Twitter

.:EVENTY:.

Brak

.:POGODA:.

Amera postanowiła dalej nie rozpieszczać swojego wilczego imperium. Pogoda więc szaleje.
Czasami pada deszcz, zaraz jest słońce, a raz mgła. Pogoda zależna jest od twoich emocji, jak myślisz jaki armagegedonis musi się dziać skoro wszyscy odczuwają jakieś emocje?

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

RAVEN - Moderatorka
Howrse - Fugitive Raven
Gmail - fugitiveraven@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Hej anonie!
Wbijaj do nas na czat i pogadaj z nami, co ci szkodzi? ;)

Od Dannyla do Dajkiego

Data:
31 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior wysłuchał poleceń w skupieniu. Krew przyspieszyła w jego żyłach, gdy usłyszał, że coś może grozić Lexie. A tym samy też ich dzieciom. Już był pewien, że nie ma zamiaru wzywać posiłków.
Bez zbędnego zwlekania, ruszył w drogę, powiadomił jedynie Lexie o niespodziewanej wycieczce. Znalezienie grupy nie mogło być trudne, Dannyl dobrze wiedział, że łatwiej ukryć się w pojedynkę.
Na trop wilków wpadł już w górach. Musieli przyspieszyć, by być tutaj. Odszukał kolejne ślady i ruszył za nimi. W zaskakująco krótkim czasie zobaczył basiory, pożerające świeżo zabitą zdobycz. Dannyl czekał na właściwy moment do ataku. Kiedy obcy kończyli posiłek, skupiając się na nim, basior zaatakował.
Wpadł na pierwszego z samców, najgorzej wyglądającego. Gniew niósł go jak na skrzydłach, sprawiając, że przegryzienie tętnicy wilka, było zadaniem tak łatwym, jak odebranie szczenięciu jego pierwszej zdobyczy. Przeciwnik umierał, krztusząc się własna krwią, kiedy jego koledzy otrząsnęli się ze zdumienia. Zostało ich jedynie czterech, ale nie wyglądali na słabeuszy.
Jeden z nich zaatakował z boku, ale Dannyl uniknął ciosu, szybkim skokiem na innego przeciwnika. Zranił go w oko, zawężając punkt widzenia, co ułatwiło ostateczna rozprawę. Ale nim Dannyl do końca zatopił kły w gardle przeciwnika, na grzbiet skoczył mu następny. Obaj runęli ze zbocza, walcząc, ciężko uderzając o skały poniżej. Dan był w czasie upadku na górze, więc pozbierał się pierwszy. Niepewnie stając na tylniej lewej łapie, dokończył dzieła.
Pozostała dwójka już zbiegała w dół, by powalić osłabionego basiora. Ten skorzystał z mocy i  jeden z wilków biegł coraz wolniej, aż wreszcie runął na ziemię, a jego futro matowiało. Dannyl odzyskiwał siły, karmiąc się jego energię. Czując się jak nowo narodzony, zmierzył się z ostatnim z basiorów. Pojedynek między tą dwójką, przypominał bardziej taniec, niż walkę. Oba basiory znały już styl walki przeciwnika i byli sobie równi. Dannyl zaatakował pierwszy, z prawej flanki, uderzając barkiem w szczękę, wybijając przy tym kilka zębów wilkowi. Zdezorientowany przeciwnik nie mógł się skutecznie obronić. Dan wgryzł się w miękki brzuch, rozrywając cienką w tym miejscu skórę. Jego przeciwnik znalazł się na ziemi, skowycząc cicho, z powodu bólu, który, jak ocenił basior, będzie mu towarzyszył przez minimum godzinę, nim ten wreszcie umrze.
Basior otrzepał futro z ciężkich kropel krwi i ocenił obrażenia. Nie było źle, jak na jego pierwszą prawdziwą walkę od tak długiego czasu. Zadecydował, że jeżeli pobierze energię od umierającego w męczarniach wilka, zdoła dotrzeć do Dajkiego przed czasem przybycia na to miejsce Werna. Ba, będzie miał jeszcze dość czasu, by obmyślić plan rozmowy. Dobił pokonanego przeciwnika i w niesamowitym tempie pobiegł.

Dajki?

Od Lili do Hikaru

Data:
31 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Hikaru zaczą płakać, teraz chyba na serio. Nie obchodziło mnie to za bardzo, a wzwłaszcza po tym co mi zrobił. Niestety byłam jego siostrą i musiałam go jakoś pocieszyć. Przytuliłam go i powiedziałam:
-Jeszcze nie wiem co będzie jak dorośniemy. Na pewno będziemy się odwiedzać. A co jeśli ty znajdziesz sobie pierwszy partnerkę? Wtedy ja zostanę sama.
Brat spojrzał mi w oczy i przytulił się do mnie mocniej. Czułam się nie zręcznie i odwruciłam wzrok. To co robił było bardzo szczere. Nagle zza krzaków wyłonił się głodny lis.
-No w końcu zjem coś. -powiedział i spojrzał na nas.
-My nie jesteśmy do jedzenia. Lepiej znajdź sobie jakiegoś zająca. -powiedział Hikaru.
-A po co mam ganiać za jakimś zającem, skoro wy jesteście podani jak na tacy?
Rudzielec zaczą do nas podchodzić coraz bliżej. W tej chwili bardzo się zdenerwowałam. Podeszłam bliżej do lisa i poczułam pod stopami wybuch, dosłownie. Lis odleciał dobre kilka metrów od nas. My mięliśmy czas na ucieczkę, więc ją wykorzystaliśmy. W biegu Hikaru zapytał:
-Wow, siostra co to było?
-Słuchaj no, nie mam ochoty na pogadanki. Nie jestem w nastroju, a chyba nie chcesz kolejnego wybuchu. Prawda? -odpowiedziałam.
Brat zamkną pyszczek i patrzył przed siebie. Po chwili byliśmy przy jakini.

Hikaru?

Od Hikaru do Lili

Data:
31 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Poszedłem z mamą za jaskinię. Ciekawiło mnie co chce ode mnie. Rozpłakałem się na siłę, żeby myśleli, że żałuje.. To nic poważnego.. Chyba.. Ale nazwała mnie idiotą..
 -Mamo, ja naprawdę nie chciałem. -powiedziałem
Mama mnie przytuliła.
-Wiem, że nie chciałeś, ale następnym razem musisz uważać przy takiej zabawie. Macie ostre ząbki i jeśli za mocno ich użyjecie to możecie zrobić sobie lub komuś krzywdę. -powiedziała.
-Tak wiem, przepraszam. -powiedziałem
-Nie mnie przepraszaj tylko Lili.
-Ale ona mi wybaczy?
-Jeśli to będą szczere przeprosiny, to na pewno.
Otarła moje łzy i puściła z uścisku. Otrzepałem futro i pobiegłem do jaskini. Przed wejściem zatrzymałem się.. Zauważyłem, że mama idzie za mną.
-Mamo mogę zaprowadzić Lili do takiego miejsca? Jest niedaleko jaskini.. Prosze
-Tak.. Wrócicie niedługo?- spojrzała się na mnie
-Tak.-uśmiechnąłem się
-Dobrze- polizała mnie za uszami
Zawołałem Lili.. Poszła za mną.. Udalismy się na spacer.
-Lili- powiedziałem
-Tak?-  zapytała
-Jak znajdziesz partnera to mnie nie opuścisz..? Napewno znajdziesz kogoś fajnego.. Ja nie mam szans..- tupnąłem łapą- Nie chce zostać sam.. Będziesz mnie odwiedzać? Albo ja ciebie? Proszę.. Zawsze będziesz dla mnie ukochaną młodszą siostrzyczką o, którą musze się troszczyć- zachciało mi się płakać i to zrobiłem
Lili?

Od Yoshiko do Kise

Data:
31 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Kise wkroczył na bardzo niebezpieczny i trudny temat. Nie wiedziałam jak wybrnąć z tej sytuacji. Nikt nie może się dowiedzieć o relacji pomiędzy mną a Dajkim, nawet on ..
-Na razie nie mam żadnego partnera - odpowiedziałam niepewnie, lecz zgodnie z prawdą.
-A masz kogoś na oku? - dopytywał.
Wzruszyłam ramionami wpatrując się w sufit. Prychnęłam pod nosem unosząc jeden z kącików ust.
-A więc jednak.. - szepnął głosem pełnym zaskoczenia.
Szybkim ruchem odwróciłam się w bok i podparłam łapą głowę. Pytająco spojrzałam na brata unosząc jedną brew i marszcząc czoło.
-Ktoś ci się podoba.. Prawda? Czemu mi nie powiedziałaś? Przecież wiesz, że możesz mi zaufać.. Ja bym nikomu nie powiedział..
-Jak na razie jestem szczęśliwą singielką - uśmiechnęłam się i to również była prawda.
-To dobrze bo już się bałem, że ktoś mi cię zabierze, a tego bym nie przeżył..
-Czemu? - tym razem to ja byłam zaskoczona.
-Jesteś moją ukochaną siostrą i muszę o ciebie dbać. A jakby on ci coś zrobił, a ja nie zdążyłbym zareagować? Jakby ci się coś stało?
Puściłam tą uwagę mimo uszu. Dobrze, że nie wie co łączy mnie i lidera.
-A ty? - spytałam z podejrzliwym uśmiechem na ustach -Masz już kogoś?

Kise?

Od Jeffrey'a do Tomoe, Mikoto i Filly

Data:
31 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Zatrzymałem się nagle. Stałam tak przez parę sekund wpatrując się w drzewa. Nie mogło do mnie dotrzeć to co powiedział. Spojrzałem się na niego zszkowany. Wyglądał na spanikowanego.
-Tomi, powtórz.- odparłem krótko
-Sapya i Luka są z gwałtu na Ritsu.. Nie mów, że nie wiedziałeś o tym?- wymawiał każde słowo wolno
-N-nie wiedziałem..- spojrzałem się niepewnie na niego
-Na serio?
-Na serio.. Czemu miałbym przy tobie kłamać..?
-Em..- zamilkł zakłopotany
Spojrzałem się na niego. Zaczął tropić.. Nawet nie zauważyłem, że znaleźliśmy się w lesie. Czekałem siedząc przy drzewie, aż złapie trop jakiegoś zwierza. Zawiadomił mnie gdy znalazł trop sarny.. Obmówił mi jak mamy ją upolować i tak dalej.. On był taki mądry. Gdy upolowaliśmy sarnę według wskazówek Tomoe i ją zjedliśmy poszliśmy się gdzieś przejść. Przemyślywałem sprawę, że tata jest z gwałtu i Saya też.. Nie wiedziałem co o tym myśleć.. Zauważyłem, że jesteśmy w mojej jaskini.. Stanąłem na jej środku i rozejrzałem się dookoła.. Było tu jakoś pusto. Nie będę się rozczulać nad wyglądem mojej jaskini. Oparłem się o jedną z ścian. Tomoe podszedł do mnie i lekko przycisnął mnie do ściany. Poczułem jego usta na moich.. Pocałował mnie delikatnie. Wyrwałem się z zamyśleń i spojrzałem się na niego. Pocałował mnie namiętniej..
-Nad czym myślisz..?- zapytał
-Nad tym co mi powiedziałeś o Sayi i ojcu..
-Nie przejmuj się tym- powiedział i usiadł przy wyjściu
Dosiadłem się do niego. Zaczęli iśc w naszą stronę Mikoto i Filly.
Tomoe? Filly? Mikoto?

Od Yoshiko do Dajkiego

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałam na Dajkiego. Siedział oparty o ścianę groty rozchylając tylne łapy. Doskonale widziałam jego członka, bo chyba o to mu chodziło?
Przyzwyczajaj się Yo.. przeszło mi przez myśl
Teraz będziesz musiała robić to częściej.. 
Wzięłam głęboki oddech i ostrożnie podniosłam się w górę. Dajki był dzisiaj wyjątkowo natarczywy. Nadal czułam jego gwałtowne ruchy wewnątrz mnie czym byłam nadzwyczaj usatysfakcjonowana, jak z resztą po każdym stosunku z basiorem.
Żadnych zobowiązań, a tyle przyjemności.. 
Usiadłam naprzeciw wilka i schyliłam się tak, że moja głowa trwała ukryta pomiędzy jego łapami. Delikatnymi ruchami zaczęłam raz po raz lizać jego członka wodząc dolną wargą w górę i łechcąc jego główkę. Ten natychmiast stwardniał i uniósł się, co bardzo mnie uradowało. Schwyciłam go w usta i zaczęłam ssać najpierw ostrożnie, potem coraz bardziej wpychając go do ust.
-Mmm - wydawałam z siebie odgłosy zadowolenia.
Na koniec gdy doszedł zlizałam z pyska białą substancję.
-Czy ja kiedyś przyzwyczaję się do jej smaku?
-Marne szanse.. westchnęłam głęboko kręcąc głową.
-I jak? - uśmiechnęłam się zalotnie ukrywając grymas twarzy.

Dajki?

Od Kise do Yoshiko

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Rozejrzałem się po jaskini. Tu było cudownie.. Nie mogłem nasycić oczu tymi pięknymi kryształami. Dotknąłem jednego łapą. Ten zaczął świecić.. Zaskoczyłem się ale pozytywnie. Spojrzałem się kątem oka na siostrę. Uśmiechnąłem się do niej. Byłem trochę zawiedziony, że przerwaliśmy gonitwę. Mam jeszcze mnóstwo energii w sobie! Jednak byłem ucieszony, że znaleźliśmy jaskinię.. Zacząłem kręcić się w kółko przez co cały świat wirował. Opadłem zdezorientowany na ziemię i patrzyłem się w sufit.. Także był ciekawy. Wyciągnąłem do niego prawą łapę mimo, że wiedziałem, że nie dosięgnę tego sufitu. Poczułem jak Yoshiko kładzie się przy mnie. Objąłem ją łapą. Cieszyłem się, że znaleźliśmy jaskinię.
-Pięknie tu.. Cieszę się, że postanowiliśmy  znaleźć tą grotę..- uśmiechnąłem się
Siedzieliśmy jakieś półgodziny w milczeniu. Fascynowaliśmy się pięknością jaskini.. Przynajmniej ja. Ale Yoshi chyba też.. Gdy jednak moje oczy się nasyciły pięknymi kryształami zaczynałem się nudzić.. Już tego milczenia nie wytrzymywałem. Zacząłem nerwowo stukać łapą w podłoże.
-Idziemy..?- zapytałem
-Nie.. Jestem też trochę posiniaczona.. Chcę tu jeszcze trochę odpoczacząć..
-Rozumiem.. To może o czymś pogodamy..?- zapytałem
-Możemy- uśmiechnęła się
-Mam do ciebie pytanie.. Będziesz ze mną szczera?
-Jasne..
-Podoba Ci się ktoś? A może masz już partnera? Albo kochasz kogoś, a on nie odwzajemnia tego uczucia? Jestem ciekawy, bo jesteś moją siostrą..- spojrzałem się na nią
Yoshi?

Od Kise do Tetsu

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Wstałem nad ranem. Tetsu obudził się wraz ze mną.. Ciekawił mnie ten dzień.. Podobno będę mieć szczęście i wszystko mi będzie się udawać.. Mam nadzieję, że brat też będzie miał szczęśliwy dzień.. Gdybym mógł chciałbym podzielić się z nim moim szczęściem.. Ważne jest dla mnie jego szczęście. Niech znajdzie sobie odpowiednią part.. Nie! Nie chcę żeby miał partnerkę.. Chce go trzymać z dala od tych stworzeń płci żeńskiej. Przeciągnąłem się na leżąco i powoli ustałem stabilnie na czterech łapach. Spojrzałem się na brata, który kroczył już do przodu. Podbiegłem do niego i trochę go wyprzedziłem zatrzymując się. Gdy byliśmy w lesie przyłożyłem wilgotny nos do ciemnej i lekko mokrej ziemi.. Chyba padało w nocy. Gdy odłączyłem nos od ziemi w ponownym szukaniu tropu poczułem na nosie ziemię. Zaśmiałem się i próbowałem zrobić coś żeby ziemia zeszła z mojego noska.. Wyglądało to chyba śmiesznie, bo Tetsu się śmiał. Ucieszyłem się z jego szczęścia..
-No nie mogę z tym dalej tak się męczyć!- krzyknąłem zdenerwowany
-Czekaj..- powiedział uspokojając mnie
Podszedł bliżej nie i dotknął łapą mojego nosa. Jednym ruchem zrobił tak, że ziemia zleciała z mojego nosa. Postanowiliśmy potem upolować na dzika.. Szybko razem sobie poradziliśmy. Zaczęliśmy jeść śniadanie. Patrzyłem się w międzyczasie na Tetsu.. Żeby mi nie zniknął.. Po śniadaniu udaliśmy się na klif. Usiadliśmy prawie na jego brzegu. Popatrzyłem się w dół.. Była tam wielka przepaść.. Cofnąłem się krok do tyłu przełykając ślinę.
-Tetsuuuuuuuuuuu... To powiesz z kim miałeś pierwszy pocałunek i kiedy..?- spojrzałem się na niego z słodkim uśmiechem
Tetsu?

Od Dajkiego do Yoshiko

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem się na nią. Nieźle kombinowała, coraz lepsza w tym była. Przyprowadziła mnie w to miejsce pewnie tylko z jednego powodu. Cóż obiecałem jej w sumie...
-  Co dokładnie chcesz ode mnie? - zapytałem
- Dobrze wiesz o co mi chodzi...  - ona chyba lubi szeptać do ucha
Zerknąłem lekko na boki. Mimo że to jedno z ukrytych miejsc to ktoś zawsze mógł tutaj się znaleźć. Przewróciłam ją na ziemię i położyłem się na niej żeby nie mogła wstać.
- Poproś jeżeli chcesz tego...  - mój głos odbił się echem
- Proszę...
Złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku, podczas którego wszedłem w nią. Zacząłem powoli się w niej ruszać a z czasem przyśpieszyłem. Dalej była ciasna co oznaczało że nikt poza mną jej nie ma. Po jaskini rozchodziły się różne dziwne dźwięki. Patrzyłem się na Yo, było widać że właśnie tego chciała. Przynajmniej tak mogę ją zadowolić. Doprowadzałem ja do szaleństwa. Nagle głośno krzyknęła co oznaczało że osiągnęła swój limit na teraz. Zostawiłem ją w spokoju i wstałem. Patrzyła na mnie z radością.
- Jak na razie zaspokajam tylko ciebie. Zanim mnie w pełni zadowolisz trochę minie, ale zawsze możesz czymś innym popracować żeby było mi przyjemnie. Zastanów się dobrze bo to trochę już mnie boli...  - powiedziałem siadając w pewnej odległości od niej rozchylając łapy tak aby widziała go dobrze.

Yoshiko?

Od Lili do Hikaru

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

-Po pierwsze braciszku, nie ładnie tak podsłuchiwać. A po drugie, to nie. Znaczy tak boję się go tylko trochę, ale to nie ten powód. -powiedziałam.
-A jaki jest prawdziwy powód? Powiesz mi? -zapytał.
-Nie.
-Czemu?
-Bo nie. -pokazałam mu język.
-Osz ty.
Zaczęliśmy się podgryzać. Najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej. W pewnej chwili poczułam jak po uchu spływa mi jakiś płyn. To krew, Hikaru przegryzł mi ucho.
-Ty idioto! -krzyknęłam trochę zła i zdezoriętowana.
-Lili ja nie chciałem. Na prawdę. -powiedział błagalnym głosem.
Widać naprawdę nie chciał, bo miał łzy w oczach, a ja już kilka uroniłam
-Co się dzieje? -zapytał Kise.
-Szybko leć po ich matkę, albo wodę. -powiedział Tetsu.
Czułam jak krew zaczyna płynąć szybciej. Hikaru przegryzł mi żyłę. Po chwili mama i wuj Mikoto przyszli.
-Co się stało? -zapytała mama.
-Mamo to nie moja wina, ja na prawdę nie chciałem. -tłumaczył się Hikaru.
Mama zaczęła lizać czerwony płyn, który powoli przestał wypływać. Po chwili było już po wszystkim, a mama podeszła do brata i poprosiła go na chwilowe wyjście z jaskini.

Hikaru?

Od Hikaru do Lili

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

-Przepraszam, że na ciebie wtedy nakrzyczałem. Nie powinienem jesteś moją młodszą siostrzyczką i powinienem o ciebie dbać, a tym czasem straciłem cię z oka na pół dnia. -powiedziałem od niechcenia
Nie widziałem powodu dlaczego miałbym przepraszać.. Przecież zganiłem ją tylko za nieodpowiednie zachowanie. Nie może być taka lekkomyślna i nieodpowiedzialna. Nie zawsze będę przy niej.. A to wsumie dobrze. Ale i też źle. Chciałbym poznać inne wilki.. Ale czuję, że muszę się nią opiekować.. Leżałem na niej z parę minut. Poczułem jak moje futro nasiąkło wodą. Wstałem. Ona także..
-Chodź, mała..- zaśmiałem się
-Ej!- szturchnęła mnie barkiem
Parsknąłem śmiechem. Zrobiłem to samo tylko z większą siłą. Upadła parę metrów dalej. Otrzepała się z ziemi. Popatrzyłem się gdzieś daleko w las. Po paru minutach byliśmy w jaskini. Parę dni później przyszła do nas mama z zającem. Jego mięso było dla mnie gorzkie.. Jednak nie chcę wybrzydzać. Nagle mama zaczęła rozmowę z wujkiem Mikoto. Podsłuchałem ich rozmowę.
 -Jak się zachowywały przez te parę dni? -zapytała mama
-Dobrze. Hikaru opiekuje się siostrą. Parę razy przyszedł tu Jeffrey. -odpowiedział rudy basior
-Cieszę się, że ich ojciec też zwraca na nich uwagę
-Ale chyba wydaje mi się, że Lili przy ojcu wydaje się być taka inna.
-W jakim sensie?
-Praktycznie nic przy nim nie mówi, tylko się gapi. Tak jakby się go bała.
-To dziwne. Lili kochanie, możesz do mnie podejść na chwilkę? -spojrzała się na Lili
-Tak, mamo już idę. -odpowiedziała.
Znalazła się szybko przy mamie. Ja jadłem zająca, ale skupiłem się na słuchaniu
-Coś się stało? -zapytała siostra
-Powiesz mi czemu w towarzystwie taty zachowujesz się inaczej?
-Nie wiem. Chcę się czasami do niego odezwać, ale wtedy tak jakby odbiera mi mowę. Ale to może też przez to, że przychodzi tu ze swoim przyjacielem. Boję się go, on jest taki wielki.
-No dobrze, a przestała byś się bać jakby tu już nie przychodził?
-Może.
-Dobrze, a teraz idź dokończyć śniadanie.
Lili w podskokach wróciła do mnie. Potem mama gdzieś poszła z Mikoto.. My zostaliśmy z Tetsu i Kise.. Położyłem się w rogu jaskini.. Podeszła do mnie Lili..
-Na serio boisz się Tomoe..? Czy jest inny powód?- rzuciłem jej rozbawione spojrzenie z powodu jej lęku przed Tomoe
Lili?

Od Yoshiko do Dajkiego

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Pokiwałam twierdząco głową po czym uśmiechnęłam się chytrze pod nosem. W pewnym sensie miałam nad nim władzę. Podobało mi się to...
W dalszym ciągu wędrowaliśmy przed siebie. Delikatne podmuchy wiatru rozwiewały moje futro. Rozglądałam się dookoła kątem oka obserwując Dajkiego. Basior mimowolnie zerkał w moją stronę. Zachichotałam.
-Co cię tak śmieszy? - zapytał podejrzliwie unosząc brew.
-Nic, nic.. - pokiwałam głową z uśmiechem na ustach.
W mojej głowie rodził się plan, chciałam jak najszybciej wprowadzić go w życie.
Już tak dawno tego nie robiliśmy.. westchnęłam.
-Mam propozycję nie do odrzucenia.. - szepnęłam po chwili.
-Naprawdę? A jeśli się nie zgodzę?
-Twoja strata - uśmiechnęłam się kusząco wzruszając ramionami.
-W takim razie nie będę ryzykować.
-Dobra decyzja - puściłam do niego oczko -Choć za mną.. - machnęłam na niego łapą.
Dajki posłusznie ruszył w obranym przeze mnie kierunku. Próbował wyciągnąć ode mnie informacje gdzie zmierzamy, ale w tej kwestii byłam nieugięta. Lubiłam tworzyć wokół siebie barierę tajemniczości...
Po upływie 20 minut byliśmy na miejscu. Przed naszymi nogami wyrosła niewielka nora prowadząca w głąb ziemi. Zatrzymałam się spoglądając na przemian to na basiora, to na dziurę.
-I to.. wszystko? - zapytał wyraźnie zawiedziony.
-Wskakuj! - zaśmiałam się i jak po zjeżdżalni wpadłam do jej wnętrza.
Zaraz za mną do środka wparował Dajki. Upadł na twardy grunt, a gdy tylko wstał otrzepał się z piachu.
-Rozejrzyj się dookoła - rozkazałam.
Choć byłam już tu kiedyś widok nadal zapierał mi dech w piersiach.


-Jak znalazłaś to miejsce?
-Można rzec, że to ono znalazło mnie. Kiedyś przypadkowo tutaj wpadłam - wyjaśniłam spokojnie.
Wilk rozglądając się wszedł głębiej w korytarz. Zbliżył się do ściany i ostrożnie dotknął kryształu łapą. 
-Piękne.. - uśmiechnął się spoglądając w moją stronę.
-Szkoda tylko, że nie można ich zabrać ze sobą - westchnęłam.
Dajki jedynie wyruszył ramionami i wrócił do poprzednio wykonywanej czynności. 
-Po to mnie tu przeprowadziłaś? Żeby mi to pokazać? - zapytał nie odrywając wzroku od kamieni. Jego głos rozchodzi się echem po jaskini. 
Podobnie jak on wzruszyłam ramionami i przybrałam niewinny wyraz twarzy.
-Może..? 
-Hmm? - zmarszczył czoło. 
Zachichotałam przysłaniając pyszczek i zbliżyłam się w jego stronę. Delikatnie ucałowałam go w policzek. 
-Nie, liczyłam na coś więcej.. - szepnęłam mu do ucha rozchylając usta. 

Dajki?

Od Tomoe do Jeffrey'a

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na niego zaskoczony. Chciał powiedzieć to dzieciom. Nie byłem do końca pewny czy to dobry pomysł.
- Nie mów im że jesteśmy razem...  To nigdy dobrze się nie kończy...  - spojrzałem na niego - lepiej niech niektóre tajemnice pozostaną tajemnicami.
- Mówisz jak Dajki...
- W końcu to mój brat. Pod wieloma względami się różnimy ale też jesteśmy do siebie podobni...
Jeffrey na mnie spojrzał a potem opuścił łeb. Przewaliłem go na grzbiet i pocałowałem.
- A to za co?  - zdziwił się
- Nie mogę tak robić?
- Możesz tylko...
- Chciałem cię rozweselić żebyś tym się nie przejmował. Czas coś upolować...
Wstałem i zacząłem kierować się w stronę lasu. Jeff szedł tuż kolo mnie.
- Ja swoim nie powiem że jesteśmy razem...  Chyba że któreś nas przyłapie to będę musiał powiedzieć...
- A mam im powiedzieć że są z gwałtu?  - przejmował się tym wszystkim
- Jeżeli są podobne do ciebie, a zwłaszcza do twego ojca to zrozumieją...
- Chyba nie rozumiem
- Przecież Saya i Luka są z gwałtu na Ritsu...  Nie mów że nie wiedziałeś o tym?  - spojrzałem na niego lekko spanikowany.

Jeffrey?

Od Dajkiego do Yoshiko

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie jesteś słaba. Jak dla mnie jesteś silna...
Swoją łapą delikatnie podniosłem jej łeb do góry.
- Czemu tak uważasz?
- Nie każdy jest w stanie powiedzieć co mu jest. Po za tym radzisz sobie z tym wszystkim a to że ci pomagam to jest nie istotne. Nie ważne jaka jesteś, do póki się nie poddasz i nie opuścisz mojego boku to nic ci się nie stanie.
- Robisz to tylko ze względu na moją mamę...
- Na początku tak było, ale teraz mogę stwierdzić że przywiązałem się do ciebie. - Pocałowałem ja delikatnie w czoło. - Pamiętaj jednak, z mojej strony miłości prawdziwej się nie doczekasz...
Zacząłem iść dalej. Po chwili Yo mnie dogonił i szła przy mnie. Co jakiś czas zerkałem na nią. Wyglądała na smutną. Trzeba jakoś ją pocieszyć. Coś się wymyśli. Minęło parę dni od tego wszystkiego. Wilki ruszyły na wyprawę a ja na ten czas przygarnąłem siostrę do jaskini. Także od tamtego czasu Yo nie domagała się bliskości. Dobrze wiedziałem że to tylko kwestia czasu. Właśnie spacerowałam z nią po lesie.
- Jak się trzymasz? - zapytałem
- Chyba dobrze...
- Yo...  Blink teraz mieszka z nami więc nie możemy robić tego w jaskini kiedy ona jest. Jeżeli byś tego potrzebowała to powiedz to gdzieś pójdziemy...  - spojrzałem na nią
- Dobrze...  Dajki, czy tobie tego brakuje?
- Hm...  Można tak powiedzieć ale też nie przeszkadza mi tego brak do póki nie zaczniesz mnie podniecać...
Musiałem mówić jej wszystko prosto z mostu. Przy niej mogłem pokazać część siebie, która normalnie się nie ukazuje.

Yoshiko?

Od Ashihiro do Nica

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nie wierzę, pocałował mnie! Za pierwszym razem byłem oszołomiony jego gestem, ale już za drugim mocniej wpiłem się w jego usta. Były takie miękkie, chciałem poczuć ich ciepło.. Objąłem go łapą i przyciągnąłem do siebie. Ten jednak wyraźnie zaskoczony zbytnią poufałością odsunął się ode mnie i spojrzał prosto w oczy. Zdawało mi się, że widzę w nich smutek, ale może to tylko zwidy? Wzruszyłem ramionami i zwróciłem się w stronę basiora.
-Nico..? - chrząknąłem.
Z jego ust wydobył się dziwny dźwięk, coś pomiędzy prychnięciem a pomrukiem. Podszedłem bliżej. Tak, że praktycznie stykaliśmy się nosami.
-Ja.. dziękuję - uśmiechnąłem się lekko.
Długo nie otrzymywałem żadnego znaku z jego strony. Po chwili wilk cicho jęknął.
-Ash..
Nie zwracając na to uwagi zasłoniłem mu usta łapą, aby nie usłyszeć jego odpowiedzi. Bałem się, że to był głupi żart, a tego bym nie zniósł.
Jak można nabijać się z czyjejś orientacji? przeszło mi przez myśl.
Złożyłem wilgotny pocałunek na jego policzku po czym odwróciłem się i pełen powagi podążyłem w stronę naszej jaskini.
***
Był wieczór. Właśnie układałem się do snu, kiedy do jaskini wszedł zamyślony Nico. Bez słowa usiadł tuż obok mnie i zaczął intensywnie wpatrywać się w swoje łapy. 
-Czy coś się stało? - zagadnąłem.
-Nie.. - machnął głową -A może jednak tak.. - dodał po chwili. 
-Tak czy nie? Zdecyduj się - warknąłem.
Nudziła mnie zabawa w podchody, oczekiwałem konkretów.
-Tak.. - westchnął głęboko.
-Więc mów, a nie trzymaj mnie w taki napięciu - prychnąłem. 
-Zostałem wybrany do ważnej misji. Wyruszamy już jutro..
-A więc to tak.. - spuściłem głowę.
Było mi przykro, ale cóż ja na to poradzę? Nie miałem innego wyjścia jak zostawić mu wolną drogę. Nie jestem jego matką, aby decydować o jego życiu.
-Musisz iść - uśmiechnąłem się sztucznie -Nie będę robił ci z tego powodu żadnych problemów.
-Dzięki - rzucił szybko.
-A teraz śpij. Musisz być w pełni sił, gdy jutro wyruszycie.
Nico zgodził się ze mną i ułożył na pobliskim futrze. Podniosłem się w górę i skierowałem w jego stronę. Na sylwetkę wilka padał wątły blask księżyca, który przysłoniłem swoim cieniem.
-Dobranoc - szepnąłem i delikatnie pocałowałem go w usta.
***
Gdy rano wstałem Nica już nie było w jaskini..


Nico? Jak wrócisz to odpisz.. ^^

Od Filly do Mikoto i Jeffrey'a

Data:
30 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Minęło kilka dni. Przez ten czas w ogóle nie widziałam swoich dzieci. Musiałam też pomagać matce w poszukiwaniu pożywienia i przy okazji uczyłam kontrolować się swoją moc. Pewnego dnia postanowiłam odwiedzić dzieci.
~~~~~~~~~~
Był ranek, właśnie wróciłam z polowania. Zostawiłam matce małego dzika a sama poszłam do dzieci z zającem. Maluchy bardzo się ucieszyły na mój widok i na widok jedzenia. Podeszłam do Mikoto.
-Jak się zachowywały przez te parę dni? -zapytałam.
-Dobrze. Hikaru opiekuje się siostrą. Parę razy przyszedł tu Jeffrey. -odpowiedział.
-Cieszę się, że ich ojciec też zwraca na nich uwagę.
-Ale chyba wydaje mi się, że Lili przy ojcu wydaje się być taka inna.
-W jakim sensie?
-Praktycznie nic przy nim nie mówi, tylko się gapi. Tak jakby się go bała.
-To dziwne. Lili kochanie, możesz do mnie podejść na chwilkę? -spojrzałam na córkę.
-Tak, mamo już idę. -odpowiedziała.
Po chwili była już przy mnie, a Hikaru dokańczał swoją połowę zająca.
-Coś się stało? -zapytała.
-Powiesz mi czemu w towarzystwie taty zachowujesz się inaczej? -zapytałam.
-Nie wiem. Chcę się czasami do niego odezwać, ale wtedy tak jakby odbiera mi mowę. Ale to może też przez to, że przychodzi tu ze swoim przyjacielem. Boję się go, on jest taki wielki.
-No dobrze, a przestała byś się bać jakby tu już nie przychodził?
-Może.
-Dobrze, a teraz idź dokończyć śniadanie.
Lili w podskokach wróciła do brata. Ja zastanawiałam się przez chwilę, a potem usłyszałam głos Mikoto:
-Nad czym tak myślisz?
-Nad tym jak pogadać z Jeffem, żeby nie przychodził tu z Tomoe. A z resztą on i tam nie nie posłucha.
-Jeżeli chcesz to mogę iść z tobą.
-A kto zostanie z dziećmi?
Nagle do jaskini weszli rozbawieni synowie Mikoto.
-Kise, Tetsu, popilnujecie chwilę dzieci Filly? Ja muszę coś załatwić. -zapytał rudy basior synów.
-Tak ojcze. -odpowiedzieli jednocześnie.
Wyszliśmy z jaskini i poszliśmy tropem Jeffrey'a, był w swojej jaskini razem z Tomoe, siedzieli przy wejściu.

Mikoto? Jeffrey?

Od Tetsu do Kise

Data:
29 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Tak, możemy... - odparłem
Ruszyliśmy przed siebie. Było ciepło jak na tą porę roku. Co jakiś czas zerkałem na brata. Przynajmniej teraz mogłem się nim nacieszyć. Kiedy znajdzie sobie odpowiednią partnerkę na pewno mnie zostawi. Przestanę go widywać, czuć ten jego zapach a zamiast niego będzie woń wadery z którą jest. Zostanie ojcem i potem dziadkiem. A ja? Zostanę sam bo nie będę potrafił nic ze sobą zrobić, albo z głodu umrę gdyż nie będę w stanie upolować czegoś większego. Zanim się obejrzałem nastał wieczór i noc. Byliśmy własnie na Polanie Oriona. Spojrzałem w niebo, księżyca nie było na niebie a noc była na prawdę ciemna. Nagle poczułem na sobie łapy brata.
- Co robisz? - zapytałem
- Chcę wiedzieć gdzie jesteś... Masz czarne futro i mogę ciebie łatwo zgubić, a tego chce uniknąć... W nocy nie powinno nas tutaj być...
Zaśmiałem się cicho. Nagle wokół nas zaczęło robić się jaśniej. Oriony zaczęły rozkwitać. To była jedna z nielicznych ciemnych nocy kiedy one wzbijają się w powietrze. Po chwili oderwały się z łodyg i zaczęły latać.
- Jak pięknie... - powiedziałem
Spojrzałem na Kise. Wyglądał na zafascynowanego tym wszystkim. Spojrzał się na mnie i obdarzył mnie ciepłym uśmiechem, czyli już mnie widział. Kochałem patrzeć na niego kiedy jest taki radosny. Nagle jeden z Orionów podleciał do niego, a Kise go złapał a łapy. Latający kwiat zniknął, ale inne pozostały. Położyłem się na ziemie,a Kise obok mnie. Razem patrzyliśmy na nie.
- Jutro przez cały dzień podobno będziesz mieć szczęście i wszystko będzie ci się udawać - spojrzałem na niego
- Skąd to wiesz? Dlaczego ty wiesz takie rzeczy a ja nie? - spojrzał na mnie
- Tata mi kiedyś mówił o tym miejscu... Spędźmy tutaj noc, zmęczony jestem...
Kise przytaknął. On nie mógł jutro spotkać się z żadną waderą, jeżeli jakaś mu się podoba to na pewno uda mu się ją poderwać. Nie mogę na to pozwolić, będę go odciągać od takich miejsc, chce być z nim sam na sam. Poza tym na pewno mu się uda wydusić ze mnie kiedy miałem pierwszy pocałunek... Jutrzejszy dzień zapowiada się ciekawie...

Kise?

Od Yoshiko do Kise

Data:
29 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zachichotałam na widok wyszczerzonego pyszczka Kise. Odwzajemniłam uśmiech ukazując przednie kły i robiąc przy tym głupią minę. Brat wybuchnął śmiechem, po czym szturchnął mnie barkiem. Wskutek jego siły odsunęłam się parę kroków w bok aby utrzymać równowagę.
-Nie sądziłem, że jesteś taka słaba - rzucił zadziornie przywracając oczyma.
-Ach tak? - pochyliłam się w przód przyjmując pozycję gotowości do skoku. Poruszyłam ramionami coraz bardziej naprężając pozostałe mięśnie.
Kise widząc moje poczynania posłał mi krótkie spojrzenie i zamachał tylnymi łapami. Już po chwili cwałował po rozległych terenach puszczy.
-Nie złapiesz mnie - prychnął biorąc głęboki oddech.
-To się jeszcze okaże - chytrze uśmiechnęłam się pod nosem podrywając w górę.
Ku niekrytemu zdziwieniu Kise kierowałam się na wschód, kiedy on biegł na południe. Był to mój plan mający na celu odwrócenie jego uwagi i zminimalizowanie nadmiernego wysiłku fizycznego. Basior podążyłby za mną, a ja używając skrótu zagrodziłabym mu drogę. Niespodziewanie moją trasę ukróciła jama, do której wpadłam fikając kilka koziołków. Obolała wylądowałam brzuchem na twardym, skalistym gruncie. Potarłam posiniaczone miejsca po czym zawyłam głośno. W oddali słyszałam szmer pękających gałązek. Odsiecz powinna przybyć za parę minut. Nie marnując czasu odwróciłam się i zaczęłam rozglądać po wnętrzu komory. To, co tam zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach, wstrzymałam oddech. Po chwili usłyszałam nad sobą zmartwiony głos Kise.
-Yoshiko?
-Yhym..?
Byłam zbyt zafascynowana niecodziennym widokiem aby udzielić mu składnej odpowiedzi. Brat szybko zsunął się po ścianie przejścia.
-Yoshiko? - ponowił pytanie.
-To chyba tu.. - odparłam cichym głosem.

Od Jeffrey'a do Tomoe

Data:
29 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Obudziłem się rano w objęciach Tomoe.. Leżałem na skórze, którą zdobyłem parę dni temu z młodej sarny. Czyli zaniósł mnie do mojej jaskini jak zasnąłem.. Dobrze, że mieszkam sam. Ale cieszę się na myśl, że po śmierci Sayi zamieszkam z Tomim. I pomogę mu wychować dziecko. Uśmiechnąłem się i starałem się obrócić siè na bok. Jednak Tomoe przytulił mnie w taki sposób, że nie mogłem się wydostać. Przylegałem do jego ciała. Zarumieniłem się jak poruszył się i przejachał delikatnie czubkiem swojego członka po moim grzbiecie.. Przeszedł mnie mały dreszcz, bo poczułem się przyjemnie.. Wtuliłem się w jego futro. Po paru minutach zacząłem się nudzić.
-Tomi.. Tomoe.. Tomi.. Tomoe..- szepczałem mu prosto do ucha
Próbowałem go budzić. Ugryzłem końcówkę jego ucha. Poczułem jak się przeciąga.. Wstał..? Tak! Wstał! Czekałem, aż mnie puści. Chcę rozprostować łapy. Jednak on mnie mocniej przytulił do siebie i powąchał moje futro. Miałem wrażenie, że ostatnio często to robi..
-Ciągle nie umiesz się wydostać z moich objęć?- zapytał liżąc mnie po uchu i śmiejąc się
-Nie. Nawet nie chcę.. Przyjemnie mi jest przy tobie- przytuliłem go
Puściłem go po paru minutach. On także. Usiadłem przy wyjściu z mojej jaskini.. Zamyśliłem się. Poczułem, że za mną jest Tomoe i opiera się o mnie grzbietem.
-Coś Cię gnębi?- spytał zmartwiony
-Tak..- wyznałem od razu
-Co?- spojrzał się na mnie zaniepokojony
-Nie mam pojęcia czy wyznać dzieciom jak dorosną, że są z gwałtu.. I, że zamiast partnerki mam partera.. A jak już miałbym mówić.. To jakby zareagowały?
Tomi?

Od Nashi do Silve

Data:
29 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Zrób to! Zrób to teraz! krzyczał Ishi w mojej głowie Teraz albo nigdy!
Miał racje. Powinnam powiedzieć Silve o wszystkim.
- Właściwie, to jest z nami cały czas.- zaczęłam. 
Basior spojrzał na mnie zdziwiony.
- Jak to?- z dziwił się.- Jest niewidzialny?
- Nie. Właściwie można powiedzieć, że jest częścią mnie.- nadal nie rozumiał.- No wiesz, każdy ma jakąś moc, prawda? Moją było tak zwane Opętanie. Mogłabym w dowolnej chwili użyczyć ciała demonowi, duchowi albo innej takiej istocie. Mój brat bliźniak zmarł jeszcze przed porodem i wykorzystując moją moc podłączył się do mojego ciała. W ten  właśnie sposób zyskałam drugą duszę, jako, że łączy nas niezwykła więź, jesteśmy, byliśmy i będziemy, zawsze razem. Ishi, bo tak ma na imię ta boska istota, może czasem przyjąć moje ciało, jak i ciała innych, bo ma równie potężną niż co moja mama, tylko trochę inną. Może na krótko przejąć inne ciało, czytać w myślach, gdy mam z kimś kontakt wzrokowy, pojawiać się jako duszek, tylko na krótką chwilę i takie tam. Wie też, że mnie kochasz, a ciebie darzy tym samym uczuciem.
Podczas mówienia nie patrzyłam Silve w oczy. Bardzo balam się jego reakcji. Przypomniałam sobie tez słowa mamy:
" Pewnie będzie tak, że się zakochasz. To zupełnie normalne. Jednak nie wiem jak z Ishim. On sam może być przeciwny temu związku, sam może nie pokochać, ale może też nie tolerować, dlatego to będzie cud, jeśli poczuje to samo ci ty. Ale... Ale ty wiesz, jak to jest, wiesz, że mimo woli ZAWSZE będziesz inna. Być może społeczeństwo cię nie zaakceptuje, może cię odrzuci. Ale ten jedyny będzie przy tobie. Nie zostawi, nie porzuci, lecz całkowicie zaakceptuje twój dar. Może teraz cię to nie obchodzi, może teraz nie zrozumiesz, ale kiedy przyjdzie na to pora, zrozumiesz sama..."
Zrozumiałam.
Dlatego byłam pewna, że zaakceptuje Ishiego i mnie, taką jaka jestem. Nawet jeśli będzie musiał to przemyśleć, to w końcu i tak będziemy razem...

Silve? (Awww <3)

Od Monami CD Megami

Data:
29 marca 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy



Pytanie Megami trochę mnie zaskoczyło. Spojrzałam na nią i w milczeniu przerzuciłam wzrok przed siebie. Nie ufam nowopoznanym wilkom, chociaż, kiedy tak gadała jak najęta o tym co lubi, jak się czuła gdy tu trafiła i tak dalej, miałam wrażenie, że trochę ją poznałam. Nie lubię natręctwa, ale przecież Megami szukała towarzysza do wspólnego zwiedzania terenów, no a ja się zgodziłam. Wadera chciała się zaprzyjaźnić i nie widziałam innych ukrytych zamiarów. Nie czytałam w myślach, bo nawet nie potrafię, ale miałam przeczucie, że jest szczera ze swoimi intencjami. Może byłam dla niej zbyt wredna? Czy jak odrobinkę, dosłownie tyćkę jej zaufam nie przejadę się na tym tak jak kiedyś? Nadal biłam się z myślami, kiedy nagle słowa same zaczęły wypływać z moich ust.
-Megami, mogę zdradzić ci sekret?-zdziwiło mnie, że takich słów użyłam, ale chciałam przykuć bardziej jej uwagę, a wiem z doświadczenia, że kiedy pojawia się słowo „sekret” automatycznie wzrasta ciekawość. W oczach wadery zauważyłam iskierkę takiej właśnie ciekawości.
-Pewnie!-powiedziała ożywiona, uśmiechnęłam się w duchu
-Miałam kiedyś przyjaciela. Miał na imię Kano.-z trudem przepuściłam jego imię przez gardło, a Megami chyba zauważyła żałość i złość jaką do niego czułam
-I co dalej?-zapytała ciekawa, bo najwyraźniej przestałam mówić i się zamyśliłam
-No i…-zastanawiałam się czy mogę jej to powiedzieć, sama nie wierzę, że to robię-…nikomu dotąd o nim nie opowiadałam… Dlatego czuj się zaszczycona, że mogłaś poznać jego imię-uśmiechnęłam się głupio, a Megami zrobiła zawiedzioną minę
-Wiesz…-już chciała mi coś powiedzieć, ale weszłam jej w pół zdania głośniej wymawiając pierwsze wyrazy
-NO I JA RAZEM Z KANO…-znów przerwałam, by zobaczyć lekki uśmiech na pyszczku Megami, również się uśmiechnęłam i ciągnęłam dalej-…kradliśmy jedzenie i inne rzeczy pobliskiej watasze. Oczywiście byli źli na nas i chcieli nas ukarać, ale zawsze udawało nam się uciec. Byliśmy jeszcze szczeniakami, więc nie mieli z nami szans. Przyrzekaliśmy sobie, że gdyby któremuś z nas się coś stało, nie wyda drugiego, a drugi musi uratować tego pierwszego.
-I co dalej?-wadera ponownie zapytała, bo najwidoczniej znów zamilkłam
-Pewnego razu złapali Kano, a on nie dotrzymał obietnicy i mnie wydał przez co miałam poważne kłopoty.-szłyśmy chwilę w ciszy podziwiając wiekowy dąb rosnący tuż przy trawiastej ścieżce, którą podążałyśmy-Znałam go tyle czasu, nie mieliśmy przed sobą tajemnic i nigdy bym nie przypuszczała, że jest taki… taki…-zacisnęłam zęby czując jak narasta we mnie złość, najgorsze było to, że… Byłam w nim zakochana… ale tego już nie powiem

Megami?

.:AKTUALNOŚĆI:.

( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.