Twitter

.:EVENTY:.

Brak

.:POGODA:.

Amera postanowiła dalej nie rozpieszczać swojego wilczego imperium. Pogoda więc szaleje.
Czasami pada deszcz, zaraz jest słońce, a raz mgła. Pogoda zależna jest od twoich emocji, jak myślisz jaki armagegedonis musi się dziać skoro wszyscy odczuwają jakieś emocje?

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

RAVEN - Moderatorka
Howrse - Fugitive Raven
Gmail - fugitiveraven@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Hej anonie!
Wbijaj do nas na czat i pogadaj z nami, co ci szkodzi? ;)

Od Dajkiego do Malaiki

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nie powinieneś jej tak traktować - zwróciłem się do wilka
- Dajki, a ty co? W szpiega się bawisz? - zadrwił ze mnie Tomoe
- Zauważyłem że jej nie ma, więc postanowiłem jej poszukać.
- Masz szczęście że nawet ciebie lubię
Ciekawe co go ugryzło? Widać tak na niego działał brat, ale to nie zmieniało faktu że od zawsze byłem tylko obserwatorem. Oni chcieli tylko władzy. Mnie to nie dotyczyło, bo byłem tylko synem Shiro i Mion. Nawet nie mógłbym się ubiegać o przywództwo. Znalazłem ślady Mal i poszedłem za nimi. Pewnie uznała że jej nie lubię, ale to nie prawda. Ja tylko nie umiem z nią gadać, ona lubi się bawić a ja praktycznie nigdy tego nie robiłem, bo moim zadaniem było pilnowanie córki mojej pani. Bawiłem się tylko z Sayą. Znalazłem ją na drzewie, widziałem że się trzęsie z zimna. Zrobiło mi się jej szkoda. Dostała takie powitanie ode mnie, natrafiła na mojego przyrodniego brata, a do tego przebywała w cieplejszym klimacie. Zastanowiłem się przez chwilę. Nie jestem dobry w rozmowie z nią, więc dam jej coś innego, na poprawę humoru. Użyłem mocy, akurat dobrze się złożyło że panowałem na lodem, więc mogłem dać jej odporność na zimno. Potem się wycofałem tak żeby mnie nie zauważyła. Nie lubię być w centrum uwagi, wole trzymać się na uboczu. Odszedłem daleko i obejrzałem się. Mali w tym momencie podniosła głowę do góry, ale nie spojrzała się na mnie. Pewnie i tak mnie wyczula kiedy byłem pod drzewem. Ruszyłem dalej przed siebie. Zobaczyłem przed sobą kilka wilków, więc ostrożnie skręciłem aby mnie nie zauważyli. To był Mikoto, Shiro i Ritsu. Śmiali się i żartowali. Wujek mimo tego że jest taki spokojny i pokorny dobrze dogaduje się z innymi, mimo że jest chyba najsłabszy to jednak ma reputację. Shiro jakoś to nie przeszkadza że ciągle musi mu pomagać, czasem tego nie rozumiem. Mikoto jest bardzo spokojny i miły, zawsze się uśmiecha, a Shiro taki nie jest, on często się wkurza i rzadko jest miły, a jednak dobrze się dogadują. Ta trojka to istne przeciwieństwa siebie, a jednak doskonale się bawią. Tomoe jest bardzo podobny do ojca, czy on też znajdzie takie swoje własne przeciwieństwo, z którym dobrze się dogada? Jednak mam szczęście że nie jestem jego wrogiem, już dawno mógłbym skończyć na samym dnie. Szedłem dalej po krótkiej przerwie. Usiadłem gdzieś w lesie i obserwowałem krajobraz lasu, w którym siedziałem. Nagle poczułem jej zapach.
- Przepraszam Mali, to nie tak miało wyglądać że ciebie nie lubię czy coś. To tylko mój sposób bycia - odwróciłem głowę żeby na nią zerknąć.

Malaika?

Od Sadagio do Shayen

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Nie masz ze mną szans!- zawołałem zaczepnie i zacząłem lepić śnieżkę.
Wycelowałem nią prosto w waderę. Wylądowała centralnie na jej pyszczku.
-Pff..- otrzepała się.
-A nie mówiłem?- odparłem triumfalnym głosem.
Ta nic nie odpowiedziała, zachowała pełne powagi milczenie. Zastosowała natychmiastowy kontratak, którego prawdę mówiąc się nie spodziewałem.
Choć śniegu nie zostało już dużo ze względu na roztopy, które całkowicie zawładnęły pogodą co chwilę w powietrzu przelatywała kolejna zimna kulka. A ile było przy tym śmiechu, a zabawy!
Ostatecznie amunicja zaczęła się kończyć. Nie mieliśmy szans na dalszy rewanż dlatego przerzuciliśmy się na "wojnę na łaskotki", czy jak to się mówi. Skoczyłem na waderę i przygwoździłem ją do ziemi. Opierała się, ale zaatakowałem z zaskoczenia. Nie dawałem jej większych szans na wygraną, ale widocznie była to jedynie moja mylna teoria. Już po chwili to ona górowała nade mną. Starała się wyrównać szanse.
-Nie.. dasz.. rady!- mówiłem przerywającym głosem.
To jeszcze bardziej zmotywowało waderę do działania.
-Możesz już pogodzić się z porażką!
Czułem się niczym mrówka w porównaniu do siły, z którą Shayen mnie przygniatała.
Nie mogę przecież przegrać! mówiłem w myślach.
I to jeszcze z waderą! Z.. dziewczyną! 
Z trudnością przełknąłem te słowa. Postanowiłem zastosować chytry podstęp z wykorzystaniem mojego żetonu. Rozluźniłem się, przestałem opierać i skupiłem na wybranej czynności. Nagle, ni stąd ni zowąd mocny podmuch wiatru zrzucił wilczycę, która poturlała się na drugą stronę polanki. 
-I kto tu teraz jest zwycięzcą?- zapytałem z ironicznym uśmiechem na ustach.



<Shayen?>

Od Luki do Xerdy

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Byłem zdruzgotany. Dręczyłem się myślami - Jesteś okropny ,beznadziejny , straciłeś ich , jesteś potworem. Po moim policzku spłynęła łza. Powinienem o nich walczyć. Wkurzyłem się sam na siebie. Ruszyłem z powrotem w miejsce ukrycia. Po chwili jednak wyszłem z gąszczy i stanąłem na przeciw jaskini. Stałem w swej mizernej okazałości. Po chwili wyłonili się z niej Xerda i ten basior. Wszystko ma przyczynowo-skutkowe zależności. Samiec warknął na mnie.
- Co tutaj robisz pchlarzu?!? - wyszczerzył zęby.
Zignorowałem go ,patrzyłem na Xerdę wzrokiem mówiącym "wybacz mi ,niezasługuję na ciebie".
- Odpowiedz - warknął basior.
- Po pierwsze jestem tu dla Xerdy i po drugie nie jestem pchlarzem - próbowałem być spokojny.
- Ona jest moja! - cały czas warczał i pokazywał kły.
- Pomyliło Ci się coś...- odparłem.
- Ty! - rzucił się na mnie.
Zrobiłem unik. W moim wychudzonym ciele niebyło zawiele siły,ale byłem lżejszy co dawało mi zwinność i szybkość.
- Xerda proszę ,zabierz szczeniakaki - powiedziałem łagodnie do ukochanej.
Kiwnęła tylko głową i zabrała bliźniaków. No to stawiamy kawę na ławę. Musiałem jedynie chronić łeb i szyje. Warknąłem.
- Lepiej uciekaj ,bo źle się dla ciebie to skończy - wycedziłem przez zęby.
- Co mi zrobisz zapchlony chuderlaczku?!? - prowokował mnie.
Nie odpowiedziałem. Każdy mięsień był napięty u mnie i u przeciwnika. Krążyliśmy warcząc na siebie. Nagle moją uwagę odwrócił szelest. Wróg to wykorzystał. Przygwoździł mnie do ziemi i zaczął szarpać mój grzbiet. Trwałem przez chwilę w szoku. W jednym momencie moje źrenice się zwiększyły do granic możliwości. Uderzyłem kontratakiem. Zaczęliśmy się gryść ,było wszystko wyrównane. Zdążyłem zdobyć rane na karku i łopatce. Były spore. Krew z nich upływała. Po chwili skoczyłem na basiora i zmiażdżyłem mu łapę. Pomimo to jeszcze się trzymał. Barkiem zbiłem go z nóg. Byłem nad nim szczerząc zęby. Spojrzał mi blagajaco w oczy. Nie ma litości. Mój pysk powoli zbliżał się do jego szyi. Nagle zayważyłem Xerdę. Coś się zmieniło... Odeszłem od przeciwnika i upadłem ,moje źrenice przybrały normalną wielkość. Widziałem jak ukochana biegnie za uciekinierem. Teraz ,wiedziałem ,że nic nie znaczę...

***************
Caly czas leżałem. Rany mi się już skrzepiły. Wstałem i rozejrzałem się Xerdy nigdzie nie było. Ah...woli jego...no tak ,ti było oczywiste. I po co do cholery ja mam żyć ,wszystko stracone... Głęboko westchnąłem. Udałem sięb po za granice watahy. Znalazłem ludzkie odpady. Były tam puszki,plastiki,szkoło i lina... Wziąłem ją kierowałem się na polanę gdzie się jej oświadczyłem. Było tam na środku wielkie drzewo - dąb. Wokół jednej z grubszych gałęzi obwiązałem linkę ,ana jej drugim końcu zrobiłem pętle. Przytargałem pod to miejsce duży głas.
Moje dni były policzone... Wspiąłem się na kamień i wcisnąłem głowę przez pętle. Spoglądałem w dół.
"Witamy w nowym świecie" - pomyślałem. Wziąłem głęboki wdech. Chyba ostatni...

<Xerda?>

Malaika do Dajkiego

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera myślała chwilkę nad miejscem, które chce zwiedzić i sobie coś przypomniała.
- Miałeś mnie zaprać na plażę!
- No... tak... - Odpowiedział pod nosem. Mal nie przejęła się tym, że coś chrząkał tylko zaczęła iść wraz z nim na plażę. Mimo iż wiało jeszcze odrobinę wadera nie marnowała czasu i wbiegła w fale. Była szczęśliwa i popływała trochę. Nie zapomniała oczywiście o swoim towarzyszu i chciała go zaprosić do zabawy, ale on odmówił. Wadera jeszcze przez chwilę pohasała w wodzie, aż stanęła oraz popatrzyła się na Igi'ego. Siedział, miał głowę zwieszoną i rysował sobie w pisaku. Malaika zrozumiała o co mu chodziło przez ten cały czas - nie chciał jej, nie lubił i najprawdopodobniej chciał się od niej uwolnić. Denerwowała go... Mal nie pierwszy raz to przeżywała, ale to nowe tereny, nowa wataha, on był pierwszym wilkiem, którego poznała. Nie chcąc już robić kłopotów bezszelestnie ciekła mu.
- Po co mi wataha? Po co ja w ogóle tu przyszłam... Nie chcą mnie. Jak zawsze! - Zanów zaczęła do siebie mówić, tylko że cicho. Nie chciała nikogo spotykać, nie chciała nikogo widzieć, chciała wrócić do domu choćby miała tam zginąć.
- Hej! To ty! - Usłyszała głos, który już znała. Zaważyła tego wielkiego basiora, który kłócił się z tym czarnym... Zackiem?
- Czego chcesz? - Odparowała.
- Hej spokojnie, nie chce Cię urazić damulko! - Ewidentnie chciał ją zdenerwować.
- To czego chcesz? - Wycedziła przez zęby.
- Mój ojciec chce Cię wziąć na stanowisko stratega. Mimo, że mu nie za bardzo się spodobałaś to zaimponowałaś mu w niewielkiej mierze swoją odwagą. Zacznij pracować samico.
- Nie będziesz mi rozkazywać gnojku.
- Co powiedziałaś?! - Basior rzucił się na nią i przygwoździł do ziemi. - Pewnie jestem od Ciebie starszy i jestem synem Liderów! A jak nie oni Cię wywalą to ja to zrobię!
- No, dalej! Zabij mnie! Rodzice będą z Ciebie zadowoleni! - Patrzyła się na niego groźnie, a on na nią. Wreszcie ustąpił i zszedł z niej.
- Jeszcze raz mi podskoczysz to Cię zabiję!
- Czekam! - Posłała mu ironiczny uśmieszek. Mimo iż nie dawała poznać po sobie upadek ja odrobinę zabolał, a szczególnie barki gdzie basior przycisnął Mal do ziemi oraz kręgosłup. Podniosła się i podeszła jak najszybciej do granic watahy. Znalazła ogromne drzewo liściaste, na które trzeba było się wspinać i została tam. Zamknęła oczy i wsłuchiwała się w otaczający ją świat, ale nie chciała i nie mogła zapomnieć że zawsze jest nielubiana i nigdzie nie znajdzie swojego miejsca. Ciałem wadery zaczęły targać drgawki - było jeszcze zimno, a Mali była przyzwyczajona do cieplejszych klimatów. Zaczęła nucić swoją lubioną piosenkę.

Dajki?

Od Lexie do Dannyla

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Razem z Nikiem znaleźliśmy mnóstwo roślin. Wystarczyło mi tylko pół godziny, aby przerobić je na barwniki. Ściany jamy pokryły rysunki różnych kwiatów i konstelacji gwiazd. W pewnych miejscach namalowane były po prostu zwykle zawijasy. Gdy Nico poszedł po jakieś kwiaty do zasadzenia w jaskini, ja wybrałam się na przechadzkę. Szłam sobie powoli, ciesząc się słońcem. W pewnej chwili na ktoś mnie wywrócił. Czarny basior spojrzał na mnie ze złością.
- Jak łazisz?!
- Może grzeczniej?-odparłam.-A poza tym to ty na mnie wpadłeś.
- Mądrala się znalazła.-prychnął.
- Nie mądrala, tylko Lexie.- powiedziałam.
- Ja jestem Dannyl.-przedstawił się.
- O! Wreszcie uprzejma odpowiedź.
- A żebyś wiedziała, idiotko.-warknął.
- Nie mów tak do mnie!-krzyknęłam. Naokoło basiora, ziemia utworzyła się w kamienne kolce.
- U...wiedźma?-uśmiechnął się. Jego uśmiech był przerażający. Nagle Dannyl zniknął. Powoli uspokajałam się. Kolce zniknęły, jakby wessane pod ziemię. Po chwili jakaś siła przygwoździła mnie do ziemi. Basior zmaterializował się nade mną i przytrzymywał tak bym nie mogła wstać.- I co teraz czarownico? Nie tylko ty masz swoje sztuczki.
- Złaź z niej!- to był Nico. Szedł w naszą stronę. Patrzył ze złością na Dannyla.- Głuchy jesteś?
Basior odskoczył ode mnie. Od razu wstałam i podbiegłam do Nica. Stanęłam obok niego. Nie wiedziałam czy Dannyl by mnie zabił, ale bałam się go. Nico podszedł do czarnego basiora. Był od niego trochę większy i lepiej zbudowany. Od mojego chłopaka biła też aura wyższości.
- Nigdy więcej nie zbliżaj się do mojej dziewczyny, rozumiesz?- był wściekły.

<Dannyl?>

Od Darka do Nereshy

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Lekarz opatrzył mnie i powiedział:
-Nic Ci nie jest, ale masz dużo siniaków. Na to mam maść z ziół.
-Dobrze dziękuję panu. -odpowiedziałem.
-Smarować raz dziennie rano.
Potem wyszliśmy ze szpitala. Kierowaliśmy się w stronę jaskiń. Nagle Neresha zapytała:
-Kochanie, a może pójdziemy na tą łąkę, którą kiedyś mi pokazałeś?
-No dobrze, ale to trochę daleko. -odpowiedziałem.
-Nic nie szkodzi.
-No dobrze jak sobie chcesz.
Ruszyliśmy w stronę łąki. Po drodze myśleliśmy jak nazwać tą polankę.
-Może ,,Wyjowisko"? -zapytała Neresha.
-Nie, A może, hmm... ,,Łąka szczęścia"? -powiedziałem.
-Świetny pomysł.
Po chwili byliśmy już na miejscu. Potem cały czas rozmawialiśmy o szczeniętach.
-Jak będą dwie dziewczynki to nazwę je Vera i Vanessa. -powiedziała ukochana.
-A ja jakbym miał chłopca to nazwał bym go Vivian. -powiedziałem.
Nadeszła pora powrotu do domu. Gdy byliśmy już przy jaskini jakiś nieznany wilk zawołał:
-Neresha? Neresha, to ty? To naprawdę ty?
-Kto to jest? -zapytałem waderę wściekły.

Neresha?

Od Dajkiego do Malaiki

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na nią. Ona na prawdę była dziwna i to bardzo. Jak można tyle jeść? W sumie to Shiro je cztery albo i pięć razy tyle co ja. Chyba pod tym względem wdałem się w matkę. Zabrałem się za jedzenie ale nie zjadłem za dużo. Jakoś nigdy nie jadłem za dużo.
- Ale z ciebie niejadek - Mali spojrzała na mnie
- Więcej mi nie potrzeba - spojrzałem na nią
Zapadła cisza. Wziąłem na grzbiet łup i zacząłem iść. Mali szybko mnie dogoniła.
- Gdzie z tym idziesz?
- Dam Sayi, bo pewnie znowu nic sobie nie upoluje...
- Strasznie o nią dbasz. Musi być między wami coś więcej...
- Nie ma, mam tylko za zadanie ją chronić. Jest mi jak siostra
Weszliśmy do jaskini. Saya właśnie układała się spać.
- Dajczi - jak tylko mnie zauważyła uśmiechnęła się - Dobrze że jesteś. Shiro i Ritsu są wystraszeni... Moja matka przybędzie na ślub
- Rozumiem... To dla ciebie - udawałem swój spokój i położyłem zdobycz przed nią
Pożegnałem się i wyszedłem. Nawet nie zauważyłem że zaczekała przed jaskinią. Teraz to i ja zacząłem się tym denerwować.
- Coś się stało? - zapytała nagle wpatrując się we mnie
- Dopiera zła rzecz się stanie... Mianowicie, przybędzie matka Sayi...
- To chyba dobrze, że zobaczy swoją matkę.
- Tutaj bym się kłócił. Może nie wygląda ale się też martwi. Nam jak coś się tak nie oberwie jak Shiro i jej ojcu...
- To kim ona jest?
- Wolisz nie wiedzieć chyba... Nie myślmy o tym. Na co masz ochotę?
- A co zazwyczaj robisz?
- Obserwuję wszystko lub wędruję. Jestem raczej typem samotnika, ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek jeżeli masz na coś pomysł - spojrzałem na nią
Dlaczego z nieznajomą osobą musi się tak trudno rozmawiać? Pokaże jej co będzie chciała. Kazano mi się nią zająć więc tak też robię, ale ona mogła by być trochę milsza. Najbardziej wkurza mnie to jak mnie nazywa. Wytrzymam wszystko, tak jak mnie uczono.

Malaika?

Od Rain'a do Sachiko

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nagle naszym oczom ukazały się jelenie.
-Przecież zrobiliśmy koło. -zaśmiałem się głośno.
-Rain...-odpowiedziała i skoczyła na mnie z uśmiechem.
Potem zaczęliśmy się podgryzać i tarzać w śniegu. Nagle przestalśmy, bo usłyszałem inne wilki.
-Codzmy z tąd.-powiedziałem.
Poszliśmy w stronę jaskiń. Zaprosiłem Sachikę na małą kolację.
-Przyjdziesz do mnie na kolację? -zapytałem.
-Ty serio zapraszasz mnie na kolację? -powiedziała wadera.
-Tak a co?
-Nie nic tylko...
-Co?
-Myślałam, że jesteś taki no wiesz...
-Jaki? Nie miły, inny? -zapytałem trochę rozzłoszczony.
-Dobra, sorry. Nie chciałam. -odpowiedziała przestraszona.
-Nie dobra nic się nie stało. -odpowiedziałam.
Nagle zapadła niezręczna cisza, chwilę potem przerwałem ją pytając:
-To co idziesz?
-Tak. -odpowiedziała z uśmiechem na pysku.
Potem razem zjedliśmy kolację. Następnie wadera musiała już iść. Ja poszedłem spać myśląc co spotka mnie jutro.

Sachiko?

Od Nereshy do Darka

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Obudziłam się na terenach watahy, w której się urodziłam. Wszędzie lała się krew. Rozejrzałam się spłoszona. O co tu chodzi? Jakiś wilk rzucił się na mnie. Nie spodziewałam się tego i wyłożył mnie na łopatki. Przestraszona nie na żarty, spojrzałam na waderę która stała nade mną i dobierała się do mojego gardła. Już miała mnie pozbawić życia, gdy została powalona przez basiora o żółtych oczach. Pamiętałam go, ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć, skąd. Ciepło się do mnie uśmiechnął. Nagle ogromny wilk chwycił go za gardziel. Ocknęłam w swojej jaskini, oddychając szybko i płytko. Obok mnie siedział Dark. Przekrzywił głowę i zaniepokojony zapytał się:
-Jak tam się spało, królewno? Czy coś się stało?
-Nie, nic się nie stało. -skłamałam. Przecież nie mogę mu powiedzieć, że śnił mi się jakiś inny basior. Co by sobie pomyślał?   
Nagle wszystko sobie przypominałam i szczęśliwa rzuciłam się na niego.
-Znowu dałam się nabrać, że nie żyjesz. Twardy z ciebie gość. -uśmiechnęłam się.
Odwzajemnił uśmiech, ale zauważyłam na jego pysku cień bólu. Spojrzałam na niego i oznajmiłam:
-Nie masz nawet, co się upierać, że nic ci nie jest. Spadłeś z klifu. Idziemy do medyka.
-Przed tobą nic się nie ukryje. -odpowiedział, lekko się uśmiechając.
Pokuśtykał, więc za mną do lekarza. Ten, gdy ujrzał mojego partnera, uśmiechnął się pod nosem i powiedział:
-Nasz stały klient znowu przybył. Pokaż, co tym razem cię spotkało.

Dark?

Malaika do Dajkiego

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Niezła miejscówka! - Oznajmiła po chwili.- Czy ja wiem... Są piękniejsze. - Zapadła niezręczna cisza. Wadera wiedziała, że na początku trudno będzie mu się z nią gadać, ale nie myślała że aż tak. Zawsze była przyjaźnie traktowana przez samców i od razu z nią gadali, a Dajki... On był inny. Wiedziała, że może mu się zwierzyć, ale nie jeszcze nie był to taki etap przyjaźni.
- Lubisz ją.
- Kogo?
- Nie udawaj, że nie wiesz. Lubisz ją i to bardzo. Saya też Cię lubi...
- Skąd wiesz?
- Widzę. - Obróciła się na bok na wprost pyska Dajkiego. - Widzę jak na nią patrzysz, a jak ona na Ciebie. Lubicie się i to bardzo. - Wadera mówiła całkiem poważnie.
- Skąd wiesz? - Powtórzył pytanie.
- W moim plemieniu każdy o siebie dbał. Każdy wiedział kto co czuje i co zrobić w danej sytuacji: pocieszyć, rozbawić... Tam jest moje miejsce. Kiedy jeszcze żył mój ojciec wpajał mi, aby zrozumieć swój lud musisz poczuć to co oni czują - tak właśnie nauczyłam się odczytywać cudze emocje. - Patrzyli na siebie w ciszy, aż wreszcie Malaika stwierdziła że jest niezręcznie. - Cóż, ja już może pójdę spać... - Wadera rozejrzała się za dobrym drzewem, wstała i odeszła trochę od pnia, wzięła rozbieg. Zaczęła się wspinać, a kiedy weszła na samą górę spojrzała niżej. Napotkała zdziwiony wzrok Igi'ego oraz jego rozdziabaną buźkę.
- Zamknij koparkę bo Ci mucha wleci...
- A-ale jak?
- Zaskoczę Cię jeszcze wieloma rzeczami. Dobranoc. - Uśmiechnęła się i ułożyła się na samym środku pnia pośród koron drzew. Ostatni raz spojrzała na gwiazdy, tam gdzieś w Afryce możliwe, że akurat teraz lamparty zabijają jej lud, ale ona nie może kwestionować misji matki, to oznaczałoby że Mal nie a szacunku dla własnej rodzicielki. Z taką myślą zasnęła jedynie na krótką chwilę. Podczas nocy wierciła się i nie mogła spać. Skorzystała z sytuacji, że Igi spał zeszła po cichu z drzewa i wyruszyła na polowania. Ojciec uczył jej rozróżniania czasu i określania czasu za pomocą słońca, a w tej chwili księżyc był coraz niżej, a z drugiego końca pojawiały się promienie słońca. Wadera zamknęła oczy, a jej pyszczek oblał blask słońca. Odetchnęła głęboko kiedy lekki wiatr przebiegł przez jej sierść. Nie czekając dalej ruszyła a polowanie. Upolowała to co zawsze: gazelę, w tym przypadku łanię, dwie surykatki, a w tym przypadku dwa króliki i jeszcze jednego jelenia tym razem był z porożami. Przytargała wszystko pod drzewo gdzie spał jeszcze Igi. Łania była dla niej, a jeleń dla niego. Dwa króliki weźmie na drogę. Kiedy wszystko odstawiła stwierdziła, że jak tylko zjedzą pójdą poszukać jakiegoś źródła wody. Malaika zaczęła zajadać, kiedy obudził się Igi.
- Która godzina? - Spytał zaspany.
- Z tego co sądzę... - Popatrzyła się na słońce. - Gdzieś tak około szóstej rano.
- Co?! Czemu tak wcześnie?
- Wstałam wcześniej od Ciebie więc nie narzekaj - Uśmiechnęła się.
- Dwa duże kopytne? Dla nas?
- Jeden dla Ciebie jeden dla mnie.
- Ja przecież nie zjem tego całego...
- Ale ty marudzisz i wybrzydzasz! Zjedz! Musisz mieć siłę na cały dzień. Dzięki temu zaoszczędzisz sobie czas na południowe polowanie. Ja poluje tyle codziennie. To znaczy więcej. Dla matki i siostry i jemy tyle samo! Każdy je tyle samo więc ty też zjedz... - Wygłosiła swoją przemowę, oblizała się i ponowiła zajadanie.

Dajki?

Od Sachiko do Rain'a

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Czekałam na jego odpowiedź. Byłabym nieco zawiedziona, jeśli by mi odmówił. Chciałam mu towarzyszyć.
-Skoro tak bardzo Ci zależy..- zaczął.
Nie pozwoliłam mu dokończyć. Zrównałam się z nim i już stałam tuż przy jego boku.
-W takim razie ruszamy- uśmiechnęłam się i podążyłam naprzód.
Prawdę mówiąc nie wiedziałam, gdzie się kierować. Nie chciałam narzucać Rain'owi swojej propozycji, a tym samym zmieniać jego planów, dlatego zatrzymałam się i czekałam, aż obejmie prowadzenie.
-Czemu stoisz?- zapytał po chwili zdziwiony.
-Ja..
Nie chciałam wyjść na głupią swoim tokiem logiki. Musiałam jakoś "ładniej" ująć to w słowa.
-Bo tak!- uniosłam się godnością i z dumnie uniesioną głową powoli zaczęłam deptać w przód. Basior jedynie uśmiechnął się pod nosem.
-Dziewczyny...- prychnął.
~~~
Wędrowaliśmy dalej... Zaczęłam poznawać te tereny, ich zapach wydawał mi znajomy. Wyglądało na to,  że już kiedyś tedy przechodziłam... 
-O czym myślisz?- zapytał po chwili basior. 
Nie zwrócił jednak na mnie szczególnej uwagi, dalej brnął naprzód.
-Poznaję to miejsce...- szepnęłam, co mogło wydać się odpowiedzią na pytanie. 
-Oczywiście, że tak!- zaśmiał się.
Nagle moim oczom ukazał się... 


<Rain?> No właśnie, co? 


Od Dajkiego do Malaiki

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Zajmij się nią - powiedziała do mnie Amera
- Tylko uważaj na siebie - powiedział ojciec wychodząc z jaskini - Chyba jej nie lubię...
- Ty praktycznie nikogo nie lubisz - spojrzała na niego Amera
Zostawiłem ich samych i pobiegłem do wadery. Niby nic specjalnego w niej nie było. Nawet nie wiedziałem o czym mogę porozmawiać. Dopiero co ją poznałem.
- Gdzie chcesz iść? - zapytałem po jakimś czasie
- Chyba już mówiłam Igi co chce robić...
- Ale do gwiazd jeszcze trochę czasu
- To wymyśl coś. Podobno masz się mną zająć - zaśmiała się
Jej zachowanie różniło się od typowego zachowania wadery. Przypominała mi bardziej samca. Może powinienem ją traktować inaczej.
- No dobra. Pokaże ci miejsce skąd widać świetnie gwiazdy, ale najpierw muszę udać się w jedno miejsce.
- Skoro tak twierdzisz...
Jednak nie umiałem z nią rozmawiać. Zanim dotarliśmy do mojej jaskini na drodze stanął nam Zack i Tomoe, którzy jak zwykle się o coś kłócili. Tomoe mnie od razu zauważył i zawołał.
- Aomine! Zrób coś bo go rozszarpie na miejscu - Tomoe tracił nad sobą kontrolę
- O co chodzi? - zapytałem
- Został Gammą i uważa że stoi wyżej w hierarchii niż ja!
- Czy ja wiem...
- Na to wychodzi - usłyszałem za sobą głos Mali.
- A ta to kto? - zapytał Zack
- Jestem tu nowa i nic ci do tego... - Mali spojrzała na Zack'a
Ten prychnął i odszedł. Tomoe spojrzał na mnie, warknął i odszedł. Za każdym razem kończy się tak samo lub gorzej.
- A to kto to był? - zapytała
- Tomoen to mój brat przyrodni, a Zack to brat przyrodni Tomoe, ale ja z Zack'iem już braćmi nie jesteśmy.
- Czemu? - zdziwiła się
- To dość skomplikowane. Muszę sprawdzić co z Sayą...
- Kto to Saya? - zdziwiła się
- Przyjaciółka, ale bardziej siostra.
Zaczęliśmy iść w milczeniu w stronę mojej jaskini.
- Dajczi! Tu jesteś!- powiedziała Saya wychodząc z między drzew
- Już nie spisz?  - zapytałem
- Nie. Idę do taty, bo coś chciał ode mnie - uśmiechnęła się do mnie - Kto to?
- To Malaika.
- Ok. To ja idę, muszę zdążyć przez zmrokiem bo potem mam wartę z Tomoe...
Tyle ją widzieliśmy. Mam ją ochraniać, ale ona nie daje mi szansy. Czy ja ją tylko kocham jak siostrę, czy może jednak to coś więcej? Ja chcę tylko jej dobra. Tuż przez zmrokiem dotarliśmy do pagórka w lesie. Był on wyższy niż drzewa, a gwiazdy wyglądały bajecznie z tego miejsca, lepiej niż z gór.

Malaika?

Od Shiro - Dwoje wilków skacze w hierarchii

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Obudziłem się któregoś dnia. Do ślubu zostało mało czasu. Wyszedłem z jaskini i poszedłem w las. Natrafiłem na Zack'a, który jak tylko mnie zobaczył od razu zaczął iść. Dogoniłem go i zaczęliśmy rozmawiać. Miałem nadzieję że to będzie miła rozmowa ale się myliłem.
- Nigdy nie zostaniesz Liderem - powiedziałem otwarcie po jakimś czasie
- Dlaczego?
- Zrobię z ciebie Gammę, bo tylko na tyle zasługujesz...
Odszedłem od niego. Rozumiałem powoli dlaczego Tomoe tak na niego reaguje. Miałem tego dnia spotkać się z kimś od tropicieli aby złożyć zamówienie. Na przeciw mnie wyszła Sheila. Poznałem tą waderę jakiś czas temu i wiem że jest ambitna. Powiedziałem jej o zleceniu, a ona obiecała że przekaże to reszcie. Nie wiem czemu, ale potrafiłem jej zaufać. Pożegnałem się i zacząłem wracać.
- Czemu nie zrobisz z niej Gammy, tak jak z Zack'a? - zapytała Neko wskakując mi na grzbiet
Ta kotka była wszędzie, zupełnie jak jej wujek.
- Zrobiłem to, aby nie pomyślał że go nie lubię...
- On i tak o tym wie - zaśmiała się - Skoro jej ufasz to zrób z niej Gammę!
- Skąd wiesz, że jej ufam?
- Widzę to po tobie. Zapominasz że znam ciebie na wylot!
Ona miała rację. Znała mnie jak nikt inny. Dobrze że jest kotem, bo nie pozwoliłbym żeby odebrała mnie Amerze. Kto wie, gdyby była wilkiem może bym ją pokochał? O czym ja kurna myślę?
- Dobra. On i ona będą Gammami. Tak sobie myślę, może będzie w sumie takich wilków 5? No wiesz przyda się ktoś zaufany...
- To czemu Zack będzie Gammą? - Zapytała Neko
- Bo Amera mu ufa... ja się w tym nie liczę. To jej syn, nie mój...
- Aż tak to boli? - zapytała
- Nie... -mruknąłem
- To czemu masz minę srającego kota na pustyni? - zapytała
- Skąd wiesz jak wygląda taki kot? - zapytałem
- Nie wiem, tylko zakładam że właśnie tak jak ty teraz.
Spojrzałem na nią. Siedziała na moim grzbiecie i jak zwykle wyglądała na niewinną. Poddałem się. Poprosiłem Hatori'ego aby dostarczył wiadomość do Sheili i Zack'a aby przyszli wieczorem do mojej jaskini. Kiedy się zjawili zacząłem.
- Nie wyjaśnię z jakich powodów, ale mianuję was Gammami. Od teraz stoicie wyżej w hierarchii, ale znajcie swoje miejsce. Będziemy się was radzić w niektórych sprawach
Oboje byli zdziwieni ale przyjęli swoje nowe stanowisko. Porozmawiałem z nimi trochę i pozwoliłem odejść. Wszedłem do jaskini.
- Czemu mi nie powiedziałeś że mamy Gammy?
- Mamy Gammy, mówię to teraz... Miałaś zajmować się przygotowaniami do ślubu więc nie chciałem ciebie martwić.

Lexie

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wstałam dziś wcześnie. Zgodnie z moim nakazem Nico spał w przeciwległym kącie jaskini. Nie byłam już na niego zła, ale nie chciałam żeby myślał, że takie coś mu się tak łatwo upiecze. Poszłam zapolować. Złapałam dwa zające i jednego bażanta. Zaniosłam je do jaskini i położyłam obok Nica zające. Ptaka zjadłam. Gdy usłyszałam, że basior się budzi, położyłam się i udawałam, że śpię. Myślałam nad tym drżeniem ziemi, które miało miejsce podczas mojego napadu złości. To je spowodowałam...ale czy na pewno. I jak to kontrolować? Jeśli takie coś wydarzyło by się w jaskini, mogłabym kogoś zabić. Po chwili poczułam, że  ktoś kładzie się przy mnie. Wiedziałam, że to Nico, ale nie dałam po sobie poznać, że tylko udaję sen. Ale on musiał poznać, że nie śpię.
- Nadal jesteś zła?- spytał. Słyszałam smutek w jego głosie. Obróciłam się w jego stronę.
- Może.- powiedziałam.
- Czy ty mi kiedykolwiek wybaczysz?-spojrzał mi w oczy.
- Nico, ja już Ci wybaczyłam.- był zdziwiony.-Ale nie zapomniałam rozumiesz?
- Lee, już nigdy Cię nie skrzywdzę.-pocałował mnie.-Dziękuję.
- Zrobiłbyś coś dla mnie?-spytałam słodko.
- Ok, a co?
- Umyj zęby.-mruknęłam, a on się zaśmiał.
- Robi się, Wasz Królewska Mość.- powiedział, a ja pokazałam mu język. Pobiegł w stronę źródełka i i po chwili wrócił. Położył się przy mnie.
- Pójdziesz ze mną na ślub Amery i Shiro?-spytałam go. Poczułam, że się spina.
- Ee...Jasne- odparł.
- Nie stresuj się. Będzie fajnie.- powiedziałam do niego.- I obiecuję, że żadna wadera się na Ciebie nie rzuci, aby Cię pocałować.
- Ha, ha, ha.- mruknął.
- Chodźmy. Poszukajmy jakiś kwiatów.-zaproponowałam, wstając.-Potrzebuję barwnika. Ściany tej jaskini są zbyt ponure.


Od Malaiki

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Malaika przedzierała się przez błoto, które lepiło się do jej brzucha i łap. Błotne bajorko było dość rozległe, a wadera nie mogła sobie pozwolić na zabawy w błocie - dostała misje. Matka powiedziała jej, że ma wywędrować i dołączyć do jakiejś grupki wilków. Tam gdzie mieszkała, na terenach Afryki lamparty próbowałyby ją zabić, a jej watka tego nie chciała. - I musiałam, aż zawędrować tu? Do błotka! Czemu mi nikt wcześniej nie powiedział, że inne tereny też są urozmaicone w błotko! Przyszłabym tu wcześniej...- Gadała do siebie. Nie miała nic innego do roboty. Od świtu nie spotkała żadnego zwierzęcia, a ma zapotrzebowania do rozmowy. Swoją drogą podróżuje już tak niecały miesiąc i wciąż szuka terenów odpowiednich do zasiedlenia. Wadera popatrzyła się na słońce.
- Żesz Mawu-Lisa! - Wypowiedziała imię Bogini na głos. - Czemu Słońce tak szybko zachodzi! - Narzekała coraz bardziej lecz humoru jej nie brakowało. Postanowiła się gdzieś zatrzymać i padło na wielkie drzewo, ale najpierw musiała się opłukać z błota. Kiedy skończyła poszła w wyznaczone miejsce do spania. Malaika nie miała problemu z wyjściem na drzewo: aby polować na lamparty i duże koty trzeba się nauczyć być kotem! Nabrała prędkości, zgrabnie wskoczyła na drzewo zgrabnie i zaczęła się wspinać. Kiedy znalazła się na samym górze ułożyła się w kłębek na środku pnia i zasnęła.
Kilka godzin później usłyszała trzask gałęzi i głos.
- Że musieli mnie teraz wysłać na patrol... - Wadera podniosła się i udało jej się zarejestrować pewne fakty. Basior, młody, patroluje, czyli jest tu jakaś wataha ~ Przez myśli wadery przechodziło jeszcze więcej wiadomości. Postanowiła poznać nowego przybysza na swój sposób. Weszła ostrożnie na grubą gałąź nad czarnym wilkiem i zaczekała na odpowiedni moment. Kiedy znała, że już czas skoczyła na wilka z okrzykiem:
- Atak! - Pokoziołkowali chwilę z górki i zatrzymali się na polanie. Mal stała nad czarnym wilkiem, a on leżał zaskoczony pod nią. Wadera dokładnie go zilustrowała i udało jej się mu dotknąć. Jeszcze tylko głos i będzie mogła się zmieniać w basiora o czarnej barwie. Zeszła znad basiora upadła koło niego i zaczęła się śmiać.
- Co Ci tak śmieszno? - Sukces! Teraz miała komplet.
- To było niezłe!
- Kim jesteś?
- Kim ty jesteś? - Zawsze tak pytała. Nie chciała mówić pierwsza.
- Dajki, ale mów mi Aomine.
- Będę mówiła go Ciebie Igi.
- Czemu Igi?
- Nie wiem. Tak mi pasuje! - Zaśmiała się pod nosem.
- A ty? Jak masz na imię?
- Malaika, ale mów mi Mal, Mala, Mali, Laika, Malika lub Latica.
- Nieźle, dużo tego masz.
- Uzbierało się przez życie. To co pokażesz mnie Alph'om?
- Raczej Liderom.
- No to Liderom!
- Ale teraz to nie jest najlepszy...
- Oj weź! Muszą mnie zobaczyć i muszę się przedstawić Igi! - Powiedziała wadera, a Dajki zaprowadził ją do jaskini Liderów. U wyjściu stała biała wadera razem z jakimś ogromnym samcem.
- To moi rodzice...
- No proszę. Też książę?
- To?
- Zaraz się wytłumaczy! - Wilki chowały się za krzakami. Wadera poprawiła futro, wyprostowała się, wzięła głęboki oddech i ruszyła przodem dumnym krokiem do posiadaczy watahy, a za nią zakłopotany Dajki. Stanęła przed parą, ukłoniła się i zaczęła mówić:
- Witam szanownych Liderów tej oto watahy! Nazywam się Malaika Sicarius Leviores pardi i przychodzę z mojego rodzinnego domu, aby wypełnić misję.
- Jaka to misja? - Zapytała biała wadera.
- Matka powierzyła mi misję osadzenia się gdzieś daleko od mojego rodzinnego domu, ponieważ w tamtych terenach byłam zagrożona.
- Czym było to spowodowane? - Zapytał ostrzej basior stojący koło samicy. Malaika wiedziała, że nie będzie już łatwo z tym panem. Basior miał charakterek. Wadera zwróciła ku niemu oczy i stały się natychmiastowo beznamiętne, wyprute z uczuć. Spoglądała na niego lodowym wzrokiem. Chciała zaznaczyć swoje stanowisko w swoim plemieniu, ale też nie chciała się dać poniżyć jakiemuś zadufanemu Liderowi.
- Zacznijmy od tego, że pochodzę z Afryki z plemienia Roho Mtakatifu pod przewodnictwem mojego ojca. Zaznaczam, że jestem księżniczką tego plemienia. W wieku 14 lat mój ojciec zmarł na skutek wojny z lampartami. W gniewie poprowadziłam jego armię ta lamparty i własnymi kłami rozszarpałam krtań Króla Lampartów. Od teraz tamtejsze cętkowane kotowate mnie nienawidzą i próbują mnie zabić dlatego matka powierzyła mi tą misję. Wystarczy? - Ostatnie słowo wypowiedziała ostrzej do basiora. Ten prychnął i odszedł w głąb jaskini, a głos zabrała biała wadera.
- Witaj Malaiko zatem w naszej watasze. Przepraszam za tego wilka, nie lubi takich małych konkurentów. Jestem Amera i możesz na mnie liczyć w razie kłopotów.
- Twierdzi Pani, że jestem konkurencją dla Pani partnera? - Wadera nie wiedziała co powiedzieć, a z jaskini było słychać ciche powarkiwanie.
- Nie rozmawiajmy lepiej teraz o tym. Dajki może ją oprowadzisz?
- Tak! Z chęcią chciałabym zobaczyć morze. - Wtrąciła się Mal.
- Ale tam jest z jeden dzień drogi! - Narzekał Igi.
- To pooglądamy sobie gwiazdy i zapolujemy. Choć, będzie fajnie! - Wadera odwróciła się od wilków i zaczęła truchtać przez polanę.

Dajki?

Od Mikoto do Hiyori

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na waderę. Nie mogłem w to uwierzyć jak się przy niej zachowuję. Bez słowa wyszedłem z jaskini. Zacząłem biec nad wodę. Spojrzałem w taflę wody. Na nic innego poza swoim odbiciem nie mogłem spojrzeć. Nagle odbicie się do mnie uśmiechnęło.
- No nareszcie, ileż można czekać na to żebyśmy ze sobą pogadali? - zaśmiał się
- Nie bardzo rozumiem...
- Wytłumaczę to w skrócie. Jestem tobą, ale względem twoich sióstr i matki złą połową. Od zawsze byłem w tobie, tyle że zamknięty Teraz coś musiało się stać bo granica została naruszona i znowu możemy się zamieniać miejscami. Tyle że nie umiemy tego kontrolować - westchnął
- Mam wrażenie że jesteś ode mnie silniejszy...
- Dlatego mnie zapieczętowały. Nie chciały żebyś kogoś zabił. To dlatego do tej pory nie żywiłeś do nikogo urazy.
- Jak mam ciebie nazywać? - zapytałem
- Mów mi Aki. Tak ty mnie nazwałeś. Masz rację jestem od ciebie silniejszy. po zamianie posiadam specjalną umiejętność, której ty nie masz. Ha! Wybacz za to wszystko ale chce nauczyć się zmieniać, nie chciałem żeby ktokolwiek ucierpiał, ale zacząłeś za mną walczyć.
- Czyli mam ci się poddać? - zapytałem
- To będzie już twoja decyzja. Prawie doszedłem do wprawy. Dam ci na razie spokój...
Po tych słowach moje odbicie wróciło do normy. Nie rozumiałem za bardzo co się stało i kim na prawdę był Aki. Poczułem wielką ulgę, tak jakbym to był dawny ja, a on jakby nie istniał. Czyżby dał mi spokój? Poczułem ból na plecach. No tak wyszedłem i nic nie powiedziałem. Wróciłem do jaskini.
- Hiyori... Ja, przepraszam... - skuliłem uszy
Nie mogłem jej powiedzieć prawdy, skoro sam jej nie rozumiałem. Chciałem jedynie żeby mi wybaczyła moje zachowanie.

Hiyori?

Lexie

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Naturalnie przegrałam wyścig. Nie byłam jednak zawiedziona. Przez całe południe na przemian pływałam i wylegiwałam się na słońcu z Nikiem. Uwielbiałam spędzać z nim czas. Gdy wróciliśmy do jamy byłam tak zmęczona, że od razu zasnęłam. Jakiś czas później obudził mnie Nico.
- Lee, wstawaj śpiochu.- szepnął mi do ucha.
- Daj mi minutkę.- mruknęłam i odwróciłam się do niego tyłem, aby móc dalej spać. Po chwili znowu usłyszałam:
- Minutka minęła. Chodź Lee, pójdziemy na spacer.
- No dobra...a która jest godzina?- spytałam, wstając.
- Nie mam pojęcia. Coś koło dwudziestej?-nie był pewien.
- Przespałam pół dnia?!- zdziwiłam się.
- Niecałe - uśmiechnął się.- To co idziemy pooglądać gwiazdy jak za starych dobrych czasów?
- Yhym...- kiwnęłam głową i wyszłam za nim z nory. Po dość długim spacerze, byliśmy na klifie. Leżeliśmy wtuleni w siebie i na wyścigi mówiliśmy nazwy konstelacji i ich gwiazd. Po chwili Nico powiedział:
- Lee, muszę Ci o czymś powiedzieć...-wydawał się zmieszany.
- No to mów.-zachęciłam go.
- Tuż przed moją ucieczką z watahy Sorry mnie pocałowała..-usiadł i wpatrywał się w ziemię.
- Że co?!- odsunęłam się od niego i wstałam.Byłam wściekła na Nica. Ziemia zaczęła drżeć.
- Lee, jeśli to ty to się uspokój.-nakazał. Był wystraszony.
- Nie mów mi co mam robić!- wrzasnęłam a drżenie się nasiliło.
- Spokojnie, jak mówiłem to ona mnie pocałowała.- wyjaśnił.- A ja Ci to powiedziałem, bo nie chciałem, żeby były między nami jakieś niejasności.
- Ale jak mogłeś jej na to pozwolić?- uspokoiłam się trochę. Trzęsienia ustały.
- Poprosiła, żeby jej pomógł w nauce, a gdy spojrzałem na nią chcąc jej wyjaśnić pewien temat...to już sama wiesz.- nerwowo grzebał w ziemi przednią łapą.
- To brzmi, jak scena z kiepskiego filmu.- stwierdziłam.
- Ale tak było...-dolna warga mu drżała. Było mi go trochę żal, ale jak mógł?!
- Dobrze, że mi powiedziałeś- powiedziałam i usiadłam. Nico spojrzał na mnie niepewnie i usiadł obok.- Ale to nie zmienia faktu, że jednak mnie zdradziłeś.
- Lee, przysięgam, że nie chciałem.- zaoponował.
- Okej, chodźmy do nory, ale dziś śpisz na jej drugim końcu...muszę się zastanowić czy Ci do końca wybaczę.- odparłam i ruszyłam powoli do jamy.

Sympatyczny żartowniś...

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Imię: Luis 
Wiek: 14 
Płeć: Basior 
~*~
Opis: Po nim widać, że ma we krwi nutę władzy. Ale nie jest aż tak zadufany, że będzie wszystkimi pomiatał, wręcz przeciwnie. To bardzo sympatyczny wilk, z którym możesz żartować, polować. Jego entuzjazm nie ma granic, dopóki nie wyczuje, że dany wilk coś kręci, kłamie lub zachowuje się podejrzanie. Ma on do tego nosa. 
Nie można powiedzieć, że to leń. Może czasem, ale na ogół od świtu jest na łapach. Codziennie rozpiera go energia i chęć działania. Nie pozwoli nikomu, aby pomiatał nim i jego bliskimi oraz przyjaciółmi. Gotów jest wskoczyć w ogień i postawić się najwyższym w hierarchii wilkom. 
Od pierwszych dni życia pamięta, jak spotkał ojca, bawił się z siostrą i to, że jego matka Naomi wyruszyła w daleką podróż. Później pogodził się z myślą, że może nie wrócić, ale nadzieja wciąż nie pozwalała mu o tym myśleć. 
Loara i Luis to bliźnięta, ale na takich nie wyglądają. Więź łączy ich charakterem. Równie odważni i zuchwali. 
~*~
Unikalna moc: Mroczny, lodowaty wzrok -pozbawia przeciwnika sił i zmysłów. Kolor oczu staje się przezroczysty, że powoduje strach, ból, cierpienie i przerażenie w oczach przeciwnika. Ten postrada zmysły i wilk posługujący się tą umiejętnością i ma wysokie szanse na wygranie walki.

Pozycja: Obrońca i Szpieg 

Umiejętności: 
~ Siła (★) 
~ Zwinność (★) 
~ Szybkość (★) 
~ Wytrzymałość (★) 
~ Zdrowie (★) 

Genealogia: 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha: Zna niektóre wilki, które akurat nie były mile nastawione. Ale są i Ci dobrzy, którzy chętnie się z nim bawili. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kontakt: Anabella684 (Howrse) Wilkolaczka789 (doggi) naomi.wolf.blogger@interia.pl (mail) 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ciekawostki: 
- Czasem dla zabawy lubi zaczepiać się w innych. 
- Od najmłodszych lat umiał się tak dobrze chować przed innymi, że raz pomyślano, że uciekł, kiedy on smacznie spał sobie spłaszczony pod skórą, na której spał razem z siostrą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Odważna wilczyca...

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
.:LOARA:.
14 | Wadera 
~*~
Wadera z rzutu oka wydaje się płochliwą i dziecinną wilczycą, ale tak naprawdę skrywa w sobie odważnego wilka. Szybko zaprzyjaźnia się z innymi, ale nie od razu może komuś zaufać. Z zewnątrz nie widac tego, że ma dryg do zabijania, jak jej matka, ale tego nie okazuje i się powstrzymuje od tego, żeby zaraz nie dźgnąć kogoś kłem. Często przydaje się to w czasie zaciętej walki. Dzieje się to tylko wtedy, kiedy się stresuje czymś lub niepokoi, ale nie potrafiłaby nawet przypadkowo czy umyślnie zaatakować kogoś bliskiego lub przyjaciela. Na ogół jest spokojna, przyjacielska i służy pomocą. Jej ciekawska dusza nie może nigdy ustać w miejscu, tylko zwiedzać i poznawać innych. 
Jedynie parę tygodni spędziła ze swoją matką Naomi, ponieważ zostawiła ją i jej brata bliźniaka, Luisa pod opieką kuzynki Naomi, Sanset. Wraz z bratem uczyli się wszystkiego, co w życiu wilka potrzebne.
Loara i Luis to bliźnięta, ale na takich nie wyglądają. Więź łączy ich charakterem. Równie odważni i zuchwali. 
Strata kontaktów z rodzicami ( bo wie że ma matkę i ojca) była dla niej ogromnym wstrząsem, ale teraz wie, że znów ich spotka.
~*~
Unikalna moc: Porozumiewanie się z innymi zwierzętami (głównie ptakami)
Pozycja: Łowca i Cichociemna 
Umiejętności: 
~ Siła (★) 
~ Zwinność (★) 
~ Szybkość (★) 
~ Wytrzymałość (★) 
~ Zdrowie (★) 

Genealogia: 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha - Zna niektóre wilki, ale jak pamięta, nigdy nie przychodziły z dobrym nastrojem...Wie również, że są i Ci dobrzy, który chętnie się z nią bawili. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Anabella684 (Howrse) Wilkolaczka789 (Doggi) naomi.wolf.blogger@interia.pl ( mail) 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ciekawostki: 
- Nie wspominaj nigdy o sowach- Zacznie gadać o nich milion słów, tak, że można zasnąć ;3 
- Nie zdziw się, jak nagle zacznie śpiewać do melodii ptaków.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Od Hiyori do Mikoto

Data:
31 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Zdziwiłam się. Spojrzałam się podejrzliwie na Mikoto.
- Ale.. Tak bez powodu?- zapytałam
- Najwyraźniej był czymś wkurzony- prychnął
Ehh.. Już mnie zaczynają  trochę denerwować jego zmiany nastroju. Położyłam łeb między łapami. Zaczęłam rozglądać się po jaskini. Mikoto podszedł do kąta jaskini. Wyciągnął z niej jakieś zioła i kawałek oczyszczonej  skóry. Także wodę. Czy on robił opatrunek?
- Co robisz?- zapytałam zaciekawiona
-Opatrunek? Nie widzisz?- powiedział zdenerwowany
-Uspokój się.. Okey?
W odpowiedź usłyszałam pogardliwe prychnięcie. Zmarszczyłam brwi.
- Mam dosyć twoich humorów! Możesz się uspokoić?- próbowałam mówić spokojnie
- Możesz się nie rządzić w mojej jaskini?- wycedził przez kły
Prychnęłam i przyglądałam się pracy Mikoto. Zrobił opatrunki i odłożył na bok. Widziałam, że jego niektóre rany były w miejscach do, których nie dosięgnie. Skrzywiłam się i spojrzałam się na jego twarz.
- Pomóc Ci?- zapytałam
- Nie. Poradzę sobie sam- powiedział
- Jak chcesz- mruknęłam
Wilk męczył się z dosięgnieciem do ran. Wyglądało to śmiesznie. Nawet nie było mi go żal. Nie przyjął pomocy to nie. Nie będę się prosić. Spojrzał się na mnie zdenerwowany.
- I co tak leżysz?!- warknął podenerwowany-- Pomóż mi!
-Ta- odparłam- I co jeszcze?
- Zrób obiad, posprzątaj jaskinie i wyjdź stąd- cicho prychnął i lekko się uśmiechnął
-Yhy- odparłam- A co jak nie chce tego zrobić?
Mikoto?

Od Xerdy do Luki

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Podbiegli do mnie synowie. Przywitali się i  wbiegli do jaskini. Uśmiechnęłam się na ich widok. Byli tacy słodycy. Podszedł do mnie od tyłu Raito. Usłyszałam ciche prychnięcie. Poczułam jak basior mnie przytula. Już nawet nie wyrwałam się ani nie zaprzeczałam. Czułam, że potrzebuje kogoś kto mnie wesprze. Szczerze mówiąc polubiłam Raito. Mimo, że zniszczył mi życie. Głęboko westchnęłam. Spojrzałam się przed siebie. Zauważyłam Lukę?! Tak to chyba był on.. Czemu nie podszedł. Ja.. Nie rozumiem.
- Widzisz?- szepnął Raito- Już ciebie nie chce
Z mojego oka spłynęła łza. To nie może być prawda. Spojrzałam się na wnętrze jaskini. Leżał tam łoś upolowany przez Raito. Basior puścił mnie i podszedł do ofiary. Także podeszłam do zwierza. Zaczęliśmy jeść. Gdy z łosia zostały same kości to położyłam się na ciepłej skórze. Czas nakarmić chłopców. Szczeniaki do mnie podeszły i zaczęły żywić się mlekiem. Po posiłku wylizałam ich pyszczki z mleka. Chłopcy pełni energii wybiegli z jaskini. Uśmiechnęłam się. Raito spojrzał się na mnie i usiadł na przeciwko mnie. Przewróciłam oczami i spojrzałam się na chłopców, którzy hasali przed jaskinią.
Luka?

Nowe aktualizacje!

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Drogie wilczki!
Piszę ten post dla was, aby powiedzieć wam o kilku nowych aktualizacjach  w naszej watasze! Niektóre z nich mogą was zainteresować, niektóre mogą wam się nie spodobać, ale jeżeli będziecie chcieli to jakąś aktualizację usunę J Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was do czytania!

PROJEKT I - Loty w kosmos.
Tak to może wydawać się dziwne jak na realne wilki, ale ten oto pomysł naszedł mnie po oglądnięciu jakże cudownego i inspirującego filmu: Marsjanin. Będą na początku dwie dostępne planety: Księżyc oraz Mars. Za lot oczywiście będzie trzeba zapłacić, a w tym wypadku to 10ŻM(Księżyc) i 15ŻM(Mars). Oczywiście wilk będzie mógł odkryć własną/inną planetę. Wilk będzie mógł ją nazwać i opisać oraz będzie mógł ustalić cenę lotu na planetę, ale żeby nie było chamsko, że tylko odkrył tą planetę to jak jakiś wilk będzie startował na tą planetę to ŻM wilka który zapłacił automatycznie przechodzi na konto odkrywcy. Taki biznesik ^^ Loty w kosmos możecie znaleźć w zakładce Żetony Mocy w której z kolei jest zakładka z EVENTAMI.

PROJEKT II - Adopcje.
Tutaj wiadomo o co chodzi. Będą szczeniaki do adopcji za darmo oczywiście. Centrum Adopcyjne możecie znaleźć w zakładce KSIĘGA.

PROJEKT III - Odkrywcy
Ten projekt będzie przeznaczony na odkrywanie nowych terenów w watasze i poza watahą. Tak jak w przypadku planet wilk, który odkryje miejsce i zostanie zaakceptowane przez Radę Wilków dostanie Żetony Mocy. Wilk odkrywca oczywiście nazwie to miejsce i opisze. Zapisany też będzie kto je odkrył. Odkryte Tereny możecie znaleźć w zakładce Żetony Mocy w której z kolei jest zakładka z EVENTAMI.

PROJEKKT IV - Moc
Ten projekt chciałabym dodać do formularza. Tak jak ostatnio czytałam opowiadanie(podajże Darka) to tam zamieniał się w wilkołaka. W formularzu chciałam umieścić taki punkt jak unikalna moc. Będzie to jedna przez właściciela wymyślona moc, która nie może się powtarzać, np. Amera: Furia i jak ktoś będzie chciał tą moc to nie może jej już mieć. Tutaj znajduje się sporządzona lista niedostępnych już mocy -> KLIK

PROJEKT V - Trójca
W trójcy będą znajdować się trzy wilki -jak nazwa wskazuje-, które będą łącznikami z Piekła, Nieba i Zaświatów. Wilki będą donosić co słychać w tych światach. Dodatkowo to będą takie wilki które będą odczytywać losy (jak wyrocznie) wilków, gdy Piekło, Niebo czy Zaświaty będą mieć jakieś plany związane z nimi. 
Łączniczka Nieba: Xedra
Łączniczka Zaświatów: Cleo
Łączniczka Piekieł: Neresha

PROJEKT VI - Gazetka
Chciałabym powtórzyć ten projekt i zacząć od nowa(robiłam już taką gazetkę). Będą nam oczywiście potrzebni dziennikarze i pisarze do danych tematów. Nabór dopiero się odbędzie.

Od Shiro do Amery

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzałem na nią. Mówiła dobrze, ale przecież nie przyznam jej racji. Nic jej nie odpowiedziałem tylko kroczyłem dalej przed siebie. Weszliśmy do naszej jaskini i położyłem Ritsu na skórze. Amera to zrobila też z kotem. Jak go położyła, to on wystawił łapki do niej, a oczy miał dalej zamknięte.
- Nimfo wodna, nie odchodź - na pyszczku malował mu się uśmiech
Trochę mnie to rozdrażniło i walnąłem go łapą w głowę. Amera zaśmiała się.
- Myślałam że lepiej sobie radzisz z emocjami - śmiała się cicho
- Bardzo śmieszne.
Wtedy do jaskini wszedł zakrwawiony Tomoe. Amera otworzyła szeroko buzię. Podniosłem łapę i zamknąłem jej.
- Uważaj bo ci much wleci - powiedziałem i podszedłem do Tomoe - Coś ty ze sobą zrobił?
- Pogryzłem się z Mikoto - odparł
- Czemu akurat z nim? - Amera była zła
- Nie wtrącaj się w relacje ojca z synem, bo nie wiele zdziałasz - zwróciłem się do niej
- Nie wiem. Po prostu musiałem się wyżyć
- Trzymaj - rzuciłem mu lek - wypij a rany się zagoją, a teraz idź
Tomoe zabrał lek i opuścił jaskinię. Amera szybko podskoczyła do mnie.
- Czemu tak go puściłeś? - zapytała zła
- Mam wrażenie że on coś kręci... Dobra nie istotne, teraz trzeba się nimi zająć - spojrzałem markotne na dwójkę śpiochów
- Nie wiem co ich podkusiło. Ritsu taki grzeczny... - Amera westchnęła
- Tak zadziałało na niego to że Enma przybędzie.
- Skąd o tym wiedział?
- Enma użyła Sayi jako przekaźnika, żeby poinformować go że przybywa. Jego córka oczywiście o niczym nie wie.
- Ritsu też się boi...
- W końcu to on był jej kochankiem. Gdybym to ja był na jego miejscu, prawdopodobnie leżałbym zamiast niego.
- Mogę ci jakoś pomóc? - zapytała Amera
- Wyszykuj się na ślub - pocałowałem ją

Amera?

Przyjacielska podróżniczka...

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Happy new Year! by EternalOcean
.:MALAIKA:.
Mal, Mala, Mali, Laika, Malika, Latica.
Znaczenie imienia Malaika: Anioł.
16 lat | Wadera
~*~
Malaika jest ufną waderą w stosunku do swoich wilczych braci i sióstr z wilczego stada. Traktuje wszystkich jak najlepszych przyjaciół, choć nie tego uczył jej ojciec. Nie jest jakąś księżniczką(choć jest, ale to opowiem za chwilę!) więc nie będzie siedzieć na tronie cały dzień i malować sobie pazurków! Mali zachowuję się odrobinę jak chłopak; nie lubi jakiś sukienek, babskich wypadów i nie wiadomo jeszcze czego! Za to zabawą w błocie nie pogardzi, tak samo jak z całodniowym polowaniem bądź jakąś ciekawą podróżą. Nie boi się zagadać do nikogo, a szczególnie do basiorów – w końcu to połowę swojego życia miała za kumpli samych chłopaków. Znalazło się parę dziewczyn, ale Mali nie była pewna czy jej nie obgadują za plecami. Podążając dalej ta młoda wadera jest bardzo aktywna i lubi spędzać noce pod gołym niebem. Ma duży kontakt z naturą oraz zna język niektórych zwierząt, a to bardzo jej się przydaje w życiu codziennym. Mala jest zapominalska, ale jej ojca bardziej to bawiło niż złościło – uważał, że ze swoim spóźnianiem jest słodka ponieważ uwielbiał jej szybkie tłumaczenia i zakłopotaną minkę, którą przybierała kiedy miała się wypowiedzieć przed ojcem. Samica mimo iż jest przyjaźnie nastawiona do świata to w trakcie walki ujawnia duszę i instynkt lwa. Jest zacięta w bójkach i nigdy nie odpuszcza. Potrafi wybić połowę armii, a powodem tego jest to iż szkolona była na taktyka i dotychczas jej ruchy podczas walki pozwalały armii na swobodne zwycięstwo.
Mali mimo swojego chłopskiego zachowania potrafi być romantyczna i zachowywać się jak dama jeżeli przyjdzie na to czas, ale woli zostać w przyjacielskich relacjach, a poza tym i tak nie myśli o poważnym związku – nie raz słyszała jak przyjaźnie się łamią z powodu miłości.
~*~
Zacznijmy od tego, że Mal urodziła się w Afryce. Tak, pochodzi z plemienia Afrykańskiego (Wapiganaji wa)Roho Mtakatifu – (wojownicy)Ducha Światła w którym jest księżniczką. Dorastała tam razem ze swoją siostrą i rodzicami. W wieku 12 lat ojciec wziął ją na pierwszą bitwę - okazała się wygrana. Walczyli wtedy z lampartami, które zagrażały plemieniu Roin’a – Wodza plemienia, jej ojca. W wieku 14 lat Mala razem z tatą wyruszyła na bitwę ponownie stawić czoło temu samemu wrogowi. Niestety na tej bitwie poległ jej ojciec, a księżniczka w szale uniesienia poprowadziła armię na lamparty i własnymi zębami zabiła króla tamtejszych cętkowanych kotów. Po powrocie została okrzyknięta Sicarius Leviores pardi – Zabójczynią Lampartów.
~*~
Unikalna moc: Decod – wadera potrafi zmieniać wygląd i mówić tym samym głosem wilków i innych osób, które napotkała, np. Spotyka czarnego wilka, wystarczy chwila, że zarejestruje swoimi oczyma jego wygląd, wsłucha się w jego głos i go dotknie, a Malaika dodaje go do swojej ‘garderoby’ – jak ona to określa.
Pozycja: Strateg
Umiejętności:
~ Siła ()
~ Zwinność ()
~ Szybkość ()
~ Wytrzymałość ()
~ Zdrowie ()


  • Malaika polując na lamparty wyćwiczyła wspinaczkę na drzewa.
  • Jeżeli jest w swoim plemieniu to zawsze maluje sobie wokół oka niebieską linię w kształcie koła i zaczepia sobie dwa pióra za ucho.

 Pozycja: Strateg
Kontakt; Ali010612(D/H), Sieralioness222@gmail.com
Genealogia:

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
WATAHA: Malaika jeszcze nie zna nikogo z watahy
INNI:
Sahara – matka Malaiki, bardzo ją kocha
Raino – Ojciec Malaiki, zmarł podczas walki z lwami. Mail go podziwia go.
Alba – Siostra Mal, mówi jej o wszystkim.
Sinestra – Najlepszy przyjaciel z terenów jej plemienia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Od Mikoto do Hiyori

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Ona zauważyła moją zmianę. To nie wyglądało za dobrze, nawet bardzo nie dobrze. Nie rozumiałem sam siebie. Czułem jak raz jestem sobą, a raz nie.
- Nie wiem o czym mówisz? Jestem sobą - unikałem jej wzroku
- Wydaje mi się inaczej - mówiła cicho i to bardzo
- Czemu tak uważasz?
- Bo nie uśmiechasz się tak jak kiedyś
Spojrzałem na nią po jej słowach. To była sama prawda, nie uśmiechałem się tak jak kiedyś. Co się ze mną dzieję?
- Odpoczywaj - mruknąłem i odwróciłem się
- Gdzie idziesz? - zapytała
Nic nie odpowiedziałem. Wyszedłem bez słowa. Nagle upadłem na ziemię. Kiedy wstałem czułem się zupełnie inaczej. Wstałem i zacząłem iść dalej.
- Mikuś, gdzie idziesz? - zapytał Tomoe stając na przeciw mnie
- Zmykaj dzieciaku - warknąłem
- Dzieciaku? - był zszokowany
- Nie rozumiem smarkaczu co ciebie tak dziwi!
- Ty!
Wkurzył mnie, więc się na niego rzuciłem. Zaczęliśmy się gryźć. Czułem jego zęby na sobie, ale nie dawałem za wygraną. Zajmowałem się nim kiedy był mały, więc znałem jego każdy słaby punkt. Oczywiście wykorzystałem to i padł na ziemię. Śnieg zaczął przybierać kolor czerwieni.
- Mikuś... Dlaczego? - nawet nie patrzył na mnie
Wtedy oprzytomniałem. Nie rozumiałem swojego zachowania. To było straszne.
- Co ja zrobiłem? - zapytałem sam siebie - Tomoe, przepraszam... - pomogłem mu wstać
- Byłeś moim przyjacielem...
- Tomoe, ja nie wiem co się stało - skuliłem uszy i ogon
Czułem jego wzrok na sobie.
- Nie wiem co ci jest, ale to nie wygląda za dobrze. Może powiem Shiro...
- Nie! Nic mu nie mów! Ja taki nie jestem! - targały mną emocje
- Mikuś - poczułem że mnie przytula - Mogą się dziwić czemu jesteś zakrwawiony. Zróbmy tak, powiem że to ja ciebie zaatakowałem i się pogryźliśmy. Nikogo nie powinno to zdziwić, poza faktem że to ciebie pogryzłem. Coś wymyślę na swoje usprawiedliwienie... - był taki przyjazny do mnie
- Jesteś ranny i to bardzo - parzyłem na jego rany
- Pójdę do Ojca, albo innego medyka, o mnie się nie martw. Lepiej martw się o siebie
Chwilę porozmawialiśmy i wróciłem do jaskini. Hiyori była wstrząśnięta kiedy mnie zobaczyła.
- Co ci się stało? - zapytała
- Tomoe mnie pogryzł - musiałem skłamać
- Dlaczego?
- Nie wiem...

Hiyori?

Ogłoszenie Parafialne

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Drogie wilczki, jako bankier zarządzam między innymi ŻM. Tak więc przypominam kiedy używamy mocy piszemy wtedy to zdanie kolorem niebieskim dla ułatwienia mi pracy, to dużo nie kosztuje wysiłku. Teraz inna sprawa. Zauważyłam że niektóre wilki nie przestrzegają wymogu co do 15 linijkowych opowiadań. Rozumiem zdarzy się zjeść jedną linijkę, bo to każdemu się może zdarzyć, ale nie notorycznie. 
Wilki, które proszę o pisanie dłuższych opowiadań to:
-Cleo
-Dark
-Neresha

Te wilki nie tak często piszą po niżej wymogu jak wymienione wyżej:
-Kari
-Allijay (wiem że jesteś nowa, to tylko takie małe upomnienie)

Jeżeli nie będziecie przestrzegać wymogu 15 linijek (czasem może się zdarzyć mniej, ale nie ciągle, raz na jakiś czas), będą odejmowane ŻM, za karę. Do tych piętnastu linijek zaliczają się też dialogi, ale żeby opowiadanie nie był z samych dialogów. Jeżeli nie masz weny to nie piszcie na siłę, poczekajcie aż wena do was przypłynie lub jej poszukajcie. Osoba, która oczekuje odpowiedzi poczeka i powinna zrozumieć że nie masz weny. Do tych piętnastu linijek nie zaliczają się obrazy czy wideo. Jeżeli macie jakieś zażalenia to śmiało do mnie piszcie. Pamiętajcie aby przestrzegać wymogu, to nie jest coś co zabierze wam dużo wysiłku. Na razie nie zabiorę wam żadnych ŻM, to było takie tylko upomnienie, więc nie macie się czego bać.

~ Ritsu

LISTA MOCY

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Tutaj znajduje się spis mocy, które zostały już użyte w formularzu w luce 'UNIKALNA MOC'.
Jak mówi zasada moc ta, która znajduje się na te liście nie może się powtórzyć i  nie można ich już używać.
  1. Całkowite pokrycie ciała niezniszczalnym metalem - Rosco
  2. Ton władzy - Shiro
  3. Telekineza - Tomoe
  4. Duch - Dajki
  5. Kontrola krwi - Akashi
  6. Poszerzone pole widzenia i czucia - Ritsu
  7. Zmiana osobowości i mocy- (demon) - Mikoto
  8. Wielkość - Tetsu
  9. Kontrola czasu i przestrzeni - Kaname
  10. iluzja - Sheila 
  11.  Inokineza - Sadagio
  12. Cruciatus - Jared
  13. Wizje przyszłości - Yoshiko
  14. Wpływ na uczucia drugiego wilka - Blink
  15. Przywoływanie dusz zmarłych - Xerda
  16. Brak mocy - Hiyori
  17. Brak mocy - Shayen
  18. Uzdrawianie przez dotyk - Jeffrey 
  19. Kopia - Kise
  20. Witakineza - Hikaru
  21. Kriokineza - Luka
  22. Bez mocy - Kazan
  23. Psychokineza - Yoshie
  24. Techniczna modyfikacja - Cathal 
  25. kontrola temperatury - Scarlett
  26. Zmiennokształtność - Delilah
  27. Feniks, czyli kontrola energii - Yelena
  28. (Dannyl) ... - Mazikeen
  29. Telepatia - Yukine
  30. Hipnoza - Ryuu
  31. Ostre pazury jako broń podczas walki, które natychmiast odrastają- Naomi
  32. Mroczny, lodowate wzrok - Luis
  33. Porozumiewanie się z innymi zwierzętami (głównie ptakami)- Loara
  34. Przemiana w zwierzęta - Biover
  35. Wchodzenie do snów - Luna
  36. Kara Tenki czyli kolorowa pogoda - Filly
  37. Przemiana w bestię - Vera 
  38. Ochronne, topazowe oczy - Lili
  39. Lewitacja - Goldi
  40.   (Cleo) ... - Niall
  41. (Cleo) ... - Jason
  42. (Cleo) ... - Uru
  43. Geokineza - Lexie
  44. Czaromowa - Leon
  45. Łącza empatyczne - Fumiko
  46. Mrok -Savage
  47. (Lexie) ... - Reyna
  48. Aria Wspomnień - River
  49. Prorocze sny - Ruki 
  50. Dotyk Midasa - Fuyu
  51. Druga dusza - Nashi
  52. Kontrola pogody - Diana
  53. Rage - Megami
  54. Anielski wzrok - Angel
  55. Przenikanie - Neresha
  56. Widmowy dotyk - Silve
  57. Widzenie aur uczuciowych - Vivan
  58. Częściowa przemiana w żmiję - Vanessa
  59. Manipulacja emocjami poprzez dotyk - Ayame
  60. Umie wnikać w inne wilki i je kontrolować - Darkness
  61. Tworzenie klonów - Sakar
  62. Zamrażanie spojrzeniem - Libby
  63. Czytanie w myślach - Raven
  64. Potrafi ona kontrolować umysły innych wilków - Silimarien
  65. Sokoli Wzrok - Hiro
  66. Suprise - Tanya
  67. Look fiction - Assume
  68. Zmiana koloru oczu i sierści - Abbie 
  69. (Abbie) ... - Zara
  70. Przejrzyste oczy - Monami
  71. Morderczy wzrok - Agario
  72. Zatrute kły i pazury - Nuna
  73. Władza nad światłem - Yashiro
  74. Czerwone oko - Yakumo
  75. Niebieski płomień - Kogami
  76. (Yashiro) ... - Ange
  77. Gdy powie np. "ból" ktoś to czuje - Maya
  78. Zatrzymywanie czasu - Saito
  79. Stawanie się niewidzialną - Mist
  80. Teleportacja - Cassydi
  81. (Mist) ... - Katty
  82. Zaglądanie w przyszłość - Seiko
  83. Spanie całymi dniami - Yume
  84. Przenoszenie się w czasoprzestrzeni - ... (Neresha)


Lexie

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nico rozejrzał się po mojej, a teraz naszej jaskini.
- Wow. Lee, jak Ci się udało to znaleźć?- spojrzał na mnie.
- Przypadek?- uśmiechnęłam się.
- Aha...znasz tu kogoś?- spytał.
- Kilkoro wilków. Nereshę, Amerę, Lukę i Allijay.- wyliczałam, a Nico przy imieniu Luki przyjrzał mi się podejrzliwie.- Skarbie, tylko się z nim przywitałam, a on mnie spławił. Poza tym, nie jest w połowie tak przystojny, jak ty.- uśmiechnęłam się dając mu całusa. Nie powiedziałam tego, tylko po to żeby go przekonać. To była prawda. Był synem alphy naszego stada, ale nie to czyniło go obiektem westchnień wśród wader. Jego czekoladowe futro było miękkie i błyszczało w słońcu. Oczy miał w kolorze morza. Wydawał się być duszą towarzystwa, zabawny, wygadany. Owszem tak się zachowywał, ale ja znałam prawdę. Nico nie przepadał za obcymi, nie lubił być w centrum uwagi.
- Nie jesteś głodny?- zapytałam.
- Nie. Nad czym tak myślałaś?- zapytał.
- Trochę o...sama nie wiem. O wszystkim na raz.- zmusiłam się do uśmiechu.
- Lee, pójdziemy na spacer?-zapytał.
-Jasne, a gdzie?- spytałam
- Może jezioro? Bo mam ochotę popływać.- zaproponował.
- Dobra, wiesz gdzie to jest?
- Skoro wiem, że jest to chyba musiałem je widzieć co, geniuszko?- droczył się ze mną.
-To..kto pierwszy!- krzyknęłam i wybiegłam z nory.

Od Luki do Xerdy

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Leżałem w słońcu i nikłem w oczach. Nagle dwie puchate kulki na mnie wskoczyły. Rozweseliłem się ,to był Jeff i Spectre. Wywróciłem ich i zacząłem gilgotać. Szczeniaki śmiały się do rospuku. Tak naprawdę chyba żyłem tylko dla nich...zaraz cofamy. Dla nich i dla Xerdy ,kocham ją i nigdy nie chce jej stracić. Muszę ją błagaç o przebaczenie. Westchnąłem. Ale może naprawdę ja nie zasługuję na tak piekną i dobrą waderę ,jak Xerda. Sprawa jest krucha. Niespodziewanie Jeff zaczął gryźć moją kitę ,a Skyfall wskoczył mi na głowę. Zaśmiałem się. Wywróciłem ich obydwu i tak rozpoczeła się bitwa. To znaczy ,że ja ich przez jakiś czas trzymałem i puszczałem ,a oni mnie atakowali. Przez te 20 minut zapomniałem o problemach...
Nagle usłyszałem wycie Xerdy.
- Tato ,mu już musimy iść - powiedzieli.
- Oj to żegnajcie - przytuliłem ich.
- Tato ,a dlaczego nie mieszkasz z nami? - spytali.
- Em...to skomplikowane. A teraz biegnijcie bo mama się o was martwi. Chłopcy pognali do domu. I jak na raz wszystko mi się przypomniało. Może jednak warto jest o coś walczyć. Beszelestnie udałem się za młodymi. Po niedługim czasie byłem przy ich schronieniu. Na rogu stała Xerda. Ich przywitanie było takie urocze. Zza kamiennej ściany wyszedł ten samiec i przytulił moją ukochaną. Po policzku zleciała mi łza. Xerda spojrzała w moją stronę i chyba mnie zauważyła. Wydawało mi się ,że nasze spojrzenia się krzyżują. Ale to może tylko złudzenie? Pobiegłem z powrotem do swojej kryjówki z każdym dniem mój stan się pogarszał. Ale niezwracałem na to uwagi.
Cały czas zatręczałem siebie myślami.

<Xerda?>

Amera do Shiro

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
- No więc mam już wybrane kwiaty do zaczepienia o mój ogon i za ucho…
- Tylko tyle?
- Przerwałeś mi! – Wystawiła mu język i udała obrażoną.
- Och przepraszam! – On również udawał.
- Okej co się stało z tymi dwoma? – Zapytała kiedy usłyszeli głośne śmiechy.
- Jak mówiłem Mefisto coś przyniósł… Podejrzewam koci miętkę.
- No proszę! – Wadera nie pomyślała, że kot mógłby przynieść coś takiego na tereny watahy. Kiedy doszli do dwóch przyjaciół nie było już żadnych śmiechów i odgłosów. Basior i kot tak się nafaszerowali się tym czymś, że zasnęli. – Są słodcy!
- Musimy ich zabrać… - Mruknął pod nosem Shiro.
- Ja biorę kota, ty się męcz. – Uśmiechnęła się do niego.
- No dzięki! – Tym razem on udawał urażonego. Ami podeszła do czarnego kota i wzięła go delikatnie za kark. Podniosła czarnego kociaka.
- Moje TAXI… Jak miło…. – Mruczał pod nosem. Wadera domyśliła się, że pożartowali sobie z Shiro nie tylko o górze. Widziała jak partner podnosi Ritsu i układa go na swoich plecach.
- Chyba niepotrzebnie zabrałem te zioła… - Stwierdził po kilku minutach przechadzki.
- Zawsze je noś przy sobie. Może komuś pomożesz, albo sam się uleczysz. Nie wiadomo co może Cię spotkać…


Shiro?

Lexie

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Czekałam dłuższą chwilę. W końcu Alliejay się odezwała.
- Dobra, to pa!
Niewiele mogąc pobiegłam w stronę swojej norki. Gdy już byłam w lesie, poza zasięgiem czyjegokolwiek wzroku zaczęłam płakać. Dlaczego nic mi nie wychodzi? Co robię źle?
- Lee?- ktoś zapytał. Stanęłam jak wryta. Tylko jedna osoba tak do mnie mówiła, ale to nie mógł być on. Zza krzaków niepewnym krokiem wyszedł czekoladowy basior z oczami w kolorze morza.
- Nico?- zdziwiona zapytałam i pobiegłam do niego. Gdy tylko znalazłam się przy nim, przytulił mnie. Po chwili odsunęłam się od niego.- Co tu robisz? I jak mnie znalazłeś?
- Hm...po pierwsze szukałem Cię, a po drugie twój zapach jest...inny niż reszty wilków...tak jakby się wyróżnia.
- Aha.- uśmiechnęłam się. Ale po chwili mina mi zrzedła.- Ty chyba nie chcesz ze mną zerwać?
- No co ty Lee! Gdybym chciał tobym Cię nie szukał!- był trochę zły.
- To dobrze.- powiedziałam tylko i go pocałowałam. Gdy już się odsunęliśmy od siebie, zapytałam:
- A gdzie ty będziesz mieszkał?
- Hm... u Ciebie?- uśmiechnął się.
- Dobra, a zamierzasz dołączyć do watahy?
- Nie wiem, Lee...może za jakiś czas..-zawahał się.
- Spokojnie! Nie chciałam Cię zdenerwować.- przytuliłam go.
- Nic się nie stało.-zapewnił mnie.- Aha, Sorry Cię pozdrawia.
- Kochana jest.- powiedziałam.- To co? Idziemy?
- Gdzie?- zdziwił się.
- Do mojej jamy, głuptasie!- zaśmiałam się. I pobiegłam, a on za mną.

Od Kazana do AlliJay

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

- Zatem ruszajmy - odparłem swoim łagodnym basem.
Udaliśmy się na pewną polankę. Potem ruszyliśmy wzdłuż granic i dotarliśmy do jeziora.
- Emm Kazan - zagadneła mnie nieśmiało.
- Słucham? - byłem miły.
- A znasz może jakieś miejsca ,gdzie - zawahała się - Można pobyć samemu?
- Tak - odpowiedziałem - Znam ich wiele..- dodałem z nutką smutku.
- A mógłbyś mi je pokazać? - spytała cichutko.
- Naturalnie
Zatem ja prowadziłem. Mijaliśmy jaakinie , gąszcze haszczy ,drzewa ,polany. Dotarliśmy do polanki okrytej praktycznie ccałkowicie koronami drzew ,gdzieniegdzie przeciskały się promienie słońca. Na ów miejscu znajdowała się jaskinia ,była lekko zamaskowana przez krzaki. Był tam też strumyk.
- Ładnie tu - powiedziała AlliJay oglądając miejsce.
- Jestem tu bardzo rzadko... - powiedziałem.
- Czemu? - spytała.
- Mam trochę dużo spraw - odparłem.

<AlliJay? (: >

Od Hiyori do Mikoto

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Usłyszałam jakieś szmery z daleka. Powoli się przebudzałam. Poczułam kogoś wzrok na sobie.  Usłyszałam głos Mikoto, który się o coś pytał. Lekko się uśmiechnęłam.
- Możesz powtórzyć?- spytałam patrząc się na niego
- Jak się czujesz?
- Trochę słabo- przekręciłam się na plecy
Lekko się uśmiechnął. Obok niego coś leżało. Chyba jakiś lek. Ale nie byłam pewna. Popatrzyłam się pytająco na basiora. Zdziwił się.
- O co chodzi?- spytał się
- Co obok ciebie leży?
- Jakiś lek od Shiro
- A co mi jest?
- Jesteś zatruta czy coś takiego
Skinęłam łbem. Mikoto zachowywał się inaczej niż zwykle. Tak jakby to był nie on.  Saki wdrapała się na jego grzbiet.  Rozejrzała się do okoła i uśmiechnęła. Jej wzrok wylądował na mnie. Nie mrawo się uśmiechnęłam i także spojrzałam się na nią.
- Co Ci jest?- zapytała Satsuki
- Jestem zatruta- westchnęłam
Towarzysz zjechał po grzbiecie i wybiegł z jaskini. Odprowadzałam ją wzrokiem. Uśmiechnęłam  się do siebie.
- Mikoto?- cicho spytałam
- Tak?
- Ostatnio się inaczej zachowujesz
- Co masz na myśli?
-  Jesteś.. Jakby to określić.. Nie jesteś sobą- położyłam uszy
Mikoto?

Od Rain'a do Sachiko

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zabrałem się do jedzenia. Gdy mój brzuch był już pełny, podeszłem do wadery i powiedziałem:
-Dzięki.
-Spoczko. -odpowiedziała.
Potem poszłem sobie, a ona poszła za mną i zapytała:
-A gdzie teraz idziesz?
-Kąkretnie? -zapytałem.
-Tak. -odpowiedziała z uśmiechem.
-Nie wiem.
-A mogę iść z tobą?
-Heh... Optymistka i pesymista ciekawe jak to się skończy. No dobra jak chcesz to chodz.
Potem poszliśmy w stronę jaskiń. Byłem już pod moją jaskinią.
-Nie masz czegoś do roboty? -zapytałem.
-Nie, ale jak chcesz być sam to spoko ja sobie pójdę.

Sachiko?

Od Darka do Nereshy

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdy leżałem już nieprzytomny na dole, myślałem że umarłem. Nagle usłyszałem jak Neresha krzyczy na jakiegoś basiora. Uświadomiłem sobie,że to Silve. Wstałem o własnych siłach, poszłem na górę. Gdy byłem już na szczycie, zobaczyłem nieprzytomną Nereshę. Wziąłem ją na grzbiet byłem już w miejscu, w którym miałem zejść. Chyba nic się nie stanie jak się zturlamy, bo w końcu śnieg jest puszysty, a na dole nie ma żadnych drzew. -pomyślałem. Położyłem partnerkę na ziemię i lekko ją popchnąłem. Potem zrobiłem to samo. Gdy byłem na dole ponownie wziąłem na grzbiet ukochaną i poszedłem w stronę jaskini. Bardzo zle się czułem ale zostałem w jaskini z Nereshą, bo bałem się, że Silve znów może przyjść.

Neresha?

Od Sachiko do Rain'a

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Chwilę po tym podążyłam tuż za basiorem.
-Dokąd idziesz? -zapytałam.
-Muszę coś zjeść- odpowiedział.
-To może ja cię zaprowadzę. Niedaleko jest stado jeleni i saren- mówiąc to zwróciłam głowę w kierunku północnym, skąd dochodził kuszący zapach. 
-Wolę dziki, ale niech Ci będzie.
Objęłam dowodzenie. Poprowadziłam Rain'a w stronę polany...
Kilka kilometrów dalej pasły się zwierzęta. Zostawiłam wilkowi wolną rękę, tym razem nie brałam udziału w polowaniu. Chciałam, żeby wykazał się swoimi umiejętnościami. Poza tym byłam już najedzona. Schowałam się w gęstwinie drzew i cicho przeglądałam jego poczynaniom. Nie męczył się długo, choć zajęło mu to trochę więcej czasu niż mi. Po chwili kolejny parzystokopytny padł ofiarą wilczego głodu. Wyłoniłam się z mroku i wyszłam na polanę.
-Dobrze- uśmiechnęłam się pokrzepiająco.
Pysk wilka pobrudzony był czerwoną mazią. Spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami. Jego źrenice były powiększone. 
-Smacznego- dodałam cicho.
Ten natychmiast zabrał się do jedzenia. 



<Rain?>

Od Nereshy do Darka

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Dark!! Stój! -zawołałam z paniką.
-Czemu przytulałaś się do Silve?! -odkrzyknął ze łzami w oczach.
Dopadłam do niego i mocno go przytuliłam. Odsunął mnie od siebie i powtórzył:
-Czemu przytulałaś się do mojego największego wroga?!
-Dark, posłuchaj mnie. On mi powiedział, że widział jak spadasz z klifu i, że.. umarłeś. Uwierzyłam mu. Objął mnie ale ja tego nie odwzajemniłam i pobiegłam  przemyśleć to na spokojnie.
-A ja myślałem że.. -nie dokończył bo poślizgnął się na mokrej skale.
-Dark!! -wrzasnęłam i spojrzałam w dół. Nie zobaczyłam go, zaczęłam szlochać.
Poczułam zapach Silve i ani się obejrzałam, był już przy mnie.
-Odsuń się ode mnie, kłamco! Powiedziałeś mi, że Dark nie żyje, a teraz przez Ciebie naprawdę umarł.. - wykrzyczałam i zalałam się łzami.
-Neresha, spokojnie..
-JAK MAM BYĆ SPOKOJNA!? Szczeniaki nie będą miały ojca, a ja nie wytrzymam bez Darka! -zaczęłam bez opamiętania się drzeć.
Srebrny basior podkulił ogon odszedł. Mi natomiast zaczęło robić się na przemian gorąco i zimno, poczułam okropny ból brzucha. Przestraszyłam się, że szczeniaki urodzą się dużo za wcześnie, a to oznacza, że mogą nie przeżyć. Nieprzytomna upadłam.

Dark?

Od Shayen do Sadagio

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Jakoś nie lubiłam chodzić bez celu. Robiłam to praktycznie przez 5  lat. Błąkałam się pomiędzy watahami. A teraz trafiłam tu. Mam nadzieje, że zostanę tu więcej niż jeden dzień. Spojrzałam się przed siebie. Z mojego pola widzenia znikł Sadagio. Po chwili zauważyłam jego łeb, który wyłaniał się z krzaka.
- Idziesz?- zapytał się
-Tak- odparłam z uśmiechem
Basior wyjął łeb z krzaka. Podbiegłam do niego. Zaczęłam się śmiać na jego widok. Do ucha zaczepiła mu się gałąź, a na jego futrze były malutkie listki, które dopiero powyrastały. Spojrzał się na mnie pytająco.
- O co chodzi?- spytał zdezorientowany
- Nie, nic- skończyłam się śmiać
Wyminęłam zwinnie wilka i poszłam dalej. Nic specjalnego. Typowy  przedwiosenny krajobraz. Widziałam już takich wiele. Jednak takie krajobrazy były bardzo urocze. Zobaczyłam zaspe śnieżną. Wpadłam w nią w impetem. Moje futro było pokryte śniegiem. Uśmiechnęłam się  do Sadagio. On zaś się zaśmiał. Odwróciłam się od niego. Ulepiłam śnieżkę i spróbowałam wycelować w basiora. On jednak odskoczył wystawiając mi język.
Sagi? :3

Od Sachiko do Kazana

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Choć nie byłam tu długo zdążyłam się zorientować, że tereny te zamieszkiwane są przez jakąś watahę. I to bardzo liczną.. Zewsząd dochodziły do mnie ich różnorodne, a jednak w jakimś aspekcie podobne zapachy. Czułam ich rdzenne korzenie. Pochodzili z różnych stron, ale zdołali się za klimatyzować na tyle, że zostali tu na dłużej. A może i nawet ma zawsze.. 
Nie miałam za sobą dobrych wspomnień. Moja mama okłamywała mnie od urodzenia! Nie była ze mną również do końca szczera. Od samego początku była strasznie puszczalska! To bardzo wpłynęło na moją psychikę. Narobiła sobie tyle dzieci, że nie potrafiła już nad nimi wszystkimi zapanować. Razem ze mną było nas dziewięciu, nie licząc syna Kazuo i dwójki wilczków, które nie przeżyły porodu. W głowie ciągle tkwił mi ich obraz.. Małe, wiotkie i zimne ciałka bez ani krzty życia...
Ach.. westchnęłam i lekko zadrżałam na myśl o tym.
Postanowiłam ochłonąć.. Odtrąciłam na bok wszystkie targające mną wspomnienia. Szłam dalej przed siebie. Nagle poczułam zapach wilka, basiora, który tkwił niedaleko stąd. Ruszyłam w ślad za nęcącą wonią. Niedługo po tym znalazłam się tuż obok brązowego przystojniaka. 



<Kazan?>

Od Xerdy do Luki

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy

Zasnęłam zaraz po zawyciu. Byłam zmęczona tym całym dniem. Jeff wtulił się we mnie. Jestem ciekawa co Jeffrey miał na myśli, że tata źle wygląda. I jak się czuł bez ojca i bez brata. Mam nadzieje, że moje rodzielenie z Luką nie potrwa długo. Jednak czułam do niego odrazę, że nie chciał mnie wysłuchać. Ale nie wiem czy potrafię wychować dzieci sama one jednak potrzebują ojcowskiej ręki.
***
Obudziłam się dosyć późnym rankiem. Zauważyłam Raito, który spał obok mnie. Jakoś mi to nie przeszkadzało. Był ciepły i  miękki. Jego futro było gęste i miłe w dotku. Tak samo jak Luki. Westchnęłam cicho. Wleciał  zimny wiatr do jaskini. Odruchowo przybliżyłam się do Raito.
-Co ja wyprawiam?!- warknęłam na siebie
Basior wyciągnął łapy i mnie objął. Przyciągnął do siebie z wielkim uśmiechem. Nie on nie spał! Zaczęłam  się  wyrywać. Jednak wilk mocno mnie trzymał. Uśmiechnął się do mnie i prychnął.
- I co teraz, laleczko?- zaśmiał się
-Phym- prychnęłam
Powąchał moje futro. Wziął głęboki wdech i jescze raz powąchał futro. Miał chytry uśmieszek. Zdziwiłam się.
- Pachniesz mną- szepnął- Twój partner nie będzie zadowolony
- Weź mi nawet o tym nie mów -mruknęłam
Spojrzałam się na mój brzuch. Był normalnej wielkości. Na szczęście  Raito nic mi nie zrobił. Odetchnęłam z ulgą. Basior zaczął coś wąchać w powietrzu. Był niezadowolony.  Objął mnie mocniej. Pisnęłam z bólu
- Ten pchlarz tu był- warknął
Wbił znów kły w moją szyję. Tym razem mocniej. Zmrużyłam oczy, a łeb odchyliłam. Gdy basior wyjął kły na, których była krew spojrzał się na mnie.
-Po co to robisz? I kogo nazywasz
 pchlarzem?- powiedziałam zła
- Chcę uświadomić Luce, że jesteś moja- uśmiechnął się- Lukę
- Nie nazywaj go tak!- wydarłam się- I nie jestem twoja!!
- Phyy- prychnął- Na pewno? Pachniesz mną i masz moje znaki na swoim ciele.
- To o niczym nie znaczy- syknęłam
W odpowiedzi uzyskałam śmiech. Prychnęłam i spojrzałam się na Jeffrey'a. Obok niego zobaczyłam Skyfall'a. Byłam uradowana. Przybliżyłam chłopców do siebie. Słodko ziewneli i otworzyli oczka. Spectre spojrzał się na mnie.
- Mamo co to za pan?- spytał patrząc na Raito
- To.. Raito- mruknęłam
- A gdzie tata?- zapytał Jeff
-Sama nie wie- mruknęłam- Napijcie się mleka
Sczeniaki obdarowały mnie uśmiechem. Napiły się mleka.
- Możemy pójść do taty? Wiemy gdzie jest. - zapytały
- Tak tylko się nie zgubcie- uśmiechnęłam się
Szczeniaki wybiegły z jaskini.
- Głodny jestem- mruknął Raito zamyślony
- Książę się znalazł.. Sam sobie coś upoluj
- Nie będziesz mi rozkazywać!- powiedział i wyszedł z jaskini- Upoluje coś i tu wrócę, mała
Prychnęłam zła i spojrzałam się na ślad wbitych kłów. Głęboko westchnęłam. Znowu zostałam sama. Może nawet to lepiej.
Luka?

Od Rain'a do Silve

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Nie wolę się jeszcze z wami podroczyć. -odpowiedziałem.
-Wez z tąd spadaj bo Ci... -powiedziała Arvera.
-Dobra już nie musisz kończyć. -wtrąciłem się.

Poszłem sobie bez słowa. Potem poszłem na coś sobie zapolować. Gdy już byłem najedzony usłyszałem kroki i poczułem znajomy zapach. Silve chciał na mnie skoczyć, ale kucnąłem, a srebrny basior zrobił fikołka.

-Dość dobry w polowaniu to ty nie jesteś. -powiedziałem do basiora leżącego na śniegu.
-Ta a ty to niby jesteś lepszy? -zapytał.
-Nic takiego nie mówiłem. A tak w ogóle to co chcesz?
-Mam dla ciebie propozycję.
-Jaką? -spytałem zaciekawiony.
-Jest tu taka biała wadera i ona ma męża nienawidzę go.
-No i co?
-Chciałbym zdobyć tą waderę, pomożesz mi?
-Ale co mam zrobić?
-Zabić jej męża.
-Nie sorry, ale w takie układy nie wchodzę.

Poszedłem sobie lekko oburzony.

Silve?

Od Rain'a do Sachiko

Data:
30 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Szedłem w stronę jaskiń. Nagle usłyszałem jakiś szelest za drzewami. Skoczyłem w nie, zarazem skoczyłem na waderę.
-Aaa... to tylko wadera. -powiedziałem i wstałem.
-Tylko wadera? -zapytała oburzona.
-No w końcu jesteś dziewczyną co nie?
-No tak.
-Na a ja cię nie znam, więc dla mnie jesteś tylko waderą.

Zrobiłem kilka kroków i usłyszałem:
-No bardzo fajny początek znajomości. -powiedziała do mnie.
-Czy ty coś sugerujesz? -zapytałem, odwróciłem się i uśmiechnąłem złowieszczo.
-No skoro już się spotkaliśmy to może się chociaż sobie przedstawimy?
-Jak se chcesz.
-Jestem Sachiko, a ty?
-Rain. -odpowiedziałem i poszłem sobie.

Chwilę potem usłyszałem tupanie Sachiko i jej głos.
-A do kąt idziesz? -zapytała.
-Muszę coś zjeść. odpowiedziałem.
-To może ja cię zaprowadzę niedaleko jest stado jeleni i saren.
-Wolę dziki ale niech Ci będzie.

Sachiko?

Od Sachiko do Rain'a

Data:
29 stycznia 2016
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spacerowałam po lesie.. Było dosyć ciepło jak na tak późną porę, a zwłaszcza, że śnieg nadal zalegał na zamarzniętej ziemi. Mi to odpowiadało. Rzadko zdarza mi się lamentować nad sprzecznością losu. Zazwyczaj brnę dalej.  Przynajmniej łapy obolałe od ciągłej wędrówki nie musiały już martwić się nieustającym zimnem. Jeden problem mniej...
Musiałam znaleźć sobie coś do jedzenia. Byłam strasznie głodna. Nie pogardziłabym jakimś jeleniem, ewentualnie sarną. Ich mięso urzekło mnie swym delikatnym i słodkim smakiem.
Mniam... rozmarzyłam się.
Zaczęłam węszyć. Mocny, stabilny zapach natychmiast dostał się do moich nozdrzy. Wyglądało na to, że dość duże stado pasło się niedaleko stąd. Dzieliła nas odległość paru kilometrów. Ruszyłam w ślad za nimi.
Tak jak przypuszczałam po chwil moim oczom ukazało się paręnaście parzystokopytnych osobników. Podeszłam od przeciwnej strony kierunku wiania wiatru, dlatego nie mogły mnie wyczuć. To była idealna okazja. Upatrzyłam sobie zdobycz. Zaczaiłam się i z impetem skoczyłam na niczego nieświadome zwierzę. Już było moje. To była tylko kwestia czasu, aż nieruchome padnie na ziemię. Gdy tak się stało zaczęłam ucztę. Szybko połykałam kolejne kawałki mięsa. Nie chciałam, aby coś zakłóciło posiłek.
Skończyłam, podniosłam łeb w górę. Mój wzrok przykuł poruszający się ciemny punkt. Musiałam to zbadać. Podeszłam parę kroków bliżej tak, że znalazłam się tuż przy granicy drzew..



<Rain?>

.:AKTUALNOŚĆI:.

( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.