Twitter

.:EVENTY:.

Trwa teraz event pt. "Parada dusz"
Zainteresowanych zapraszam tu: KLIK

.:POGODA:.

Dni stają się coraz dłuższe, a noce krótsze. Cieplejsze dni zawitały do nas, a zimniejsze odeszły daleko daleko stąd. Cała przyroda została już praktycznie obudzona, kwiaty na drzewach i łąkach zaczęły rozkwitać, widać ciężarną zwierzynę co zapowiada ich przetrwanie gatunku a dla nas wspaniałe pożywienie. Wiosna jest okresem częstych deszczy, słonecznych dni, a także wiecznych. Pogoda potrafi się szybko zmienić w ciągu dni, dlatego trzeba być przygotowanym na wszystko. Wiosna to doskonały okres aby poznać swojego przyszłego partnera lub partnerkę, z którą spędzimy możliwe i całe nasze życie.

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:INNE:.

Chcesz coś zmienić w watasze? Oceń Eternal Wolves i powiedz nam czego oczekujesz! -> KLIK

Pamiętaj, aby obserwować nas na Twitterze! Ikonka Twittera znajduje się po prawej stronie od loga watahy!

Czegoś nie rozumiesz? Może chcesz zadać pytanie na asku? -> KLIK

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

RAVEN - Moderatorka
Howrse - Fugitive Raven
Gmail - fugitiveraven@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Pogadaj z nami anonimie jeżeli chcesz :3 Nie zmuszamy, ale miło by nam było gdybyśmy się zapoznali :D

Sprytny elegant...

Data:
30 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
GMAIL: sara37749@gmail.com | HOWRSE: Kurosakix3 

.:KOGAMI TANTEI:.

(z jap. detektyw)

Dla bliskich Koo, Koga, Ogami
"Tylko szlachetne czyny są trwałe"
WIEK: 20 lat
PŁEĆ: Basior
RASA: Demon
PŁODNOŚĆ | CIECZKA = Płodność | Nie dotyczy
OPIS: Żył razem z rodzicami w małej watasze. Jego rodzice zostali zabici kiedy miał 16 lat. Próbował znaleźć tego wilka i zemścić się. Lecz nie udało mu się. Od dziecka interesował się zagadkami. Można powiedzieć, że jest jak detektyw. Rok po śmierci rodziców został zamordowany inny wilk z watahy. Kogami szukał mordercy, ale kiedy był przy końcu rozwiązania zagadki został oskarżony o morderstwo i wygnany ze stada. Poniżony i chcący zemsty Kogami postanowił odnaleźć tego co go wrobił. Po roku poszukiwań odnalazł go. Związał i przez 2 godziny zadawał mu pytania inaczej mówiąc przesłuchiwał go. Wilk ten okazał się zabójcą tamtego wilka i jego rodziców. Kogami poranił go śmiertelnie, a ten wykrwawił się na jego oczach. Pozostawił zwłoki i ruszył w swoją nową podróż. Podczas podróży natykał się na kilka watah, ale nie chciał do żadnej się przyłączyć. Kiedy dotarł do watahy "Eternal Wolves" postanowił spróbować i do niej dołączyć. Shin bo tak kiedyś mu nadano ksywkę jest porządnym basiorem. Raz zabił wilka, ale kierował się sprawiedliwością. Jest poważny, ale potrafi też czasem być zabawny. Jest typem samotnika, ale marzy kiedyś założyć rodzinę. Uwielbia rozwiązywać zagadki w dawnej watasze był w tym najlepszy. Jest przystojny, wysportowany i tajemniczy.
OPIS WYGLĄDU: Biały basior, oczy koloru białego. Wysportowany i bardzo przystojny. Jest ogólnie bardzo wysoki i chudy. Czarny nos i puszysta sierść. 
OPIS PRZEMIANY: Kiedy Koo przemienia się w demona, jego futro zmienia kolor na czarny. Na głowie pojawiają się czarno-czerwone rogi, a na pysku widać czerwone znaki, które również widać na prawej, tylnej łapie. Ogon robi się bardziej puszysty i 1/2 ogona staje w ogniu, tak samo prawa przednia łapa. No i oczywiście oczy są czerwone. Warto zauważyć, że w swojej demonicznej postaci również jest przystojny.
UNIKALNA MOC: Niebieski płomień (kiedy jest w niebezpieczeństwie jego ciało może stanąć całe w płomieniach, jak kogoś nim dotknie płomień pochłania osobę i pali ją żywcem, używa jej w koniecznej sytuacji, ponieważ nie chce nikogo zabić)
POZYCJA: Cichociemny

UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★) 
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~ Unikalna Moc(★)

RELACJE:
Wataha: Blink - dobra przyjaciółka, Koo czuje do niej coś więcej.
Rodzina: Ojciec-  Maden, nie żyje | Matka- Varu, nie żyje 
Inni: -
Międzygatunkowe: Jego zdaniem: ''Anioł, demon, czy neutralny, każdy z nich ma prawo do głosu.''
SOLARY: 70 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI:
• ksywka "Tantei" znaczy "detektyw"
• lubi czasem w nocy oglądać gwiazdy
• ulubiony kolor biały
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Od Yakumo do Shayen

Data:
30 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Westchnąłem.
- No dobrze...- wymamrotałem.- Ale później...
Wadera ponownie zrobiła maślane oczy.
- A czemu nie teraz?- zapytała.
- Bo nie mam ochoty.
- Ehh...- westchnęła smutno.
- A może chcesz zostać u mnie na noc?- zapytałem.
Zamerdała ogonem.
- Z chęcią!- odpowiedziała.- Będziesz wtedy mi dokładnie wszystko opowiedzieć- zachichotała.
Przewróciłem oczami i wstałem.
- Dobra to ja idę po drugą skórę. Idziesz ze mną?
Wadera szybko stanęła na równe nogi.
~~~
Szybko złapałem trop jelenia i wyczaiłem go w krzakach. Powiedziałem Shayen, aby obeszła jelenia z prawej strony, a ja z lewej. Polowanie zakończyło się sukcesem. Najedzeni i ze skórą wróciliśmy do jaskini.
~~~
Położyłem skórę kawałek dalej od mojej. Mieliśmy sporo czasu do wieczora, więc postanowiłem pochodzić sobie po lesie. Oczywiście Shayen szła ze mną. Szedłem sobie powoli, a wadera obok mnie.
- Zanim do nas dołączyłeś byłeś w jakiejś watasze?- zapytała.
Nagle powróciły do mnie wszystkie wspomnienia z tamtego czasu.
- Taa...- mruknąłem.
- Widzę, że nie chcesz poruszać tego tematu.
- Yhm... Może kiedyś ci powiem. Nie chce rozgrzebywać starych ran.
- Rozumiem...- odpowiedziała smutno.- Trochę cię rozumiem...
Spojrzałem na nią. Uśmiechnąłem się do niej lekko. Odwzajemniła uśmiech. Po jakimś czasie wróciliśmy do jaskini.
~~~
Usiadłem na skórze, wadera obok mnie. Więc tak...- zacząłem.- Wtedy rozmawiałem z duchem. Dzięki temu oku- wskazałem łapą lewe oko.- widzę duchy i mogę z nimi rozmawiać. Mam tak od dziecka.
Spojrzałem na Shayen i czekałem jak zareaguje.

Shayen?

Od Shayen do Yakumo

Data:
30 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdy basior przez dłuższy czas nie wracał wyszłam z jaskini.. Po paru minutach intensywnego szukania wilka zauważyłam basiora. Stał przy drzewach, między krzakami.. Podbiegłam do krzaków i się za nimi ukryłam.  Postanowiłam go obserwować. Rozmawiał.. Ale z kim? Nie wyczuwałam tu nikogo oprócz Yakumo. Zdziwiłam się. Ruszyłam się niechcący i wpadłam w krzaki. Basior spojrzał się w moją stronę. Zrobiłam wielkie oczy i opuściłam łeb. Byłam zażenowana tym, że.. Dałam się zauważyć. Wytłumaczę się, że.. Że.. Nie wiem.. Wzięłam głęboki wdech i leżałam ciągle w krzakach. Basior podszedł do mnie i podał mi łapę. Złapałam ją nieśmiało i podniosłam się z pomocą basiora. Otrzepałam się z liści i spojrzałam się na Yakumo.
-Dz-zięki- powiedziałam nieśmiało
-Nie masz za co..- uśmiechnął się
Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęliśmy iść do jego jaskini. Gdy weszliśmy basior położył się na skórzę. Ja postanowiłam się położyć na przeciwko niego. I tak zrobiłam. Oparłam łeb na łapach.
-Z kim rozmawiałeś?-zapytałam ciekawa
-Z... Nikim..
-Przecież słyszałam!- mruknęłam oburzona
-Może kiedyś Ci powiem..-uśmiechnął się tajemniczo
Uśmiechnęłam się słodko robiąc maślane oczka..
-P-proszę- powiedziałam mieszając słodkość z nieśmiałością
Yakumo? <Sorrka, że krótkie.. Nie wiedziałam jak Yakumo może zareagować>

Od Yakumo do Shayen

Data:
30 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera przyglądała mi się uważnie. Powoli zacząłem jeść. Powoli nabierałem ufności do wadery. Po śniadaniu wadera zaproponowała byśmy się przeszli nad jeziorem. Było prawie południe. Słońce lekko grzało mój grzbiet. Usiadłem nad brzegiem jeziora. Wadera weszła do wody. Zadrżała z zimna.
- Jak mogłeś się w niej kąpać, jest taka zimna- powiedziała.
- Zacisnąłem zęby- odpowiedziałem.
Shayen zaśmiała się cicho. Przy niej nie krępowałem się i miałem otwarte lewe oko. Wadera nie zadawała dużo pytań na temat oka więc się niczym nie martwiłem. Wadera chlapnęła na mnie wodą. Powoli wstałem i spojrzałem na nią poważnie. Wadera myślała, że czymś mnie zdenerwowała bo położyła uszy po sobie. Wszedłem powoli do wody i popchnąłem ją na głębszą wodę. Uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła uśmiech. Chwilę się pochlapaliśmy i wyszliśmy z wody. Położyłem się na plecach, na piasku. Słońce raziło mnie w oczy, więc zasłoniłem oczy łapą. Czułem na sobie wzrok Shayen. Zerknąłem na nią. Patrzyła na mnie uśmiechnięta.
- Coś się stało?- zapytałem nie pewnie.
Wadera ciągle się uśmiechała. Spojrzałem na nią pytająco. Wskazała na mój brzuch. Zerknąłem na niego. Do brzucha przykleiły się dwa glony.
- Yhm...- mruknąłem.
Wadera zachichotała pod nosem. Zdjąłem szybko obślizgłe glony i wrzuciłem do jeziora.
- Wiesz bo jestem tu od niedawna i pasowałoby żebym znalazł sobie jakąś jaskinię, więc muszę się zbierać- powiedziałem do wadery.
- Rozumiem...- odrzekła.
Powoli zacząłem iść głębiej w las.
- Mogę iść z tobą?!- krzyknęła za mną.
Zdziwiłem się, że chciała ze mną iść.
- No dobrze...
Uśmiechnęła się do mnie.
- Wiesz czasem jesteś markotny, a czasem wesoły i śmieszny.
- Ja śmieszny?- zdziwiłem się.
Wadera zaśmiała się tym razem głośno. Uśmiechnąłem się pod nosem.
~~~
W końcu znalazłem jaskinię. Była mała, ale przytulna. Wadera chodziła po całej jaskini i obwąchiwała ją.
- Ja zaraz wracam...- powiedziałem.
Wyszedłem z jaskini.
~~~
Po 30 minutach byłem z powrotem. Niosłem w pysku skórę z jelenia i położyłem ją w kącie. Wadera jadła królika, którego upolowała kiedy mnie nie było. Wyszedłem przed jaskinię. Zobaczyłem coś między drzewami. To był duch ten sam co wczoraj. Podszedłem bliżej drzew. Zacząłem rozmawiać z duchem. Dla innych wyglądało by to jakbym rozmawiał z drzewem. Po chwili za krzaków usłyszałem szelest. Odwróciłem się i zobaczyłem Shayen. Musiała słyszeć jak z kimś rozmawiam. Patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami...

Shayen?

Od Shayen do Yakumo

Data:
30 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam się na wilka przegryzając wargę. Była chyba dla nas obu niekomfortowa cisza. Muszę ją przerwać, bo Yakumo raczej czeka teraz na moją odpowiedź na jego "Hej".. Myślałam przez chwilę co odpowiedzieć.
-Może chcesz coś upolować?- uśmiechnęłam się nieśmiało, a mój brzuch się odezwał
-Możemy.. Też nic od rana nie jadłem- powiedział
- I ty masz siłę pływać..?- zapytałam
-Najwyraźniej- uśmiechnął się
Zaśmiałam się cicho dając łapę na pyszczek. Basior spojrzał się na mnie z uśmiechem. 
-To idziemy?- zapytał podnosząc łapę w górę, gotowy do polowania
-Jasne- odparłam biegnąc w stronę lasu
Spojrzałam się przez ramię na basiora. Biegł za mną. Uśmiechnęłam się i przyśpieszyłam bieg. Gdy byłam w lesie zahamowałam  tuż przed drzewem. Westchnęłam z ulgą..
Było blisko~ pomyślałam biorąc wdech
Mój oddech był płytki i szybki. Patrzyłam się na łapy biorąc głębokie wdechy i czekając na Yakumo. Ujrzałam go po chwili gdy podniosłam łeb do góry. Wziął wielki wdech i otworzył usta, żeby coś powiedzieć
-Co chcesz zjeść?- zapytał patrząc się na mnie
-Obojętnie..- powiedziałam bez namysłu
Skinął łbem na znak, że zrozumiał i zaczął węszyć. Podążałam krok za krokiem basiora czekając, aż złapie trop.
-Sarna..- wyszeptał cicho schylając się
Rozejrzałam szukając wzrokiem sarny. Gdy ją zauważyłam schyliłam się. Zaczęliśmy się do niej skradać. Wszystko poszło sprawnie i szybko. Pyski mieliśmy całe w krwi naszej zdobyczy. Oblizałam się i odgryzłam swój ulubiony kawałek mięsa z sarny i położyłam go na miękkim mchu. Usiadłam i zaczęłam jeść przyglądając się Yakumo..
Yakumo?

Od Yakumo do Shayen

Data:
30 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Yhm...-mruknąłem w odpowiedzi na pytanie wadery.
Było widać, że się mnie boi. Zamknąłem lewe oko i podszedłem do niej. Kiedy ruszyłem w jej stronę wadera napięła mięśnie. Zauważyłem to i stanąłem.
- Nie bój się mnie nic ci nie zrobię- powiedziałem spokojnym tonem.
Wadera wzięła głęboki wdech i rozluźniła się.
- Jesteś nowy?- zagadnęła.
- Tak...- odpowiedziałem krótko.
Wadera uśmiechnęła się nieśmiało i przedstawiła się:
- Jestem Shayen miło mi cię poznać.
Wadera była młoda i ładna. Jej nieśmiałość dodawała jej uroku.
- Jestem Yakumo...
Shayen uśmiechnęła się szerzej. Słońce całkowicie już zaszło, a na nocne niebo powoli wchodził srebrny księżyc. Przypomniało mi się, że nadal nie znalazłem sobie jaskini. Westchnąłem. Znowu będę musiał spać na polanie.
- Odprowadzić cię?- zapytała wadera.
Spojrzałem na nią.
- To chyba ja powinienem cię odprowadzić- odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem.
Wadera zgodziła się i powoli ruszyliśmy w stronę jej jaskini. Szliśmy ciemnym lasem. Gdzie nie gdzie było słychać komara. Wadera spojrzała na mnie z ukosa.
- Ej...- zagadnęła.
- Hmm...
- Wiem, że nie powinnam pytać, ale co ci się stało w oko?
Zatrzymałem się na chwilę, a Shayen zaraz po mnie. Odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie. Powoli otworzyłem oko. Wadera cicho jęknęła. Moje czerwone oko lśniło pośród ciemności.
- Możemy iść dalej?- zapytałem.
Wadera pokiwała głową i ruszyliśmy w milczeniu.
~~~~
Gdy doszliśmy wadera nie pewnie stanęła w wejściu i odwróciła się do mnie.
- Dobranoc- powiedziała cicho.
- Dobranoc...- odpowiedziałem.
Shayen weszła do jaskini, a ja wszedłem w ciemny las. Kierowałem się w stronę polany. Coś między drzewami mignęło. Odwróciłem się i zobaczyłem ducha. Stał i patrzył na mnie, a ja też się na niego patrzyłem. Po chwili zniknął. Ruszyłem dalej.
~~~
Dotarłem na polanę i położyłem się przy wielkiej skalę. Po chwili zasnąłem.
~~~
Rano się obudziłem i stwierdziłem, że pójdę się umyć nad jezioro.
~~~
Wszedłem powoli do wody i zacząłem się dokładnie myć. Po dziesięciu minutach wyszedłem z wody i otrzepałem się z niej. Kątem oka zobaczyłem idącą w moją stronę Shayen. Kiedy do mnie podeszła uśmiechnęła się.
- Cześć- przywitała się.
- Hej...
Nastała niekomfortowa cisza...

Shayen?

Od Shayen do Yakumo

Data:
30 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Chodziłam po pięknie zazielenionym lesie. Dzielnie krocząc do przodu przyglądałam się florze i faunie, która mnie otaczała. Było jednym słowem.. Cudownie.. Obok mnie przebiegały przestraszone małe zajączki, gdzieś blisko moich łap przebiegały myszki. Przy moim łbie latały natrętne muchy. Nie zwracałam na nie zbytnio uwagi. Jednak gdy zaczęły mnie denerwować pokręciłam łbem, żeby je odgonić. Na kwiatkach siedziały kolorowe motyle. W powietrzu unosił się zapach kwiatów.
-Pięknie- mruknęłam zadowolona
Gdy tak chodziłam wyczułam zapach basiora.. Westchnęłam cicho i skręciłam w lewo, żeby nie mieć spotkania z jakimś wilkiem. Chciałam cieszyć się tą piękną przyrodą sama.. Po udanym spacerze po lesie udałam się do jaskini. Leżały tam resztki zająca z dzisiejszego poranka. Przeniosłam do miejsca, gdzie leżała skóra. Położyłam się na skórze i zaczęłam zajadać się delikatnym mięsem. Gdy napełniłam swój żołądek i czułam, że już nic więcej nie będę mogła zjeść znużyło mnie.. Zapewne przez najedzenie się. Ułożyłam łeb między łapami i od razu zasnęłam.
Po paru godzinach obudziłam się.. Powoli otworzyłam jedno oko. Następnie drugie. Ujrzałam powoli zachodzące słońce.. Uśmiechnęłam się i szybko zerwałam się na łapy.. Lekko mi się zakręciło w głowie. Potrząsnęłam łbem i pobiegłam truchcikiem nad jezioro. Tam musi pięknie widać zachód.. Gdy byłam przy brzegu jeziora poczułam zapach basiora.. Ten zapach, który czułam na spacerze.. To musi być on. Rozejrzałam się nerwowo. Gdy czułam, że nic mi nie grozi wróciłam do oglądania zachodu.. Gdy słońce zaszło miałam wracać do domu, ale zauważyłam sylwetkę wilka,. Było widać tylko jego żółte oczy. Przełknęłam ślinę i spojrzałam się na niego przestraszona. To był ten wilk, którego wyczuwałam.. Wyglądał teraz trochę strasznie. Było widać tylko oczy, a sylwetka była niewidoczna, bo słońce zaszło, a chmury były na całym niebie..
-Piękny był ten zachód, nieprawdaż?- powiedziałam przestraszona próbując nawiązać kontakt
Yakumo?

Od Blink do Biover'a i Diany

Data:
29 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedzieliśmy w ciemnej jaskini, na zewnątrz hulał porywisty wiatr zwiastujący bliskie nadejście burzy. Przez niewielką szparę przy wejściu wyglądałam na zewnątrz obserwując szemrzące krzewy i gałęzie drzew. Niewielkie krople wody zaczęły raz po raz bębnić o twardą powierzchnię ziemi.
Zaczęło się.. mruknęłam pod nosem patrząc, jak gęsta zasłona deszczu powoli oddziela nas od otaczającego świata.
Zapowiada się długi wieczór.. westchnęłam rozglądając się dookoła.
Minęło trochę czasu zanim mój wzrok przyzwyczaił się do panującego wokół mroku. Do tego czasu nikt nie odezwał się ani słowem. Pomimo przygnębiającej pogody starałam zachować się resztki dobrego humoru.
Nie może być aż tak źle.. pocieszałam się w myśli snując wizje wspólnie spędzonego czasu.
Nagle niebo przeszył oślepiający błysk rozświetlający wnętrze jaskini, a następnie rozległ się głośny huk. Podskoczyłam z przestrachu, a serce zabiło mi mocniej.
-Nie bój się - Biover położył mi łapę na ramieniu przerywając głuchą ciszę -To tylko burza.. - mówił opanowanym głosem.
Pokiwałam twierdząco głową i uspokoiłam oddech. Zauważyłam, że Diana spogląda na mnie morderczym wzrokiem. Nie wiedziałam, czemu żywi do mnie taką urazę, ale postanowiłam trzymać się na baczności. Nie chciałam doszczętnie zepsuć naszej przyjaźni, jeśli takowa w ogóle istniała. Nieznacznym ruchem odsunęłam się w tył i usiadłam oparta o ścianę jaskini. Przymrużyłam oczy biorąc głęboki oddech. Miałam nadzieję na szybki sen, ale ten nie nadchodził. Chcąc zapełnić pustkę rozmową zwróciłam się do przyjaciół.
-Tymczasowo jesteśmy tutaj uziemieni i zdani na własną obecność. Może wykorzystamy jakoś ten czas i poznamy się bliżej?

Biover? Diana?

Od Yakumo do Monami

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Emm...- nie wiedziałem co powiedzieć.
Wadera wyszła powoli z wody, a ja przez cały czas śledziłem jej ruchy. Podeszła do mnie i zapytała:
- Stać cię tylko na ,,emm''?
Nie odpowiadałem. Zmierzyłem szarą waderę o łap do głowy. Zamyśliłem się na chwilę.
- Halo jesteś tam?- wadera wyrwała mnie z zamyślenia.
- Yhm...- wymamrotałem.
Nie ufałem nieznanym wilkom, więc rozmowa z waderą niezbyt dobrze mi szła.
- To może powiesz chociaż jak masz na imię?
- Yakumo...
Wadera dopiero po chwili zauważyła moje lewe czerwone oko.
- Ciekawe...- odparła wadera.
Zrozumiałem, że mówi o moim oku więc szybko je zamknąłem. Wadera spojrzała na mnie ze zdziwieniem, ale to nie była moja wina, że każdy wilk którego spotkam mówi o moim oku.
- No cóż...-westchnęła wadera.- Jestem Monami, miło mi cię poznać.
- Wzajemnie...
Monami przyglądała mi się dokładnie. Kiedy obeszła mnie z każdej strony powiedziała:
- A teraz otwórz swoje lewe oko.
Pokiwałem przecząco głową. Wadera zmiażdżyła mnie wzrokiem. Poddałem się i powoli otworzyłem oko. Rozejrzałem się dookoła. Najwyraźniej nie było tu aktualnie żadnej duszy. Wadera po chwili otworzyła usta żeby coś powiedzieć...

Monami?

Od Monami do Yakumo

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Byłam zła. Nie tyle na siebie ile na cały świat. Nic mi dzisiaj nie wychodziło co doprowadzało mnie wręcz do furii. Chciałam upolować sobie królika na śniadanie, ale oczywiście musiałam potknąć się o korzeń i wyrżnąć się jak długa na ziemię. Przez ten upadek byłam cała brudna, więc poszłam nad jeziorko się umyć. Po kilku minutach byłam na miejscu. Rozejrzałam się, ale nikogo nie zauważyłam. Na wszelki wypadek upewniłam się używając mocy. Skupiłam się i mój wzrok natychmiast wyostrzył się dziesięciokrotnie. Dostrzegałam każdy najdrobniejszy szczegół. Mrówki dzielnie przeprawiające się przez źdźbła trawy, liście poruszane lekkim wiatrem, ale poza tym nic szczególnego. Częściowo uspokojona postanowiłam popływać sobie i się zrelaksować. Powoli zanurzałam się w chłodnej wodzie. Obserwowałam jak lustro wody marszczy się przy moich ruchach. Po chwili nie czułam dna pod łapami i swobodnie unosiłam się w wodzie pomagając sobie ruchami kończyn. Zamknęłam oczy wsłuchując się w odgłosy lasu. Było wczesne popołudnie. Nagle usłyszałam nieco głośniejszy szelest krzaków po mojej lewej stronie. Pomyślałam, że to jakieś leśne zwierzątko, ale za sekundę to zwierzątko zaczęło cicho chlipać wodę. Z ciekawością podniosłam powiekę prawego oka, ale gdy dostrzegłam zarys kształtu wilka gwałtownym ruchem obróciłam się w jego stronę otwierając drugie oko i rozsiewając okręgi na gładkiej powierzchni wody. Nieznajomy podniósł głowę. Patrzyliśmy na siebie bez jakichkolwiek ruchów przez kilka sekund. Najwyraźniej intruz również był zaskoczony i nie spodziewał się mnie tutaj. Zmarszczyłam brwi.
-Będziesz tu tak stał i się na mnie gapił?-odezwałam się pierwsza do, sądząc po postawie, basiora

<Yakumo?>

Od Hiro do Cathala

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior ewidentnie zasnął. Z początku miałam nadzieję, że to tylko krótka drzemka. Jednak wilk nie ruszał się przez prawie godzinę, a ja zaczęłam powoli robić się senna. Już miałam odejść do uroczego miejsca które znalazłam sobie w środku lasu, aby udać się na mniej lub bardziej zasłużony spoczynek, gdy uświadomiłam sobie, że według ogólnych zasad życia w grupie nie wypada zostawić śpiącej osoby samej nie mówiąc jej nic o swoim odejściu. Dlatego też powoli i ostrożnie podeszłam do basiora.
- Em... Cathal...
Basior od razu poderwał się na cztery łapy i rozejrzał dookoła. Dostrzegł mnie i najprawdopodobniej dopiero w tym momencie przypomniał sobie co takiego robił przed drzemką. Wilk milczał, a im dłużej patrzył na mnie swoimi żółtymi ślepiami tym bardziej było mi głupio, że go wyrwałam ze snu.
- Chciałam tylko powiedzieć, że idę... Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że cię obudziłam?
- Nie, skąd - odpowiedział i ziewnął przeciągle.
Byłam pewna, że jeśli nie futro basior zauważyłby, że ze stresu zrobiłam się czerwona jak burak. Nie wiedząc, co mam zrobić bąknęłam pod nosem ledwo słyszalne "Dobranoc" i pognałam do lasu. Gdy odnalazłam swoje miejsce położyłam się wygodnie i zaczęłam przypominać sobie wszystkie sytuacje, w których zachowałam się jak największy dziwoląg i socjopata jaki kiedykolwiek chodził po tej ziemi. Takim bardzo optymistycznym i podnoszącym na duchu akcentem zakończyłam swój pełen wrażeń dzień i zasnęłam.

~Następnego dnia~

Obudziłam się równo ze słońcem. Czerwona tarcza przesłonięta pomarańczowo fioletowymi chmurami wyłaniała się nad horyzont i jaśniała między pniami drzew. Wstałam, przeciągnęłam się i otrzepałam z porannej rosy, która osiadła na moim futrze. Nie musiałam długo myśleć nad planem dnia. Głośne burczenie w brzuchu automatycznie postawiło upolowanie śniadania na pierwszym miejscu mojej listy "do zrobienia dzisiaj". Ruszyłam na zachód. Po chwili już miałam trop. Samotny zając nie zdający sobie sprawy z czyhającego nań okrutnego losu przechadzał się niedawno w miejscu, w którym stałam. Zaufałam swojemu węchowi i skręciłam nieco na północ. Dotarłam na małą polankę, na której środku, jak na talerzu, siedział sobie szaraczek. Nie zauważył mnie, ani nie usłyszał. Schowałam się w wysokiej trawie i powoli zbliżałam do celu. Polowanie poszło gładko i bez zbędnego zużycia energii. Po zaspokojeniu głodu postanowiłam kontynuować swoją wczorajszą próbę rozpoznania terenu i ruszyłam w kierunku jeziora. Podświadomie również chciałam sprawdzić, czy przypadkiem Cathal nie postanowił zostać nad brzegiem całą noc.

Cathal?

Wieloletni włóczykij...

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
HOWRSE: Kurosakix3 | GMAIL: sara37749@gmail.com |  GG: 54171344

"Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło."
.:YAKUMO YUREI:.
( z jap. duchy)
WIEK: 23 lata
PŁEĆ: Basior
RASA: Demon
PŁODNOŚĆ | CIECZKA: Płodność | Nie dotyczy
PARTNERKA: Po utracie Shayen nie wie czy będzie w stanie kogoś pokochać
OPIS: Urodził się w dużej watasze. Jego matka Melania była alfą, a ojciec Juden był omegą. Yakumo od urodzenia miał jedno czerwone oko (lewe). Widział dzięki niemu  duchy zmarłych i rozmawiał z nimi. Wtedy był pogodnym i pomocnym wilkiem. Jego rodzice kochali go pomimo jego czerwonego oka. Ufał wszystkim i pomagał wszystkim, ale kiedy miał 14 lat w lesie zaczęły się polowania na wilki. Część stada została zastrzelona w tym jego rodzice. Jego samego złapano i zamknięto w klatce. Zmuszano go do walki z psami i wilkami. Nigdy nie przegrał, ale w tym czasie zniknął miły i pomocny wilk, którego wszyscy kochali i szanowali w stadzie. Przez ludzi stał się zamknięty w sobie i nieufny. Pewnego dnia udało mu się uciec. Wędrował kilka lat tam gdzie go poniosło, aż wreszcie trafił na watahę ,,Eternal Wolves". Dołączył do niej i postanowił zacząć wszystko od nowa. Jest trochę nieufny wobec innych i zamknięty w sobie.
OPIS WYGLĄDU: Rudo-biały basior, w słońcu jego futro się wydaje złoto-srebrne, ma jedno czerwone oko (lewe) i jedno żółte, chociaż zbliżone trochę do koloru złotego (prawe). Czarny nos i szczupła sylwetka. Jego krok jest bujny i wyluzowany.
OPIS PRZEMIANY: Futro zamienia kolor na czarny, oczy stają się czerwone, na głowie wyrastają mu czarne rogi. Ogon basiora się wydłuża i między sierścią ma wplecione róże. Na szyi pojawia się naszyjnik (czerwony diament), który promienieje w ciemności.
UNIKALNA MOC: Czerwone oko (lewe) dzięki niemu widzi duchy i rozmawia z nimi.
POZYCJA: Agent specjalny

 UMIEJĘTNOŚCI:
~ Siła (★) 
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)
~ Unikalna Moc (★)

RELACJE
Wataha: Monami - dobra znajoma
Rodzina: Shayen - ukochana | Matka- Melania, pamięta jedynie, że była bardzo troskliwa, nie żyje |
Ojciec -  Juden, uczył go różnych rzeczy, nie żyje.
Inni: -
Międzygatunkowe: Nic do nikogo nie ma
SOLARY: 70 S
EKWIPUNEK:
CIEKAWOSTKI: -
OSIĄGNIĘCIA I PRAGNIENIA:

Od Yashiro do Goldi

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Odkleiłem od siebie Marii i pobiegłem za Goldi. Wadera leżała skulona w kącie i płakała. Podszedłem do niej.
- Goldi...
Wadera spojrzała na mnie ze załzawionymi oczami.
- Czego?- warknęła.
Podkuliłem ogon i położyłem uszy po sobie.
- Przepraszam...- nie wiedziałem co powiedzieć.
Wadera przez chwilę wpatrywała się we mnie i wybuchła niepohamowanym płaczem:
- Yash! Ja już nie dam rady! Ona co chwila przychodzi i albo cię całuje, albo mnie atakuje!
Przytuliłem ją do siebie.
- Już spokojnie...- uspakajałem waderę głaszcząc jedną łapą jej głowę, a drugą jej brzuch.
Wadera troszkę się uspokoiła, ale wciąż była zdenerwowana. Pobiegłem szybko po kilka ziół do lasu i wymieszałem je z wodą. Podałem zioła waderze.
- Kiedy ona da nam święty spokój?- mamrotała do siebie.
Spojrzałem na nią i zapytałem się:
- Chcesz iść ze mną na polowanie? Oczywiście będziesz tylko patrzeć- uśmiechnąłem się do niej.
Wadera przyjęła propozycję i wyszliśmy z jaskini.
~~~~~~
Byliśmy na niewielkiej polance. Kazałem waderze usiąść na skale, a ja sam przyczaiłem się trochę dalej w krzakach. Po chwili zobaczyłem tłustego zająca. Złapałem go i zaniosłem waderze. Goldi na widok zając oblizała się i zaczęła jeść. Po chwili przerwała i zapytała:
- A ty nie jesz?
- Nie dzięki nie jestem głodny- uśmiechnąłem się.
Wadera dokończyła zająca i zaczęliśmy wracać do jaskini. Gdy szliśmy między drzewami kątem oka zobaczyłem Marii. Zatrzymałem Goldi i przyczailiśmy się w krzakach. Marii całowała się z szarym basiorem. Pierwsze co do głowy mi przyszło to ''zemsta''. Obmyśliłem plan i wyszeptałem go do ucha Goldi. Uśmiechnęła się i powiedziała:
- Ależ z ciebie złośnik.
- Ja? No co ty?- zaśmiałem się cicho pod nosem.
Pocałowałem Goldi w policzek. I wyszedłem z krzaków kierując się w stronę całującej się pary.
- Marii?
Para przestała się całować i spojrzała na mnie.
- Marii co to ma znaczyć?- zapytałem.
Szary popatrzył na białą waderę z wyrzutem.
- Marii kim jest ten basior?- zapytał szary.
Wadera zaczęła, ale szybko jej przerwałem:
- Pytanie kim ty jesteś przecież Marii jest ze mną w ciąży.
- Co?! Tego już za wiele!- szary się zdenerwował i odszedł.
- Poczekaj!- krzyknęła za nim.
Wadera spiorunowała mnie wzrokiem.
- Jak mogłeś?!- warknęła na mnie.
Uśmiechnąłem się złowieszczo:
- Heh...
Wadera obnażyła na mnie kły.
- Ładnie tak grać na dwa fronty?- zapytałem.
Chyba trafiłem w dziesiątkę bo wadera zamarła. Byłem z siebie dumny. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem iść w kierunku Goldi. Kiedy odchodziłem powiedziałem do Marii:
- Nie ładnie Marii, nie ładnie.
Wróciłem do Goldi i szczęśliwi ze swojej zemsty wróciliśmy do jaskini.

Goldi?

Od Goldi do Yashiro

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spróbowałam jedną jagode. Nie za bardzo mi smakowała, ale zjadłam jeszcze kilka z powodu ciąży.
-Widzę, że ci smakuje. -powiedział z uśmiechem Yash
-Nie za bardzo. Jem to tylko z powodu ciąży. -powiedziałam.
-Więc jeśli ci to nie smakuje, to nie jedz.
Uśmiechnęłam się i odsunęłam owoce na bok.
-Yashiro, jak myślisz ile ich będzie? -spytałam.
-Nie wiem. Ja kiedyś mówiłem. Chciałbym trójkę. -powiedział.
-Więc będziesz miał trójkę. -usłyszeliśmy głos Marii.
-Co ty tu robisz!? -zapytałam wystawiając kły.
Wadera wtuliłam się w basiora i powiedziała:
-Kochanie jestem z tobą w ciąży. Tak poza tym to widziałam Goldi jak obściskiwała się z innym. -powiedziała wadera.
-Goldi, czy to prawda? -spytał zaniepokojony.
-Co!? Nie! Oczywiście, że nie. Chyba nie wierzysz tej psycholce?! -krzyknęłam.
Wadera zaczęła na mnie warczeć, a potem na mnie skoczyła. Ja skuliłam się z bólu, bo biała stanęła mi tylną łapą na brzuch. Zanim się obejrzałam Marii została przygworzdżona do ziemi. Spojrzałam się na nich, a wilki znowu się całował, tym razem bardzo namiętnie. Ja pobiegłam z płaczem do jaskini.

Yashiro?

Od Luny do Luis'a

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Cieszyłam się, że wadera zostanie z nami. Po chwili wszyscy wrucili do siebie. Ja wtuliłam się w futro Luisa i powiedziałam:
-Luis ja chcę spróbować jeszcze raz.
-Dobrze kochanie, ale może jutro. Dziś jestem zmęczony. -odpowiedział.
Pokiwałam lekko głową na ,,tak" i usnęłam.
***
Rano obudziłam się puźno. Wszyscy byli po za jaskinią, oprucz mnie i Luis'a. Basior już nie spał. Zaczęłam się do niego przymilać, a on lizał mnie za uchem. Bardzo mi się to podobało. Obruciłam się na plecy, a basior staną nade mną. Zaczęliśmy się całować i potem samo poszło.
***
-Cieszę się, że będziemy mieć dzieci. -powiedziałam.
-Ja też.
-Ile byś chciał?
-Tyle ile się urodzi. Czyli wujka.
-Tak. Dwa to idealna liczba.
-Ciekawe jakiego koloru będzie chłopiec, a jakiego dziewczynka?
-Zapewne takie jak wcześniej. Takie jak na początku.

Luis?

Od Leona do Vanessy

Data:
28 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Kolejny dzień, a ja postanowiłem pójść na plażę. Spotkałem tam Vanessę.
- Cześć- przywitałem się tak jak wczoraj.
- Hej- odpowiedziała. Wtedy nastąpiła cisza, bo żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Musiałem coś wymyślić, bo nie lubiłem milczenia.
- Spacer?- zaproponowałem.
- Wyścig?
- Jasne- uśmiechnąłem się do niej.- Biegniemy do tej dużej skały, kto pierwszy będzie przy niej wygrywa.
Wskazałem na głaz, a następnie łapą nakreśliłem linię startu. Piasek był miękki i ciepły, idealny do rysunków. Na znak wadery wystartowaliśmy. Z początku wygrałem potem wyprzedziła mnie Vanessa, a na koniec zremisowaliśmy. Dysząc leżeliśmy na granicy piasku z wodą, przy okazji mocząc pyski w chłodnym i słonym morzu.
- Rewanż?- zapytała wstając..
- Co? Ee..jasne- zgodziłem się. Kolejny raz był remis. Sytuacja powtórzyła się kilka razy. Opadnięci z sił leżeliśmy na piasku.
- Niezła jesteś- pochwaliłem ją.
- Ty też- odpowiedziała.
- E...Ness, przepraszam za wczoraj, za Lili. Ona po prostu...ma wahania nastrojów.

Vanessa? (Nessie?)

Od Vanessy do Leona i Lili

Data:
27 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Uśmiechnęłam się lekko. Basior zaciekawił mnie. Nie wyglądał na jednego z tych czarusiów, ale był miły. Nie lubiłam takich flirciarzy. Siedziałam tam i patrzyłam na zachodzące słońce. Było trochę zbyt... romantycznie? Postanowiłam przerwać to, nie moje klimaty.
-Wiesz.. chyba powinnam już iść.. Pa, Leon.
-Em... Pa, Vani..
Zatrzymałam się wpół kroku. Vani?! Zdecydowanie mnie zaskoczył.. Ciekawe zdrobnienie, ale chyba to trochę dziwne, znamy się bardzo krótko.
-Vanessa, odprowadzić Cię? - zapytał nagle Leo.
-Ok, niech będzie. - odparłam i ruszyliśmy w stronę mojej jaskini.
Nagle zza krzaków wyskoczyła biała wadera. Warknęła do Leona:
-Widzę, że szybko zmieniasz wybranki serca. - i rzuciła się na niego.
-Hejejej! Spokój, o co tu chodzi!? Nie można już normalnie iść obok basiora, bo ich od razu uznają za parę!? - krzyknęłam.
Wadera zmieszała się i odsunęła od samca. Westchnęłam i wywróciłam oczami.
-Dziecinada. - mruknęłam i sama ruszyłam do swojej groty, zostawiając tą dwójkę.
Po drodze upolowałam grubiutkiego królika i zabrałam go ze sobą. Wróciłam do siebie i zjadłam moją zdobycz. Położyłam się na skórze i zasnęłam. Obudziłam się tuż przed wschodem słońca. Postanowiłam pójść na plażę. W drodze wpadłam na kogoś. Tym kimś okazał się Leo.

Leoś? :3

Od Yashiro do Goldi

Data:
27 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
PODCZAS KONTROLI (z punktu Marii)
Weszliśmy do jaskini. Kazałam basiorowi usiąść w kącie, a ja sama się położyłam. Basior stał nieruchomo od czasu do czasu mrugał.
- Nudy...- wysapałam.
Zaczęłam obmyślać plan jak by zniszczyć im życie. Nagle wpadłam na super pomysł i zaczęłam złowrogo śmiać się. Zerknęłam na Yash'a. Nic zero reakcji. Westchnęłam.
- No dobrze możesz iść spać- powiedziałam do basiora.
Yash położył się i zamknął oczy, a ja zasnęłam chwilę po nim.
~~~~
Obudziłem się rano w czyjeś jaskini. Nie wiedziałem gdzie jestem.  W pomieszczeniu było czuć zapach Marii.
- Jak ja się tu znalazłem?- pomyślałem.
Nagle zaczęła boleć mnie głowa. Przypomniałem sobie wczorajszy dzień, ale nie pamiętałem tego czasu kiedy byłem pod kontrolą Marii. Powoli wstałem, ale źle się poczułem więc znów usiadłem.
- Muszę wracać.
Po chwili do jaskini weszła Marii trzymając zająca w pysku. Uśmiechnęła się na mój widok. Podała mi zająca. Popatrzyłem na niego. Burczało mi w brzuchu, ale nie miałem ochoty go jeść. Wadera zobaczyła moją niechęć do zająca i się zaśmiała.
- Więc jak się czujesz po naszej wspólnej nocy?- zapytała.
Spojrzałem na nią.
- Że co?
- No co spędziliśmy ze sobą całą noc- powiedziała z ironicznym uśmieszkiem.- Nie pamiętasz?
Prychnąłem.
- Odpierdziel się w końcu.
- Bo co?- zapytała, a z jej pyska nie schodził uśmiech.
Podszedłem do niej i walnąłem ją w policzek. Wadera była w szoku. Zacząłem kierować się w stronę wyjścia.
~~~~
Gdy wszedłem do jaskini zobaczyłem, że Goldi śpi. W kącie leżał świeżo upolowany dzik, a po jaskini rozchodził się zapach pumy.
- Pewnie Pandora tu była- przemknęło mi przez myśl.
Podszedłem do wadery i delikatnie pocałowałem ją w policzek. Wyglądała słodko gdy tak spała. Wadera co chwila cichutko chrapała. Zaśmiałem się cicho. Po godzinie wadera obudziła się.
- Dzień dobry śpiąca królewno.- przywitałem się z waderą.
Spojrzała na mnie.
- Yash?
- Tak to ja- uśmiechnąłem się do niej.
Wadera rzuciła mi się na szyje.
- Martwiłam się o ciebie.
- Wiem, przepraszam, że cię zostawiłem- powiedziałem i przytuliłem ją mocniej do siebie.
- To nie twoja wina.- wyszeptała wadera.
- Może chcesz coś zjeść?- zapytałem.
Wadera pokiwała głową i wzięliśmy się za jedzenie dzika.
~~~
Po śniadaniu udaliśmy się nad jezioro. Było ciepło.
- Odpocznij sobie, a ja zaraz wracam.
- Dobrze- odpowiedziała Goldi.
Wbiegłem w las i szukałem pewnego krzaka. Po pięciu minutach znalazłem go. Krzak z jadalnymi jagodami. Moja opiekunka kiedyś mi je pokazała. Powiedziała, że mają dużo witamin i są idealne dla wader w ciąży. Zerwałem gałązkę i pobiegłem do Goldi.
- Już jestem- powiedziałem i położyłem przed waderą gałązkę.
Wadera popatrzyła się podejrzanie na gałązkę z jagodami.
- Spokojnie są jadalne i bardzo pyszne- uśmiechnąłem się do niej.
Odwzajemniła uśmiech i skubnęła jedną jagódkę.

Goldi? ( I co smakuje? XD )

Od Leona do Lili i Vanessy

Data:
27 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Po bójce wróciłem do domu. Wszystko mnie bolało, a z rany nad okiem sączyła się powoli krew. Na mój widok mama rozpromieniła się żeby chwilę potem się zasępić. Opatrzyła mi rany i wybrała się na polowanie twierdząc, że muszę się najeść. Kilka minut później pojawiła się w jaskini, taszcząc dużego dzika. Podziękowałem jej i zabrałem się do jedzenia, zostawiając dużą część zdobyczy dla mamy i siostry, która wróciła ze spaceru. Najedzony szybko zapadłem w sen.
Obudziłem się wcześnie rano, jednak byłem wypoczęty. Doskwierał mi tylko ból pleców i szrama na pysku. Za każdym razem, kiedy mrugałem czułem pieczenie. Wstałem ze skóry i postanowiłem wybrać się nad jezioro. Spotkałem tam Pini i Nini, które widząc mnie ucieszyły się i spytały o powód mojego wyglądu. Kiedy im go zdradziłem, rozszerzyły oczy ze zdumienia.
- Ja wiedziałam, że jest jakaś dziwna- powiedziała Nini.
- Też tak myślę- dodała Pini.
- Dziewczyny, chętnie bym z wami pogadał, ale muszę iść. Do zobaczenia- odbiegłem od nich. Chciałem się znaleźć w miejscu gdzie nikogo nie ma. Wtedy wpadłem na pomysł. Z lekkim uśmiechem ruszyłem w stronę skały. Rozpościerał się z niej piękny widok na las. Na niej spotkałem białą waderę.
- Cześć- przywitałem się uprzejmie.- Można się dosiąść?
- Jasne- uśmiechnęła się.
- Jestem Leon- przedstawiłem się, choć nie musiałem.
- Vanessa- odpowiedziała.- Co tu robisz?
- Siedzę?- zaśmiałem się.- Muszę trochę pobyć sam. Chociaż, twoja obecność mi nie przeszkadza...o ile będziesz cicho.
- I vive versa- prychnęła, a ja zdziwiłem się jak z miłej zmieniła się w pyskatą. Żeby rozluźnić napiętą atmosferę, łapą przejechałem sobie po pysku w geście zamykania buzi na kłódkę. Kiedy Van zaśmiała się, odwróciłem głowę w stronę słońca i rozejrzałem się dookoła.

Vanessa?

Od Lili do Leona

Data:
27 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

-To ty nie wiesz czego chcesz! Jesteś okropny! -uderzyłam go z całej siły w pysk. 
Basior rzucił się na mnie, ale ja odepchnęłam go tylnymi łapami. Leon upadł na skałe, ale szybko się podniusł i znów skoczył na mnie. Zaczęliśmy walczyć, ale nagle z za krzaków wyskoczył Dexter i skoczył na niego. Całe szczęście rudzielec był bardziej masywny i wygrywał. Kiedy była bezpieczna zawyłam, a po chwili basior był już w mojej jaskini.
-Dzięki za obrone Dex. -powiedziałam.
-Nie ma za co. W końcu jesteśmy parą. -puścił mi oczko -A tak poza tym to Leo kłamał, że przeleciał te wadery. Mam taką moc, że umieim wyczuwać, jak ktoś kłamie.
-Ehhhh... Całe szczęście, że już nas zostwił.
***
Szybko zapadł wieczór. Zaczęłam całować się z Dexterem. Potem to jakoś poszło samo. Ciekawe co powie Leon jak się mu tym pochwale. A może lepiej nie? 
***
Rano oboje wyszliśmy na śniadanie. Po drodze spotkaliśmy Leona, Nini i Pini. Wadery wtuliły się w niego i spojrzały na mnie morderczym wzrokiem. Ja udawałam, że tego nie widze i przeszłam obok obojętnie. 
-No to się obstawił. -powiedział Dex.
-A co zardrościsz mu? To się przyłącz. -powiedziałam.
-Nie, oczywiście, że nie! Ja cię kocham.
-No mam nadzieję. Ja też cię kocham.
Pocałowaliśmy się namiętnie, a potem poszłyśmy do lasu na polowanie.

Leon?

Od Ayame do Ryuu

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Unikając wzroku basiora, pokręciłam głową i odeszłam. Tym razem nie ruszył on za mną. Chciałam dotrzeć do jakiegoś jeziora, albo rzeki, bo zauważyłam, że zapach tamtej watahy przysparza mi tylko kłopotów. Oczy mi się zamykały i ledwo dawałam radę nie zasnąć na miejscu, ale brnęłam dalej w stronę zapachu świeżej wody. Dotarłam do błękitnego jeziora. Weszłam do niego i zmyłam z siebie znienawidzony zapach. Następnie położyłam się przy brzegu i ignorując ból w łapie, natychmiastowo zasnęłam. Jakimś cudem nie nawiedził mnie koszmar. Gdy się obudziłam, wokół panowała już noc. Przekręciłam się na plecy i zaczęłam patrzeć w gwiazdy. Były niesamowite. Kiedy ostatnio bez stresu patrzyłam na nie, jako wolna wadera? Ojj.. dawno, bardzo dawno temu... Byłam tak szczęśliwa i zrelaksowana, że chciałam śpiewać, ale nie mogłam. Żałowałam, że nie mogę wyrażać się tak, jak inni. Żołądek dawał o sobie znać, więc postanowiłam, że zapoluję. Od dawna tego nie robiłam. Węsząc, zaczęłam myśleć o piosence, którą kiedyś śpiewał mi ojciec. Powoli przypomniałam ją sobie i powtarzałam w myślach.
   Feeling my way through the darkness
Guided by a beating heart
I can't tell where the journey will end
But I know where to start
They tell me I'm too young to understand
They say I'm caught up in a dream
Well life will pass me by if I don't open up my eyes
Well that's fine by me
To nie było wszystko, ale tylko to pamiętałam. Wspominałam te wszystkie wspaniałe chwile, spędzone z rodziną.. Czemu to wszysto musiało się tak skończyć!? Ze złością kopnęłam leżący mi na drodze kamyk.
-W takim tępie nic nie upolujesz, Ay. - skarciłam się w myślach.
Po chwili zauważyłam nikogo innego, jak basiora, którego spotkałam jako pierwszego w tej watasze. Nie poznałam jednak jego imienia, a on mojego. Nie widział mnie jeszcze, więc mogłam zwiać, ale stałam tam, jak wrośnięta w ziemię.

Ryuu? ;3

Od Ryuu do Ayame

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nieznajoma wadera ewidentnie nie była stąd, a na dodatek najwyraźniej pochodziła z.. tej watahy, tej z wyprawy.
- Kolejny szpieg? - zapytałem patrząc nieufnie na waderę.
Jednak ona była inna od tamtych wilków, miała jasne futro, była drobna i przede wszystkim - ona się mnie bała...? Najchętniej by uciekła, ale najwyraźniej nie miała siły.
Postanowiłem poradzić się Dajkiego..
- Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy. Ale muszę cię zaprowadzić do lidera.
Wadera gwałtownie się zerwała, chcąc zapewne uciec. Szybko ją zatrzymałem łapą i użyłem hipnozy. Została oszołomiona, więc zaprowadziłem ją do Dajkiego. Właśnie wychodził z jaskini, ale gdy widząc nas się zatrzymał.
- Witaj Ryuu. - basior się lekko uśmiechnął, ale po chwili gwałtownie przygwoździł nieznajomą. - Widzę, że przyłapałeś kolejnego szpiega.
- Właśnie wydaje mi się, że to nie jest szpieg.
- Co masz na myśli? - odwrócił swój wzrok na dygotającą ze strachu waderę i był tym najwyraźniej zdziwiony.
- Jest zupełnie inna od tamtych wilków. Myślę, że była jakaś niewolnicą, czy coś..
- Może masz rację, ale to nie jest pewne. - wypuścił waderę, która gwałtownie się cofnęła i zwinęła w kłębek. - Powiedz mi.. jak tu się właściwie znalazłaś?
Ona dalej leżała nieruchomo i nie odezwała się nawet słowem. Dajki podszedł do niej i trącił ją łapą.
- Dlaczego nie odpowiadasz?
Delikatnie podniosła głowę patrząc na lidera. Miałem dziwne wrażenie, że chciała coś powiedzieć... jednak z jakiegoś powodu tego nie zrobiła.
Dajki odczekał jeszcze chwilę i powiedział głośniej:
- Gadaj.
Ponownie nic od niej nie usłyszeliśmy. Zastanawiało mnie to. Było parę opcji: albo była aż tak wystraszona, albo rzeczywiście jest szpiegiem i jej celem jest sprawić takie pozory, albo ktoś jej zabronił pod groźbą mówić o swojej watasze, albo też jest niema (też się przecież zdarza, nie?)... Ale nie da się niczego się nie da określić, jak nie przemówi.
- Ryuu, zahipnotyzuj ją. Jak sama nie chce mówić, to trzeba ją do tego zmusić. - oznajmił lider odchodząc od wadery.
To był dobry pomysł. Wszystko się wyjaśni. Podszedłem do niej używając mocy. Rozkazałem jej odpowiedzieć na pytanie Dajkiego. Ona patrząc nieprzytomnie w dal poruszała ustami, lecz - nie mówiła. Co jest..? "Źle zahipnotyzowałem", czy co? Czyżby sprawdziła się ta dotychczas najmniej prawdopodobna opcja, czyli, że wadera jest niema?
- Dajki, ona chyba nie mówi, znaczy.. niema jest.
- Zauważyłem. I wygląda na to, że zwyczajnie uciekła tamtej watasze..
- Co zamierzasz z nią zrobić?
- Cóż.. puścimy ją wolno. Jeżeli będzie chciała to myślę, że może dołączyć do nas.
Wadera gdy to usłyszała podniosła się do góry i zaczęła się wlec, zagłębiając się w las. Jak najdalej od nas. Była bardzo wystraszona. Najwyraźniej miała trudną przeszłość lub była źle traktowana. Była chuda, brudna i widać było, że kuleje na prawą tylną łapę. Obawiałem się, że może sobie nie poradzić.
Rozejrzałem się. Dajki zniknął. No jak zwykle. Postanowiłem pobiec za waderą i spróbować jej w jakikolwiek sposób pomóc. Szybko ją dogoniłem. Gdy mnie znów zauważyła odskoczyła i ze strachem  w oczach cofała się.
- Spokojnie. Możesz nam już zaufać. Ja nie skrzywdzę cię, chciałbym ci pomóc.

Ayame?

Od Leona do Lili

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Lili przeszła przed naszą jaskinią starając się wydawać obojętna względem mnie. Ledwo powstrzymałem wybuch śmiechu. Bawiła mnie ona i jej zazdrość. Zacząłem ją szpiegować, najpierw udała się do tamtych wadera, a później spotkała jakiegoś basiora. Kiedy podzieliła się z nim swoim planem, wywołania u mnie zazdrości zacząłem się cichutko śmiać. To było po prostu żałosne...
Wyszedłem z ukrycia i ruszyłem w ich kierunku, biała od razu przysunęła się do Dextera i pocałowała go. Słaba z niej kłamczucha, widać było, że tylko udaje.
- O...witaj Leon- uśmiechnęła się do mnie.
- Cześć Lili, co u ciebie? Widzę, że znalazłaś sobie partnera.
- Tak, Dex jest bardzo kochany- przewróciłem oczami, a ona pewnie uznała to za oznakę zazdrości, bo uśmiechnęła się z satysfakcją.
- Gratuluję, szybko go poznałaś. Ja w tym czasie zaliczyłem Pini i Nini. Pamiętasz je, prawda?- skłamałem. W przeciwieństwie do niej byłem w tym dobry. Wadera przełknęła ciężko ślinę, a w jej oczach pojawiły się łzy.
- T...taak- odpowiedziała cicho.
- Tak więc szczęścia wam życzę- zaśmiałem się i wróciłem do domu. Kiedy byłem w jaskini, opowiedziałem siostrze o swojej...hm...sytuacji.
- Jesteś dla niej okropny- spojrzała na mnie ze złością.
- Sama się o to prosi. Jak dla mnie, ona może mieć partnera. Ja sobie bez niej poradzę. Nie chcę być z kimś, kto wymyśla sobie nie wiadomo co.
- Ale to nie zmienia faktu, że...- zaczęła.
- Dobra siostra, dzięki za pomoc- przerwałem jej i położyłem się na swoim miejscu. Było już późno,więc poszedłem spać.
Następnego dnia kiedy wybrałem się na spacer, spotkałem Reave.
- Cześć, gdzie twoja przyjaciółka?- obejrzała mnie dookoła, upewniając się czy jej nie ma.
- Mm...powiedzmy, że ma wahania nastrojów- odpowiedziałem, a wadera wybuchnęła śmiechem. Jej szmaragdowe oczy błyszczały z rozbawienia.- Chciała nawet wzbudzić we mnie zazdrość.
- Rzeczywiście dziwna- skomentowała. Zaproponowałem rudej przechadzkę, na której spotkaliśmy Lili. Tym razem bez partnera. Kiedy nas zobaczyła w jej oczy zaszkliły się.
- Witaj Lili- powitałem ją skinieniem głowy. Reave wyczuwając w tym swoją szansę, pocałowała mnie znienacka w policzek i powiedziała:
- Skarbie, zostawiam cię z twoją znajomą- odbiegła w stronę lasu.
- Gdzie twój ukochany?- spytałem ją.
- Ee...
- Chciałaś żebym był zazdrosny? Nie mam o co, Lili. Zrozum to- odparłem.- Zachowujesz się jak mała dziewczynka, nie wiesz czego chcesz. A próba zniechęcenia do mnie Pini i jej siostry była po prostu żałosna. Jeśli chcesz, żebyśmy się spotykali pomyśl nad swoim zachowaniem. 

Lili? Co ty na to?

Od Naomi do Luny

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Powróciwszy do swej jaskini, miałam dużo czasu na przemyślenia. Postanowiłam więc dać młodej parze trochę wolności.
Był środek nocy kiedy przybyłam już do groty. Wszyscy spali, więc nie budząc nikogo wzięłam na grzbiet swoją skórę i parę rzeczy medycznych Sanset. Miałam już wyjść na nocne powietrze, kiedy ktoś za mną powiedział.
- Mamo? - moim oczom ukazał się trochę zaspany syn, stojący w mroku groty.
Luis rzucił mi się na szyję jak szczeniak. Odwzajemniłam uścisk i szepnęłam.
- Daję wam trochę spowody. Zawsze możecie mnie odwiedzić w górach..- odwróciłam się napięcie.
- Luis co tu się dzieje?- zapytały razem dwa znane mi głosy. Z mroku wyłoniła się Luna i Loara.
- Nie musisz szukać nowego dpmu mamo. Kiedy jesteśmy wszyscy tazem jest lepiej i bezpieczniej.- protestował basior.
- Nie możesz nas tak zostawiać bez słowa!- biała wadera podeszła do mnie i jednym ruchem ściągnęła skórę oraz skórzaną torbę medyczną.
Bez słowa chwyciłam zębami futro i ruszyłam do swej komnaty.

Luna?

Od Lili do Leona

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior wyszedł, a ja otarłam łzy, które uroniłam. Wyszłam z jaskini i ruszyłam w stronę jeziora. Wadery nadal tam były.
-Hej dziewczyny. Jeśli chcecie, to go sobie weźcie, tylko ostrzegam, on nie lubi być w związku. A jeśli już jest to uważajcie, bo w tym czase może mieć pięć innych. -powiedziałam obrażona i zła.
Potem ruszyłam w stronę jaskini mamy Leo. Był tam razem ze swoją mamą i jego starszą siostrą. Przeszłam obok dumnie. Chciałam coś powiedzieć, ale wtedy okazała bym swoją słabość. Potem wruciłam do swojej jaskini. Połorzyłam się i myśleć o poważnym związku lub znalezienia towarzysza. Potem poszłam się przejść.
***
Chodziłam i chodziłam. W pewnej chwili weszłam na górę. Był tam piękny widok, tym bardziej, że zachodziło już słońce. Byłam ciekawa co robi Leon, ale nie zamierzałam do niego iść. Skoro sam powiedział, że nie jesteśmy parą, to nie. Nagle poczułam jak ktoś przytula mnie od tyłu. To był basior z innej watahy. Był rudy i miał zielone oczy.
-Cześć. -powiedział.
-Hej. -odpowiedziałam.
-Jestem Dexter i zastanawiam się nad dołączeniem. Ale to jest raczej nie możliwe.
-Czemu?
-Gdyby ktoś z mojej watahy by się o tym dowiedział to było by po mnie.
-Jeśli chcesz możesz być moim partnerem.
-Ale znamy się dopiero kilka minut.
-Tak, ale my możemy być udawaną parą. Chcę dopiec jednemu basiorowi z mojej watachy.
-Ale to wredne.
-Wiem. To co wchodzisz w to?
-Eeee... No może być.
-Już cię lubie. -powiedziałam i pocałowałam go.

Leon?

Od Leona do Lili

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

- Heh. Drogie panie, niestety muszę iść- wskazałem głową na odchodzącą Lili.
- Szkoda- powiedziała Nini.
- Mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy- dodała jej siostra.
- Też tego chcę- puściłem im oczko i ruszyłem w drogę powrotną. O co Lili się obraziła? Te wadery tylko się przywitały. Muszę przyznać, że spodobały mi się. Moje zainteresowanie siostrą Hikaru minęło, ale nie chciałem robić mu i jej przykrości. Dotarłem do jaskini białej, kilka minut później zastałem ją skuloną w kącie. Przewróciłem oczami.
- Lilka, co się stało?-spytałem ją cicho, a mój głos zabrzmiał życzliwie i czule.
- Jeśli nie chcesz ze mną być, to mi to powiedz!- zaszlochała.
- Być? Przecież my nawet nie jesteśmy razem!
- Co?!- rozszerzyła oczy zdumiona. Nie pamiętam żebym ją prosił o chodzenie.
- Powiedziałem. Ogarnij się trochę, bo te wadery tylko się przywitały, a ty obrażasz się o Bóg wie co! Porozmawiamy jak się uspokoisz, jakby co jestem u mojej mamy- wysyczałem w jej stronę i wybiegłem z jaskini. Szybko byłem w domu, gdzie zastałem mamę rozmawiającą z Yeleną..
- Cześć, Leo- uśmiechnąłem się widząc, że cieszy się na mój widok. Siostra również się wyszczerzyła.
- Fumiko była tu przed chwilą, pewnie się minęliście- poinformowała mnie Yela.
- Szkoda, co u niej?- spytałem.
- Ma partnera- mama spojrzała na mnie, a w jej oczach dostrzegłem dumę z córki. No tak...ukochana Fumisia. Ulubienica ma chłopaka.
- Kogo? Hikaru?- wypaliłem zanim ugryzłem się w język.
- Dlaczego on?- starsza wadera przekrzywiła łeb zaskoczona.- Spotyka się z Hideki'm.
- Ahaa. Mamo, zostanę tu dziś na noc- odparłem i położyłem się na swoim miejscu. Byłem pewien, że prędzej czy później Lili przyjdzie do mnie.

Lili?

Od Goldi do Yashiro

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Yash poszedł za waderą. Miałam łzy w oczach, nagle poczułam kopnięcie. Skuliłam się z bulu, ale nagle pojawiła się Pandora. 
-Co ci jest?! -krzyknęła puma.
-Zabierz mnie do jaskini! 
-A tak, już.
***
W jaskini wszystko wyjaśniłam, a potem kotka powiedziała, że to jest taki specjalny kwiat i za kilka dni przestanie działać. Miałam nadzieję, że to nie potrwa długo. Potem puma upolowała nam łosia. Razem go zjadłyśmy, a potem poszłyśmy nad jezioro. Potrzebowałam teraz kogoś bliskiego, Yash został zachipnotyzowany, a ja nie mogłam polować z powodu ciąży.
-Całe szczęście, że mam ciebie. -powiedziałam.
-Na mnie zawsze możesz liczyć. Wystarczy, że zawyjesz. -odpowiedziała.
***
Wieczorem zaczęliśmy rozmawiać o dzieciach.
-Jak byś dała im na imię? -zapytała Pandi.
-Jak by byli dwoje chłopców to Jason i Niall. -odpowiedziałam.
-A jak by była córka?
-Nie wiem. 
-A ile byś chciała?
-Może.... Trójkę? A ty masz partnera?
-Tak. Ten biały tygrys to mój partner. Tak, jest innej rasy, ale kochamy się, tak jak ty i Yashiro.

Yashiro? (jak tobie zleciał czas?)

Od Lili do Leona

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

-No to choć. -powiedziałam.
Gdy szliśmy, ja myślałam nad swoim zachowaniem. Raz byłam na niego zła, a raz mu ulegałam. Ciekawe jaką ma moc? -pomyślałam. Szliśmy dalej w pewnej chwili basior skoczył w krzaki, a po chwili usłyszałm duszącą się sarne. Weszłam tak gdzie Leo. Basior jadł, a ja się do niego przyłączyłam. Mięso było pyszne. Popatrzałam na pysk Leo.
-Mam coś na pysku? -spytał basior.
-Nie nic, tylko... -powiedziałam i pocałowałam go.
On się uśmiechną i wstał. Ja również to zrobiłam i lekko dotknęłam Leona w łapę i zaczęłam uciekać w podskokach. On zaczą mnie gonić. W pewnej chwili wpadliśmy na siebie i zaczęliśmy się całować. Gdy to robiliśmy było mi tak dobrze. Potem poszliśmy nad jezioro. Były tam dwie wadery bliźniaczki z innej watahy. Były w naszym wieku, szybko nas zauwarzyły i podeszły. Zaczęły kręcić się wokół basiora, a mnie odepchnęły na bok.
-Cześć jestem Nini, a to moja siostra Pini. -powiedziała wadera z zielonymi oczami.
-Masz kogoś? No bo my jesteśmy wolne. -dodała druga, z niebieskimi oczami.
-Heh. Drogie panie... -zaczą Leo.
Ja nie słuchałam dalej, bo odeszłam. Poszłam do swojej jaskini. Tym razem nie miałam szans, dwie na jedną? Połorzyłam się na swojej skórze i zwinęłam w kłębek. Miałam wszystko w dupie. Ostrzegał mnie przed czymś takim. Ale jeśli nie chce już ze mną być, niech mi to powie.

Leon?

Od Leona do Lili

Data:
26 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Odciągnąłem Lili na bok. Próbowała się wyrwać, ale byłem zbyt silny.
- Puść mnie. Chcę pogadać z bratem!- warknęła na mnie wkurzona. Spełniłem jej życzenie, przez co dość boleśnie upadła na ziemię.
- Sama tego chciałaś- przygwoździłem ją do ziemi. Nasze nosy dzieliły milimetry. Schyliłem się i pocałowałem ją namiętnie, a ona cicho jęknęła. Odwzajemniła pocałunek.
- Leo...- wysapała między całusami.
- Ćśśś...- zamruczałem jej do ucha. Zacząłem schodzić niżej, całowałem jej szyję brzuch, a później wróciłem do jej ust. Na zakończenie złożyłem delikatny pocałunek na czubku jej nosa.
- Podobało się?- przekrzywiłem łeb, przyglądając się jej uważnie. Wadera kiwnęła głową, była cała czerwona. Bawiło mnie jej zawstydzenie.
- Chodź zjemy coś, dobrze?
- Ee...yhym.- wyjąkała i podniosła się. Ruszyliśmy razem w stronę jeziora. Miałem nadzieję, że uda nam się upolować jakąś sarnę. Kiedy doszliśmy na miejsce, zauważyłem stojącą przy wodzie waderę. Miała rude futro i duże, błyszczące zielone oczy. Odwróciła się w naszą stronę i przywitała się uśmiechem.
- Cześć- odezwałem się do niej, całkowicie zapominając o sarnie.
- Witajcie- odpowiedziała. Zmierzyła mnie wzrokiem.
- Jestem Leon, a ty?
- Reave.
- Ładnie- skomentowałem. Ruda zachichotała, ale uspokoiła się słysząc kaszel białej wadery. Lili podeszła do mnie i pocałowała mnie prosto w usta, zerkając w stronę Reave. Kiedy się ode mnie odsunęła, posłała jej triumfalne spojrzenie. Jej walka o mnie, trochę mnie rozbawiła. Zdziwiona ruda wadera pożegnała się ze mną i odbiegła w stronę lasu.
- Co ty robisz?!- kiedy tamta zniknęła, Lili wydarła się na mnie.
- To- uśmiechnąłem się do niej. Lekko ją popchnąłem, mimo to wywróciła się. Powtórzyła się sytuacja z przed kilkunastu minut.
- Leo...
- Hm?
- Dość- zamruczała. Zachęciło mnie to do mocniejszych i śmielszych pocałunków. Ona co jakiś czas westchnęła i zajęczała z rozkoszy. Kiedy skończyłem ją całować, ona wywróciła mnie. Wstała i pochyliła się nade mną. Pocałowała mnie delikatnie.
- To jak będzie z naszym obiadem?- spytałem.

Lili?

Od Ayame

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedziałam w klatce, razem z innymi waderami, czekając na swoją kolej. Każda z nas miała rany, naszy futra były całe w zaschniętej krwi i kurzu. Znałyśmy się od dawna, miałyśmy na to sporo czasu. Nagle, zauważyłam jakieś zamieszanie. Czarne basiory padały jak muchy. W pierwszej chwili przestraszyłam się, ale po chwili dostrzegłam swoją... Naszą szansę na ucieczkę. Któryś z potężnych samców z impetem uderzył w nasze więzienie, przez co kraty lekko się wygięły. Tyle miejsca nam jednak wystarczyło, bo dobrze nas tu nie karmiono. Wydostałyśmy się, ale po chwili dostrzegłam pędzące w naszą stronę wilki. Rozproszyłyśmy się, ja zostałam sama. Pognałam gdzieś, na oślep, byle jak najdalej stąd. Biegłam parę dni, nie spałam, jedynie co jakiś czas robiłam postój, by napić się i zjeść zostawione przez kogoś resztki jedzenia. Cieszyłam się każdą chwilą wolności. Trzeciego dnia już ledwo człapałam. Oczy mi się zamykały, ale mojej uwadze nie uszło, że dotarłam do jakiejś watahy. Niespodziewanie, wpadłam na kogoś. Po chwili, zorientowałam się, że to basior i odskoczyłam, jak oparzona. Wilk nie wyglądał na zadowolonego, z tego spotkania. Patrząc na mnie groźnie, powiedział:

Ryuu? :3

inna niż wcześniej...

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
.:AYAME:.
17 lat | Wadera
~*~
Opis: Charakter Ayame ukształtowały na nowo pewne wydarzenia. Od szczeniaka była pełną życia, ciekawostką i wszędobylską waderką. Marne szanse były, by się jej pozbyć. Nikomu nie przeszkadzało to, że była niema, ale to nie znaczy, że głucha. Rodzina porozumiewała się z nią na migi, a jeśli ktoś, kto chociażby podstaw migowego nie znał, a chciał się z nią porozumieć, to miał dość spory problem.. Niestety, szczęście nie trwa wiecznie, a więc, niedługo po tym, gdy dorosła, rozpętało się istne piekło. Niezwykle potężna, uzbrojona w całe armie muskularnych wilków wataha, zaatakowała jej rodzinne strony. Walczył każdy, kto był w stanie, jednak nie było szans. Wszystkie możliwe basiory zostały zamordowane na miejscu, a większość wader została zabrana, jako zabawki. Wroga wataha używała wielu okrutnych sposobów na 'łamanie' stawiających opór wilczyc. Ay była niewolnicą, a więc nie miała nic do powiedzenia. Co noc nawiedzają ją koszmary z tamtego miejsca... To właśnie tam diametralnie zmienił jej się charakter Stała się nieśmiałą, cichą, prawie pozbawioną energii samicą. Dodatkowo, zamknęła się w sobie. Bardzo boi się basiorów, unika z nimi kontaktu wzrokowego, kuli się i pragnie być jak najdalej od nich. Od tego czasu już nigdy nie była taka sama, jak kiedyś...
~*~
Unikalna moc: Manipulacja emocjami, poprzez dotyk. - potrafi wpływać na czyjeś emocje poprzez dotyk.

Pozycja: Czujka

Genealogia:
Umiejętności:
~ Siła (★) 
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha:
Na razie nikt..
Inni:
Amira - matka. Zmarła z wycieńczenia. Ayame bardzo ją kochała i zawsze chciała być taka, jak ona. 
Neo - ojciec. Został zabity. Ay nie miała z nim tak dobrych relacji, jak z matką, ale prawie równie dobre.
Ashia - siostra blizniaczka. Do czasu ataku na ich watahę, uwielbiały wspólnie rozmawiać na migi i żartować. Tej udało się uciec, ale nigdy więcej się nie zobaczyły.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kontakt: Email - ewa@krakus.waw.pl, Howrse - Mija700 

wytrwała poszukiwaczka...

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
.:MAYA:. 
Dorosła | Wadera 
~*~
Opis: opiekuńcza, miła, wrażliwa, przyjacielska 
Wychowywała się z matką w ośrodku dla wilków u Northern Lights Wildlife Wolf Centre. Zwykle gdy wilk osiągał 2 lata, został wypuszczany na wolność. Maya szukała watahy bardzo długo. Nie mogła znaleźć idealnej... Także we wyprawie szukała partnera, choć wie że pewnie nikt jej nie zechce. Gdy weszła na teren watahy zobaczyła alfę, pogadała z nią i... Została członkiem watahy. 
~*~
Unikalna moc: Gdy powie np. ,,ból'' to ten ktoś to czuje

Pozycja: Doradca Alphy

Genealogia:

Umiejętności:
~ Siła (★) 
~ Zwinność (★) 
~ Szybkość (★) 
~ Wytrzymałość (★) 
~ Zdrowie (★) 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha:
Szuka 
Inni: -
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kontakt: Alore - Doggi/Howrse
joasiamlynarska888@wp.pl  e-mail

Coś od siebie:
Jeśli masz nadzieję, wierz w nią. 
Jeśli masz cel, idź do niego. 
Jeśli kochasz, WALCZ! 

Od Yashiro do Goldi

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Marii przygwoździła mnie do ziemi. Zacząłem oceniać sytuacje w jakiej się znalazłem. Z mojego gardła wydobył się cichy warkot. Tylną łapą kopnąłem waderę w brzuch, a ona zatoczyła się do tyłu. Wadera odzyskała równowagę i wybiegła z jaskini.
Podszedłem do Goldi i przytuliłem ją.
- Przepraszam, że musiałaś na to patrzeć- powiedziałem.
Wadera wtuliła się w moje futro.
- Idę upolować coś na śniadanie, masz na coś ochotę?- zapytałem.
- Hmm... Może być królik- odpowiedziała.
- Okej zaraz wracam- pocałowałem waderę w policzek i wyszedłem z jaskini.
~~~~~
Było bardzo ciepło. Złapałem dwa króliki i wracałem do jaskini. Gdy dochodziłem zobaczyłem Goldi leżącą przed jaskinią. Uśmiechnąłem się i podbiegłem do niej. Wadera również uśmiechnęła się na mój widok. Wręczyłem jej królika i zaczęliśmy jeść.
~~~~~
Po śniadaniu leżeliśmy przed jaskinią. Wadera miała zamknięte oczy i odpoczywała. Pocałowałem ją delikatnie w brzuch. Uśmiechnęła się pod nosem. Przystawiłem ucho do brzucha i nasłuchiwałem. Delikatnie mnie coś kopnęło.
- Poczułem!- krzyknąłem szczęśliwy.
Zaśmiała się. Pocałowałem waderę w policzek.
- Może się przejdziemy nad jezioro?- zaproponowała wadera.
- Okej.
Wstaliśmy i poszliśmy w stronę jeziora.
- Ścigamy się?- zapytała.
- Oszalałaś?!
- Oj dobrze dobrze- zachichotała pod nosem.
Szliśmy tak między drzewami i rozmawialiśmy o śmiesznych rzeczach. Niestety przed nami pojawiła się Marii. Uśmiechała się. Coś mi nie pasowało. Podeszła do mnie i wsadziła mi kwiatka w nos. Jego pył podrażnił mi nos i zacząłem kichać. Po chwili poczułem, że coś paraliżuje moje ciało.
- Podejdź do mnie.- powiedziała Marii.
Podszedłem do niej.
Nie mogę się ruszać. Cholera!
Wadera zaśmiała się.
- Coś ty mu zrobiła?!- krzyknęła Goldi.
- Tajemnica, a teraz chodź za mną Yash.
Moje ciało poruszało się według jej rozkazów.
- Yash!- krzyknęła Goldi.
Powoli wszystko co widziałem zaczęło się rozmazywać. Traciłem kontrolę nad rzeczywistością. Zasnąłem. Lecz moje ciało dalej się poruszało.

Goldi?

Od Fumiko do Hikaru i Hideki'ego

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Przypominamy mu rodzeństwo? Wzdrygnęłam się. Nie chciałam być nawet podobna do jego rodziny. Miałam swoją i chciałam być teraz z nimi, ale nie mogłam, bo...on się o nas troszczył. Tę opiekę może sobie gdzieś wsadzić. Umiem sobie poradzić sama, nie potrzebuję niańki. A nawet jeśli to mam brata i siostrę, oraz rodziców którzy mogą się mną opiekować.
- Pomyślmy...nie. Nigdzie z tobą nie idę- patrzyłam mu prosto w oczy. Złość i gniew w moim spojrzeniu sprawiły, że spuścił wzrok. Dało mi to satysfakcję. Chciałam go zranić, tak jak on skrzywdził mnie i Hikaru.
- Dobrze. Czyli ty zostajesz tu, a ja z księżniczką idę się przejść.
- Proszę bardzo.- prychęłam i odwróciłam się do niego tyłem.
- Idziesz Hikaru?- Szary odszedł ode mnie i zwrócił się do białasa.
- Ee...tak.- odpowiedział po chwili wahania. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem. On chyba nie uwierzył w słowa tego idioty.
- Fumi, tutaj mi się nudzi. Niedługo wrócę- przekazał mi telepatycznie.
- Droga wolna. Nie zatrzymuję cię.- odpowiedziałam. Basiory wyszły na zewnątrz, a ja ponownie ułożyłam się wygodnie i zamknęłam oczy.
Obudziło mnie lekkie trącanie w bok.
- Śpisz?- spytał cicho biały basior.
- Taaaak...- zakryłam oczy łapami. Cichy śmiech Hikaru, sprawił, że się uśmiechnęłam. Odwróciłam się też w jego stronę i mruknęłam nadąsana.- Mam nadzieję, że to coś ważnego.
Mój przyjaciel kiwnął głową i podsunął mi pod pysk zająca.
- Oh...dziękuję.- zaczęłam jeść, Hikaru przyglądał mi się z uśmiechem.- Co? Ubrudziłam się?
Oblizałam się językiem, aby usunąć jakiekolwiek kawałki mięsa lub krew z okolicy ust.
- Tak.
- Gdzie?!- pisnęłam.
- Żartuję.- odpowiedział rozbawiony, a ja przewróciłam oczami i pokazałam mu język.
- Jakiś ty zabawny.- mruknęłam sarkastycznie.
- Co nie?
Już miałam coś odpowiedzieć, ale do jaskini wszedł Szary, położył się i z nadstawionym uchem przyglądał się nam.
- I jak spacer?- uniosłam jedną brew. W moim głosie słychać nutkę żalu.

Hikaś? Hideki?

Od Goldi do Yashiro

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Obudziłam się koło południa. Yash'a znów nie było, ale na zewnątrz czułam zapach Pandory. Po chwili przyszedł mój narzeczony z dzikiem.
-Wstałaś. Akurat na obiad. -powiedział basior i położył zwierza przede mną.
-Dziękuje. -odpowidziałam.
***
Minęło kilka dni, nadszedł czas ślubu. Była to wspaniała impreza. Przyszli Kise z czarnym basiorem, Fuyu chyba ze swoją siostrą. Pandora z białym tygrysem, to chyba jej partner. Od strony Yashiro przyszła jego znajoma, chyba Venus. Zaprosiliśmy też Lexie w ramach podziękowań za urządzenie wesela. Zabawa szła jak po mojej myśli, mimo tego, że było mało gości i tak panowała świetna atmosfera. Tort i potrawy były świetne. Wieczorem patrzyliśmy w gwiazdy i opowiadaliśmy śmieszne historie, oraz piliśmy trunki rużnego rodzaju.
***
Po weselu wszyscy wrucili do siebie. Ja i Yash szybko usnęliśmy.
Rano obudził mnie niepokojący zapach Marii. Gdy otworzyłam oczy widziałam ja wadera całuje namiętnie pół śpiącego Yash'a. Pewnie myślał, że całuje się ze mną. Gdy warknęłam Yash się obudził, ale Marii szybko przygwoździła go do ziemi, aby nie mógł nic zrobić.

Yashiro? (sorka, że krótkie, ale mam dużo spraw poza blogowych)

Od Hideki'ego do Hikaru i Fumiko

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdy skończyłem jeść, podeszłem do Hikaru i odwiązałem go, wadere tak samo.
-No dobra. Idziemy nad jezioro. Nie lubie gdy Hikaru pachnie Fumiko i na odwrut. -powiedziałem.
***
Wilki weszli do wody i dokładnie się umyli. Gdy wyszli się osuszyć, powiedziałem:
-Od teraz wprowadzam dwie zasady. Pierwsza: wychodzicie z jaskini tylko gdy wam pozwole. I druga: macie częściej się odzywać. Nie lubie jak w jaskini panuje taka cisza.
-A ja nie lubie jak trzymasz nas jak psy na łańcuch. -fuknęła wadera.
-Co tam szepczesz? Bo nie dosłyszałem.
-Gówno! Jestś tylko zwykłym tchórzem i dupkiem! Gdybyś był inny lub naprawdę chciał się zmienić, wypuścił byś nas!
-Cicho!
-Możesz nam chociaż powiedzieć czemu nas więzisz, skoro i tak się z nami nie zabawiasz? -spytał Hikaru.
-Nie tu. Chodzcie do jaskini. -odpowiedziałem.
***
Gdy wszyscy byli już wygodnie ułożeni zacząłem swoją wypowiedź.
-Bardzo przypominacie mi moje młodsze rodzeństwo. Gdy byłem jeszcze w swojej watasze opiekowałem się nimi co miesiąc. Zawsze czaiły się na nich rużne lisy, borsuki i inne drapierzniki. Dla tego nie chcę was wypuścić. Boję się, że może was ktoś zabić. Jutro zastanowię się co z wami zrobić. Mam już dość tego wszystkiego. Chciałbym mieć swoje życie. Wy pewnie z resztą też. No dobra. Może chcecie się przejść?

Hikaru? Fumiko?

Od Hiyori do Mikoto

Data:
25 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Wróciliśmy z wyprawy.. Pożegnałam się z wilkami, które także uczestniczyły w wyprawie. Bardzo zatęskniłam za Mikoto i Akim i dwójką cudownych synów. Podczas wyprawy oni wypełniali moje myśli. Popędziłam w stronę jaskini.. Biegłam jak najszybciej, żeby zobaczyć ukochanego partnera. Synowie zapewne są poza jaskinią.. Później się z nimi powitam. Gdy ujrzałam Mikusia przed jaskinią zaczęłam biec jeszcze szybciej.. Wbiegłam w niego i tym samym przewaliłam na grzbiet. Nasze nosy się stykały, a ja leżałam na basiorze. Pocałowałam go.
-Tęskinałam za wami- powiedziałam myśląc o Mikoto i Akim
-My za tobą też- powiedzieli razem 
-Mikoto czy Aki?- zapytałam ciekawa
-Zgaduj- zaczął się ze mną droczyć
-Em..- zająknęłam się
-Pff-zadarł łeb do góry uśmiechając się
Rozpoznałam ten wesoły i szczery uśmiech..
-Mikuś!
-Zgadłaś- przytulił mnie
Spędziliśmy resztę czasu w jaskini. W jego towarzystwie czas mijał szybko. Więc szybko nastał mrok. Nabrałam ochoty na coś. Otarłam się o ciało ukochanego..
-Hymm..-mruknął lekko zaspany
-Mikuś.. Mam ochotę pofiglować trochę dzisiejszej nocy-wyszeptałam mu do ucha
Ożywił się i popatrzył się na mnie.
-Takim waderom nie odmawiam- zaśmiał się
Pocałował mnie namiętnie przewracając mnie na grzbiet. Stanął nade mną. Składał masę delikatnych pocałunków na moim ciele. Zajął się potaem moim intymnym miejscem.
-Gotowa?- zapytał podekscytowany
-Tak- odparłam zniecierpliwiona
Wszedł we mnie powoli i ostrożnie.. Gdy znalazł się we mnie zaczął się rytmicznie poruszać w tył i przód. Nie tłumiłam jęków i stękania. Po jakimś czasie wygięłam się. Osiągałam powli swój limit. Basior to zauważył i wyjął go ze mnie zanim doszedł.
-Kocham Cię- wyszeptał siadając
Zerwałam się i wylądowałam przy członku basiora. Przejachałam językiem po nim.. Wzięłam go do buzi i zaczęłam robić Mikusiowi dobrze.
Mikusiu? :3

Od Yashiro do Goldi

Data:
24 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdy wszedłem do jaskini zobaczyłem Goldi kulącą się w kącie i Marii leżącą na ziemi. Po chwili biała wadera podniosła się i skoczyła z pazurami na Goldi. Osłoniłem ukochaną ciałem, a waderę odepchnąłem na ścianę tak, że walnęła w nią z impetem. Szybko się podniosła i zawarczała na mnie. Popatrzyłem na nią z wyższością. Marii rzuciła się na mnie. Znowu odepchnąłem ją na ścianę. Moje futro zaczęło świecić. Wadera powtórzyła swój ruch ponownie się na mnie rzucając. A ja ponownie odepchnąłem ją na ścianę, ale o wiele mocniej. Marii próbowała się podnieść, lecz chwyciłem zębami jej kark i wyrzuciłem ją z jaskini. Wadera potoczyła się po ziemi. Wstała i dalej na mnie warczała. Podbiegła i walnęła mnie łapą w pysk rozcinając mi przy tym wargę. Splunąłem krwią na ziemie. Moje futro zaczęło pulsować światłem, a po chwili błysnęło jasne światło, które chwilowo oślepiło waderę. Kiedy ona stała sparaliżowana ja skoczyłem na nią i ugryzłem mocno w łapę, aż zaskomlała. Wadera odzyskała wzrok, a ja walnąłem ją w bok. Wpadła w krzaki. Zacząłem kłapać na nią zębami. Po chwili Marii podkuliła ogon i uciekła kuśtykając na ranna łapę. Wróciłem do jaskini. Goldi trzęsła się ze strachu. Podszedłem do niej i mocno przytuliłem.
- Już wszystko dobrze- powiedziałem czule.
Wadera zaczęła płakać.
- Yash! Jak ja się bałam!- wypłakała mi w futro.- Ona chciała...
- Już dobrze...- głaskałem ją delikatnie po głowie.
Wadera po chwili się uspokoiła.
- Musisz odpocząć- stwierdziłem.
Wadera pokiwała głową i położyła się na skórze.
- Yash...
- Tak?
- Proszę cię nie idź nigdzie... Boję się...
Położyłem się obok niej i przytuliłem do siebie.
- Spokojnie jestem przy tobie- wyszeptałem jej do ucha.
Wadera zasnęła...

Goldi?

Od Jeffrey'a do Tomoe

Data:
24 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
 Przez parę dni nie spotykałem się z Tomoe.. Moje dzieci urosły. Lili często widziałem z jakimś czarnym młodym basiorem.. A Hikasia.. Em.. Ostatnio go widziałem z jakąś czarną waderą.. Ale ostatnio go wogóle nie widziałem.. Większość czasu sam siedziałem w lesie całkiem sam.. Smutny. Mam wrażenie, że Tomoe mnie unikał i ciągle unika. Czasami spotykałem się z mamą i rozmawiałem z nią.. Gdy zaczynała temat o Tomim to  od razu go zmieniałem.. Nie chciałem wtedy o nim myśleć. Zacząłbym myśleć czemu mnie unika, a to pytanie nie dawało mi by spokoju.. Poprawka.. Już nie daje spokoju.. Udałem się do tego samego lasu co zwykle.. Było tam cicho i spokojonie.. Czasami cisze jedynie przerywały ptaki i szum strumyka. Lubiłem tu być. Podszedłem do drzewa i usiadłem na mchu, który był przy drzewie. Wpatrywałem się w łapy. Potem w przyrodę, a na koniec zamknąłem oczy i wsłuchiwałem się w przyrodę. Po  dłuższym czasie oparłem się o drzewo.. Tak bardzo brakowało mi kogoś bliskości.. Wróciłem do pozycji siedzącej i patrzyłem się na mięciutki mech. Usłyszałem kogoś ciężkie kroki. Natychmiastowo popatrzyłem się w stronę dźwięku. Ujrzałem tam Tomoe, który nie pewnie kroczył do mnie. Od razu do moich oczu napłynęły łzy.. Sądzę, że Saya mu kazała. Zacząłem wycofywać się. Ominąłem drzewo i uciekłem z płaczem. Wcześniej jeszcze dodałem:
-Jak chcesz się ze mną spotkać to rób to z własnej woli! A nie jak ktoś Ci każe- krzyknąłem zrozpaczony
Uciekłem do swojej jaskini i skoczyłem rozpędzony na skórę sarny. Wtuliłem pysk w futro i zacząłem płakać. Futro zaczęło być mokre.. Czemu ja mu to powiedziałem? Czemu?  Żałuję teraz tego.. Chciałbym się do niego teraz przytulić.. Brakuje mi jego bliskości. Po co tak mu powiedziałem? I uciekłem z płaczem.. Jakbym zareagował inaczej to inaczej by się to potoczyło.. Mam nadzieję, że do mnie przyjdzie.. Bo chcę to naprawić..
Tomiś? ;3

Od Lyle do Hidekiego, Tánýi

Data:
24 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Rozumiałem dlaczego Hideki musiał go zabić... Ale w pewnym stopniu było mi z tego powodu przykro. Nawet go nie znałem... I go nie poznam. Szliśmy w milczeniu. Nie miałem ochoty pytać się jeszcze o cokolwiek, no chyba ewentualnie o to, czy Tan kogoś ma. Serce mi zaczynało walić na myśl o niej... Ale... Ona pewnie mnie nie zechce.
- A niech cię coś, bracie - mruknąłem do siebie.
- Co? - zapytał zdziwiony Hideki przystając.
- Nic - odparłem szybko, a w myślach dokończyłem Właśnie odebrałeś mi miłość, przez swoje zachowanie., idioto. Wyczułem stado jeleni. Hideki chyba też. Mimo tego, ja wciąż szłem za nim zamyślony. W pewnym momencie basior przykucnął, przy okazji łapą ciągnąc mnie do ziemi
- Auć.. Co?!
- Sza - syknął, wpatrując się w jakiś punk. Łania. Dobrowolnie przywarłem do ziemi i zapytałem:
- Jaka strategia?
- Ty idziesz na drugą stronę, ja zaganiam do ciebie - odparł szeptem.
- Jasne - cicho i bezszelestnie wskoczyłem za drzewa i biegiem ruszyłem za nimi. Stado usłyszało coś i podniosło łby w górę, wypatrując zagrożenia. Gdy byłem na odpowiedniej pozycji, Hideki zaczął biec, zaganiając w moją stronę jedne ze stworzeń. Wyskoczyłem z zarośli i rzuciłem się na łanię.

Hideki? Tan?

Od Kise do Tetsu

Data:
24 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Uśmiechnąłem się jedynie. Złapałem go łapami w tali i przyciągnąłem do siebie. Przytuliłem mocno do mojego ciała i ułożyłem łeb na jego barku. Nie odczekałem długo, a poczułem jego łapy na moim ciele, które po chwili mnie także objęły. Zarumieniłem się na delikatny dotyk Tetsu. Spojrzał się na mnie kątem oka. Wiedziałem, że jest dla mnie kimś więcej niż bratem.. To uczucie co przy nim czułem. Było dziwne, ale jakże ekscytujące i nawet przyjemne. Może on też do mnie coś takiego czuje? Chcę mu powiedzieć o tym co do niego czuję.. I kim dla mnie jest! Ale  nie teraz..
-Tetsu?-zapytałem
Nic nie odpowiedział. Popatrzyłem się na niego. Miał zamknięte oczy i wtulał się we mnie.. Tak słodko wyglądał. Uśmiechnąłem się i nachyliłem do jego ucha. Popatrzyłem się jeszcze na chwilę na niego.
-Tetsu..-wyszeptałem mu prosto do ucha
Brat lekko drgnął, ale na mój głos się uspokoił. Otworzył oczy i popatrzył się na mnie z lekkim uśmiechem. Odwzajemniłem go tylko bardziej weselej
-Hym..?-mruknął
-Jak najdzie wieczór.. Pójdziesz gdzieś ze mną?- zapytałem przytulając go mocniej w nadzieji, że zgodzi się
-Tak..-powiedział
-Jeeeej!- krzyknąłem uradowany
Tetsu zaśmiał się z mojego entuzjazmu.. Resztę dnia spędziliśmy razem. Gdy nadszedł wieczór i zacząłem się kierować w stronę jeziora.. Droga do brzegu była kamienista. Gdy doszliśmy do brzegu zaczął się zachód. Niebo przybrało różne barwy. Było niesamowicie. Parę minut wpatrywaliśmy się w zjawisko.

-Tetsu.. Muszę Ci o czymś powiedzieć- powiedziałem szybko
-O czym..?- oderwał wzrok od zachodu i patrzył się na mnie
-Jesteś dla mnie kimś więcej niż bratem.. Chyba wiesz o co mi chodzi..- spuściłem łeb na łapy
Tetssu? :3

Od Tomoe do Jeffrey'a

Data:
24 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Mijały dni a ja nie spotkałem ani razu Jeff'a. Najprościej mówiąc unikałem go. Jakoś nie mogłem do niego iść, nie wiedziałem czemu. Wykonywałem przez ten czas zadania dla Dajkiego i siedziałem z Sayą. Saya jak zwykle była radosna i wesoła, zupełnie jakby zapomniała że ma w sobie nasze szczenię i że po jego narodzinach umrze...
- Sayu...
- Tak? - spojrzała na mnie
- Kochasz mnie?
- Głupi, oczywiście że tak. Gdybym ciebie nie kochała nie rodziłabym ci dziecka przez które zginę... - uśmiechnęła się
- Będę je kochać tak jak ciebie
- Wiem o tym, więc się nie boję
- Jakie imię będzie tym razem? - spojrzałem na nią
- Kaname... hm... Kuran w skrócie - zaśmiała się
- Ty to masz głowę do imion - pocałowałem ją
- Czemu nie jesteś z Jeffrey'em? - zapytała tak nagle
- Źle że jestem z tobą? - zdziwiłem się
- Nie, ale mam rażenie że coś między wami się stało... Już do niego bo zaraz pożałujesz - udała groźną
- Dobra dobra, już idę...
Wstałem i wyszedłem z jaskini. Jeff siedział sam w lesie. Nie pewnie podszedłem do niego.

Jeffrey?

Od Dajkiego do Dannyla

Data:
24 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Siedziałem nad brzegiem jeziora i moczyłem łapę. Myślałem cały czas o Wernie i Dannylu. Wiedziałem że mu się uda, ale jednak był ten niepokój. Nagle usłyszałem za sobą czyjeś kroki. To był mój wysłaniec. Podszedł i opowiedział mi o wszystkim.
- Dobrze się spisałeś... - patrzyłem w taflę wody
- Aomine... coś ciebie gryzie...
- Widzę że to widać. Powiem ci coś ale to musi pozostać tajemnicą. Wern boi się Enmy bo pochodzi z wyspy i wie jaka ona jest. Jeżeli ona go znajdzie to wie co go spotka.
- To czemu go uprzedziłeś za pomocą mnie że ona tu przybywa? - zdziwił się
- Enma szanuje decyzję mojej matki i chce żebym sam sobie z tym poradził.- spojrzałem na niego - Mion, czyli moja matka urodziła a potem zginęła. Tylko niewiele wilków wie że nie jestem jej jedynym szczeniakiem. Mam za zadanie zabić brata, to jest moja zaginiona połówka, ale Wern musi żyć inaczej to się nie powiedzieć.
- Do czego on ci jest potrzebny?
- Idź przywitaj Enmą, przybywa tutaj z innymi wilkami, będzie za jakąś godzinę przy granicy.
- Dobrze - odpowiedział
Spojrzałem na niego. Nie dał po sobie nic poznać, ale jednak widziałem u niego ten zawód. No niech stracę ten jeden raz, jest mi bardzo przydatny.
- Czekaj! - wstałem i podszedłem do niego - Chcesz wiedzieć?
- Jeżeli można...
- Powiem... - stanąłem do niego tyłem i powoli zacząłem wracać na swoje miejsce, ale powiedziałem to nie odwracając się do niego - Wern, to mój młodszy brat...

Dannyl?

Od Shiro - wyprawa cz. koniec

Data:
24 kwietnia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wszystko poszło jak po maśle. Mogliśmy wreszcie wrócić do watahy. Wszyscy byli cali i zdrowi, to jest plus wyprawy bo nie zawsze tak jest. Ostatnio Ritsu ucierpiał, więc teraz miałem na niego oko. Spojrzałem w niebo, chciałem już wrócić i znowu zobaczyć się z moją córką. Nagle coś mnie zaniepokoiło. Ritsu stał w pewnej odległości a w jego stronę biegła wadera która szpiegowała u nas. Była blisko i nie miałem szans żeby do niego dobiec. Nagle między nich wskoczył Luka. Szybko się zerwałem na nogi i złapałem ją przyciskając do ziemi. Ritsu stał nad synem. Związaliśmy waderę. Luka był nieprzytomny i wskazywało na to że prędko się nie obudzi.
- Co robimy? - zapytał Ryuu
- Zanieśmy ją do Dajkiego... - odezwałem się
- CO??? - wszyscy odpowiedzieli jednocześnie
- Niech ją ukaże za to... teraz on jest liderem nie ja... - spojrzałem na nich
Nie było żadnych sprzeciwień. Wilki ciągnęły waderę za sobą, a ja wziąłem Lukę na grzbiet. Zaczęliśmy wracać na tereny watahy. Ritsu szedł koło mnie, wyglądał posępnie.
- Wszystko gra? - zapytałem
- Tak...
- Luka wyjdzie z tego. Może niedługo się obudzi, albo... - umilkłem
- Albo? - spojrzał na mnie
- Nie widziałem gdzie oberwał... to może być śpiączka, ale wyjdzie z tego... dam mu odpowiednią opiekę, więc się nie martw
- Skoro tak mówisz to mi lepiej już - uśmiechnął się
Powoli wracaliśmy do domu. Wataha daleko od nas, ale wrócić w końcu trzeba. Tam czeka na mnie Blink i inne moje dzieci, a na Ritsu czeka Saya. Właśnie ona... pewnie żyje jeszcze bo chce urodzić przy ojcu i móc się z nim pożegnać... dzielna dziewczyna. Dni mijały a my powoli wracaliśmy. Luka dalej się nie obudził, niepokoiło mnie to ale obiecałem że wyjdzie z tego. Z czasem tereny przypominały te pobliskie naszym.
- Postój? - zapytałem
- Nie! - odpowiedzieli wszyscy
Tak jak ja chcieli już wrócić, więc to że nie zatrzymywaliśmy się było mi na rękę i to bardzo. W oddali zobaczyłem już nasze tereny byłem uradowany jak nigdy. Nareszcie dom, jak dobrze. Weszliśmy na tereny watahy...


.:AKTUALNOŚĆI:.

Nowa aktualizacja watahy będzie już niedługo :D Encyklopedia już prawie zapełniona, poczekajcie jeszcze troszkę! ~ Amera

Od teraz można być człowiekiem! Zapraszamy do wysyłania zdjęć lub artów twojej postaci jako człowieka.

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.