale noga jej w tym nie pomagała. Podszedłem do niej powoli.
- Może pomogę? - zapytałem
- Potrafię polować sama - spojrzała na mnie
Było widać że podchodzi do mnie z dystansem.
- Nie wątpię w to. Nie chodziło mi o to że nie potrafisz polować.
- Więc o co? - spojrzała na mnie
- Widziałem jak kulejesz. Chciałem tylko ci pomóc, uzdrowić ją, abyś mogła znowu sama polować. Teraz ja bym coś ci upolował ten jeden raz.
Spojrzałem na waderę. Chyba analizowała wszystko. W sumie nie dziwię się jej, dopiero co mnie poznała. Nie wiem jakbym postąpił na jej miejscu.
- Przepraszam za tamto - nagle odezwała się Fel - Proszę zgódź się...
Zaskoczyła mnie tym i to bardzo.

Vanessa?

Od Silver C.D Dajki

Data:
28 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Odprowadziłam wzrokiem waderę, aż zniknęła z mojego punktu widzenia. Była biała, coś w odcieniach kremowego i miała żółte oczy. Skąd ją kojarzę? Nagle przypomniałam sobie, jak razem z Dajkim siedziałam w bibliotece i słyszałam śmiech. Miałam wrażenie, że to właśnie ona stała wtedy w drzwiach. Ten śmiech, ten wygląd...
-Hmmmmm... - Spojrzałam w niebo, zamyślona.
-Nad czym myślisz?
-Ta wilczyca. Mówił o niej chyba, ten kremowy wilk.
Basior spojrzał na mnie zdziwiony, jednak nie odpowiedział. Pokiwał tylko głową w zamyśleniu, nie wiedziałam czy to było tak czy nie.
-Przejdźmy się, jest piękny dzień. - Spojrzał na mnie bez żadnego wyrazu pyska, jednak miałam wrażenie, że przez sekundę widziałam radosny błysk w oku Lidera.
-No, dobrze. - Odparłam po chwili zastanowienia, nie wiedziałam, dlaczego nie odpowiedział na to o czym rozmyślałam, ale nie obchodziło mnie to. Ważne, że mogłam z nim spędzić czas, że nie był zajęty. Byłam pewna, że rozmroził moje serce, był pierwszym wilkiem nie spokrewnionym ze mną, któremu okazywałam przyjaźń. Nie tyle co przyjaźń a miłość! Musiałam mu o tym powiedzieć, musiałam. Weszliśmy na jego tereny, szliśmy rozmawiając. W końcu doszliśmy na granicę Diamentowego Kontynentu z morzem. Uśmiechnęłam się, słońce już zachodziło, były piękne widoki. Siedzieliśmy tak w ciszy, nie wiedziałam co powiedzieć.
-Piękny widok... - Westchnął.
-Tak. Prawda. - Spojrzałam na basiora z jakby smutnym wzrokiem, nie wiedziałam co powiedzieć. - Jak tam jajko?
Powiedziałam pierwsze zdanie, które nasunęło mi się na język. Miałam wrażenie, że w każdym momencie smok może się wykluć, choć medyk powiedział, że wykluje się dopiero za dwa lub trzy dni.
-Powinien wykluć się jutro, sam w sumie nie wiem.
-Taaak... - Nastała cisza, jednak nie była to jakaś niezręczna cisza czy coś w tym stylu. Była przyjemna, przerywana szumem wody. Siedziałam tak, ale nie wytrzymałam długo. Wstałam i zeskoczyłam z klifu, zobaczyłam jak Dajki poderwał się wystraszony i też zeskoczył, zmieniłam się i podleciałam do niego. On też się przemienił i tak zaczęliśmy latać, było przyjemnie. Jeszcze nigdy nie czułam się tak niezwykle. Lider też się tak chyba czuł, ale nie wiem bo nie pytałam.
 -Czy... Yyy... Czy coś do mnie czujesz?

Dajki?


Od Iskry do Jadrana

Data:
28 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nie wiedziałam co powiedzieć. Wzięłam głęboki wdech i wydech.
-Wiesz... może po prostu chodź się przejść. -powiedziałam.
-Dobrze. -odpowiedział.
Wstaliśmy i ruszyliśmy do lasu. Tam zaczęliśmy rozmowę:
-Nie musisz wracać do swoich przyjaciół? -zapytał Jadran.
-Nie. Słońce jeszcze całkowicie nie zaszło. -odpowiedziałam.
-Wiesz.... Ja.... -zaczą basior, ale nie zdążył, bo zaczęłam wpadać do dołu.
-Iskra! -krzykną basior.
Gdy upadłam poczułam tylko ból w prawej łapie i mocno kręciło mi się w głowie.
-Nic mi nie jest! -odkrzyknęła -Ale chyba nie dam rady z tąd wyjść!
Nagle przed oczami zaczęło mi się robić ciemno. Następnie zemdlałam.

Jadran? (przepraszam, że takie krótkie)

Dajki do Silver

Data:
28 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Pocałowałem ją namiętnie, a potem wszystko potoczyło się samo. Obudziłem się w nocy. Zacząłem się zastanawiać nad tym wszystkim co ostatnio zrobiłem. Wstałem i wyszedłem, udałem się do swojego jaja. Tam spędziłem resztę nocy. Rano pożegnałem się z Silver, która postanowiła wrócić do siebie. Cały dzień miną mi spokojnie. Minęło parę dni od kiedy przespałem się z Silver. Myślałem że to dopiero było spontaniczne, ale kiedy okazało się że Saya nosi moje dziecko to się załamałem. Wiem że ona nie uważa na siebie kiedy jest w ciąży. Dlatego nie pozwalałem jej wychodzić na zewnątrz. Chwila mojej nie uwagi i uciekła. Wszyscy poszli jej szukać.
- Hej - usłyszałem głos Silver
- Hej. Mam do ciebie pytanie, widziałaś może białą waderę z żółtymi oczami? - spojrzałem na nią
- Jakąś białą waderę widziałam, ale nie wiem czy miała żółte oczy. Była na terenach Elcrys z Akashim i chyba Opiekunem Demonów.
Westchnąłem z ulgą. Siedziała ze swoimi dziećmi.
- Dziękuję - powiedziałem i zacząłem iść
- Gdzie idziesz? - zapytała podbiegając do mnie
- Pomogłaś mi znaleźć ją, więc teraz muszę iść do niej
Silver poszła za mną. Tak jak mówiła. Cała trójka była razem. Jej synowie leżeli koło niej, a ona głaskała ich po głowach.
- Aomine! - krzyknęła i zaczęła mi machać
- Aomine? - zdziwiła się Silver
- To moje drugie imię nadane przez jej matkę - odpowiedziałem
Nagle Saya zerwała się na nogi i podbiegła do mnie. Za nią przybiegli jej synowie.
- Miałaś nie wychodzić z zamku - spojrzałem na nią
- Nic mi nie będzie. Nie jestem z porcelany - zaśmiała się
- Proszę idź do zamku - spojrzałem na nią ze współczuciem
- Dobrze, ale chce żebyś powiesił w zamku mój nowy obraz - zaśmiała się i poszła
Kaname i Akashi poszli za nią. Przynajmniej oni będą ją mieć teraz na oku.
- Kto to był? - zapytała po chwili Silver
- Przyjaciółka z dzieciństwa, muszę się nią zająć.
Zanim komukolwiek powiem że to jest Saya a tym bardziej że urodzi mi dziecko to muszę to dobrze przemyśleć.

Silver?

Od Luny do Ikkiego

Data:
28 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Razem z moim towarzyszem wróciłam do jaskini. Położyłam się na swoim posłaniu, a zając wtulił się we mnie.
-Dobranoc. -szepnęłam.
***
Śnieg i polana. To było w okół mnie. Nagle moim oczom ukazała się biała wadera. Jej oczy lśniały jak złoto.
-Luna. -odezwała się wadera.
-Kiara? -zapytałam.
-Tak. To ja. Będę objawiała Ci się czasami we snach, w takim samym klimacie. Chciałam przekazać Ci pewną informację.
-Jaką?
-Jesteś... -anielica nie dokończyła, bo sen się rozmazał
***
Rano wstałam i poszłam ze swoim towarzyszem na spacer, gdy nagle zza krzaków wyskoczyła towarzyszka Ikkiego i skoczyła na zająca. Chciała wgryść mu się w ucho, ale ją powstrzymałam.

Ikki?

Od Silver C.D Dajki

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Uśmiechnęłam się z westchnieniem.
-Nie ważne. - Pocałowałam samca, na co on spojrzał na mnie zdziwiony. Czułam się przy nim wspaniale, jakbym chciała spędzić z nim resztę życia. A może właśnie tak było? Cały czas odwiedzałam czarnego basiora, każdą wolną chwilę jeżeli nie z Cataleyą to z nim. Po chwili zamyślenia, poczułam jak Dajki kładzie się obok mnie, głowę kładąc na moim barku. Zastanawiałam się co zrobić, nie wiedziałam czy mnie kocha. Może to tylko przyjaźń, no, ale chyba nie bez powodu los, przyprowadził nas razem do łóżka. To wszystko było takie trudne, nie wiedziałam co robić. Zamknęłam oczy w zamyśleniu, a gdy je otworzyłam zobaczyłam, że wilk nade mną stoi. Uśmiechnęłam się.
-Nie powinniśmy tego robić. - Powiedział po chwili, patrząc prosto w moje oczy.
-Dlaczego?
-Bo ja... Eee...
-Chociaż raz skorzystaj z tego co podsuwa ci los, prosto pod nos.

Dajki?

Dajki do Silver

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Położyłem się obok niej. Nie wiem sam o czym wtedy myślałem. Miałem wtedy natłok myśli. Nie rozumiałem sam wszystkich. Jak ja nie lubię myśleć. Zapomniałem wtedy że jest koło mnie Silver. Myślałem że leże obok Yo. Poczułem chęć bliskości z ową samicą. Już się podniosłem kiedy zrozumiałem że to nie ona. Byłem wtedy nachylony nad nią.
- Ja... przepraszam - powiedziałem zaskoczony samym sobą
- Za co? - zdziwiła się
- Zapomniałem że jestem teraz z tobą.
- Pomyliłeś mnie?
- Można tak powiedzieć.
- Opowiedz.
- Jesteś tego pewna? Możesz całkowicie zmienić o mnie zdanie
- Mów - zachęcała mnie
- Myślałem że jestem z Yo. Chciałem z nią... eee... Nie będę mówić tego.
- Sypiasz z nią? - zapytała
- Nie tylko z nią. Ona o tym wie. Wkurza się na mnie czasem, ale wie że okazuje jej tyle czułości co innym. Aktualnie to tylko z nią sypiam

Silver?

Od Dajkiego

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedziałem sobie w swojej komnacie. Musiałem odpocząć od wszystkiego co tutaj się działo. Teraz u mnie mieszkało sporo wilków. Nie wiedziałem czy to przetrwa, ale musiałem spróbować. Oczy powoli zamykały mi się. Nagle usłyszałem czyjś śmiech. Przewróciłem się na bok.
- Cześć!
Krzyknąłem. Po chwili łapa spoczęła na moim pysku abym nie krzyczał. Koło drzwi ktoś przechodził.
- Dajki? - to był Akashi - Wszystko gra?
Łapa została zdjęta z mojego pyska.
- Tak, wszystko gra. Idź spać!
Akashi odszedł od drzwi. Spojrzałem na postać, która mnie wystraszyła i uciszyła. Zamrugałem kilka razy. To nie mogła być prawda przecież.
- Nie krzycz tak, strasznie głośny jesteś. Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha...
- Bo go widzę... - oznajmiłem
- Trochę mi się umarło, to przyznaję. Uciekłam też sobie, nudziło mi się. Miałam zamiar iść do matki, ale stwierdziłam że trochę tutaj pobędę.
- Enma tutaj jest? - spytałem spanikowany
- Tak. Myślisz że zginęłaby tam? - zamilkła na chwilę - Dajki, czy ty mnie już nie lubisz?
Patrzyłem się na nią. Byłem uradowany że mogą znowu ją zobaczyć. Podniosłem łapę i skierowałem w jej stronę. Myślałem że przejdzie przez nią, ale zatrzymała się na niej.
- Jak? - zapytałem
- Znalazłam źródło, dało mi cielesną formę, no tak jakby. Dalej mogę znikać, przechodzić przez ściany, ale kiedy chce staje się tykalna.
Niewiele myśląc przygarnąłem ją do siebie i mocno przytuliłem. Poczułem jak Saya obejmuje mnie, a po chwili siedziała na moim brzuchu. Jej przenikliwe żółte oczy patrzyły się na mnie.
- Tęskniłem za tobą. Tak jak obiecałem zajmuje się twoimi dziećmi, kocham je jak swoje.
- Wiem o tym. Tym się nie martwię.
Nagle zeskoczyła ze mnie i podeszła do drzwi. Otworzyła je i wystawiła głowę. Chyba się rozglądała. Wyszła z komnaty. Nie wiedziałem o co chodzi. Wstałem i ruszyłem za nią. Co chwile się oglądała i patrzyła czy za nią idę. Zeszła schodami na dół. Skierowała się do komnaty gdzie był basen. Kiedy wszedłem ona już się kąpała.
- Dołącz do mnie - wciągnęła mnie do środka
- Saya, do czego dążysz?
- Dałam Tomoe trójkę dzieci. Kochałam ciebie od dawna, wychowałam się z tobą, chce żebyś miał swoje pierwsze szczenie ze mną. Czy to zbyt egoistyczne? - zapytała smutno
- Jak dla mnie nie. Nawet ratujesz mnie tym.
- Czemu? - zdziwiła się
Saya okazywała emocje jak mały szczeniak, który jest zafascynowany otaczającym go światem.
- Shiro chce żebym miał następcę swojego tronu w razie czego.
- Czyli mnie wykorzystasz?
- To nie tak...
- Spokojnie, wiem o co chodzi. - uśmiechnęła się do mnie i mnie objęła - Trochę muszę ciebie rozpalić
Pocałowała mnie namiętnie, a potem jej głowa wylądowała między moimi łapami. Chciałem się wyrwać, ale kiedy poczułem jej język znieruchomiałem. Nie byłem w stanie się ruszyć. Łapą złapałem jej sierść na głowie. Po paru nastu minutach Saya usiadła na mnie. Złapałem ją za grzbiet i wszedłem w nią.

***

Rano obudziłem się w swoim łóżku. Powoli wstałem. Miałem przyjemny sen. Szkoda tylko że nie prawdziwy. Zszedłem na dół na śniadanie. Wszyscy już tam byli i czekali na mnie. Zasiadłem na swoim miejscu, kiedy nagle do komnaty weszła Saya. Wszyscy znieruchomieli.
- To nie był sen?! - wydarłem się na całą salę
- Nie, to nie był sen - zaśmiała się
- Saya, wracaj do domu - powiedział Shiro - tam jest twoje miejsce
- Byłby problem z tym żebym teraz mogła wrócić. Odebrałbyś możliwość przyjścia na świat szczeniakowi Dejkiemu, którego w sobie noszę
Wszyscy spojrzeli się na mnie z zaskoczeniem. Oni byli zaskoczeni, a dopiero ja byłem zaskoczony.

Od Silver C.D Dajki

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-No to co, chyba powinniśmy coś ze sobą zrobić. - Mruknęłam.
-Nie mów, że cały czas jesteś na mnie obrażona.
-Oczywiście, że nie! - Zaśmiałam się i skoczyłam na Dajkiego, dlatego po chwili, on był na dole, a ja na górze.
-Tak nie gramy.
Zepchnął mnie i wstał. Zaczęłam mu się uważnie przyglądać, nie umiał wyrażać uczuć. Wydawał się cały czas zamyślony, nie wiedziałam jak go otworzyć, żeby umiał się uśmiechnąć. Chwyciłam jajko i razem z basiorem wyszłam z biblioteki, zaczęliśmy iść, tak jak poprzednio w ciszy, którą nagle przerwał, ten kremowy basior.
-Widziałem tutaj Sayę, wy może też gdzieś ją widzieliście?
-Nie, nie widzieliśmy. - Dajki podniósł delikatnie wargi z czego wyszedł udawany, a nawet chyba wymuszany uśmiech. Widzieliśmy waderę w drzwiach i chyba o nią chodziło, ale nie odzywałam się. To były tylko sprawy Lidera i jego... Przyjaciela? Nie wiem. W końcu doszliśmy do pokoju, odłożyłam jajko na poduszce, za to ja usiadłam na łóżku, a obok mnie basior.
-A o co chodziło temu basiorowi, kiedy mówił ,,A może to twoja wybranka"? I coś zrobiłeś Catty, to moja siostra, a on też o niej wspomniał.
-Troszczy się o mnie, poza tym muszę mieć następcę. - Westchnął, na co ja się zamyśliłam. Kochałam go... I akurat dobrze. Położyłam się i zaczęłam patrzeć słodkimi oczyma na basiora. Jakby mnie rozumiejąc położył się obok mnie.

Dajki?

Od Kaname do Reyny

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Miała rację, trzeba to wszystko wyjaśnić i to szybko. Spojrzałem jej w oczy i się uśmiechnąłem.
- Dobrze że ciebie mam - odparłem - Życz mi powodzenia
Oddaliłem się od niej i udałem prosto do zamku Lidera. Otworzyłem powoli drzwi. Słyszałem jakieś głosy z salonu. Podszedłem tam powoli. Wychodził z niego akurat Akashi i wpadł na mnie.
- Kaname! - krzyknął i pomógł mi wstać
Weszliśmy powoli do środka. Zobaczyłem tam Dajkiego i trzy inne wilki, dwa znałem. To był poprzedni Lider i Alpha. Wszyscy patrzyli się na mnie.
- Kuran, wiesz już prawda? - zapytał się Dajki
- Tak... - odpowiedziałem nieśmiało
- Nie mówiliśmy ci nic dla twojego bezpieczeństwa, jak i naszego - spojrzał się na mnie - Masz potężną moc. Wrócimy do niej kiedy indziej. To jest cała nasza rodzina. Poprzedni liderzy to twoi dziadkowie od strony ojca, był nim ich najstarszy syn, Tomoe, Ritsu to dziadek od strony matki, była nią Saya, umarła przy twoim porodzie... - nagle przerwał mi Akashi
- Nie martw się, za wszelką cenę chciała ciebie urodzić. Odziedziczyłem po niej moc. Jestem twoim stróżem - Akashi wyszczerzył się - Tylko nie bądź na nas zły, braciszku.
- Kaname, jesteś mądry, szybko to ogarniesz, wierzę w to - odezwał się Shiro
- Lepiej pozostań w zamku wuja przez jakiś czas. Musimy być pewni że jesteś stabilny - powiedziała Amera
- No dobrze - odpowiedziałem
- Nie musisz się nas wstydzić, jesteśmy rodziną. Gdybyśmy mieli się kogokolwiek wstydzić to pierwszy w kolejce byłby Akashi - powiedział Ritsu z uśmiechem
Akashi spojrzał na niego z zaskoczoną miną. Nagle pod nogami przebiegła mi Neko.
- Shiro! Ty tępaku, jesteś tutaj i nic nie mówisz?
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Widać prędko nie spotkam się z Rey.

Reyna?

Od Yoshie do Leona

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gest basiora onieśmielił mnie. Patrząc na opatrzność zaistniałej sytuacji z lekką niepewnością odparłam:
- Z miłą chęcią.
Ów wydarzenie było dla mnie bardzo stresujące. Leon wydawał się być przyjacielski. Czarne futro i żywe złociste oczy przypatrujące się mi dawały jakby nadzieję dobrego towarzystwa.
- Zatem chodźmy - odparł z wciąż radosną mimiką pyska.
Wciągnęłam świeże powietrze do nozdrzy, nie wyczułam nic obiecującego. Spojrzałam na towarzysza i skinęłam głową.
Nasze łapy zaczęły stawiać ciche kroki na leśnym podszycie. Cisza trochę nam wadziła, postanowiłam ją przerwać, tak wiem bardzo odważny krok jak na mnie.
- Może się lepiej poznamy? - zadałam pytanie.
- Możemy - odpowiedział - Zatem co lubisz? - zapytał.
- Ja lubię i to nawet bardzo przypatrywać się gwiazdom. Snuje wtedy różne marzenia i myśli. Własne mądrości. - uśmiechnęłam się - Poniekąd są to głupie ambicje. A ty co lubisz? - mój wzrok wylądował na nim. Kolega brał już oddech by zacząć mówić, gdy zesztywniałam ,wyczułam młodą sarnę.
- Ja...- zaczynał, przerwałam mu każąc być cicho.
Poszłam za zapachem parzystokopytnej. Zakradłam się i już miałam skakać, gdy sarna się spłoszyła no nie! Rozpoczęłam gonitwę za ofiarą. Powoli ją doganiałam, zauważyłam kruczy cień i po chwili upadającą sarnę. Podeszłam i już zastałam martwą sarenkę, a przy niej Leona.
- Jedzmy - powiedział. Posłałam mu dziękujący uśmiech i zaczęłam pałaszować zdobycz. Po napełnieniu żołądka oddaliłam się trochę i położyłam.
- Może wrócimy do tamtejszego tematu? - spytałam cicho.
- Jasne - odparł.
- Zatem słucham Cię panie Leonie - dopowiedziałam żartobliwie szeptem.



[Leon? :3]

Od Reyny do Kaname

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Kolejny kamyk wpadł do jeziora tworząc naokoło siebie niewielką fontannę. Moje zniecierpliwienie rosło z każdą chwilą czekania, aż w końcu prychnęłam sfrustrowana i usiadłam przy brzegu. Gryzło mnie sumienie, a niespokojne myśli krążyły po mojej głowie. Zaczęłam zadawać sobie pytanie czy dobrze zrobiłam dając przyjacielowi eliksir. Może powinnam była odmówić? 
Słysząc szelest spojrzałam w bok z niemałym zaskoczeniem uświadamiając sobie, że widzę Kaname. Basior gdy mnie spostrzegł podbiegł do mnie i przytulił. Na początku się spięłam, wilk nigdy nie okazał jakiś głębszych uczuć, ani nie obejmował mnie. A teraz ni z gruszki, ni z pietruszki mnie tuli, zanosząc się przy tym szlochem. 
- Kuran - odezwałam się po chwili zawieszenia. Starałam się mówić cichym i kojącym głosem, chcąc go pocieszyć. - Co się stało?
Odpowiedziała mi cisza, ponieważ przyjaciel się uspokoił i zwyczajnie trwał w uścisku. Po dłuższym czasie odsunął się ode mnie i wbił wzrok w ziemię. Poczułam wtedy, że muszę mu pomóc. Bez względu na to, o co chodzi, chciałam znów widzieć go spokojnego i w dobrym humorze. Kaname westchnął i opowiedział mi co się stało, a ja słuchałam go z mieszanką ciekawości, podekscytowania i smutku.
-  Czy nie tego chciałeś? Poznać swoje korzenie? - zapytałam cicho. - Masz z pewnością mnóstwo pytań na temat matki...zapytaj Dajkiego i Akashiego. Powiedz im, że wiesz o wszystkim. Nie możesz trzymać ich w niewiedzy, a samemu męczyć się z ciężarem tajemnicy. Jeśli sądzisz, że będziesz miał z tym trudność, weź ze sobą Neko, będzie dla ciebie wsparciem - ciągnęłam spokojnie, choć w głębi duszy cała się trzęsłam. - Nie zmuszam cię do tego, ale wydaje mi się być to odpowiednie...W razie czego masz mnie...w końcu jesteśmy przyjaciółmi.
Czekałam jak na to zareaguje, bo wtrącałam się w nie swoje sprawy. Miał prawo stwierdzić, że nic mi do tego, a ja nie miałabym, mu tego za złe.

Kaname? 

Od Sealiah do Hyda

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Biegliśmy, gdy poczułam tępy ból atakujący czaszkę. Zwolniłam, nie mogąc złapać tchu. Znowu to się dzieje, a nie było przy mnie Yato. Coś nas goniło, ale nie miałam siły, by sprawdzić, co to takiego.
- Co się dzieje?
- Nic.. To nic… - odpowiedziałam, próbując złapać oddech.
- Liah, proszę postaraj się jeszcze odrobinę… - basior spojrzał za siebie.
- Dobrze…
Przyspieszyłam na tyle ile się dało, biegłam prowadzona przez Hyda, sama nie widziałam już praktycznie nic. Nagle, basior się zatrzymał, więc ja także. Do moich uszu doszły jego nerwowe kroki, a potem warczenie. Chciałam coś powiedzieć, zawołać Yato, lecz to nie było już potrzebne. Poczułam jego obecność wcześniej niż on sam zareagował. Wycie pełne bólu potwora, który nas gonił przyjęłam z ulgą. Słabość dopadła mnie ponownie i nie utrzymałam się na łapach.
- Liah? Wszystko w porządku? - usłyszałam kojący głos Hyda.
Drapieżnik uciekł, gdy powoli traciłam przytomność. Dochodziły do mnie nikłe dźwięki, zagłuszane przez odgłos mojego własnego serca, tłukącego się w piersi.
***
Yato zmaterializował swoją postać, tuż po starciu z potworem. Spojrzał gniewnie na basiora stojącego obok jego pani.
- Odsuń się od niej, demonie - niski, głęboki głos rozległ się nagle.
Strażnik postąpił kilka kroków naprzód, spoglądając z uwagą na basiora. Musiał zabrać stąd Sealiah, natychmiast, nim ten piekielny pomiot zrobi jej jakąś krzywdę albo wywoła wspomnienia.
- Kim  jesteś? - w głosie basiora Yato wyczuwał zdumienie i niepewność. Ale nie strach, co trochę go złościło.
- Sealiah nadała mi imię Yato, jestem jej opiekunem. Chronię ją przed takimi jak ty, demonie.
Warknął, jego postać znów zafalowała.
***
Powoli wracałam do zmysłów.
- Yato, daj mu spokój, proszę. Nic mi nie zrobił - odezwałam się z trudem.
- Nie powinnaś się przemęczać - Yato odwrócił pysk w moją stronę.
Posłałam w stronę Hyda przepraszający uśmiech.
- Liah, co jest? - czyżbym słyszała troskę w jego głosie.
- Moja pani nie powinna się przemęczać, szczególnie dla takiego pomiotu piekieł jak ty - warknął Yato.

Hyde?

Dajki do Silver

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Mógłbym skłamać ale nie chce mi się - spojrzał na mnie Shiro, a potem wzrok przeniósł na Silver - Możliwe jest takie połączenie
- W takim razie spróbuję - uśmiechnęła się do nas
- A teraz coś mniej przyjemnego - spojrzał na mnie Shiro - Kyo dowiedział się prawdy - uśmiechnął się i poszedł.
Jak on kochał mieszać w moim życiu. Kyo... Kaname... Jakim cudem on się dowiedział? Teraz muszę jakoś go złapać i z nim pomówić za nim będzie za późno.
- Kyo? - spojrzała na mnie Silver
- To nic takiego.
- Na pewno?
- Tak. Wszystko gra. Zajmijmy się teraz twoim smokiem.
- Coś muszę jeszcze wiedzieć? - spojrzała na mnie
- W zasadzie to nie... Wszystko już wiesz.
Nagle usłyszałem czyjś śmiech. Silver zaczęła się rozglądać. Spojrzałem na drzwi, a w nich stała... Saya. Po chwili rozpłynęła się.
- Saya... - wyszeptałem jej imię mimo wolnie
- Coś mówiłeś? - spojrzała na mnie
- To pewnie duch. Nie musisz się niczego obawiać, nic ci nie zrobi
Zanim powiem ojcu że ją widziałem, chce z nią porozmawiać. Muszę zachować to dla siebie.

Silver?

Hyde do Sealiah

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- To dość skomplikowane, ale chyba coś łapię! – Zaśmiałem się, ona odwzajemniła gest. Była ciekawa, a jeszcze ten jej towarzysz. Mam trochę złe przeczucia, ale ja zawsze takie mam. Była urocza czy ja to już mówiłem? Pewnie tak. – No kochana! Powinniśmy się zbierać do naszych domów. – Wstałem i podałem waderze łapę na co ona pozwoliła się podnieść.
- Jesteś demonem? – Zapytała nagle Sealiah.
- Skąd wiesz?
- Czuje aurę. Demony się czuje. – Uśmiechnęła się do mnie czule. W sumie to racja. Każdego się czuje, demony mają przygnębiającą aurę lecz nie ja. Anioły bardziej mają czystą aurę, pachnie niewinnością. A neutralni pachną… normalnie? Nie wiem jak to określić, po prostu to się czuje.
- Sprytna! A teraz chodź. – Pokazałem łbem drogę powrotną i ruszyliśmy. Jednak naszą wędrówkę przerwał ryk. Był głośny, na pewno był to jakiś drapieżnik i to nie małej wielkości. – Liah… Idziemy! Już! – Nagle zza drzew wyłonił się bliżej nieokreślonego gatunku drapieżnik, był podobny do jaszczurki. Warknąłem pod nosem i zaczęliśmy wiać. Liah wydawała się być odrobinę słabsza, poruszała się wolniej. – Co się dzieje?
- Nic.. To nic… - Strasznie dyszała.
- Liah, proszę postaraj się jeszcze odrobinę… - Spojrzałem za mnie. Drapieżnik był coraz bliżej.
- Dobrze…- Odparła i ruszyliśmy ponownie. Niestety kiedy przebiegliśmy kawałek, trafiliśmy na ślepy zaułek. Ściana skalna, ślepy zaułek! Cholera jasna! Próbowałem znaleźć inną drogę, ale zagrodziła mi ją ta jaszczurka. Nie mogłem jej raczej włożyć do Pustki, jest za wielka na moje możliwości. Zawarczałem i starałem się odgonić to paskudne coś. Nagle drapieżnik zawył. Chyba było to wycie z bólu. Na jego grzbiecie pojawił się ślad ugryzienia. Potem na udach ślady pazurów, a szczęka jaszczurki została oszpecona przez trzy ślady pazurów. Nie wiedziałem o co chodzi. Przyglądałem się sytuacji, aż nie usłyszałem że Sealiah upada. Szybko podszedłem do nie.
- Liah? Wszystko w porządku? – Była słaba, bardzo słaba. Nie wiedziałem co robić. Drapieżnik uciekł w te pędy w przeciwną stronę. Mam nadzieję, że już nie wrócił. Ostatni raz spojrzałem w stronę ucieczki tego zwierzęcia gdy nagle coś zauważyłem. Postać. Był to czarny wilk ze złotymi oczami. Wysoki. Co chwile falował, jakby był jakąś fatamorganą. O co tu chodzi?

Sealiah?

Od Ikkiego do Luny

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spotkała starego przyjaciela. Nie miałem serca jej przeszkadzać. Gdybym ja stracił Fel, a potem ją odzyskał to nie wiem jakbym się zachował.
- Fel... chodź... - spojrzałem na nią
- No dobrze... - odpowiedziała nie chętnie
Weszliśmy do środka świątyni. Malowidła na ścianach dziwnie przygasły. Namalowani Diamentowi Strażnicy dziwnie lśnili. Byli tutaj... Tylko gdzie? Pewnie u Lidera. Chodź mogli zjeść żeby popatrzeć na nas z bliska.
- Ikki wszystko gra? - zapytała Fel
- Tak wszystko jest w porządku - odparłem z uśmiechem
Zaczęło się robić późno. Wyszedłem do ogrodu, Luna jeszcze siedziała tam ze swoim przyjacielem. Podszedłem do niej powoli.
- Ja będę się już zbierać do siebie. Jeżeli chcesz to możesz tutaj jeszcze zostać, świątynia jest zawsze dla wszystkich otwarta.
Luna spojrzała na mnie i zamrugała. Zacząłem iść powoli przed siebie, a obok mnie kroczyła dumnie Fel, jak na nią przystało. Zachowuje się jak pani ogrodu ale to tylko dlatego że zajmuje się świątynią.

Luna?

Od Silver C.D Dajki

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyłam w stół zamyślona, nie umiałam wybrać rasy tego majestatycznego stworzenia, bałam się czy w ogóle uda mi się opieka nad smokiem. Westchnęłam.
-Rozważam pomiędzy smokiem wody, lodu a... mroku.
-Nie widzę cię jako mrocznej. - Zaśmiał się. Przez chwilę mnie zamurowało, nie dlatego, że się zaśmiał, a dlatego, jak o mnie powiedział. Spojrzałam na basiora mrożącym wzrokiem.
-Dziwne, że jeszcze nie dostrzegłeś mojej drugiej strony, - Parsknęłam, ignorując minę Lidera i wkładając nos do książki. Siedziałam tak przed dłuższy czas w ciszy, byłam obrażona na Dajkiego. Może nie jestem demonem, ale mam coś od nich. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do biblioteki, tak, to był ten basior, który siedział w ogrodzie.
-Widzę, że się pokłóciliście. - Zaśmiał się kremowy basior z uśmiechem.
-Znalazłeś ducha?
-Nie, jeszcze nie.
Spojrzał na to co czytam i uśmiechnął się.
-Widzę, że szukasz dobrej rasy. - Nagle spoważniał jakby moja decyzja, była dla niego bardzo ważna.
-Tak, zdecydowałam się i na lodowego i mrocznego. - Mruknęłam.
-Jak? Nie da się chyba wykluć mieszanki. - Zauważył Dajki.
-Jest pytanie; Czy ktokolwiek kiedyś to sprawdził? Będę trzymać jajo w bardzo zimnym, ciemnym miejscu.

Dajki?

Od Dajkiego do Catayei

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie słuchaj mojego ojca. Na starość mu się bredzi od rzeczy - spojrzałem na nią
Wyglądała jakby coś ją martwiło i to bardzo.
- Cat? Wszystko gra?
- Muszę ci o czymś powiedzieć...
- Co takiego? - zmartwiłem się
- Nie mogłabym dać ci dziecka, jestem bezpłodna... - odparła ze smutkiem
Zapadła cisza. Zszokowała mnie tym i to bardzo. Nie wiedziałem co powiedzieć. Wypadało by coś powiedzieć. Nie jestem jakimś tyranem przecież.
- Nikt nie jest idealny, a ja przez to nie mam zamiaru ciebie skreślić. Jesteś mi bliska i to bardzo.
Cat unikała dalej mojego wzroku.
- Też nie jestem idealny - zacząłem po dłuższej chwili ciszy - Kochałem w życiu tylko jedną istotę, ale jej z nami już nie ma. Teraz nie potrafię kochać tylko jednej. Każda, która mi się odda dostaje tyle samo miłości co inne. Zaczęło się to od Yoshiko, zajmuje się nią od małego i tak sprawy się potoczyły że zacząłem z nią sypiać. Inną sprawą też było to że miała problemy ze sobą i to był jedyny sposób na utrzymanie jej w ryzach. Nie czuje do ciebie obrzydzenia i nie będę traktować ciebie przez to inaczej, to ty bardziej powinnaś czuć do mnie odrazę.

Cataleya?

Dajki do Silver

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
To był ciężki wybór. Sam miałem z tym problem i tak na prawdę do tej pory byłem nie zdecydowany. Nie wiem co wykluje się z mojego jajka, tak samo nie wiem kiedy to nastąpi.
- To wszystko zależy jaka jesteś. Smok powinien poniekąd pasować do ciebie
- Wytłumacz to - spojrzała na mnie
- Ja nie potrafiłem wybrać. Moje jajko leży w ciemnym miejscu, oświetla to miejsce tylko kilka świec. W nocy śpię przy nim
- Co z takiego jaja się wykluje?
- Może wyjść smok mroku, krwi a nawet demon smok. Każde z tych trzech pasuje do mnie i do mojej aury i sposobu bycia.
- To jaki może pasować do mnie?
- Ja widziałbym u ciebie bardziej przyjaznego smoka. Może to być lodu, smok motyli, wody, światła. Musisz sama zdecydować.
- Ciężki wybór - powiedziała bardziej do siebie niż do mnie
- Nikt nie mówił że to będzie łatwy wybór.
Silver patrzyła się w stół. Musiała dobrze pomyśleć.

Silver?

Cataleya do Dajkiego

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Cat, czy podoba Ci się mój syn? Przespałabyś się z nim żeby się trochę rozluźnił? – Shiro spojrzał na mnie. Od razu się zarumieniłam, uszy lekko położyłam po sobie, a oczy skierowałam na podłogę. Jak mam na to odpowiedzieć? Otworzyłam pysk, aby coś powiedzieć, ale znów ją zamknęłam bo tak w zasadzie nie wiem co mam uwzględnić w mojej odpowiedzi. Shiro widząc moje zmieszanie uśmiechnął się zwycięsko. – To chyba wystarczający dowód. Pozwoliłabyś zostawić nas samych? – Przełknęłam ślinę oraz przytaknęłam. Podniosłam moje siedzenie i postanowiłam przejść się znowu po zamku. Czy byłabym do tego zdolna? Spanie z Liderem? Na chwilę przymknęłam oczy, aby się uspokoić lecz z drugiej sytuacji ciekawie było widzieć załamującego się Dajkiego. Zachichotałam pod nosem kierując się do którejś z komnat. Objęłam wzrokiem pomieszczenie i stwierdziłam, że jest ładnie urządzone. U mnie tak nie było, Dajki miał swój własny styl, ale fajny styl.
- Cataleya? – Nagle usłyszałam głos za mną. Lekko się wystraszyłam, bo myślałam że jestem sama. Nie był to jednak głos czarnego basiora, ani jego ojca. Za mną stała biała wadera, jak kojarzę Amera.
- Znasz.. T-to znaczy zna pani moje imię?
- Nie musisz mi mówić pani, ale tak, znam twoje imię jak każdego żyjącego stworzenia na tej planecie.
- Podobno kiedyś mieszkaliśmy gdzie indziej.. – Wadera zamyśliła się na moje stwierdzenie, a potem wskazała łbem na łóżko. Weszłyśmy na nie i zaczęłam ją słuchać.
- Tak, mieszkaliśmy na Ziemi. Była to podobna planeta do tej. Bujne rośliny, lasy, pustynie, dżungle… Ale byli ludzie.
- Ludzie?
- Stworzenia, chodzące na dwóch nogach, nie mieli futra. Byli dziwni, za wszelką cenę chcieli uprzykrzyć życie naszej watasze. Kilka z nich znałam, ale reszta była inna.
- Co się z nimi stało? – Spytałam zaciekawiona. - Czemu nie pamiętamy tamtego świata? Ktoś atakował? Kto nas przeniósł? – Pytania same cisnęły mi się na język. Chciałam wiedzieć. Amera zaśmiała się pod nosem, ale odpowiedziała.
- Zginęli, tak jak kilku członków naszej watahy. Wybuch spowodował zanik waszej pamięci oraz przeniesienie na dzisiejszą planetę. Zaatakował nas Pan, niebyt przyjemny gość. Wtedy niestety już nie żyłam, tak jak Ritsu i Shiro. Ale wataha radziła sobie jak tylko mogła. To on spowodował wybuch wymawiając zaklęcie. – Na wzmiankę o zmarłych członkach watahy, wzdrygnęłam się i tak jak na zawołanie usłyszałam ich jęki, kiedy się palili.
- Znamy to zaklęcie?
- Jest ono zapisane na kartach czarnych ksiąg, ale nie można dopuścić, aby ktoś go użył. – Przytaknęłam. Powoli przetwarzałam informacje, ale do głowy wpadł mi jeszcze jedno pytanie.
- Czyli wśród nas… Są wilki w tamtego świata? – Zapytałam cicho, tak jakby to była wielka tajemnica. W gruncie rzeczy jest, ale obchodziła mnie tylko odpowiedź.
- Tak. Takie wilki będą pamiętały dużo więcej niż nowi. Przykładem jest Dajki. – Przytaknęłam, ale wtedy usłyszałam chrząknięcie. Czarny basior stał w drzwiach, chował coś za sobą. Butelkę? Możliwe. Spojrzał na białą waderę, a ta uśmiechnęła się do niego. Wyszła, ale jeszcze za nim to zrobiła puściła mi oczko. Dajki zamknął drzwi. Cholera, jeżeli chce szczeniaka to nie do mnie… Jestem bezpłodna. Trzeba mu to chyba powiedzieć… I tak za każdym razem moja reakcja jak to powiem będzie taka sama. Zamknę oczy, jakby to sprawiło że nie będzie boleć. Uderzenie. Miałam tak kilka razy. Dajki też mógł się wściec jak się o tym dowie. Poprzednicy się nie oszczędzali. Wyzywali mnie, bili, a później zostawiali. Wzięłam głęboki oddech, muszę się przygotować na to.

Dajki?

Od Sealiah do Hyda

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam na wilka zachwycona.
- Suuupeer... - odezwałam się cicho.
Basior uśmiechnął się lekko.
- Miło, że ci się podoba.
- Pewnie, że mi się podoba. Musi być świetnie mieć swój własny świat - znów zaczęłam paplać o tym, jak cudowna wydaje mi się być jego moc.
Hyde słuchał cierpliwie, aż w końcu roześmiał się, nadal na mnie patrząc. Zmarszczyłam nos, nie bardzo rozumiejąc z czego się śmieje.
- Dobrze, zrozumiałem, że lubisz moją moc.
Uśmiechnęłam się wesoło, słysząc zadowolenie w jego głosie.
- A jaka jest twoja moc? - po chwili milczenia usłyszałam pytanie.
- Nie mam mocy - odparłam, nadal się uśmiechając.
Basior spojrzał na mnie zaskoczony.
- Jak to? Przecież każdy ma...
- To nie do końca tak. Za moją umiejętność można uznać mojego towarzysza, ale ja nie mam nad nim władzy. Nie posiadam go ani nad nim nie panuję. On mnie chroni, ale wie o mnie więcej niż ja sama.
Hyde milczał, a ja zamyśliłam się.
- Kiedyś spytałam o swoją przeszłość. Odpowiedział, że lepiej dla mnie, bym nie wiedziała. Że kiedyś byłam inna. Więcej nie pytałam. Wiem tylko tyle, że dzięki niemu nie mogą umrzeć jako ja - Sealiah. Moje ciało, jak najbardziej, ale moja dusza - nigdy. To dość miłe, nie sądzisz?

Hyde? Poważnie się zrobiło .o.

Hyde do Sealiah

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- A coś próbuje?
- Zależy. – Uśmiechnęła się tajemniczo. Polubiłem ją.
- Księżniczko, co powiesz na spacer? – Zarumieniła się odrobinę przez to przezwisko. Kiwnęła głową na znak zgody i już po chwili chadzaliśmy po łące, która się nam ukazała kiedy wyszliśmy z lasu. Trawa tam była miękka i sięgała mojego wzrostu. W jednej sekundzie popchnąłem Liah na trawę. Wyglądała tak uroczo. – Jesteś urocza jak tak sobie leżysz. – Uśmiechnąłem się, a ona kolejny raz się zarumieniła. Położyłem się obok wadery i zapytałem; - Może opowiesz mi cos o sobie?
- Myślę, że nie jestem ciekawa…
- Dla mnie jesteś, opowiedz coś.
- No dobrze. – Zaczęła mówić. Słuchałem jej, nawet nie zauważyłem, że nadszedł zachód słońca. Razem go oglądaliśmy, milczeliśmy, prawie zagubiłem się we własnych myślach bo nie kontaktowałem chwilę ze światem. Z transu wybudziła mnie Liah.
- Coś Ci się stało?
- Nie, to po prostu skutki uboczne mojej mocy, nic wielkiego.
- Rozumiem. Jaką masz moc?
- Trudno to wytłumaczyć od tak, to coś w stylu pokoju, świata który jest w moim umyśle. Taki przenośny pokoik, w którym mogę siedzieć.

Sealiah?

Hyde do Reyny

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zmierzyłem waderę gniewnym wzrokiem, ale nie chciałem sobie strzępić nerwów. I tak już mam ich zbyt dużo.
- Ej, księżniczko może zejdziesz? Trochę tu samotnie. – Jej reakcja była piękna. Chyba nie spodziewała się takiej reakcji z moje strony. Kiedy tylko zachichotałem, ona postanowiła się na mnie rzucić. Co ona? Kot? Oczywiście pod jej ciężarem wywaliłem się, a ona uśmiechnęła się chytrym uśmieszkiem. Oczywiście nie sugeruję, że dużo waży! Jakbyś się czuł jakby z drzewa skoczyła na ciebie wilczyca? – Tak od razu z grubej rury? No proszę jaka kocica! – Jej mimika twarzy co chwilę się zmieniała. Raz była taka, a raz taka. Ciekawa.
- Możesz przestać? – Zeszła ze mnie.
- Co mam przestać?
- Wkurzać mnie!
- Od tego jestem madame! – Ukłoniłem się. Chyba ją to trochę usatysfakcjonowało bo nie była aż taka zła teraz. Kiedy wstałem z ukłonu popatrzyłem się na nią, znów mrużyłem oczy.
- Co ty robisz?
- Skupiam się. – I właśnie w tej chwili jej jakże urokliwy umysł został przeniesiony do Pustki! Będzie zabawa! Jej ciało padło na podłogę, jak marionetka, która została pozbawiona sznurków. Ja za to ułożyłem się za ziemi i zamknąłem oczy po czym też przeniosłem się do Pustki.
- Co to do cholery jest?! – Wykrzyknęła. Było tutaj echo, nie wielkie, ale na tyle dobre, aby ponieść jej głos po całej tej krainie. – Gdzie jestem?!
- W moim umyśle kochanieńka, a raczej w pewnej Pustce.
- Właśnie widzę, biało i pusto! Widać, ze twój umysł. – Pokręciłem głową z uśmiechem na psyku.
- Nie urokliwa damo! Aż taki pusty to ja nie jestem. – Położyłem się z bananem na pysku i skupiłem się na punkcie. Nagle z białej podłogi zaczął wyrastać zamek o takim samym kolorze. Świat się zatrząsnął przy jego budowaniu, ale tak jest zawsze kiedy coś projektuje. Kiedy skończyłem i otworzyłem oczy, moim oczom ukazał się biały zamek, z wysokimi wieżami oraz flagą, która powiewała. – Oto właśnie Pustka, Rey! Mogę tworzyć w niej co chcę, co przyjdzie mi na myśl. Mogę także więzić inne wilki w tym świecie, tak jak to zrobiłem ratując cię przed tymi gnojkami. Aktualnie twoje ciało leży sobie bezwładnie na trawie pod drzewem tak jak i moje, ale chyba w bardziej normalnej pozie. A teraz jeżeli chcesz zapraszam do zamku, ale powiedz mi co chciałabyś zobaczyć to może to stworzę. Jeżeli chcesz. – Wysunąłem moje białe ząbki w uśmiechu.

Reyna?

Dajki do Yoshiko

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Obudziłem się wcześnie rano. Miałem nadzieję że to był tylko sen. Spojrzałem na Yo śpiącą obok mnie i dobrze wiedziałem że to nie sen. Wstałem, powoli i po cichu opuściłem pomieszczenie. Nie przeczę, potrzebowałem tego ale czas mnie nagli. Kilka następnych dni nie miałem czasu na nic i dla nikogo. Teraz w zamku mieszkają ze mną jeszcze inni.
- No weź, a może Yoshiko - spojrzał na mnie Shiro - Z nią śpisz dosyć często
Za nim to się stało Yo stwierdziła że musi poszukać sobie jakiegoś domu na wypadek gdyby się o coś wkurzyła, albo gdybym chciał pobyć sam w zamku. Podjęła bardzo dobrą decyzję. Mimo że pozwalam jej spać u mnie to lepiej żeby posiadała też własny kąt. Nawet Akashi gdzieś się zaszywa raz na jakiś czas, nie mówi mi gdzie idzie i kiedy wróci. Dokładniej to wygląda tak, niby tu mieszka ale też i nie mieszka. Nie lubię kiedy ktoś za długo u mnie siedzi.
- Daj już spokój... Ja nie byłem wynikiem miłości między tobą a moją matką - spojrzałem na niego
- Czyli zrobisz komuś dziecko na siłę? - spojrzał na mnie badawczo
- Nie. Taki nie jestem - spojrzałem się na niego
Nagle do komnaty wpadła Yo, była bardzo zadowolona.
- Znalazłam dla siebie idealne mieszkanie niedaleko zamku Kaname. O widzę że masz gości...
- Nic się nie dzieje. Zostań na obiedzie, skoro przeszłaś taki kawałek - oznajmiłem
Shiro do niej pomachał a na pysku miał uśmiech jak banan. Czemu ja nie mogę być taki jak on?

Yoshiko?

Od Silver C.D Dajki

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przystałam na propozycję Dajkiego i oby dwoje zaczęliśmy kierować się do biblioteki. Długo nie minęło, bo ten pokój znajdował się dosyć blisko wejścia. Weszliśmy i pełno półek, a na nich książki. Westchnęłam z zachwytem.
-Coś czuję, że trochę potrwa, aż znajdziemy książkę o smokach. - Mruknęłam, cały czas jak zahipnotyzowana patrząc na lektury. Zaczęłam się przechadzać, aż znalazłam jakiś dziwny dział. Były w nim, książki oprawione w twarde czarne okładki.
-Hmmm... No, trochę może to potrwać.
-Tu jest narysowany smok.
-Tutaj lepiej nic nie szukać, te książki są aż przesiąknięte czarną magią.
Posłuchałam basiora i razem z nim zaczęłam czegoś szukać na temat smoków w dziale o magicznych zwierzętach.
-Silver, patrz, mam coś. - Powiedział Dajki, dlatego do niego podeszłam. Trzymał w łapach książkę pod tytułem ,,Wielkie i małe smoki". Zaczął kartkować strony, aż dotarł do ras smoków, a były wymienione tam wodne, ogniste, lodowe, roślinne czyli ziemne, a także, powietrzne. Och dużo tego. Będzie co wybierać.
-Wodnego trzeba trzymać w wodzie, ognistego w gorącym a lodowego w zimnym miejscu, ziemny musi mieć styczność z naturą, najlepiej trzymać w lesie lub na łące, powietrzny musi się wykluć w miejscu gdzie jest wietrznie. Co mam wybrać?

Dajki?

Dajki do Silver

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przyszła trochę w złym momencie. Podszedł do mnie ojciec i spojrzał na jajo smoka. Jego wzrok potem skierował się w moją stronę.
- A ty jakiego smoka będziesz mieć? - zapytał
- Już cały zamek mi zbadałeś? Poza tym to nie twój interes - zerknąłem na niego - Nie masz czegoś do roboty?
- Powinienem szukać ducha ale znając moje życie, to duch będzie w twoim pobliżu. - zaśmiał się - A może to jest twoja wybranka?
- Będziesz się tak pytać za każdym razem kiedy zobaczysz mnie z waderą?
- Tak, powinieneś to wyczuć kiedy spytałem się Opiekunki Aniołów. Idę już idę, nie przeszkadzam wam - zaśmiał się i wszedł do zamku
Musiałem się uspokoić. Normalnie da się z nim pogadać, ale kiedy widzi mnie w towarzystwie samic to mu odbija. Podszedłem bliżej do Silver i przyjrzałem się jej jajku. Bez wątpienia to był smok.
- Nie wiedziałam że masz gości. Może przyjdę innym razem? - spojrzała na mnie
- Zostań. Nie wiadomo kiedy odejdą. Jaka rasa smoka?
- Jeszcze nie wiem. Kto do ciebie przyjechał?
- Starzy znajomi... Może pójdziemy do biblioteki i wybierzesz sobie jakąś rasę. Są tam te najbardziej znane.

Silver?

Od Silver C.D Dajki

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Dlaczego? - Spytałam ignorując poprzednie pytanie basiora, byłam niezwykle ciekawa o co mu chodzi.
-Nie ważne.
-Yghym... - Nasze spojrzenia spotkały się, ale szybko to przerwałam. Ha! No i teraz, żałowałam, że jestem nauczona nie wpychać nosa na siłę. - I oczywiście, że zostanę na noc.
Basior nie odzywał się, najpewniej był zamyślony. Ja sama się zamyśliłam, nie wiedziałam o co chodziło Dajkiemu. Przez kilka następnych dni... Jakby nie mógł mi powiedzieć o tym w szczegółach. No, ale przecież już dawna zauważyłam, że on jest okazem bardzo zamkniętym w sobie. Oczekiwać od niego za dużo nie mogłam, bo znamy się zaledwie trzy dni. Ale z tego co zauważyłam, traktujemy siebie jak przyjaciół, a ja do tego, coś czułam do lidera. Nie wiedziałam czy mu to mówić czy nie, ale wiedziałam, że coś nas łączy. Tylko przecież jak już dowiedziałam się dawno, czai się na niego dużo wader. Byłam niezwykle ciekawa czy tyle by go chciało, gdyby nie był najważniejszym w watasze. Ile ja bym dała, żeby był najnormalniejszym wilkiem!
-Lepiej zrezygnować ze zwiedzania zamku, w sumie i tak zwiedziliśmy już prawie cały zamek. - Przerwał moje zamyślenie.
-Tak racja.
-To co?
-Co?
-Idziemy do mojego pokoju? Bo wiesz, pogadamy. Opowiem ci o tym jaju i o różnych innych rzeczach. - Dajki chwycił mnie za łapę i spojrzał w moje oczy, na co ja się zarumieniłam. Jak zaczęliśmy iść to mnie puścił. Panowała między nami niezręczna cisza, nikt nie wiedział co powiedzieć. Zamek był piękny, kiedy był ktoś przy tobie. Świecie na około, dawały cudną aurę. Dywany, miękkie i fajne w dotyku. Chodziło się po nich jak po chmurach, nawet myszy mi nie przeszkadzały. W końcu dotarliśmy do pokoju, wyglądał na nie odwiedzany przez kilka dni, ale był zadbany. Usiadłam na łóżku, a obok mnie Dajki. Nie wiem co mnie poniosło, ale położyłam się razem z basiorem i...
~*~
Minęło dużo czasu od nocowania u Dajkiego, spotykałam się z nim, zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi. No tak, przecież znaliśmy się już od nie całych dwóch miesięcy. Przez ten czas razem z Cataleyą znalazłyśmy tylko naszą tajną kryjówkę, ale najlepsze było to, co znalazłam w tej części. Było to jajo, tak, chyba było to jajo smoka. Powiedziała tak przynajmniej moja siostra, a gdy się o tym dowiedziałam od razu po nocowaniu, skierowałam się prosto do terenów lidera. Znalazłam go w ogrodzie, był ranek a on wył. Uśmiechnęłam się i po cichu wchodząc do ogrodu też zawyłam. Basior spojrzał na mnie zdziwiony, ale szybko zobaczył jajo.

Dajki? To jajko, jako nagroda z eventu ^^

Od Yoshiko do Dajkiego

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Poczułam delikatny dotyk warg Dajkiego. Tego właśnie było mi trzeba.. Jęknęłam cicho starając się przyciągnąć basiora bliżej. Łapczywie poszukiwałam jego czułości. Już tak długo mi jej nie okazywał..
- Yo.. - lider warknął cicho i odrzucił łeb do tyłu.
Zachichotałam widząc jego sfrustrowanie. Wilk spierał się sam ze sobą. Postanowiłam pomóc mu się przełamać. Objęłam Dajkiego za szyję wpijając się w jego usta. Niby przypadkowo otarłam łapą o jego wrażliwy punkt, a ten aż zadrżał z podniecenia.
- Tęskniłam za tobą.. Dam ci wszystko, czego zechcesz.. - szeptałam mu czule do ucha - Wystarczy poprosić. Przyznaj, że ci tego brakowało..
Dajki nerwowo szarpnął głową, widocznie moje gierki nie przypadły mu do gustu. 
- Nie pogrywaj ze mną - burknął.
- Bawisz się w niegrzecznego wilczka, mmm? - mruknęłam przygryzając wargę. 
- Ostrzegałem... - dodał niskim głosem i niespodziewanie wszedł we mnie.
Jęknęłam głośno, nie byłam na to przygotowana. Już tak dawno nie bawiłam się z nim w ten sposób.. Nie patrząc sama go sprowokowałam, lecz było to moje najlepsze posunięcie..

<Dajki?>

Od Dajkiego do Yoshiko

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Udaliśmy się do kuchni. Na blacie leżało sporo różnego upieczonego mięsa. Yoshiko zabrała się za jedzenie. Ja natomiast podszedłem do szafki z winem i wlałem sobie do kielicha. Yo mogła wielu rzeczy z przeszłości nie pamiętać, tym lepiej. Nie wiedziałem co pamięta a co nie. Nagle moje rozmyślania przerwała Yo, która podbiegła i wyrwała mi kielich wypijając jego zawartość.
- Strasznie ostre to było - powiedziała - Co ty piłeś?
- Wino... - odparłem dalej zaskoczony jej zachowaniem
Nagle Yo osunęła się, ale zdążyłem ją złapać. Spojrzałem na butelkę. Widać mocne i to bardzo, dobrze że tego się nie napiłem. Wziąłem ją na grzbiet i zaniosłem na górę do jej pokoju. Położyłem na łożu i zacząłem kierować się w stronę drzwi.
- Zostań ze mną... - usłyszałem jej głos
Spojrzałem się na nią. Westchnąłem i po chwili do niej podszedłem. Położyłem się przy niej.
- Dobrze się czujesz? - zapytałem
- Bardzo - odpowiedziała z szerokim uśmiechem
Jak nic to wino trzeba rozcieńczać wodą. Yo leżała na grzbiecie i wpatrywała się we mnie. Nie wiele myśląc wstałem i nachyliłem się nad nią. Pocałowałem ją delikatnie w usta. Zadziałała na mnie zupełnie jak wino. Musiałem się ulotnić i to szybko bo jeszcze do czegoś dojdzie.

Yoshiko?

Od Dajkiego do Catalei

Data:
27 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Tylko pojawił się na terenach watahy a już miesza w moim życiu. Jeszcze musiał ją tutaj przyprowadzić.
- Wracaj do siebie! - krzyknąłem na ojca
- Ani mi się śni! Dopnę swego! - krzyknął Shiro
- Daj mu spokój! - Ritsu wyszedł zza stołu - Zajmuje się tym wszystkim daj mu czas.
Shiro i Amera wpatrywali się w niego. No nie spodziewałem się że on może tak działać na mojego ojca.
- Amera, stań po mojej stronie - spojrzał na nią Shiro
- Radź sobie sam - odparła siedząc na krześle
Nagle do komnaty wbiegł Akashi i rzucił się na Ritsu. Jeszcze jego mi tutaj brakowało.
- Dziadek! Tęskniłem za tobą! - przytulił go
- Nie prosiłem się o zjazd rodzinny - spojrzałem na nich
- To ja biorę babcię i dziadka na spacer a ty męcz się z ojcem. - spojrzał na mnie Akashi
Po chwili trójka wyszła z sali zostawiając nas. Shiro był nie ugięty,
- No w czym masz problem? Wcześniej jakoś nie miałeś problemu przespać się z waderą. Dokładnie wiem z jaką nawet - zaśmiał się - Masz tutaj samicę, nie jedna na ciebie się patrzy... Może boisz się że wypadłeś z wprawy
- Ja? Jestem w dobrej formie! - spojrzałem na niego
- To zrób tego szczeniaka! Masz mieć tylko zabezpieczenie!
- Mówiłem ci że nie potrafię z byle kim, naucz się mnie słuchać. Jesteś moim ojcem, słuchaj mnie!
- Słucham ciebie, ale dalej nie rozumiem co w tym trudnego. Idziesz do łóżka i samo idzie dalej. - Shiro jak zwykle był beztroski
- Nie drażnij mnie. Ty natomiast wyglądasz jakbyś nie spał ani z Amerą ani z Ritsu. - Shiro zamurowało więc kontynuowałem - Może to ty boisz się że jestem lepszy. Co się takiego stało że nie sypiasz z żadnym.
Zapadła cisza. Udało mi się go zapędzić w kozi róg. Przynajmniej przez chwilę dominowałem.
- Ami jest obrażona na mnie że tak ciebie napastuję, a Ritsu o to że uciekł duch... - odpowiedział Shiro odwracając głowę
- Kto uciekł? - zapytałem
- Za życia, jako lider bałem się jej mocy - spojrzał na mnie
- Saya... - poczułem dreszcz na grzbiecie
- Wyczuła że tutaj jesteśmy i gdzieś się zaszyła. Nie możemy jej znaleźć. Akashi i Yoshie nie mogą się dowiedzieć, a tym bardziej Kaname. Jeżeli pozna prawdę to musisz trzymać go w ryzach. Pamiętaj jak wygraliśmy wtedy w walce z tym czarnym gościem.
- Czy możemy zmienić temat? - zapytałem
- Cat, czy podoba ci się mój syn? Przespałabyś się z nim żeby się trochę rozluźnił? - Shiro spojrzał na samicę a ja miałem ochotę zapaść się pod ziemię

Cataleya?

Od Yoshiko do Dajkiego

Data:
26 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- To jest Saya.. - wyjaśnił Dajki.
Nagle w mojej głowie mignął obraz młodej, uśmiechniętej wilczycy biegnącej przez leśną polanę. Jej piękne, złote futro delikatnie rozwiewane przez wiatr.. Czyżby to była ona? Znałam ją?
- Mam mętlik w głowie.. - westchnęłam łapiąc się za czoło.
Dajki prychnął pod nosem i podszedł bliżej mnie.
- Z jakiego powodu? - zmarszczył brwi przyglądając mi się uważnie.
- To głupie, ale.. - wzięłam głęboki oddech - Wydaje mi się, że skądś ją pamiętam..
- To bardzo możliwe.. - wzruszył ramionami bez wahania i odwrócił wzrok w stronę obrazu - Ale to za trudne, byś to pojęła. Jeszcze nie teraz.
Bez słowa przytaknęłam na słowa Dajkiego, nie chciałam zostać prowokatorem następnej kłótni. Ostatni raz zerknęłam na piękną waderę i zsunęłam się z fotela.
- Pokazać ci coś? - zagadnął basior, gdy tylko stanęłam obok niego.
- Z chęcią, ale najpierw zahaczmy o kuchnię. Jestem strasznie głodna.. - spojrzałam na brzuch, z którego wydobyło się przeciągłe burknięcie.

<Dajki?>

Cataleya do Dajkiego

Data:
26 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wędrowiec podszedł do mnie. Dobrze słyszałam, zapytał się czy jestem jego wybranką. To musi być jego znajomy. Stanął koło mnie i popatrzył w oczy.
- Witaj. Wiesz kim jestem?
- Nie jesteś mi znany, przepraszam… - Znów kaszel.
- Za co przepraszasz? Nie musisz, nic nie zrobiłaś. – Wilk przyłożył łapę na moim czole, a po mim ciele rozeszły się ciepłe dreszcze oraz złota magia. Przez chwilę trzymała się tak na mnie, aż w końcu we mnie wniknęła. Wzięłam głęboki wdech, tak jakby mnie ktoś dusił i nagle wypuścił. Poczułam się świeża, orzeźwiona. Popatrzyłam się na wilka, ale teraz poczułam coś jeszcze… Nagle moją głowę przeszedł ból, widziałam wybuchy, jakieś wilki, kota, tego wilka który stał koło mnie i dwa białe wilki. Słyszałam krzyki palących się wilków. Słyszałam ich cierpienia, czułam je. Po chwili wszystko ustąpiło, a ja popatrzyłam się na wędrowca.
- Kim jesteś? – Wysapałam, podnosząc się powoli z podłogi. Nawet nie wiem kiedy na nią spadłam, ból był taki otępiający.
- Jestem Shiro. Jeden z Diamentowych Strażników. – Przełknęłam ślinę. Diamentowy Strażnik był tutaj, koło mnie. – Wiem, że o nas wiedziałaś. Podejrzewałaś o to mojego syna?
- Dajki to twój syn?
- Tak.
- A co to było? – Zmarszczyłam brwi<których de facto nie ma wilk> i wbiłam wzrok w jego oczy.
- Wybuch. Kiedyś mieszkaliśmy na innej planecie. Wybuch spowodował, że przeniesiono nas tutaj. – Powoli przetwarzałam informacje. Wybuch? Mieszkaliśmy gdzie indziej? Dużo nie wiemy. – Oczywiście to a pozostać w sekrecie. – Skinęłam głową. – A teraz chodź.
- Dokąd zmierzamy?
- Do Dajkiego.
- Umm, nie wydaje mi się aby był teraz szczególnie chętny na odwiedziny. Wydawał się być zły…
- I o to mi chodzi, kochana. Musisz zobaczyć jak się wkurza. – Puścił do mnie oczko i nagle otworzył portal. Razem przez niego przeszliśmy i znaleźliśmy się w zamku czarnego basiora, a z salonu słychać było podniesione głosy. Jak się domyślam Dajkiego. Kiedy weszliśmy do salonu, jemu chyba szczęka opadła. Zaśmiałam się cicho, Shiro też się uśmiechnął.
- A teraz siadaj. – Powiedział do mnie, znany mi już wędrowiec. Tak jak kazał, zrobiłam. Podeszłam bliżej i usadowiłam się.
- Co ona tu robi? – Wydukał Dajki.
- Wie, że był wybuch. Pokazałem jej.

Dajki?

Od Kaname do Reyny

Data:
26 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nazajutrz dostałem eliksir przyniesiony przez Neko. Dobrze się składało bo był u mnie Akashi. Niespostrzeżenie dolałem mu do kielicha eliksir przyrządzony przez Rey. Wlałem mu połowę, a drugą część sobie. Poczekałem aż samiec się napije. Po chwili osunął się na stół. Chwilę wpatrywałem się w napój, ale po chwili namysłu napiłem się. Powieki same mi się zamknęły. Widziałem Akashiego w różnych miejscach. Raz rozmawiał z Dajkim o mnie, raz ze mną. Potem zobaczyłem piękną waderę. Biała sierść, jak śnieg, złociste oczy.
- Mamo, czy musisz umierać? - zapytał Akashi
- Synu, masz młodszą siostrę od siebie o parę minut, ale w sobie noszę twoje brata. Będzie mieć silną moc. Obiecaj mi że się nim zaopiekujesz i będziesz się słuchać Dajkiego - spojrzała na niego
- Obiecuję. Powiedz mi, jak mój brat będzie mieć na imię.
- Akashi, twój brat będzie mieć imię, Kaname...
W tej chwili się obudziłem. Dobrze myślałem. Dajki to syn Shiro tak samo jak Tomoe, który jest moim ojcem, ale imienia matki nie znałem, Akashi to mój starszy brat. Basior zaczął się budzić.
- Co się stało? - zapytał
- Usnąłeś - odpowiedziałem nie dając nic po sobie poznać
- Chyba pójdę do siebie - powiedział i zaczął powoli wychodzić
Kiedy wyszedł, do moich oczu napłynęły łzy. Dobrze przeczuwałem. Nie rozumiałem tylko dlaczego nikt mi o tym nie powiedział. Wybiegłem z zamku, chciałem być sam. Posiadam silną moc, z której nie umiem korzystać. Jestem beznadziejny! Zatrzymałem się gdzieś w lesie, nawet nie wiedziałem czy dalej jestem na terenie demonów. Chciałem teraz tylko zobaczyć Rey i się do niej przytulić, do mojej przyjaciółki.

Reyna?

Od Reyny do Kaname

Data:
26 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Wydaje mi się, że masz prawo znać swoje pochodzenie – odparłam ostrożnie po dłuższej chwili namysłu. – Nie sądzisz jednak, że łatwiej byłoby ich zapytać?
- Nie wydaje mi się – mruknął. – Mogą skłamać albo wykręcać się od odpowiedzi. Mi naprawdę na tym zależy Reyna.
Westchnęłam cicho. Chciałam mu pomóc, a jednocześnie wahałam się czy robię dobrze. Kaname jest moim przyjacielem, ale czasami kryje się przed nami rzeczy, które byłyby dla nas szkodą, a nie pomocą. Jeśli Dajki uznał, że basior nie musi o tym wiedzieć, było to pewnie najlepsze wyjście. Dodatkowo przerażała mnie myśl, że Akashi może być rodziną Kurana. Byli zupełnie inni, chociaż…po dłuższym zastanowieniu dostrzegłam kilka podobieństw. Jednak gdyby ta teoria okazała się prawdą, spaliłby się most, kolejne podobieństwo między nami by znikło, a ja tego nie chciałam.
- To jak będzie? – usłyszałam pytanie. Chciałam odpowiedzieć: „Nie, nie zrobię tego”, ale jego błagalne spojrzenie zmusiło mnie do przytaknięcia. – Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy.
- Nie ma problemu – przełknęłam ślinę i wymusiłam delikatny uśmiech. – Nie powiesz jednak nikomu, że ci pomogłam. Jeśli ktokolwiek by się dowiedział, poleciałby z tym do Dajkiego…
- Obiecuję – przerwał mi basior.
- Nie powinnam mieć problemu z tym eliksirem. Spotkamy się tutaj. Jutro o tej samej porze – rzuciłam na odchodne, a kiedy Neko wdrapała mi się na grzbiet pognałam w kierunku stoiska z różnymi roślinami i ziołami. Kupiłam potrzebne składniki, jednak żeby nie wyglądało to podejrzanie wzięłam też kilka innych. Z całym ekwipunkiem pobiegłam do domku, gdzie z pomocą kotki uwarzyłyśmy magiczny płyn.
- Odnieść cię do granicy? – spytałam towarzyszki, kiedy eliksir był prawie gotowy. Musiał tylko przez kilka godzin jeszcze dojrzeć.
- Nie trzeba, zostanę tutaj – miauknęła i ułożyła się na stercie materiałów w kącie szałasu. Po chwili do moich uszu dobiegło jej ciche chrapanie, dlatego ja też postanowiłam odpocząć. 
Kaname?

Od Reyny do Hyda

Data:
26 sierpnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie jestem UROCZA! - zawarczałam wściekła. Hyde coraz bardziej działał mi na nerwy, a ja zaczynałam czuć potrzebę szybkiego pozbycia się go. Mój protest tylko jeszcze bardziej rozśmieszył basiora, który teraz wpatrywał się we mnie z mieszanką rozbawienia i pobłażania. Prychnęłam z irytacją, by następnie odwrócić się i żwawym krokiem pomaszerować z powrotem w kierunku targu.
- Gdzie idziesz? – zapytał wilk, kiedy wyrównał ze mną krok. Odpowiedziało mu gniewne fuknięcie, co wywołało u niego kolejny chichot. Po chwili byliśmy przy stoiskach, a ja wyczułam w tym swoją szansę.
- Ratunku! Zboczeniec! – krzyknęłam jak najgłośniej umiałam i ruszyłam pędem do przodu. Zdezorientowany Hyde został daleko w tyle, a kilka basiorów podeszło do niego z gniewnymi wyrazami pyska. Nawet gdyby spróbował swojej sztuczki nie miał szans na dogonienie mnie, a dodatkowo zostałby zaatakowany przez resztę watahy. Ze śmiechem wskoczyłam na gałąź i z zadowoleniem przypatrywałam się całemu zajściu. Mój znajomy próbował się tłumaczyć, jednak wilki nie wydawały się być przekonane co do jego wersji wydarzeń. Po dobrej godzinie wypuszczono go, a on zdenerwowany ruszył w kierunku, w którym uciekłam.

- Ups…czyżby coś ci się stało, bohaterze? – rzuciłam mu rozbawione spojrzenie. Musiałam go zaskoczyć, bo dopiero po chwili na jego pysk wstąpił gniewny grymas.

Hyde?

.:AKTUALNOŚĆI:.

( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.