Twitter

.:EVENTY:.

Trwa teraz event pt. "Parada dusz"
Zainteresowanych zapraszam tu: KLIK

.:POGODA:.

Dni stają się coraz dłuższe, a noce krótsze. Cieplejsze dni zawitały do nas, a zimniejsze odeszły daleko daleko stąd. Cała przyroda została już praktycznie obudzona, kwiaty na drzewach i łąkach zaczęły rozkwitać, widać ciężarną zwierzynę co zapowiada ich przetrwanie gatunku a dla nas wspaniałe pożywienie. Wiosna jest okresem częstych deszczy, słonecznych dni, a także wiecznych. Pogoda potrafi się szybko zmienić w ciągu dni, dlatego trzeba być przygotowanym na wszystko. Wiosna to doskonały okres aby poznać swojego przyszłego partnera lub partnerkę, z którą spędzimy możliwe i całe nasze życie.

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:INNE:.

Chcesz coś zmienić w watasze? Oceń Eternal Wolves i powiedz nam czego oczekujesz! -> KLIK

Pamiętaj, aby obserwować nas na Twitterze! Ikonka Twittera znajduje się po prawej stronie od loga watahy!

Czegoś nie rozumiesz? Może chcesz zadać pytanie na asku? -> KLIK

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

RAVEN - Moderatorka
Howrse - Fugitive Raven
Gmail - fugitiveraven@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Pogadaj z nami anonimie jeżeli chcesz :3 Nie zmuszamy, ale miło by nam było gdybyśmy się zapoznali :D

Od Annabell CD Amery

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera nie była miła i zrobiło mi się przykro. Wilczyca popchnęła mnie na polanę i zanim zdążyłam się obrócić już jej nie było. Niepewnym krokiem ruszyłam do drugiego szczeniaka.
-Cześć!-zawołało wilczątku.
-Witaj-mruknęłam.
-Jestem Xerda, a ty?-zapytała.
-Annabell-przedstawiłam się.
-Nowa?
-Nie rozumiem-odparłam.
-Nowa w naszej watasze?
-Ja nie jestem w watasze...chyba-odparłam.
-Jak to?!-krzyknęła Xerda.
Opowiedziałam jej jak tu trafiłam.
-Niebywające-powiedziała gdy skończyłam.
Nagle ujrzałam tą białą waderę. Szybko za nią pobiegłam.
-Czekaj!-zawołałam nieśmiało.
Jeszcze nie byłam pewna czy mogę się przed nią otworzyć.

Amera?

Od White CD Mikoto

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zaczęłam liczyć do dwudziestu, w końcu skończyłam.
"To trochę niesprawiedliwe przez mój słuch, ale nie znajdę ich tak od razu" - pomyślałam.
Po chwili usłyszałam oddech obu basiorów, ukryli się w wielkiej norze w krzakach. Ominęłam liście i ruszyłam dalej, dość długo szukałam gdy w końcu weszłam do krzaków. Udałam, że przez przypadek wpadam do środka.
-Znalezieni-uśmiechnęłam się.
Wszyscy wyszliśmy z nory.
-To teraz Luka kryje-powiedziałam specjalnie.
-Ale ja nie chce!-zawołał-niech Mikoto znowu kryje.
Szczeniak wspiął mi się na grzbiet.
-Mam lepszy pomysł-powiedziałam-ganiasz.
Dotknęłam basiora i z Luką na grzbiecie zaczęłam uciekać. Nie mogłam jednak szybko biec ze względu na wilczka i Mikoto nas dogonił.

Mikoto?

Imponujący strażnik...

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
.:Luka:.
Misza, Farfocl <-- Tak nazywany przez Amerę
 Basior | 14 lat
~*~
Luka jest na pozór bardzo tajemniczy. Jest lekkim typem samotnika. Chociaż chciałby mieć kogoś bliskiego. Do tej grupy zalicza się jego ojciec - Ritsu. Otwarty na nowe znajomości. Do obcych zawsze próbuje imponować. A ma czym , jest muskularny daje mu to siłę , oprócz tego jest szybki i zwinny. Wszystko zawdzięcza tacie. Jeśli już zakocha się w kimś jest romantykiem , potrafi też wtedy uwieść. Czasami może zdarzyć się mu iż ma dzień lenia , ale to strasznie rzadko. Trudno jest też wyprowadzić go z równowagi.
~*~
Unikalna moc: Kriokineza
Genealogia: 

Umiejętności:
~ Siła (★★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★★)
~ Zdrowie (★)

Pozycja: Strażnik Nocny, Betha

Rodzina: Tata - Ritsu , Mama - Nie zna.

Kontakt: Howrse - Fiord15, spectreskyfall.11@gmail.com

Mikoto do White

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dobrze się dogadywali to postanowiłem nie psuć tego. Zakryłem łapami oczy i zacząłem liczyć do dwudziestu. Po skończeniu rozejrzałem się.
- Dobrze się schowali - powiedziałem sam do siebie
To trochę nie fair będzie prze ten węch, ale będę udawać że nie wiem gdzie są.- pomyślałem. Zacząłem iść. Po paru krokach wyczułem ich z łatwością i dotarłbym bez problemu. Chciałem żeby zabawa potrwała dłużej, więc poszedłem w drugą stronę i szukałem w różnych miejscach. Usłyszałem chichot Luki. Oznaczało to że mu się to podoba, a dokładniej że nie mogę go znaleźć. Zdecydowałem się ich znaleźć. Wskoczyłem w kupę liści, wtopiłem się w nie i zacząłem przemieszczać się w ich stronę niezauważony. Zaszedłem ich od tyłu i na oboje skoczyłem strasząc ich przy tym. Oboje zaczęli krzyczeć i śmiać się ,a Luka najbardziej. Fajnie że White pomaga mi przy nim. Podobało mi się to.
- To teraz kto szuka? - zapytał Luka
- White! - nie dałem jej dojść do słowa
- Ej...
- No co? Ja już szukałem - zaśmiałem się
- No dobra - Wadera udała złą i poszła liczyć.
W tym czasie znalazłem świetną kryjówkę, gdzie mogłem razem z Luką schować się.

<White?>

Amera do Shiro i Ritsu

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wypowiedź basiora bardzo ją zaskoczyła. Jak to w ciąży? Wadera dalej stała z niedowierzaniem i przetwarzała wszystkie wątki. Jakk?? Ciągle zdawała sobie to pytanie jednak pytanie Shiro wyrwało ją z transu.
- To jak idziemy na spacer?
- T-taa..Jasne. – Zgodziła się po chwili jednak ciągle przetwarzała dane z ostatniej chwili. Przeszli przez korytarze i drzwiami głównymi wyszli na świeże powietrze. Choć Amera była przed chwilą na spacerze była chętna na kolejny, ale tym razem z kolegą. Shiro Zaprowadził ją na wysypisko śmieci. Choć zapach nie był zbyt znośny dało się wytrzymać. Wspięli się na największą kupkę śmieci na której znajdowała się sofa i zasiadli na miękkich poduszkach. Widok był bardzo ładny z tej wysokości, a szczególnie uwagę białej wadery przykuło jeziorko pośrodku wielkiego parku.
- Ładny widoczek co nie? – Zapytał się.
- Owszem. – Odpowiedziała krótko. Jako alpha musiała się wysławiać krótko, ale i bogato. Jeszcze przez chwilę pałała się tym widokiem, aż wreszcie spojrzała na niebo, które było usłane puszystymi chmurkami. Jej wzrok spoczął w końcu na towarzyszu. Basior również patrzył się na nią, ale Biała nie lubiła gdy patrzy się jej prosto w oczy. Szybko spuściła wzrok i zwiesiła głowę na dół.
- Hej? Coś się dzieje? – Zapytał troskliwie.
- Nie. Nic. Unikam po prostu wzroku. Nienawidzę kiedy ktoś się patrzy prosto w moje oczy…
- Rozumiem. – Odwrócił głowę i teraz patrzył się prosto przed siebie.
- Nie, nie musisz odwracać głowy…Akurat jak ty się patrzysz nie robi mi to różnicy…- Wadera chciała powiedzieć coś więcej, coś mu powiedzieć: o jej uczuciach jednak dobiegł ich inny głos.
- Shiro! Wiem, że jesteś tam z tą wypchaną lalą! – Ktoś krzyknął z dołu. Wadera popatrzyła się w tamtą stronę i zobaczyła jakąś suczkę. Zeskoczyła wdzięcznie i wyszczerzyła zęby do nieznajomej.
- Nie pozwolę tak o sobie mówić! – Wykrzyknęła. Jej sierść na karku okropnie się zjeżyła.


Shiro?

Od White CD Mikoto

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Dobra-odparłam.
Wzięłam drugi koniec zwierzęcia i ruszyliśmy do jaskini. W końcu dotarliśmy na miejsce. Luka od razu podbiegł w naszą stronę. Wskoczył na zdobycz i rozszarpał skórę.
-Tylko nie zaśliń wszystkiego-zaśmiał się Mikoto.
Szczeniak podniósł zakrwawiony pysk i się uśmiechnął. Zaśmiałam się. Po chwili wilczek miał w buzi duży kawałek mięsa, zeskoczył z sarny którą właśnie donosiliśmy do jaskini i usiadł przed, zaczął jeść.
-Też bym zjadła na dworze-stwierdziłam.
-Okey-odparł Mikoto.
Położyliśmy zwierzynę przed jaskinią i zaczęliśmy jeść. Zanim skończyliśmy Luka wrócił po dokładkę. Wskoczył na mięso i zaczął szukać dobrego kawałka. Wzięłam go za skórę i postawiłam obok. Spojrzał na mnie zdziwiony, a ja podałam mu jedzenie. Powąchał i zaczął jeść. Jak zwykle szczeniak pierwszy skończył, wszedł mi na grzbiet, a potem na głowę. Po czym zsunął się na pysk i padł na ofiarę Mikoto.
-Ja już się najadłam-mruknęłam i znów odstawiłam Lukę.
Po chwili basior również skończył jeść.
-Co robimy?-zapytał szczeniak.
-Ja bym się pobawiła w chowanego-zaproponowałam.
-Mikoto kryje, chodź się ukryjemy!-zawołał i zaczął mnie ciągnąć.
Uśmiechnęłam się do przyjaciela i ruszyłam za Luką.

Mikoto?

Mikoto do White

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nic ci nie jest? - zapytałem
- Boli tylko
Wyjąłem ostrożnie kołek z łapy.
- Powinno się zagoić niedługo. Odprowadzę ciebie do jaskini.
Odprowadziłem waderę ostrożnie i pomału. Zostawiłem w środku i poszedłem do jaskini swojej. Zanim tam dotarłem spotkałem Shiro, który przyprowadził mi Lukę i powiedział że mam się nim zając bo Ristu idzie na ważną misję. Zgodziłem się bo jestem opiekunem szczeniąt. Poszliśmy do jaskini i zacząłem bawić się z małym. Naprawdę uroczy jest. Wieczorem zasnęliśmy. Luka spał mi na grzbiecie. Rano zobaczyłem że jego nie ma. wyszedłem szybko z jaskini i zobaczyłem że gania Hator'iego. Kiedy nie patrzył zrobiłem nura między liście i oboje złapałem kiedy byli blisko mnie.
- No co tu się dzieje?
- Bawimy się - odpowiedział wesoły Luka
- No bawimy bawimy - przedrzeźnił go Hatori
Oboje ryknęli śmiechem. Puściłem ich i oznajmiłem że idę po co do jedzenia. Wybyłem do lasu wesoły i uradowany, a także spokojny. Wyczułem w oddali starszą sarnę. Poszedłem w tamtą stronę. Zaczaiłem się między krzakami. Byłem w bezruchu. Zbliżała się powoli w moją stronę. Nie widziała mnie, ale ja za to ją i to bardzo dobrze. Zbliżała się i zbliżała, kiedy stanęła na przeciw mnie wyskoczyłem i przegryzłem tchawicę. Zaczęła się wykrwawiać. Złapałem ją i zacząłem iść w stronę jaskini. Nagle przypomniało mi się że White miała zranioną nogę. Jej jaskinia była niedaleko,więc udałem się tam ze zdobyczą. Kiedy się zbliżyłem zobaczyłem że siedzi przed nią. Podszedłem bliżej.
- Hej - zawołałem
- Hej - odpowiedziała
- Jak noga?
- Już lepiej. Wcale nie boli i mogę chodzić
- To dobrze. Co ty na to żeby iśc ze mną do jaskini mojej i zjeść zdobycz?- zapytałem
- A czemu własnie tam?
- Zajmuje się Luką, bo Ritsu nie ma na terenach watahy. To jak?

<White?>

Shiro do Amery i Ritsu

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Kiedy było po wszystkim Ritsu zasnął na jednej z leżanek. Chyba go zmęczyłem - pomyślałem. Kiedy spał to wyglądał naprawdę uroczo. Postanowiłem go zostawić żeby mógł odpocząć. Poszedłem w stronę hali sportowej, bo tam były szatnie a w nich prysznice. Odkręciłem wodę i ku mojemu zaskoczeniu była w nich ciepła woda. Potrzebna była mi teraz kąpiel. Byłem nareszcie zrelaksowany. Para wodna wypełniła całe pomieszczenie, czułem się jak w saunie. Zakręciłem wodę, otrzepałem się i wyszedłem. Krążyłem po szkole, bo wiedziałem że będzie po mnie widać to. Na nikogo nie natrafiłem bo była pora śniadania, więc każdy siedział w jadalni. Idąc do pokoju dyrektora natknąłem się na Mefisto, który szedł na posiłek. Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać pod nosem. Już byłem spalony i to na starcie.
- Jak poszło? - zapytał wesoło
- A jak mogło pójść? - zapytałem
- Rozumiem że było dobrze... Lepiej nie pokazuj się jeszcze nikomu przez jakiś czas. Gdzie on śpi?
- U pielęgniarki.
- Dobra, to nikt tam nie zajrzy.
Poszedł na posiłek a ja wyszedłem na zewnątrz. Zacząłem biec przed siebie. Pobiegłem bocznymi uliczkami miasta, potem koło rafinerii, rzeki i powróciłem do szkoły. Przed wejściem zatrzymałem się i rozprostowałem kości. Już miałem wchodzić kiedy drzwi się otworzyły. Wyszła z nich Amera.
- O szukałam ciebie - powiedziała widząc mnie
- Coś się stało? - zapytałem
- Nie nic... - oblała się rumieńcem
- Czy Mefisto był miły?
- O dziwno tak, ty mu kazałeś być miłym?
- Nie do końca. Miałem zamiar, ale powiedział mi że ciebie lubi i dla ciebie będzie milszy. Zaskoczył mnie, chyba mu czymś zaimponowałaś
- Myślałam że ty mu kazałeś, ale dobrze wiedzieć
- On nie jest takim złym kotem na jakiego wygląda. Dobrze mieć go za sojusznika.
- Też tak uważam. - odparła
- Będziemy tak tutaj stać? - zapytałem
- Możemy iść na spacer. Wróciłam niedawno, ale nie mam co robić.
- No dobra, możemy iść.
- A ty jadłeś? - zapytała
- Nie... nie mam ochoty żeby tłum dziewczyn mnie okrążył.
Nagle wadera zerwała się i wbiegła do środka. Nie wiedziałem co się stało. Postanowiłem zaczekać tutaj, bo mogła wrócić. Tak tez się stało. Po jakiś 10 minutach wróciła z mięsem dla mnie. Położyła przede mną i kazała jeść. Zrobiłem jak chciała. Było bardzo smaczne. Najadłem się i to bardzo.
- Najedzony? - zapytała
- Tak
- Właśnie! Gdzie jest Ritsu? - rozejrzała się
O nie! Nie wiedziałem co jej powiedzieć i jak to ująć. Musiałem jej to powiedzieć, inaczej będzie się wypytywać i go szukać.
- wiesz gdzie jest? - zapytała
- Tak, śpi  odparłem krótko
- Jak to śpi? Spal całą noc, musi wstawać, wypoczął przez noc
- Chyba nie wypoczął - spojrzałem w górę
- Jak to? Co robiliście? Biegaliście kiedy była w mieście? - zaczęła wypytywać
- Nie. Powiem to od razu. Gdyby Ritsu był samicą to mógłby już być w ciąży
Amera patrzyła się na mnie z niedowierzaniem.
- To jak idziemy na spacer? - zapytałem i zacząłem iść przed siebie

<Amera?>

Ritsu do Shiro i Amery

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Kiedy obudziłem się leżałem w objęciach Shiro. Byłem przylepiony do niego, nie chciał mnie puścić. Próbowałem wstać, ale każda moja próba kończyła się porażką. Zostało mi jedno do zrobienia
- Shiro... śpisz? - zapytałem
- Już nie, byłem ciekawy jak się wydostaniesz
- Bardzo śmieszne...
Kiedy mnie puścił wstałem i zeszedłem z kanapy. Rozejrzałem się uważnie. Neko spała na biurku przykryta kocem.
- Chodź, nie będziemy jej budzić - usłyszałem głos Shiro
To była jakaś teleportacja, nawet nie wiedziałem kiedy się tam znalazł. Posłusznie z nim poszedłem gdzieś w głąb budynku. Korytarze były dość szerokie i przestronne. Było dużo drzwi do różnorodnych pomieszczeń.
- Shiro!!! - głos jakiejś samicy wypełnił korytarz
Basior pociągnął mnie za sobą. Biegliśmy szybko przez szkołę. Nagle otworzył drzwi i mnie wepchnął do nich. Wszedł zamknął je i czekaliśmy aż ona przebiegnie.
- Czy to Nanami? - zapytałem
- Tak. Dlaczego tutaj każdy musi mnie znać? - widziałem że mu ulżyło kiedy się schowaliśmy
Rozejrzałem się po pokoju. Było tu kilka leżanek, parawanów, biurko, krzesła, stoliki i mnóstwo szafek.
- Był to kiedyś pokój pielęgniarki. - oznajmił po chwili - Możemy tu posiedzieć. Jest to moje jedno z ulubionych miejsc.
- Lubisz medycynę...
- Tak. Właśnie musimy pogadać. Coś ciebie trapi. Muszę wiedzieć...
- Chodzi o Lukę - zacząłem
- Co z nim?
- On, on jest moim synem - spojrzałem w podłogę
- Tak na serio? - zdziwił się
- Kiedyś kręciłem się koło jednej watahy i córka Alph, za którą wszyscy szaleli zakochała się we mnie. Nie zwracałem na to uwagi zbytnio, ona się zirytowała i mnie... zgwałciła. Ten wilk ostatnio co przybył do watahy aby mnie zabić, to jeden z tych którzy pragną mojej śmierci za to że urodziła moje dziecko. Umarła podczas porodu, a mnie winią o to i jeszcze o to że ją porzuciłem. Hatori mi jeszcze powiedział że zaraz po tym straciłem pamięć i zabrał mnie stamtąd.
Zapadła chwila ciszy. Czułem się niezręcznie i to bardzo. Po chwili basior wstał i usiadł jeszcze bliżej.
- I tak cię kocham, nieważne jaki byłeś i czy masz syna. Dla mnie jesteś idealny.
- Cieszę się... Teraz ty powiedz co ciebie trapi - spojrzałem na niego
- Nic mnie nie trapi - upierał się
- Ja jednak widzę że kłamiesz
Patrzyliśmy się na siebie. Po raz pierwszy widziałem że Shiro jest naprawdę źle.
- Chodzi o to że ciebie bardzo kocham, ale Amerę też, nie wiem jak to się stało. Nie potrafię wybrać.
Spuścił głowę i nie patrzył się na mnie. Rozumiałem go, przynajmniej tak mi się wydawało. Z Amerą Shiro mogę się dzielić. Przez nią jest taki wspaniały.
- I tak cię kocham. Nie będę zazdrosny o nią, jeżeli darzysz ją i mnie uczuciem to dlaczego nie będziesz razem z nami?
- To skomplikowane, nie wiem co Amera na to powie. Muszę z nią pogadać.
- Jesteś zdenerwowany, czy jakoś mogę ci ulżyć? - zapytałem
Shiro popatrzył się na mnie z uśmiechem. Na początku nie wiedziałem o co mu chodzi, ale po chwili już wiedziałem co się stanie.

<Shiro?>

Od Annabell CD Amery

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wielki basior odszedł, a ja stałam teraz przed białą wilczycą. Położyłam po sobie uszy i skuliłam się.
-Dzie..dzieńdobry-udało mi się wyjąkać.
-Witam, jak masz na imię.
-Ja?-zapytałam jakbym nie wiedziała o kogo chodzić.
-Tak ty-odpowiedziała wadera.
-Ja..ja..ja jestem Annabella-mruknęłam-ja bardzo przepraszam, ja tu trafiłam przez przypadek, uciekałam przed dzikiem i wlazłam do nory, no i ona była tunelem, przeszłam przez niego. Schowałam się w krzaki gdy usłyszałam głosy, spostrzegłam, że jestem na terenach jakiejś watahy i chciałam zawrócić, ale tunel był już zasypany. No i ja ruszyłam i znów spotkałam tą lochę, zaczęła mnie gonić i dotarłam tutaj no i wpadłam na ciebie, bardzo przepraszam-mówiłam bardzo szybko, gdy skończyłam zaczęłam głośno oddychać.

Amera?

Amera do Annabell

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dzik biegł prosto na nich. Małe wilczątko schowało się za łapami białej wilczycy. Locha była coraz bliżej, a Shiro coraz bardziej się denerwował.
- Czekaj...- Powiedziała do niego pół-szeptem. Stała z dumnie uniesioną piersią. Wdychała i wydychała powoli powietrze, a dzik był jeszcze bliżej. Amera spojrzała na niego wyniośle, aż ten się zatrzymał. Powoli się ukłonił i zszedł nam z drogi. Wypchnęła małą kuleczkę przed siebie przednią łapą i spojrzała na nią. Odesłała Shiro do swojej nory.

Anna?

Od Xerdy do Luny

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyłam się uważnie na waderę.
- Tak- odpowiedziałam ciągle ją obserwując
Nie wiedziałam kim jest i czy mogę jej ufać. Spojrzałam się na nią niepewnie.
- Jestem z watahy. Nie musisz się mnie bać- odpowiedziała spokojnie
- Przecież to wiem- mruknęłam- Gdybyś nie była, to zwiadowcy już dawno by  cię wygonili z tych terenów
Wadera się na mnie spojrzała. Ja także się na nią patrzyłam
- Niech Ci będzie- prychnęła
-To się gdzieś przejdziemy?- zapytałam
Luna kiwnęła łbem.
- To gdzie chcesz iść?- zapytała
-Może nad jezioro. Mam ochotę się wykąpać- oznajmiłam i ruszyłam w stronę jeziora. Wilczyca szła przy mnie. Jednak to ja prowadziłam.

Minęło parę minut za nim byliśmy nad jeziorem. Ale wreszcie dotarłyśmy. W moich oczach pojawił się błysk. Rozpędziłam się i wskoczyłam do wody. Zanurzyłam się i wadera się zmartwiła. Podbiegła do wody i zaczęła się rozglądać. Wynurzyłam się i ochlapałam Lunę.
Luna??

Od Luny Do Xerdy

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spokojnie spałam, no prawie, bo znowu coś mi się śniło, kiedy coś mnie obudziło. Zobaczyłam jak jakaś puchata kulka chowa się w krzakach, Podeszłam do niej.
- Co ty robisz? - spytałam. Trochę był przestraszony. Był to szczeniak.
- J-ja...
- Szczeniaki... Już nie tłumacz się. - powiedziałam. W stosunku do szczeniaków jestem akurat odważna niż do starszych wilków - Jestem Luna. A ty?
- Xerda.
- Miło Cię poznać. Nie wiele mamy szczeniaków, ty musisz być jednym z nich.

Xerda?

Halloween - Podróż między światami.

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
1 komentarz
Na nasze tereny wpadła niespodziewanie pewna osoba. Wysłuchaj jej, a może coś znajdziesz..:

Dziś jest Halloween, więc przybyłem na wasze tereny, ja – Śmierć.
ŚMIERĆ

 Dziś jest dzień kiedy świat duchów i wasz świat się spotykają. Widzę tu wiele wilczych duszyczek, które z pewnością przydałyby się w Piekle jednak nie po to tu przybyłem! Gdzieś pomiędzy kierunkami świata tej watahy została ukryta magiczna dynia. Odszukaj ją i dotknij, a przeniesiesz się do mojego Królestwa Dusz i Opętanych wraz z dynią. Lecz wpierw za nim przekroczysz bramę i wtargniesz na jarmark dusz odpowiesz na zagadkę, którą przygotowała dla Ciebie moja zaczarowana dyńka!
Powodzenia śmiertelniku…Pamiętaj, aby przeczytać regulamin urzędowania w mojej krainie, bo inaczej nie zostaniesz wpuszczony!
A! I uważaj: nie wiadomo co może Cię tam zjeść!

To tyle od naszego gościa. Event Halloweenowy uważam za otwarty!
~Amera 

Od Xerdy do Luny

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przechadzałam się powoli po lesie. Była fajna pogoda. Nie było gorąco, ale nie było też zimno. Powietrze było wilgotne i nieliczne promienie słońca przebijały się przez gęste korony drzew. Zauważyłam, że na przeciwko mnie śpi wadera. Nie chcąc jej budzić szłam najciszej jak mogłam. Jednak wtedy zobaczyłam kolorowego motyla. Instynkt podpowiadał mi żebym zaczęła go gonić. I to zrobiłam. Zaczęłam go gonić i próbowałam go złapać. Na moje nie szczęście walnęłam nogą w grzbiet wadery. Przestałam gonić motyla i szybko schowałam się za krzakiem. Serce mi szybko zabiło. Już chciałam uciec, ale wadera  podeszła do krzaka i się na mnie spojrzała.
Luna?

Amera do Shiro i Ritsu

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Po tym jak Shiro ją -pierwszy raz- polizał stanęła dęba. Otrząsnąwszy się ruszyła do gabinetu dyrektora - tam gdzie spali wszyscy. Nie chciała nikogo budzić więc przeszła cichutko obok Ritsu i zatrzymała się na przeciwko wielkoluda, a chcąc odwzajemnić gest również go polizała. Basior mruknął coś cicho pod nosem i obrócił się na drugi bok. Sama postanowiła położyć się i dołączy do przyjaciół w śnie.

*DWIE GODZINY PÓŹNIEJ*

Obudził ją dźwięk skoku z drewnianego stołka na podłogę. Otworzyła oczy i zobaczyła czarnego kocura.
- Mefisto? Co tak późno?
- Byłem z małą w mieście. - Zza niego wyjawiła się Neko.
- Rozumiem.
- Nie możesz spać?
- Prawdę mówiąc to mnie obudziłeś, ale darujmy sobie przeprosiny. Może się gdzieś przejdziemy? - Uśmiechnęła się do kota, zeszła z sofy i przeciągnęła się.
- Jasne, choć!

Kot i Biała wybrali się w miasto. Choć Mefisto był już tam kilka minut temu, bardzo nalegał i chciał znów pójść na zewnątrz tym razem bez małej kotki.
- On ma naprawdę wielki dylemat...- Wypalił nagle.
- Kto?
- Dobrze wiesz kto. - Jej myśl nasuwała jedno imię: Shiro.
- No dobra...Wiem.
- Nie potrafi wybrać między Ritsu, a tobą...
- Mną? To musi być pomyłka. On kocha tylko jego.
- Nieprawda. Kocha was tak samo, ale nie potrafi wybrać. Widzę to w jego postawie jak i oczach. Uwierz mi...- Kot popatrzył się na waderę, która szła nie zwracając na nic uwagi. Patrzyła tylko przed siebie..

Shiro?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Jego zachowanie...jego słowa mnie zaskoczyły.
"Ty dla mnie też wiele znaczysz" - pomyślałam.
Przytuliłam go mocniej.
"Ja wiedziałam, że ty jesteś dobry, wystarczyło, że sam w to uwierzyłeś"
Ufałam mu, czemu? Od wydarzeń, które wydarzyły się kiedyś jeszcze nie zaufałam żadnemu basiorowi. Nigdy. To czemu ufam jemu? Czemu akurat jemu? Bo on mnie rozumie, on. Wątpię, że kto inny by mnie zrozumiał. Ale on to przeżył i on wie, co czułam. Jaki ból czułam wtedy gdy się o tym dowiedziałam.
-Ty również wiele dla mnie znaczysz-szepnęłam i lekko go polizałam.
Sama byłam zdziwiona co zrobiłam, ale nie żałowałam tego.

Dannyl?

Od Xerdy CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Leżałam przy rozpalonym ognisku. Jednak było mi zimno. Trzęsłam się i czułam się słabo. Nieprzytomnym wzrokiem śledziłam ruchy wadery. Podgrzewała wodę w garnku i potem mi ją dała. Powoli usiadłam i wypiłam ciepłą wodę. Jak wypiłam to znów się położyłam. Czarna wadera położyła się obok mnie i mocno przytuliła. Polizała mnie i przykryła skórą.
- Już lepiej?- zapytała z troską 
Zastanawiałam się chwilę nad odpowiedzią.
~Nie chcę jej zamartwiać~ pomyślałam~ Ale nie czuję się najlepiej
Kiwnęłam słabo łbem i wtuliłam się w czarne futro Blackie. Powoli zamknęłam oczy i odpłynęłam w krainie snów.

Obudziłam się późnym rankiem. Czułam się odrobinę lepiej. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Shiro i Blackie. O czymś rozmawiali. Pożegnali się i mama do mnie podeszła. Trzymała jakieś zioła. Polizała mnie.
- Do czego Ci te zioła?-zapytałam
- To twoje lekarstwo- odpowiedziała z uśmiechem- I musisz siedzieć w jaskini
Byłam trochę smutna.
-Inaczej nie wyzdrowiejesz- dodała
Podała mi lekarstwo. Szybko połknęłam zioła i uśmiechnęłam się do wadery.
Blackie?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przytulił ją do siebie, w jakimś szalonym zrywie chęci bycia akceptowanym.
Czuł jak jej serce przyspieszyło, ale nie próbował dochodzić dlaczego. Nagle bowiem przestał się bać. Tak po prostu, Bev zamilkła w jego głowie, czuł tylko jej nikłą wściekłość.
- To dla mnie naprawdę wiele znaczy Blackie. Ty naprawdę wiele znaczysz - wyszeptał, bo nie potrafił zdobyć się na to, by wypowiedzieć takie wyznanie głośno.
Nie kłamię. Naprawdę nie kłamię - nieśmiała myśl przemknęła mu się przez głowę.
Oboje milczeli przez pewien czas, napawając się wzajemną bliskością.
Beverly w jego głowie chciała dodać jakiś złośliwy komentarz, ale ją uciszył.
Nie chciał teraz jej wysłuchiwać, nie chciał, by przywróciła strach do jego serca, nie teraz, gdy wreszcie przestał się bać.

Blackie?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior próbował ukryć uczucie, ale po jego oczach widać było, że myśli. Często pojawiało się spojrzenie bólu.
Czasem chciałam coś powiedzieć, ale coś mi nie pozwalało.
"Tak bardzo chciałabym ci pomóc"
-Dannyl ja w ciebie wierzę, sama nie wiem czemu ale cię lubię-powiedziałam w końcu.
"A nawet nie tylko lubię"
-I ja w ciebie wierzę, pomogę ci zawrócić z tej drogi, razem z niej zawrócimy-dodałam.
Położyłam swoją łapę na łapie basiora.
-Ja w ciebie wierzę-szepnęłam.
"I ja ci ufam"

Dannyl?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zastygł w bezruchu.
- A jeśli ja nie umiem zawrócić? Jeśli już się całkiem zagubiłem?
Jej odpowiedź go zaskoczyła.
- Umiesz. Umiesz zawrócić. Masz dość siły - jej głos był mocny.
Wierzy, wierzy we mnie - przemknęło się przez głowę zdumionego Dannyla.
Tak, tak na pewno w ciebie wierzy, idioto. Zostawi cię, prędzej czy później. Skończysz sam Dannyl. SAM!
Zadrżał. To brzmiało prawie jak jakaś klątwa.
- Dzięki za wiarę, Blackie - wymamrotał.
Zmusił  się do uśmiechu.
Ona wie, że się boisz, Danny. Wie i gardzi tobą!
Odwrócił wzrok. Po raz kolejny nie potrafił spojrzeć Blackie w oczy.
Ale ona nim nie gardzi, prawda?
Powiedz, że mną nie gardzisz, Blackie. Powiedz to, bo oszaleję - myśl Dannyla była pełna goryczy.

Blackie?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Ty nie jesteś zły" - pomyślała - "ty się po prostu zagubiłeś".
Westchnęłam.
"Ani ty ani ja nie jesteśmy źli".
Po chwili przypomniała mi się rozmowa z mamą gdy byłam jeszcze mała:

***
~Mamo ostatnio taki basior zaczepiał Zosię, on był zły, ale udało jej się uciec~powiedziałam.
~Czemu uważasz, że był zły?~zapytała.
~Bo był czarny i zachowywał się podejrzanie, a tacy ludzie są źli~odparłam~i on ją dotykał.
~A widziałaś to?
~Nie, ale Zosia mi opowiadała~odpowiedziałam.
~A może Zosia zmyśla~mama usiadła przede mną~kochanie, nie ma złych ludzi, są tylko ludzie którzy wybrali złą drogę, ale w każdej chwili mogą zawrócić i wybrać tą dobrą, czasem nie zdają sobie z tego sprawy i gubią się we własnym życiu~powiedziała~a teraz idź spać.
***

Usiadłam przed basiorem i podniosłam łapą głowę którą miał spuszczoną.
-Nie ma złych ludzi-powiedziałam-są tylko ludzie którzy wybrali złą drogę, ale w każdej chwili mogą zawrócić i wybrać tą dobrą, czasem nie zdają sobie z tego sprawy i gubią się we własnym życiu.
Powiedziałam dokładnie to co mama inaczej nie umiałam tego wyrazić.

Dannyl?

Od Blackie CD Xerdy

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Po niedługiej chwili Xerda wróciła, przytuliła się do mnie mocno. Trzęsła się, dotknęłam łapą jej czoło.
-Jesteś strasznie gorąca. Zimno ci?-zapytałam.
Wadera skinęła głową.
-Kochanie ty masz gorączkę!-zawołałam.
Wzięłam szczenię na grzbiet.
-Amera-podeszłam do alfy-wy się tu bawcie jak chcecie, ja zabiorę już Xerdę do domu, ma gorączkę.
-Dobrze, cześć-pożegnała się.
Wyszłam z waderą, która lekko się zatrzęsła chodź pogoda była ładna i ciepła. Wzięłam ją w pysk i szybko pobiegłam do jaskini.
Na miejscu położyłam Xedrę i rozpaliłam ognisko. Znalazłam jakieś garnuszki, wybiegłam zdobyć wodę. Wróciłam z nią i postawiłam na ognisku. Po chwili woda zabulgotała i uniosła się większa para. Ściągnęłam garnek i poczekałam aż lekko wystygnie. Po czym troszkę gorącą wodę dałam szczeniakowi.

Xerda?

Od Xerdy CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Szłam z Ritsu i innymi szczeniakami do jaskini Amery. Powoli weszłam do jaskini i rozejrzałam się. Było tam przygotowane jakieś przyjęcie. Zdziwiłam się.
~Ktoś ma urodziny?~ pomyślałam
Usiadłam zdezorientowana na środku jaskini. Wilki z watahy wyskoczyły i krzyknęły "Wszystkiego dobrego". Serce mi szybko zabiło i zrobiłam krok w tył. Przestraszyłam się, ale także ucieszyłam.
~Xerda, spokojnie~ uspokajałam się w myślach
Ogon zaczął się energicznie ruszać i podeszła do mnie Blackie. Przytuliła mnie mocno.
- Gratuluje Ci córciu- powiedziała, a ja się uśmiechnęłam
Poczułam się pewniej w obecności wadery.
*w połowie przyjęcia*
Świetnie się bawiłam jednak w połowie przyjęcia poczułam się słabo. Powoli podeszłam do mamy.
- Mamo, mogę na chwilę wyjść?- zapytałam się
- Coś się stało?- zapytała zmartwiona
- Nie. Chcę się przewietrzyć
Wadera kiwnęła łbem, a ja wyszłam na zewnątrz. Usiadłam na miękkiej trawie i zaczęłam kaszleć. Zrobiło mi się momentalnie zimno, mimo że mocno świeciło słońce. Trzęsąc się poszłam do jaskini Amery. Rozglądnęłam się i pobiegłam do Blackie. Przytuliłam się do niej. Dotknęła mi łapy i łeb.
- Jesteś strasznie gorąca. Zimno Ci?- zapytała
Kiwnęłam łbem i wtuliłam się w futro wadery
Blackie? Xerda ma gorączkę :c

Od Dannyla CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Wiem - odparł tak szybko, że sam się zaskoczył.
Blackie spojrzała na niego zdziwiona.
- To widać. Martwisz się o nią - uśmiechnął się delikatnie.
- Aż tak to widoczne? - spytała mrugając szybko.
Skinął łbem.
- To źle? - jej pytanie zastanowiło go.
- Jeśli zauważy to wróg, będzie mógł chcieć skrzywdzić Xerdę, by skrzywdzić ciebie.
Wadera zamilkła wyraźnie stropiona.
Obserwował ją uważnie, ale kiedy spotkał jej wzrok, nie potrafił go wytrzymać. Przeniósł spojrzenie na ściany jaskini. Zerknął na wyjście z jaskini.
- Dlatego się nie przywiązujesz - jej łagodny głos sprawił, że znów powrócił do wadery wzrokiem.
- Tak. Nie chcę nikogo krzywdzić. Jestem zły. 
 Powiedział tak po prostu, że jest zły. Zły. Czy na pewno był zły?

Blackie?

Od Blackie CD Xerdy

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Nagle wadera znikła mi z oczu. Po chwili usłyszałam wołanie, a szczenię wyszło z krzaków ciągnąć małą sarnę.
-Kochanie udało ci się!-zawołałam.
Wilczyca uśmiechnęła się,  a ja ją przytuliłam. Nagle wpadłam na pomysł. Wzięłam mięso na grzbiet.
-Chodź ze mną-powiedziałam.
Ruszyłam do Ritsu.

***Na miejscu***

Basior siedział z Luką przed domem.
-Cześć!-zawołałam-możemy pogadać?
Odeszliśmy na bok, a szczeniaki zaczęły rozmawiać.
-Wiesz, dzisiaj Xedra sama wytropiła i upolowała młodą sarnę, jestem taka dumna-zaczęłam rozmowę.
-Nie spodziewałem się tego, ale nie rozumiem w czym tu moja rola-odparł.
-Chce urządzić przyjęcie niespodziankę, no i czy Luka mógłby z nią posiedzieć. Wiesz on lepiej zna te tereny i w ogóle-odpowiedziałam.
-Jasne, a ja?-zapytał.
-No myślałam, że ty i Amera byście mi pomogli.
-Zgoda.

***Po przygotowaniach***

Wszystko było zorganizowane w jaskini Amery, potrzebowaliśmy dożo miejsca, a ona się zgodziła, nawet sama to zaproponowała. Wszystko było już gotowe, Ritsu miał przyjść zaraz z szczeniakami. Usłyszeliśmy wesołe głosy, wszyscy się schowaliśmy. Gdy wilki weszły większość watahy wyskoczyła i krzyknęła "Wszystkiego dobrego".
"Trochę jak na urodzinach" - pomyślałam.
-Gratuluje ci córciu-dodała od siebie i ją mocno przytuliłam.

Xedra? ^^

Od Xerdy CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Przyłożyłam nos do wilgotnej ziemi. Czułam mnóstwo zapachów i trudno mi było wyczuć sarnę. Podniosłam nos z ziemi i wzięłam głęboki oddech. Przyłożyłam znów nos do gleby i zaczęłam węszyć. Po paru minutach szukania wyczułam sarnę. Szłam powoli za zapachem i co chwilę się rozglądałam. Wreszcie zobaczyłam skubiącą kępek trawy sarnę. Schowałam się za dużym krzakiem i powoli zaczęłam się skradać.
~Xerda, dasz radę~ powtarzałam w myślach
Przyczaiłam się, a młoda sarna się położyła. Gdy byłam wystarczająco blisko skoczyłam na sarnę. Nie tracąc czasu wbiłam kły w jej szyję. Sarna momentalnie osłabła i zaczęła się wykrwawiać. Czekałam parę sekund żeby zwierzę zdechło. Wydała jeszcze z siebie ryk i zdechła. Uśmiechnęłam się.
~I dałam sobie radę~ pomyślałam
-Mamo!- krzyknęłam pełna radości
Blackie?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Ty wiesz, że ja nie chce iść" - pomyślałam.
Sama się trochę dziwiłam ale chciałam go przytulić i aby ta chwila nigdy się nie skończyła.
"Ty też nie chcesz, ja to wiem"
Bardziej wtuliłam swoją głowę, nagle poczułam jak nasze ogony się stykają. Lekko się zarumieniłam.
-Jak jeszcze zostanę to nic się nie stanie-powiedziałam i krótko zakaszlałam.
-A jak się przeziębisz, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś-odparł basior-lepiej wróćmy, mogę iść z tobą-dodał.
Spojrzał na mnie ja również podniosłam wzrok.
"On się o mnie martwi" - pomyślałam i niewidocznie uśmiechnęłam.
-Dobrze, ale pójdziesz ze mną?-zapytałam.
-Jeśli chcesz-odpowiedział.
-Chce-odparłam i powstrzymałam kaszel.
Wróciliśmy do jaskini, tuż przed nią wybiegła Xerda.
-Mamo, mogę iść na polowanie?-poprosiła-i na spacer, na godzinkę.
-Dobrze, ale pamiętaj masz daleko nie odchodzić-powiedziałam i lekko ją polizałam.
Po chwili szczeniaka już nie było.
-Kocham ją-tak nagle wypaliłam gdy byliśmy w środku.

Dannyl?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zesztywniał zaskoczony, ale rozluźnił się moment później.
Jakie to smutne, oboje jesteście takimi samymi nieudacznikami.
Powstrzymał warknięcie, gdy znowu usłyszał ten drwiący głos. Zerknął na Blackie.
- Wiem, że psuję chwilę, ale nie powinnaś się przemęczać - mruknął cicho.
Prawie zapomniał o tym, że ona była ranna.
- Powinnaś wrócić do siebie - dodał - I odpocząć.
Ona milczała i podskórnie czuł, że Blackie wcale nie ma ochoty się stąd ruszać. Fakt, on też nie miał.
Patrzył w niebo, podziwiając coraz bardziej żywą jego barwę. Jednocześnie mruknął coś niecenzuralnego, gdy kropla zimnej wody spadła mu prosto na nos.
Poczuł, że Blackie uśmiecha się lekko i to jakoś sprawiło, że i on się uśmiechnął.

Blackie? Straszliwie słodko się zrobiło.

Od Blackie CD Dannyla

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior położył swoją łapę na moją. Lekko się wzdrygnęłam zaskoczona, a na mojej twarzy pojawił się nie tylko lekki rumieniec ale i niewidoczny uśmiech. Wilk odwrócił wzrok.
"Sam nie wie co zrobić....zresztą jak ja" - pomyślałam. Po niedługiej chwili Dannyl się odsunął i wciągnął głęboko powietrze.
Domyśliłam się, że lubi pogodę po deszczu. Zresztą nie tylko on, las był wtedy zachwycający. Wielkie lub małe krople spadały z liści, ptaki latały nisko. Ślimaki powolnie przeszukiwały obszar w poszukiwaniu dogodnego im pożywienia.
Ja przeturlałam się obok basior i usiadłam tak blisko, że lekko się stykaliśmy. Tu zawahałam się, ale po chwili lekko oparłam na nim głowę w każdej chwili ją odsunąć, gdyby mu to nie pasowało.

Dannyl?

Od Blackie CD Xerdy

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Hmmmm...Mam pomysł!-ożywiłam się.
Zawiązałam waderze oczy.
-Musisz mnie złapać, używając wszystkich zmysłów prócz wzroku, ja nie będę daleko odchodzić-powiedziałam.
Zaczęłam chodzić wokoło szczeniaka. Ta gdy dowiedziała się gdzie jestem skakała, ale za późno i ja już byłam obok.
"Skocz przede mnie" - pomyślałam. I jakby czytała mi w myślach tak zrobiła - złapała mnie.
-Udało mi się, Udało!!!-krzyczała i ściągnęła przepaskę.
Przytuliła się do mojej łapy, a ja pogłaskałam ją drugą.
-Głodna?-zapytałam.
-Yhy-potwierdziła.
-A na co masz ochotę?
-Na sarnę!-zawołała.
-Okey, to chodź ci upoluje....ale wiesz ja mam zatkany nos więc mogłabyś mi ją wytropić?-zaproponowałam.
Usłyszałam jak wadera głośno przełyka ślinę.
-No.....do...dobrze-jąkała się.
Przystawiła nos do ziemi i zaczęła tropić zwierzynę.

Xerda? Takie małe kłamstewko, ale abyś była lepsza..Xd

Od Dannyla CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzał na Blackie i przez drobną chwilę chciał ją przytulić. Nie wiedział jednak, jak wadera zareagowałaby. Dotknął więc tylko jej łapy swoją, by przekazać jej swoje wsparcie. Nie zdobyłby się na to, do nikogo innego, bo nikt inny, nie zrozumiałby tak jak ona, co to znaczy kochać i nie być kochanym.
Odwrócił wzrok, nieco niepewny, bo sytuacja była dla niego nowa.
Odsunął się moment później.
Powoli  przestawało padać i Dannyl patrzył na spadające z liści drzew ciężkie, leniwe krople. Wszędzie pachniało deszczem, a zapach lasu wzmógł się. Basior z zadowoleniem wciągnął powietrze do płuc.
Uwielbiał te momenty, tuż po deszczu, gdy świat na powrót wydawał mu się czysty i dobry. To było głupie i basior doskonale o tym wiedział, ale nie przeszkadzało mu to cieszyć się deszczem.

Blackie?

Od Xerdy CD Blackie

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy

Uśmiechnęłam się na słowo córcia. Czułam się wspaniale. Czułam,  że ktoś mnie kocha i mogę komuś zaufać. Blackie przestała płakać i powoli wypuściła mnie z swoich objęć. Polizała mnie czule po łbie i patrzyła się na mnie. Spojrzałam się na nią i skierowałam wzrok na ziemię.  Czułam się nie komfortowo jak ktoś skupiał się na mnie. Denerwowałam się, pociłam i nie mogłam nic powiedzieć.
~Uspokój się, Xerda~ myślałam
Przeniosłam wzrok na wadere i się usmiechnęłam. Ona odwzajemniła uśmiech i zamilkła. Ja także. Zauważyłam jak do jaskini wlatuje żółty motylek. Zaczęłam go gonić. Skakałam po całej jaskini próbując go złapać. Jednak owad był za szybki i odleciał. Black się zaśmiała. Z opuszczoną głową podeszłam do wadery. Zaczęła mnie łaskotać. Zaczęłam się śmiać i upadłam na plecy. Zlapałam łapkami łapę wadery i zaczęłam delikatnie gryźć. Ona się zaśmiała i przestała mnie łaskotać.
- Następnym razem się uda- pocieszyła mnie
Uśmiechnęłam się.
- To co teraz robimy?- zapytałam z energią
Blackie?

Shiro do Amery i Ritsu

Data:
31 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Spokojnie to tylko ja - odpowiedziałem lekko zmieszany
Dalej była cisza. Żeby rozluźnić sytuację zmieniłem temat.
- Wiesz czemu ta szkoła jest zamknięta? - zapytałem
- Bo było za mało dzieci?
- Wręcz przeciwnie. Było tu dużo dzieci, mili pracownicy. Została zamknięta dlatego że zamordowano wicedyrektora, a dyrektorka popełniła samobójstwo w tej szkole. Nikt nie chciał potem już tutaj przychodzić, więc zlikwidowali ją.
- Kto zabił wicedyrektora?
- Dyrektorka. Zobaczyła raz jak on molestuje dziecko, poddusza, więc w obronie dziecka zabiła go, ale dzieciak zdążył uciec. Czuła się źle, więc popełniła samobójstwo.
- Wszystkie rzeczy pozostawili?
- Tak. nikt nie chciał nic ruszać.
- Skąd to wiesz? Nie zgadnę, od Mefisto?
- I tak i nie. Pokazał mi artykuł o tym co się tutaj przed laty zdarzyło.
- To musiało być straszne
- Zdarzyło się to 20 lat temu, nikt nawet nie był chętny by się tu zbliżyć. To jest hołd pozostawiony dyrektorce. Była cudowną kobietą.
- To dlatego miejsce to wybrał Mefisto na azyl zwierząt?
- Dokładnie. Niektóre książki są tu bardzo ciekawe. O własnie. Spotkałem Ewe, tą rudą, młodą, była miła dla Ritsu. Powiedziała że on jest rzadkiej rasy wilkiem. Zaledwie kilka osobników z tego gatunku zostało. Tyle że on jest w 100% tego gatunku, nie posiada zmieszanej krwi innego, wiesz o co mi chodzi, to tak jak z rasowymi pasami. Powiedziała mi także że jego matka od dawna nie żyje, a ojciec umarł niedawno w jednym z ośrodków. Także wspomniała o Usami'm, że są braćmi, bo geny porównywała, ale on nie jest w pełni tego gatunku. Czyli  że mieli innych ojców, są tylko w połowie rodzeństwem.
-Nie mówmy tego Ritsu, jest jeszcze za młody i zbyt uczuciowy by to wiedzieć. - Amera stała się nagle poważna
- Ale kiedyś będzie musiał się o tym dowiedzieć.
- Przyjdzie na to czas.
- Wiedziałem że tak postąpisz.
Podszedłem do niej bliżej i ją polizałem a potem wyszedłem z pomieszczenia. Dopiero w drodze do gabinetu dyrektora skapnąłem się co własnie zrobiłem. Stanąłem jak wryty z szeroko otwartymi oczami.
- Mnie to powaliło... Nie mogę obojga kochać... Chociaż... Oboje wiedzą o sobie, to nie zdrada.... Głupi ja
Wszedłem do pokoju dyrektora. Ritsu leżał na kanapie.
- Gdzie koty? - zapytałem
- Mefisto zabrał Neko do miasta, wrócą w nocy...
- Dobra...
Położyłem się delikatnie koło mojego wybranka i go pocałowałem. Tym razem nie wzbraniał się ani nie protestował, odwzajemnił to.
- Kocham cię - szepnąłem mu do ucha
Nie odpowiedział ale czułem że myśli tak samo. Poczekałem aż zaśnie i sam zasnąłem. Niedługo po zaśnięciu lekko się wybudziłem ale kontrolowałem swój oddech, aby wyglądało na to że śpię. Poczułem jak ktoś mnie liże po policzku, miałem wrażenie że to Amera. Zaraz po tym zasnąłem.

<Amera?>

Amera do Shiro

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera wodziła wzrokiem od czarnego kota do wielkoluda. Chwilę łączyła i przetwarzała wątki, ale wreszcie domyśliła się, że Shiro postanowił uciąć sobie małą pogawędkę z kocurem.
- Przeprosiny przyjęte. Również przepraszam…- Powiedziała to z taką samą dumą jak Mefisto.
- No to co? Rozgośćcie się! – Zawołał wielkolud i podszedł do Ritsu. Amera spojrzała po wszystkich: kotka ułożyła się na kanapie, czarny kocur lizał ją czule po uszach, wielki wilk podszedł do białego basiora i rozmawiali teraz. Wadera postanowiła pójść w głąb szkoły i poszperać trochę za nim ktoś ją odnajdzie. Wszędzie gdzie przechadzała się korytarzami widniał co najmniej piętnastoletni kurz. Korytarze jednak nie były tak zniszczone – były wręcz jak nowe. Kolor dalej ten sam, brak wyblakłych plam, ani pleśni. Tylko gdzie nie gdzie były małe, zauważalne plamy wody. Wszędzie były drzwi, niektóre otwarte, ale zawsze prowadziły do jakiejś klasy. Amera postanowiła zaglądnąć do jednej, a jako iż umiała czytać to z łatwością trafiła do starej biblioteki w której nadal były książki.
- Dziwne, że ich nie wynieśli…- Powiedziała do siebie i spojrzała na wielkie regały ciągnące się, aż do sufitu. Naprzeciwko pierwszej półki z książkami był mały gabinet z okienkiem. Zainteresowana wadera weszła do małego pokoiku i zauważyła karty książek i poszczególne dane jakiś osób, bynajmniej dzieci. Na samym środku stał zakurzony fotel. Widząc, że nie ma nic specjalnego w tej kanciapie postanowiła snów przenieść się na wielką salę z książkami. Przechadzając się pośród regałów wzięła z nich jedną książkę. Nosiła tytuł „Kronika szkoły” .Zaciekawiona podeszła do wielkiego okrągłego stołu, skoczyła na drewniane krzesło i upewniwszy się, że nic się pod nią nie zawali usiadła zaczęła nosem przewracać kartki. Było tam wiele fotografii z dziećmi, nauczycielami, zdjęciami z apelów i ze stołówki szkolnej. Kronika urwała się w połowie, bo jak osądziła: ludzie są zmienni i zawsze pozostawiają to co zaczęli. Zeskoczyła z krzesła, a jej nos stuknął się z nosem jakiegoś stworzenia. Szybko określiła, że tym stworzeniem jest Shiro. Wpatrywała się w jego oczy i zamarła w bezruchu.


Shiro?

Ritsu do White i Usami'ego

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Kiedy złość mi minęła czułem się lepiej, ale dalej nie miałem ochoty go opuszczać.
- Już wszystko gra? - zapytał Shiro
- Tak, muszę iść na patrol - powiedziałem
- A co z Usami'm? On nie jest przypadkiem także strażnikiem dziennym?
- No jest...
- To może on niech pójdzie - spojrzał na mnie
- Pogadam z nim, albo lepiej nie. Po prostu pójdę
Uwolniłem się z jego objęć i poszedłem. Zanim wyszedłem z jaskini poczułem wkurzenie Shiro, ale nie na mnie. Zacząłem krążyć po terenach watahy. Jak zwykle nic podejrzanego nie znalazłem. Zauważyłem tylko że liczba zwierzyny drastycznie zmalała. Zamelduję Amerze o tym jak tylko ją zobaczę. Kiedy spadną śniegi może nam zabraknąć pożywienia. Przede mną stało powalone drzewo. Wskoczyłem na nie i przeszedłem wzdłuż. Zeskoczyłem z niego dopiero przy korzeniach, które były bardzo potężne. Pozostawiło po sobie sporą dziurę w ziemi. Gdybym tam wskoczył z trudem byłoby mi się wydostać. Poszedłem nad jezioro i zobaczyłem Usagi'ego i Whitę. Nie chciałem im przeszkadzać.

<White? Usami?>

Od Annabell

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Biegłam ile sił w łapkach ale dziki mnie doganiały. Nagle ujrzałam jakąś norę, szybko do niej wskoczyłam. Locha zaczęła machać kopytami, jednak nie mogła mnie dosięgnąć. Okazało się, że nora była tak na prawdę tunelem, ruszyłam nim. Im byłam dalej tym było ciemniej. W końcu ujrzałam światło na końcu, szybko wybiegłam drugim wyjściem. Od razu dało się wyczuć nieliczne zapachy obcych wilków. Położyłam po sobie uszy i podkuliłam, byłam na terenach jakiejś watahy. Nagle usłyszałam czyjeś głosy, nie myśląc wiele wskoczyłam do krzaków. Położyłam się na brzuchu i wyglądałam na drogę, którą szła biała wadera i jakiś basior. Byłam mała więc mój zapach był mało wyczuwalny, dzięki temu nie dowiedzieli się, że tu jestem. Gdy tylko znikli mi z pola widzenia, chciałam wrócić do nory, ale była już zasypana. Wolnym i czujnym krokiem ruszyłam przez krzaki. Bałam się, że kogoś spotkam i coś mi zrobi. Nagle usłyszałam szelest, obróciłam się. Niedaleko za mną stał dzik, ten którego spotkałam wcześniej. Biegiem ruszyłam przed siebie nie wiedząc gdzie biegnę. Wybiegłam na polaną i w kogoś uderzyłam. Była to biała wadera, locha również znalazła się na łącze. Schowałam się za łapami nieznajomej.

Amera?

Nieśmiała buntowniczka

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
''Mała ale szybka przemknęła przez gęste zarośla,
biegła nad wodospad, gdzie miała zamiar
ukryć się w jaskini. Obawy, że ktoś spotka ją,
nieproszonego gościa narastały. Chciała jak
najszybciej ukryć się przed innymi...''


To już trzeci szczeniak w naszej watasze - Annabella!

Shiro do Amery i Ritsu

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Patrzyliśmy się na siebie jak idioci. Ritsu zaśmiał się i pobiegł za nią. Od kiedy on za nią tak lata? Czuję się niekomfortowo! Nagle poczułem że coś wskakuje mi na grzbiet.
- Gdzie beze mnie się wybierasz? - zamiałczała Neko
- Co ty...?! A zresztą... poddaje się. Trzymaj się mocno.
Podbiegłem do mojej ukochanej dwójki. Szczerze nigdy nie umiałbym wybrać między tą dwójką. Są dla mnie najważniejsi.
- O widzę że chodząca góra zdecydowała się dołączyć - zaśmiała się Amera
- Ja ci dam górę... - oburzyłem się dla żartu
- Poradzą sobie bez nas? - zapytał nagle Ritsu
- To waleczna wataha i poradzą sobie, przynajmniej tak sadzę - powiedziała Amera
- Pytanie brzmi: Czy oni się tam nie pozabijają? - spojrzałem raz na jedno raz na drugie
- Pożyjemy zobaczymy - chyba się trochę tym przejęła
Zrobiliśmy sobie odpoczynek po jakimś czasie. Oczywiście to ja dostałem burę o Neko, mimo że jej nie zabierałem ze sobą. Amera wiedziała o tym, ale i tak chciała mnie trochę podrażnić.
- Powiedz mi jak ten basior wygląda? - zapytałem
- On ma imię... - wtrącił się Ritsu
- No niech będzie. Jak Ver wygląda? - zapytałem
- Kolory sierści są podobne do twoich, ale jest znacznie mniejszy... to znaczy bardzo
- Nic nowego nie powiedziałaś... To moja wina że taki się urodziłem?
Nagle poczułem na sobie ich spojrzenia a po chwili leżałem pod ich ciężarami. Oboje byli przytuleni do mnie. Tym że Amera się przytula to nie byłem zaskoczony, ale tym że Ritsu przytulił mnie przy kimkolwiek poza Hatori'm, to był szok. Kiedy niechętnie zeszli ze mnie Amera zaczęła rozmawiać z Ritsu.
- Jak z bratem?
- Ujdzie...
- Jak to ujdzie? - zdziwiła się
- Nie pamiętam go za bardzo, ale ostatnio mnie olewa... czuję się nie potrzebny...
- A przypomniałeś sobie coś z przeszłości?
- Nie wiele, wiem tyle że rodzeństwo namawiało mnie do czegoś a Usagi mnie bronił...
- Właśnie! Czemu mówisz do niego Usagi?
- Sam nie wiem, ale wiem że tak mówię
- To nie za wiele wiesz - wtrąciłem się - ale i tak jesteś cudny. Czas się zbierać, musimy dostać się niedługo do miasta, a dokładniej przed zmrokiem. Rano ruszymy do tej placówki...
- A gdzie będziemy spać? - zapytał się Ritsu
- Tam gdzie ostatnio - uśmiechnąłem się do niech
- Ty żartujesz? Prawda? - Amera nie dowierzała
- On jest bardzo pomocny. Mogę go poprosić żeby był dla ciebie miły, możliwe że ciebie polubi i będzie zupełnie inny. Zapytam się go
- Jak to załatwisz to zgoda - Amera się uśmiechnęła
- Dla was wszystko zrobię
Ruszyliśmy w drogę. Pośród tej dwójki podróż była krótka, przyjemna i czasem śmieszna. Żadne z nich nie czuło się niekomfortowo. Chyba zrozumieli że oboje są ważni dla mnie, przynajmniej tak mi  się zdawało. Dotarliśmy do tej szkoły kiedy zapadał zmrok. Przed drzwiami czekał na nas Mefisto.
- Doszły mnie słuchy że przybysze z dziczy przybywają - zażartował
- Jak zwykle dobrze poinformowany - odpowiedziałem
Widziałem że kot mierzy wzrokiem Amerę, więc szybko go złapałem i odbiegłem daleko.
- Musimy pogadać - zacząłem
- O co chodzi? - zapytał
- Bądź dla Amery miły...
- Będę milszy dla tej dwójki, która czeka przy drzwiach. Są dla ciebie bliscy i mnie się to podoba, a poza tym oboje mi zaimponowali i polubiłem ich. Nie będę ich wkurzać, obiecuję - mówił to serio, poznałem po oczach - A gdzie Neko?
- Tutaj wujku! - zeskoczyła mi z grzbietu i poszła się przywitać
Wróciliśmy do czekających przyjaciół. A to co zrobił kot było dla mnie większym zaskoczeniem niż cokolwiek innego.
- Amero, przepraszam ciebie za wcześniejsze zachowanie. Jesteś przyjacielem Shiro, więc będę traktować ciebie z szacunkiem, tak samo ciebie młodego. Jeżeli powiem coś głupiego co ciebie obrazi to wiedz że na  żarty, musisz mnie poznać aby wiedzieć że nie jestem zły. Zawsze znajdziesz u mnie schronienie i świeże informacje.

<Amera?>

Od Blackie CD Dannyla

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zrobiło mi się przykro. Mogłam powiedzieć coś, ale możliwe, że bym go uraziła. Mogłam też nic nie mówić, a to też mogłoby go zdenerwować. Westchnęłam. Też chciałabym mu opowiedzieć o sobie.
-A ty?-pierwszy się odezwał.
-Co ja?-mruknęłam.
-Dlaczego ty taka jesteś?-zapytał
Westchnęłam głośno i usiadłam ze spuszczoną głową.
-Moi rodzice zarządzali wielką watahą. Jedną z najpotężniejszych w tamtych czasach. Już od roku basiory oglądali się za mną. Dzieliliśmy na pół dolinę z inną watahą, jednak im skończyła się zwierzyna i przychodzili polować do nas. Alfa tamtych zażądał połączenia obu grup poprzez małżeństwo. Miałam wyjść za przyszłego alfę tamtej watahy - Jack'a. Zgodziłam się zanim jeszcze go poznałam, nie chciałam doprowadzić do wojny. Poznałam go i się zakochałam, z niecierpliwością czekałam na nasz ślub. Chodź znałam go niecałe dwa miesiące nie mogłam wytrzymać ani chwili bez niego. Umówiliśmy się nad wodospad, jednak gdy się tam znalazłam, ujrzałam jak całuje się z inną waderą - moją najlepszą przyjaciółką. Warto wspomnieć, że zbierałam scyzoryki. Wzięłam jeden z jaskini i pewnym krokiem odwiedziłam swoją pseudo przyjaciółkę. Jej ciało zakopałam i postanowiłam udać, że uciekła. Miałam nadzieje, że Jack będzie wtedy kochał tylko mnie. Jednak on się załamał, kochał ją nie mnie. Byłam wściekła, mówił mi, że to ja jestem jego wybranką, że tylko mnie kocha. A ja mu głupia zaufałam. Pewnego dnia dałam mu liścia i wydarłam się na niego, jaki on jest. Zdenerwowałam go, powiedział, że nie weźmie ze mną ślubu i odszedł. Zrozumiałam, że źle postąpiłam i czeka nas wojna. Gdy powiedział'am o tym rodzicom nie byli źli, zrozumieli mnie, ale wszyscy zaczęliśmy szykować się do wojny, która wybuchła niecały miesiąc później. Ja wybrałam sobie ofiarę - Jack'a, postanowiłam, że nikt inny tylko ja go zabije. I jak postanowiłam tak zrobiłam. Z jego ciałem wróciłam do jaskini rodziców, położyłam się przy nim i zaczęłam płakać. Nagle do jaskini wszedł jego ojciec, rzucił się na mnie. Gdy już myślałam, ze zginę uratował mnie tato. Mama kazała uciekać, pożegnałyśmy się i tak zrobiłam. Do dziś żałuje tej decyzji. Ale od tamtego czasu nikomu nie zaufałam...

Dannyl?

Amera do Shiro, Ritsu

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera patrzyła jak wielkolud czule liże młodego basiora po policzku i razem odchodzą. Biała została postawiona w sytuacji choć albo zgiń. Nigdy nie lubiła być postawiana w takiej sytuacji ponieważ nie wiedziała cóż takiego odpowiedzieć.
- Basiory…- Powiedziała pod nosem i jeszcze chwilę patrzyła się w miejsce gdzie przed chwilą stali jej dwaj przyjaciele. Uświadomiła sobie, że nie lubi ich, a kocha. Darzyła ich uczuciami takimi samymi jak inne wilki, ale oni byli tajemniczy i odstający od reszty. Bardzo ich polubiła choć nie spędzili jeszcze w zupełności razem klika lat. Zastanawiała się nad tym co powiedział Shiro: Idziesz albo zostajesz. Chciała pilnować swojej watahy, ale coś jej mówiło, że mogą przeżyć tam niesamowitą przygodę.

*GODZINĘ PÓŹNIEJ*

Wadera pędziła ile sił w łapach do jaskini Ritsu. Zdecydowała jednak, że razem z nimi zawędruje do Ewy, a przy okazji odwiedzi ponownie Lindę. Ta rudowłosa kobieta darzyła ją wielkim uczuciem, a wilczyca nigdy nie zapomni jak uratowała ją z rąk szalonych naukowców. Wbiegając do jaskini wilka zauważyła jak Shiro znów liże białego samca.
- Gołąbki gruchają? – Zapytała ironicznie jednak uśmiechnęła się. Zakończyli swoją gierkę i spojrzeli na nią.
- Możesz nie wchodzić bez powiadomienia, ostrzeżenia?
- Nie. – Powiedziała stanowczo. – Idę z wami. – Powiedziała krótko, przyjaciele przytulili ją i ruszyli w drogę. Kiedy doszli do szosy, przejeżdżało tamtędy kilka samochodów jednak były w dobrej odległości, aby nie zobaczyć wilków.
- A tak na marginesie: masz jakiś plan? – Spytał Shiro, a Ritsu tylko mu przytaknął.
- Pomoże nam pewien wilk zza ogrodzenia ośrodka. – Powiedziała stanowczo rozglądając się na wszystkie strony.
- I co? Wpuści nas? – Zadrwił sobie z niego wielkolud.
- Nigdy nie żartuj sobie z Ver’a!
- Bo co? Był pieskiem domowym ludzi. – Waderę uraziła trochę wypowiedź ponieważ sama była swego rodzaju pieskiem domowym wychowanym przez Lindę.
- A widziałeś kiedyś wilka, który służył Amerykańskiej Armii? – Zapytała sycząc trochę. Wypowiedź zaskoczyła trochę basiora, bo aż zaniemówił. Ver był bliskim znajomym Amery, wychował się praktycznie z nią od małego jednak różnica jest taka, że ma on ma już trochę lat. Nie jest, aż tak okropnie stary, ale doświadczenie posiada i to do tego wojskowe. Wadera ruszyła dumnie przez szosę ignorując zaskoczenie Shiro.


Shiro? Ritsu?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Westchnął głęboko.
- Kiedyś, dawno dawno temu, teraz mam wrażenie, że minęły tysiące lat, byłem zupełnie inny. Miałem watahę, młodość, siłę i wszystko czego potrzeba młodzieńczemu wilkowi do rozwoju. Sporo oglądałem sie wtedy za waderami, miałem opinię lokalnego Casanowy, jeśli wiesz o czym mówię.
Uśmiechnął się do Blackie, tym razem szczerze. I całkiem ładnie.
- W watasze pojawił się córka Alf, która wróciła z jakiegoś treningu, na który posłali ja rodzice. Była moją przyjaciółką z lat szczenięcych. Poszedłem się przywitać i wpadłem po uszy. Zakochany, nie chciałem patrzeć na żadną inną, a Beverly, bo tak miała na imię, wcale się mną nie interesowała. Chyba chciała nauczyć mnie pokory. Udało jej się, w końcu odpuściłem i to ona do mnie przyszła. Zostaliśmy parą, po jakimś roku na świat przyszły szczeniaki. Tyle, ze nie moje. Z całą pewnością, bo ja jestem jednolicie czarny, a Bev ma przepiękne ciemnorude futro. A one były brązowe, prócz jednej białej malutkiej wadery.
Jego mięśnie były napięte, jakby szykował się do skoku.
- Powiedziałem jej... - ciągnął Dannyl cichszym, pełnym goryczy tonem - ... że nie będę robił problemu, tylko chciałbym wiedzieć dlaczego. I z kim. Rozpętała prawdziwe piekło, zawsze miała ognisty temperament i w końcu przekonała wszystkich, że to jakimś cudem moja wina. Grała na moich emocjach jakiś czas jeszcze, utrzymując przy sobie jako żywiciela. Któregoś dnia, gdy myślałem, że już wszystko jest dobrze i zaakceptowałem szczeniaki, ona nasłała na mnie swoich rodziców. Była ich jedyną, cudowną córeczką i wierzyli w każde jej kłamliwe słowo.
Woda ściekała mu po sierści, gdy wstał, nie mogąc usiedzieć na miejscu. Ale w jego ruchach nie było agresji, tylko bezbrzeżny żal.
- Na początku nie wiedziałem o co chodzi, ale nasłane przez nią wilki fizycznie wyjaśniły mi w czym rzecz. Uciekłem, stchórzyłem. Wróciłem, jak ostatni głupiec, następnego dnia, żeby wszystko wyjaśnić. Pewnie wiesz, co się stało. Nie wiem, jakim cudem wyszedłem stamtąd żywy. Straciłem jasność umysłu, gdy rozpętała się walka. Obudziłem się, tkwiąc we wnykach, w które musiałem wpaść, podczas ucieczki przed pogonią. Cały byłem poraniony, omal nie wyrwałem sobie łapy, próbując się wydostać. Beverly mnie znalazła. Przez drobną chwilę miałem wrażenie, że chce mnie uwolnić, że wybaczyła mi nieistniejące winy. Ale nie, ona chciała się poznęcać. A ja... Nie potrafiłem jej skrzywdzić. Nigdy. I sądzę, że jeśli teraz stanęłaby przede mną, nadal nie potrafiłbym.
Zniszczyła mi psychikę, bo przychodziła przez kilka dni, kiedy tkwiłem w tych cholernych wnykach. Uwolniłem się wreszcie i uciekłem. Ale tak straszliwie zmieniony, że przez pierwszy rok uciekałem, gdy tylko widziałem jakiegokolwiek wilka na horyzoncie.
Zamilkł.
- Naprawdę kochałem Bev. Ale ona nigdy nie czuła tego samego co do mnie.
Kochałeś czy kochasz, Dan?
- Już nie kocham - warknął Dannyl w odpowiedzi do Niej i jednocześnie do Blackie.

Od Blackie CD Dannyla

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Po jego tonie widać było, że kłamię, ale nic na to nie powiedziałam. Jednak gdy w końcu chciałam się wymówić odwrócił pysk.
Po dość krótkiej ciszy westchnęłam.
"Zrozum, że ja nie jestem taka zła, chciałabym ci to powiedzieć, chciałabym abyś wiedział" - myślałam.
Znów otworzyłam buzię ale nadaremno.
"Blackie weź się w garść, to tylko słowa, ale pierw zapytaj go czemu jest taki..."
-Dannyl, powiedz mi czemu jesteś taki-odezwała się.
"W każdym kryje się dobra, tak mówiła mi mama".

Dannyl?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Umilkł na chwilę.
- Ja... po prostu, nie jestem przyzwyczajony do towarzystwa - wymyślił naprędce.
Spuścił wzrok, by nie zauważyła w jego oczach kłamstwa.
Przez chwilę oboje milczeli wsłuchując się w odgłosy deszczu.
Wiatr kołysał drzewami, a basior wpatrywał się w szaroniebieskie niebo, po którym przepływały chmury. Kolejny podmuch zmierzwił ciemną sierść basiora, odsłaniając fragment białawej blizny po wewnętrznej stronie przedniej łapy.
Wyczuł jej wzrok w tamtym miejscu i odruchowo podkulił łapę. Bystra była, z pewnością.
Odwrócił pysk, widząc, że Blackie chce zadać kolejne pytanie. I wiedział, że w końcu powie jej prawdę. Że kiedyś była pewna wadera, która zniszczyła go do cna, starła w pył. Że bywało z nim gorzej, niż ona mogłaby się spodziewać.
I Dannyl wiedział, że jeśli powie jej prawdę, a ona nie zareaguje tak ja trzeba, on znienawidzi i ją i siebie.
Znienawidzisz się? Przecież i tak już siebie nienawidzisz.
Fakt. A potem pomyślał, że przecież ona mu kiedyś powiedziała:

Nie możesz pokochać kogoś, dopóki nie pokochasz siebie.
Gówno prawda. Nienawidził siebie, ale miał wrażenie, że nadal potrafił kochać.

Blackie?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior wyszedł z jaskini.
-Co tu robisz? Nie powinnaś tu być-zwrócił się do mnie.
Jego ton był...lodowaty i chłodny.
-Mogę być gdzie mi się podoba-mruknęłam.
-Czego chcesz?-zapytał.
-Ja...-przerwałam.
-Noooo?
-Ja chciałam wiedzieć dlaczego poszedłeś?-nie powiedziałam wszystkiego.

Dannyl?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wyczuł, że ktoś jest obok. W pierwszej chwili, tuż po obudzeniu, chciał się schować, przeczekać. Instynktowny odruch, chciał przetrwać. Dopiero po chwili dotarło do niego, że zna ten zapach. Blackie. Tylko co ona tu robiła?
Złapał się na tym, że czekał na ironiczny komentarz Jej głosu.
Powstrzymał prychnięcie.
Wyszedł z nory, ostrożnie, szukając wzrokiem Blackie.
- Co tu robisz? - spytał nie dając jej dojść do głosu - Nie powinnaś tu być.
Znowu ton jego głosu stał się chłodny, lodowaty wręcz.

Blackie?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Chciałam go zatrzymać ale basior wyszedł. Westchnęłam i położyłam głowę na łapy. Spojrzałam na Xedrę, spała jeszcze. W końcu wstałam i opuściłam jaskinię.
"Mam nadzieje, że nie zachoruje" - pomyślałam.
Zaczęłam węszyć, ruszyłam za tropem który po chwili znalazłam. Pogoda była fatalna, grzmiało i padało, czasem można było zobaczyć błyskawice. Dotarłam do nory, zajrzałam do środka i ujrzałam Dannyla, zasnął. Westchnęłam i położyłam się pod drzewo, co sprawiało, że tylko czasem na moje futro kapnęła kropla wody. Położyłam głowę na łapy i zaczęłam czekać, aż się obudzi. Zaczęłam rozmyślać co powiedzieć.

Dannyl?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Jest inny niż wcześniej" - pomyślałam - "Na początku był wredny i chamski, teraz jest przygnębiony, małomówny i często zatraca się w rozmyślaniu".
Wstałam i westchnęłam.
"Czy ja go polubiłam? Sama nie wiem" - nie umiałam zdecydować, tak mi się wydawało.
Podeszłam do basiora. Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Położyłam się na przeciwko.
"Ja tak na prawdę nie jestem taka zła" - chciałam to powiedzieć, ale gdy otworzyłam pysk nie zdołałam nic wymówić.
Westchnęłam i spuściłam głowę.

Dannyl?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dannyl zwinął się w kłębek, próbując przysnąć.
Zerknął niespokojnie na Blackie. Czuł się tutaj więcej niż niepewnie, ale wyjście w taką pogodę również wydawało mu się nieodpowiednie.
Osłabłeś, Dannie.
Miał ochotę wrzasnąć, żeby Ona przestała wreszcie odzywać się w jego głowie. Ale nie mógł, bo Blackie uznałaby go za nienormalnego. Bądź co bądź słyszał głosy. Jeden głos konkretnie.
Ona była jego egoizmem, wszystkimi złymi cechami, przez Jej głos czuł się nieustannie atakowany. Ale nie pozwolił Jej się zamknąć na zawsze, wtedy kiedy miał ku temu okazję. Tęsknił? Raczej nie. Chciał, by coś utrzymywało go przy ziemi.
Złapał się na tym, że od dłuższego czasu gapi się nieobecnym spojrzeniem na Blackie, a ta złapała jego wzrok i wydawała się nieco zaniepokojona. Wbrew sobie uśmiechnął się gorzko i odwrócił wzrok.

Blackie? Taki smutny Danny.

Od Luny do Shiro i ktoś

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy


Shiro poszedł na patrol. Rozumiałam go, ale też, nie chciałam by mnie opuścił. Czułam się dobrze, niż zazwyczaj z innymi wilkami. Poszłam się przejść i dotarłam nad jakie jezioro. Usiadłam nad wodą i przejrzałam się.


- Robisz postępy. Jak tak dalej pójdzie, twoja przeszłość pójdzie, precz! - powiedziała do siebie i położyłam się. Zasnęłam. Śniło mi się jak kiedyś byłam w wieku "przejściowym" i byłam odrzucona przez pewną trójkę. Trwało to dość długo. Upokarzały mnie, planowały spiski przeciwko mi, a moje emocje wzięły górę.


- Nie, nie możesz płakać, nie teraz. - mówiłam sobie. Zacisnęłam oczy, by łzy przestały płynąć. - Nie, nie mogę płakać. Jeśli chcą tak grać, dobrze! - powiedziałam i otworzyłam oczy. Zrobiłam to co one mi robiły.

Obudziłam się. To było straszne. To było kiedyś, ale wciąż na mnie ciążyło. Jak mogłam im grozić. Co prawda, było to dawno. Więcej mi już nie dokuczały. Usiadłam ponownie na brzegu. Wtedy przyszedł Shiro.
- Więc jak tam patrol?
- Nudy, teraz możemy dokończyć naszą rozmowę.
- Dobrze. - wstałam i podeszłam do niego.
- Śniła ci się kiedyś przeszłość?
- Nie. A co?
- Nic. Po prostu kiedy tak miałam. - wiem, że skłamałam, ale bałam się mu powiedzieć o tym. - Wiesz. Robi się trochę późno i jeśli się nie obrazisz pójdę już. Wiesz, chce się wyspać. Miałam męczący dzień i takie tam.
- Nie no. Rozumiem.
- To fajnie. - powiedziałam i pobiegłam jaki kawałek od niego. Musiałam się uspokoić i coś zaśpiewać. To była taka terapia dla mnie.
Skończyłam. Miałam nadzieję, że nikt tego nie słyszał mojego śpiewu ,ale chyba za mało się oddaliłam od Shiro. Mógł to słyszeć. Nawet jeśli to powiem mu, że to moja terapia. Przysiadłam obok drzewa i poszłam spać.

Shiro? Lub ktoś inny?

Od Blackie CD Xedry

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Xedra wyszła z jaskini, ja za nią, jednak dopiero po pewnym czasie. Usiadłam przed domem i zobaczyłam jak szczenię znika za krzakami. Zaczęłam płakać. Po jakimś czasie ktoś mnie przytulił, była to Xedra.
- Co się stało?- zapytała
- Myślałam, że chcesz wrócić do rodziców-odparłam.
- Mamo- powiedziała- Ja cię nigdy nie opuszczę. Kocham Cię.
Byłam zdziwiona tymi słowami, przytuliłam ją mocniej.
-A ciebie też córciu-odpowiedziałam.
"Mam tylko nadzieje, że mogę tak na nią mówić" - pomyślałam.

Xedra?

Od Xerdy CD Blackie

Data:
30 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy

Bardzo mnie zabolało kiedy wadera to powiedziała.  Ugryzłam kawałek mięsa i milczałam. Nie wiedziałam co zrobić. Jeszcze te słowa Black. Rozglądałam się nerwowo po jaskini,  żeby uniknąć wzroku wadery.
~Nie zostawiaj jej, Xerda. Ona tyle dla  ciebie  zrobiła.~myślałam ~  A oni cię porzucili
- Skąd ten pomysł?- zapytałam
- Ciągle patrzysz na tą mapę
- Nie wiem jeszcze co zrobię..- odpowiedziałam- Mogę się przejść?
- Tak.  Tylko nie daleko
Złapałam mapę w zęby i wyszłam z jaskini. Udałam się na łąkę. Pogoda była ładna.  Na łące położyłam się na trawie i otworzyłam mapę. Znajdował tam się także list. Przeczytałam go.
~ Chcieli dla mnie dobrze?
Do moich oczu napłynęły łzy.  Nie wiedziałam co zrobić. Chciałam się czegoś dowiedzieć o mojej przeszłości. Ale nie mogłam zostawić Blackie. Ja ją kochałam. Zrozumiałam, że nie mogłam jej zostawić. Wykopałam głęboki dół i wsadziłam tam mapę.  Zakopałam. Chce o niej zapomnieć. Pobieglam do jaskini.  Jak zobaczyłam Blackie płaczącą przed jaskinią to do niej przybiegłam. Przytuliłam ją mocno.
- Co się stało?- zapytałam
- Myślałam, że chcesz wrócić do rodziców
- Mamo- powiedziałam- Ja cię nigdy nie opuszcze. Kocham Cię
Blackie??

Od Blackie CD Xerdy

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
***Sen***

Biegłam przez złocisty las, wesoła radosna. Gdy nagle się zatrzymałam. Ujrzałam Xerde z jakąś waderą i basiorem. Wystawiła do mnie język i powiedziała do nich Mamo i Tato, po czym przytuliła.

***Koniec snu***

Obudziłam się nagle, w oczach miałam łzy. Szybko je wytarłam, a niespodziewanie do jaskini wbiegła Xerda z dwoma zającami. Zaczęłyśmy jeść, jednak zauważyłam, że cięgle spogląda na mapę.
-Zostaw już tą mapę-mruknęłam.
Odsunęłam papier i przybliżyłam się do wadery.
-Mała, jeśli chcesz możesz odejść do rodziców-powiedziałam.
Spodziewałam się, że spyta skąd to wiem, ale milczała.

Xerda?

Od Xerdy CD Blackie

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy

Blackie zaśpiewała, a ja zasnęłam. Przez sen usłyszałam jeszcze słowa Kocham Cię.
- Ja ciebie też- odpowiedziałam przez sen

Był już późny ranek, a czarna wadera jeszcze spała. Ja już się obudziłam i byłam głodna. Nie chciałam jej budzić. Rozejrzałam się po jaskini. Spojrzałam się na mapę. Coś mnie kusiło, żeby ją wziąć.
~ Xerda , nie.  Zapomnij o nich
Wyszłam przed jaskinię i zastanawiałam się gdzie pójść. Mój wzrok utwikł na rozświetlonej łące. Biegało tam dużo zajęcy. Zaczęłam biec w stronę łąki. Drogę mi przebiegały jakieś gryzonie. Nie byłam nimi zainteresowana. Na łące czaiłam się na dwa duże zające. Udało mi się je upolować i szybko wróciłam do jaskini.  Blackie już wstała. Podałam jej królika. Zaczęliśmy jeść.  Jednak ciągle byłam skupiona na mapie
~Xerda, nie. Oni Cię porzucili- pomyślałam
Blackie?

Od Blackie CD Taigi

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Widać było, że wadera nie radziła sobie z polowaniem i walką. Postanowiłam ją czegoś nauczyć. Ugryzłam ją w kark i lekko podniosłam do góry. Wilczyca kaszlnęła, a ja ją puściłam. Wywaliła się.
Chciała wstać, ale przytrzymałam jej ogon przednią łapą, zaś drugą postawiłam na grzbiecie.
-Słuchaj-nachyliłam się nad jej uchem-jeśli nawet nie będziesz się broniła, to szczeniak cię pokona. Zaatakuj mnie!
Wadera próbowała mnie ugryźć ale odsunęłam głowę.
-No...-poprzekręcałam łapą-no ale masz mnie atakować.
Wilczyca dźwignęła się na łapy.
-Chcesz się czegoś nauczyć czy nie. Jeśli tak to atakuj-niecierpliwiłam się.
Skoczył na mnie, ja się odsunęłam i przejechałam paznokciem po brzuchu. Lekko.
-Tak to cię niczego nie nauczymy, jak już to zaczniemy od polowania, ogólnie zwierząt-mruknęłam bardziej do siebie-chcesz abym nauczyła cię walczyć?

Taiga?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior zaczął kręcić.
A jednak nie jest taki zły jak - myślałam - jednak i ja za bardzo okazałam słabość
-Dobrze, dziękuje-odpowiedziałam-Xerda!
-Ale leje i grzmi, siedziałam przy wyjściu jaskini-powiedziała wchodząc i biegnąc do mnie.
-Dannyl zostań-zaproponowałam.
-Nie, nie będę przeszkadzał-próbował się wywinąć.
-Nalegam-ton mi się zmienił na ostrzy.
Basior westchnął.
-Dobra-zgodził się i położył w kącie jaskini.
Xerda zaś wtuliła się we mnie.

Dannyl?

Od Blackie CD Xedry

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Trochę zdziwiło mnie to pytanie.
-Tak skarbie-powiedziałam.
Spojrzałam na mapę.
-Połóż się-zaproponowałam.
Xedra posłuchała się, położyłam się przy i zaczęłam śpiewać:

W sukieneczkach z pajęczynki, tańczą kwiatki w blasku gwiazd
Świerszcz przygrywa im na skrzypcach, sen zagląda już do gniazd

W gniazdku pod skrzydełkiem mamy, już wróbelek dawno śpi
Wredna sroczka już nie gada, bo się zbudzi niedźwiedź zły

Gąsienica spać się kładzie, ma w jabłuszku miły dom
Pod pierzyną ciepłych liści zasnął nawet stary dąb

Nawet stara czarownica chrapie tak, że strach się bać
Nie ma w lesie szarej myszki, która by nie poszła spać

Wadera zasnęła, a ja powoli wstałam. Wzięłam tą mapę i zobaczyłam co na niej jest. W środku był również list.

Kochana Xerdo
Mamy nadzieje, że jeśli otwierasz tą mapę to znaczy, że chcesz do nas wrócić. Wróć, a wszystko Ci wyjaśnimy. Wiesz już, że jesteś księżniczką, przepraszamy, że Cię \ porzuciliśmy, ale nie chcieliśmy dla Ciebie źle.
Kochający Mama i Tata

"Ona się z nimi widziała, a jednak wróciła". Złożyłam mapę jak była i położyłam się obok Xerdy.
-Kocham cię-szepnęłam.

Xedra?

Od Dannyla CD Blackie

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Myślał chwilę nad odpowiedzią.
Jesteś idiotą, Dan. Powinieneś wyjść i martwić się o siebie, nie o nią.
- Niech będzie - mruknął.
Nie taki wilk straszny jak go malują, no nie, Dan? 
- Postaram się coś przynieść, ale nic nie obiecuję. Może wyjść tak, że nic nie znajdę, a, chyba rozumiesz, wolę przeżyć - to było szczeniackie, ale chciał zatrzeć dobre wrażenie.
Naprawdę, znowu to robisz. Nie wszyscy będą wiecznie widzieć w tobie zło.
Odwrócił wzrok od wadery, bo miał wrażenie, że ta czyta w jego myślach. A nie bardzo chciał, żeby odkryła, że on wcale nie jest wredny z natury, tylko go skrzywdzono. Gdyby wiedziała, mógłby stać się dla niej... słaby.

Blackie?

Naomi CD White i Amera

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Czułam, że na czymś leżę i to coś idzie w niewiadomym kierunku. Poczułam też, jak zaraz leżę na twardym podłożu. A nagle byłam cała mokra.Obudziłam się i usłyszałam:

-Co się stało?-zapytał mi nie znający głos.
-Nie wiem, Dannyl przyniósł tą ciamajdę, poszła na polowanie i już coś sobie zrobiła-mruknęła White, której głos rozpoznałam.
Próbowałam się podnieść, ale  jak próbowałam oprzeć się na łapach, dziwnie się pode mną ugięły. Poczułam ból przeszywający mnie od łap aż po ogon. Wzdechłam ciężko.
-Widać, że coś lub ktoś ją mocno poturbował. Jeśli mnie słyszysz, machnij ogonem- polecił nieznajomy głos.
Nie miałam dużo sił. Mogłam jedynie delikatnie nim ruszyć.
-White, znajdź Shiro i powiedz mu aby przyszedł do mojej jaskini. Ma pacjenta.-powiedział głos, który brzmiał jak głos wadery.
- Dobra ale muszę ci tylko powiedzieć, żę jest to wadera Naomi i chciała dołączyć do watahy. - uprzedziła Amerę White.
- Ok. Leć. Ja nie wiem co dokładnie może jej być-odpowiedziała Amera.
Ciągle oddychałam ciężko. Zapomniałam nawet co się stało.Chciałam poruszyć silnie łapami, ale wydobyły się tylko małe drgnięcia.

White? Amera?

Od Blackie CD Dannyla

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Dobra-bąknęłam.
Razem z pomocą Dannyla wróciliśmy do mojej jaskini. Droga wydawała się magiczna, zachodzące promienie słońca padały na nią. Wokoło było słychać śpiew ptaków. Rana coraz bardziej mnie bolała, w końcu doszliśmy na miejsce.
-Dziękuje-mruknęłam, gdy wilk kładł mnie na ziemi.
-Nie ma za co-odparł.
-Właśnie, że jest, chciałabym się jakoś odwdzięczyć-powiedziałam.
-Lepiej nie-odpowiedział.
-Długo mam tak leżeć?-zapytałam.
-Z góra dwa dni-odparł.
-Co?!-zawołałam.
Nagle do jaskini wbiegła Xedra, gdy mnie zobaczyła szybko podbiegła.
-Mamo co ci się stało!-krzyknęła.
-Spokojnie, nic mi nie jest, przywitaj się ładnie-odparłam.
-Dzieńdobry-zwróciła się do Danyla.
-Dobry-mruknął.
-Xedruś, mogłabyś iść na chwilę na dwór zawołam cię-poprosiłam.
Wadera wybiegła z jaskini.
-Dannyl, mam do ciebie prośbę "o za dużo go proszę"-czy mógłbyś czasem, przynieść mi jedzenie?

Dannyl?

Od White CD Naomi

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Chwila!-zawołała Amera.
Nagle do jaskini wszedł Dannyl z Naomi na grzbiecie. Położył ją na ziemię.
-Czy ta ciamajda nawet nie potrafi sobie poradzić-bąknęłam-tak w ogóle cześć.
Basior nie odpowiedział. Oblałam Naomi wodą.
-Nic ci nie jest?-zapytałam.
Po chwili weszła Amera.
-Co się stało?-zapytała.

Naomi? Amera? Dannyl

Od Dannyla CD Blackie

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Spojrzał na Blackie.
- Zawsze robisz sobie krzywdę? - parsknął Dannyl.
Podszedł bliżej i uważnie obejrzał jej ranę. Nie to, żeby był medykiem, nie, on po prostu długo był sam. Radził sobie ze swoimi ranami.
- To nie wygląda poważnie, zagoiłoby się samo, gdybyś trochę poleżała. Ale oczywiście musiałaś połazić - pokręcił łbem.
- Pomogę ci dojść do domu, o ile mnie poprowadzisz - mruknął pomagając jej się podnieść.

Blackie?

Naomi do White i Dannyla

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Ruszyłyśmy do jaskini Amery. Spojrzałam na nią zdziwiona i ruszyłam za nią. W końcu dotarłyśmy na miejsce. Weszłyśmy do środka.
-Amera nowa!-zawołała.
-Może jej nie ma..- odpowiedziałam cicho.
-Jaskinia  Amery jest bardzo duża, napewno zraz tu będzie. W tym czasie....-przerwałam jej.
-W tym czasie pójdę coś upolować. Będę w pobliżu- oznajmiłam.
-Okey, ale nie oddalaj się zabardzo. Niektóre wilki  z watahy Cię nie znają i mogą zrozumieć Cię jako intruza terenu- ostrzegła mnie.
- Dobra...- odpowiedziałam, zamyślona zdobyczą, którą już zauważyłam z daleka.
Poczułam zapach jelenia i zaczęłam podążać w tym kierunku. Zaczaiłam się w krzakach i skoczyłam na zwierzę. Nie wiem kiedy, nie wiem jak, ale kiedy miałam już wbić ostre pazury w skórę, obcy wilk ugryzł moją zdobycz w kark. Ja zdezorientowana zrobiłam trochę bolesnego koziołka i uderzyłam głową o pień drzewa. Mocno uderzyłam w drzewo i zakręciło mi się w głowie. Straciłam przytomność. Jedynie co ostatnie widziałam, to zamazana sylwetka czarnego jak smoła wilka, który zmierzał ku mnie.

<White? Dannyl? Amera?>

Od Tajgi do Blackie

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
 Tajga wychyliła lekko nos zza zarośli. Zlokalizowała cel, czyli zająca skubiącego jakieś zioła i przygotowała się do biegu. Odetchnęła głęboko i skupiła wzrok na drodze, którą musiała przebyć. Nie polowała często, raczej zjadała to, co inni zostawili. Jednak teraz, w tej watasze jest już na innej pozycji, w związku z tym musi nauczyć się dobrze polować.
 Wyskoczyła znad krzaków i pobiegła jak szalona przez łąkę. Zając zauważył ją dopiero po chwili, ale i tak udało mu się uniknąć kłów wilczycy. Ganiała go jeszcze przez chwilę, chodź była coraz bardziej zmęczona. Coś kuło ją mocno pod żebrami i nie pozwalało dalej biec. W końcu poddała się i przeszła w trucht. Oddychała ciężko, gdy usłyszała odgłos gruchotania kości. Uniosła wzrok i zobaczyła czarną wilczycę ciągnącą ciało jej niedoszłej zdobyczy.
- Coś ci nie poszło, co? - zaśmiała się tamta i zabrała się za jedzenie.
 Tajga tylko przytuliła uszy do czaszki. Zaraz się zacznie ~ pomyślała. I faktycznie tak było.
- Może powinnaś nauczyć się polować? W dzieciństwie nikt nie miał ochoty na uczenie takiej fajtłapy? - kontynuowała czarna wilczyca.
 Brązowa zbliżyła się niepewnie do tamtej.
- Nie jestem fajtłapą. Należę do Leśnej Gwardii.
Tamta tylko prychnęła lekceważąco.
- Wielkie mi osiągnięcie. Też w niej jestem. Pewnie ci się poszczęściło na teście - uśmiechnęła się szyderczo.
- Zdałam jako druga - Tajga lekko zniżyła głowę. Nie lubiła, gdy ktoś ją obrażał, ale co miała zrobić? - Pierwszy był Shiro.
- Obiło mi się o uszy - machnęła łapą wilczyca i wróciła do jedzenia. - Przy okazji, mam na imię Blackie. Uznałam, że chciałabyś znać imię wilczycy, która jeśli będziesz jej dalej przeszkadzać, skopie ci zad - rzuciła i wstała. Podeszła blisko Tajgi. Prawie stykały się pyskami. - Odejdź stąd - syknęła. - Wynocha.
 Brązowa lekko położyła jej łapę na szyi i odsunęła od siebie.
- Jestem na zwiadzie - powiedziała, trochę śmielej. - Nie mogę przerywać pracy.
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęła czarna. Warknęła na Tajgę i pokazał ostre zęby. - Skoro pracujesz, to dlaczego przerywasz i zajmujesz się polowaniem? Może powinnam powiadomić alfę, że się obijasz?
- Chciałabym zauważyć, że ty też to robiłaś... - Tajga spojrzała, nieco już zdenerwowana na wyszczerzone kły Blackie. - Nie warcz na mnie. Nie robiłam nic złego - wzruszyła barkami. - Cały dzień i noc obchodzę tereny, Amera nie ma do mnie zastrzeżeń.
- Ach tak?! - wrzasnęła tamta, teraz już chyba naprawdę rozeźlona. - Posłuchaj mnie! Nie obrażaj mnie i nie krytykuj, bo zmienię ci życie w piekło - pchnęła Tajgę na ziemię.
 Wilczyca podniosła się i nieufnie popatrzyła na Blackie. Nie podobało jej się zachowanie tamtej. Przecież nic nie zrobiła, a ona rzuca się na nią, jakby miała wściekliznę. Odwróciła się i zaczęła odchodzić, gdy nagle poczuła kły wbijające jej się w kark.

Blackie?

Od White CD Naomi

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Gdy tylko przyleciała biała sowa, Naomi się rozweseliła. Powiedziała mi, że mam ją zaprowadzić do alfy.
-Zaprowadzę cię jeśli będę chciała-warknęłam.
Ruszyłam do jaskini Amery. Wadera spojrzała się na mnie zdziwiona i ruszyła za. W końcu dotarłyśmy na miejsce. Weszłyśmy do środka.
-Amera nowa!-zawołałam.

Naomi?

Od Naomi CD White

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Kiedy ją zaatakowałam, poturlałyśmy się gdzieś. Ale instynkt morderczy powiedział mi, że nie moge odpuścić. Więc znowu skoczyłam na nią, ale ona zrobiła trik na gałąź, i nawet chcąc nie udawało mi sie.Położyła się na gałęzi, położyła łapę na łapę a na nie głowę.
-A teraz zdecyduj się, idziesz ze mną do alfy, lub zaraz pójdziesz z tych terenów, a ja już o to zadbam-powiedziała-i szybko, bo nie chce mi się tak tu siedzieć.
- Okey...- odpowiedziałam bez sił- poddaje się. - rzekłam i nagle usłyszałam odgłos sowy.
- Akai!- krzyknęłam i zawyłam ze szczęścia.
- A teraz, jak mam dobry humor, zaprowadź mnie do alfy- powiedzialam i spojrzalam na nią.

Od Xerdy CD Blackie

Data:
29 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy

Spojrzałam się pewnie na Lygrysa,  a potem na Blackie. Byłam zdecydowana i chciałam wejść na tą górę. Złapałam się mocno za szyję zwierzaka. Lygrys szybko ruszył, a czarna wilczyca za nim. Co chwilę upewniałam się czy Blackie idzie. Za każdym razem wadera się do mnie uśmiechał. Co sekundę byliśmy wyżej i wyżej.

Minęło parę minut zanim byliśmy na szczycie. Jak już byliśmy zachwyciłam się. Moich oczach pojawił się błysk. Ten duży kawałek watahy mieścił się w moim polu widzenia. Widziałam uciekające sarny, walczące jelenie,  biegnące wilki i lecące gdzieś ptaki. Było cudownie. Zeskoczyłam z grzbietu Lygrysa.
- Uważaj- odparł zwierzak
- Podoba Ci się?- zapytała Black
- Bardzo!- powiedziałam i podskoczyłam
Kamyki na, których stałam zaczęły staczać się z góry. Zachwycona krajobrazem tego nie zauważyłam i zaczęłam staczać się z góry.
-Xerda!- krzyknęła czarna wadera
Walnęłam się głową w kamień i straciłam przytomność.

Po jakiś dwóch godzinach doszłam do siebie. Zanim otworzyłam oczy słyszałam jakieś rozmowy i płacz.
- Czy ona będzie żyć?
- Mam nadzieję, że tak
Powoli otworzyłam oczy. Zobaczyłam dwa obce wilki. Basiora i wadere.  Warknęłam. Wadera zaczęła płakać.
- Xerda, nie poznajesz mnie?- wyjąkała
- Kim ty jesteś?!
- Xerda,  spokojnie- powiedział stanowczo basior
- Skąd znacie moje imię?!
- Wytłumacze Ci wszystko. Byłaś wtedy bardzo mała.  A w naszym królestwie była wtedy wojna i musieliśmy cię porzucić. Nie  mieliśmy wyboru.
- I teraz mam do was wrócić?!
- Jesteś naszą córką!
- Nie obchodzi mnie to!
Po chwili podał mi mapę.
- Jak będziesz chciała nas odwiedzić to masz tu drogę- powiedział i odszedł z waderą
Ja także odeszłam. To byli moi rodzice. Jak oni  mogli mnie porzucić. Nie rozumiałam tego.  Czy oni mnie nie kochali? Trzymałam w pysku delikatnie mapę i płakałam. Poszłam do jaskini i zastałam tam Blackie. Ona do mnie przybiegła i mnie mocno przytuliła. Puściłam mapę na ziemię i wtuliłam się  w futro wadery. Ona wytarła mi łzy.
- Mogę mówić do ciebie "mamo?- zapytałam się
Bardzo brakowało mi tego słowa.
Blackie???

Od White CD Mikoto

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
-Takie bywa życie-mruknęłam.
-A ty?-zapytał.
-Ja kiedyś się zauroczyłam, jednak on...mnie zdradził-powiedziałam cicho-no i...jeszcze...Ritsu.
-Jeśli nie chcesz nie musisz mówić-odparł.
Ulżyło mi.
-Dziękuje-odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
-A co z twoją rodziną?-zapytał.
-Ja nie wiem, oni chyba nie żyją-odpowiedziałam jeszcze ciszej.
-Przepraszam-mruknął.
-Nic się nie stało-powiedziałam szybko.
Wymieniliśmy lekkie uśmiechy. Nagle potknęłam się i przewróciłam. W łapę wbił mi się kołek. Jęknęłam z bólu.

Mikoto?

Od White CD Usami'ego

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Ruszyliśmy przed siebie.
-A ty, ile tu jesteś?
-Tak na prawdę nie długo, jednak zdążyłam poznać wszystkich-odparłam.
-Co robiłaś wcześniej?-zapytał.
-No błądziłam, byłam w paru watach ale po paru dniach odchodziłam-odpowiedziałam.
-Yhy-odparł.
Panowała cisza, gdy nagle zauważyłam coś w krzakach. Było czarne. Podeszłam w ich stronę i wyciągnęłam MP4, takie jak używali ludzie:


Wzięłam do pyska patyk i włączyłam play, była tam tylko jedna piosenka, która zaczęła grać:


Po przesłuchaniu całej piosenki łza spłynęła mi po policzku, była taka smutna ale wspaniała. Postanowiłam zabrać ze sobą urządzenie. Kolejna para łez spłynęła mi po policzku.

Usami?

Od White CD Naomi

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera zaczęła biec prosto na mnie. "Co ona wyprawia?", szybko uniknęłam ataku. Chciała walki to ją dostanie! Skoczyłam na nią i lekko się turlając wylądowałam nad.
-Słuchaj nie należysz do tej watahy, nie powinnaś znajdować się na tych terenach. A jednak dałam ci to przemyśleć, zgodziłaś się i teraz mnie atakujesz. Dziewczyno ogarnij się trochę-powiedziałam i zaczęłam odchodzić.
Słysząc jak przesuwa łapy i przygotowuje się do skoku skoczyłam na drzewo, odskoczyłam, odbiłam się od rośliny obok i wskoczyłam na gałąź. Wadera również próbowała to zrobić, ale jej się nie udawało. Nie dziwiłam się, mało osób to umie. Nauczyli mnie tego kiedyś. Położyłam się na gałęzi, położyłam łapę na łapę a na nie głowę.
-A teraz zdecyduj się, idziesz ze mną do alfy, lub zaraz pójdziesz z tych terenów, a ja już o to zadbam-powiedziałam-i szybko, bo nie chce mi się tak tu siedzieć.
Wadera nie odpuszczała, jednak nie mogła wskoczyć i nie wskazywało na to, że się uda. Sama dość długo ćwiczyłam ten "trick". Nie dało się również inaczej wejść.

Naomi? Tylko bez takich, że ci się udało lub jakoś weszłaś.

Ritsu do Luki

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Luka był bardzo kochany i czułem się przy nim szczęśliwie, tak jakby był dla mnie kimś bardzo bliskim. Zachowywał się jak normalne szczenie w jego wieku ale jak dla mnie był najsłodszy na świecie. Miałem nadzieję że już tak zawsze pozostanie, nie wyobrażałbym sobie życia bez niego. Wprowadzał do niego tyle szczęścia i uśmiechu.
- Tato... co robimy? - zapytał
- Patrol już dzisiaj skończyłem, teraz kolej na Usami'ego. Mam trochę wolnego czasu, możemy coś porobić
- Ale co?
- Może mały spacerek
- Jeeej, pójdę na spacer z tatusiem - był podekscytowany jak nigdy
Poszliśmy nad wodospad. Woda nie była jeszcze zimna, ale dla pewności wolałem go przenieść na drugą stronę.
- Wiesz że nie zawsze będę mógł się tobą zajmować. Mam pełno obowiązków i gdy będę zajęty czy coś to Mikoto będzie się tobą zajmować.
- A ja nie będzie dla mnie miły?
- To po proszę Shiro i już będzie
- A on to zrobi?
- Sądzę że tak...
- Tato kocham cię, jak ty o mnie dbasz...
- To mój obowiązek.
Poszliśmy do lasu. Luka ganiał wiewiórki, które uciekały na drzewo przed nim. Próbował polować na zające, ale niektóre były szybsze i mu uciekały. Niektóre złapał a potem wypuścił, miał taki trening.
- To co teraz chcesz robić? - zapytałem

<Luka?>

Od Blackie CD Dannyla

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wiele rzeczy, a zwłaszcza duma podpowiadała mi aby go wyśmiać i zostawić jedzenie.
-To będzie niegrzeczne jeśli odmówisz-powiedziałam, po chwili dziwiąc się co powiedziałam-możesz sobie schować.
Owszem, nie przepadałam za innymi wilkami, ale jestem uczciwa. Jeśli powiedziałam, że oddam to tak zrobię. Zaczęłam zawracać, gdy nagle nogi się pode mną ugięły i upadłam na zimie. Dopiero teraz przypomniałam o ranie którą zrobił mi jeleń, była głęboka, a wszystko wokoło niej w krwi. Próbowałam wstać, ale nie dałam rady. Olałam wszystkie uczucia i spojrzałam błagalnie na Dannyla.

Dannyl? Blackie pokonuje swoją dumę! Xd

Shiro do Luny

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Tutaj rodzi się problem. Mieszkam z Amerą i nie chcę jej jak na razie opuszczać, ale kiedy mnie wyrzuci to wtedy z chęcią.
- Zgoda, ale wcześniej mnie uprzedź
- Jasna sprawa. Muszę cię na razie opuścić. Muszę przejść granice watahy
- Mogę iść z tobą?
- Wole sam, nikt nie będzie mnie przynajmniej rozpraszać
- No dobra - widziałem zawód  u niej
- Potem cię znajdę.
Udałem się na najbliższą granicę. Nastawiłem słuch i węch na najwyższe obroty i włączyłem swój szósty zmysł. Obszedłem tereny watahy na około. Żadnego obcego zapachu wilków i ludzi, ale z nimi to nigdy nic nie wiadomo. Kiedy miałem już wejść w głąb watahy usłyszałem czyjeś kroki, a dokładniej ludzkie. Daleko bo daleko ale warto zawsze sprawdzić. Zacząłem szybko biec w tamtą stronę. Kiedy byłem blisko zaczaiłem się w krzakach i zacząłem patrzeć. To była ruda kobieta, która zajmowała się Ritsu. Szła z dziwnym urządzeniem. Wyszedłem z krzaków i stanąłem na przeciw niej. Spojrzała na mnie.
- A więc to ty go wtedy zabrałeś? Mam nadzieję że nic mu nie jest. Ten gatunek wilka jest na wymarciu. Tych wilków na wolności jest zaledwie niecała setka i dlatego kopulują z innymi gatunkami wilków. Podczas badań wynikło że to jest w stu procentach wilk tej rasy. Sprawdziliśmy geny i jego matkę i ojca mamy w bazie danych, tyle że ona nie żyje a on był wypuszczony do kopulowania niestety też już zmarł, niedawno. Bardzo podobny wilk do tego białaska uciekł nam parę lat temu, ale tylko w połowie był tym gatunkiem, podobni byli z oczu. Nie zakładam że są spokrewnieni czy coś. Czy mogłabym go jeszcze kiedyś zobaczyć? - nawijała Ewa
Miałem dylemat. Widać było że zależy jej żeby go zobaczyć, w końcu nie codziennie spotyka się takiego wilka. Poddałem się i pokiwałem łbem, a ona się uśmiechnęła.
- Widzę że mnie rozumiesz, przynajmniej tak sądzę. Rozumiem że niedaleko jest teren waszej watahy, nie będę tam wchodzić. Będę tutaj przychodzić z nadzieją że ty tu będziesz. Na razie
Odwróciła się i poszła. Było to dziwne spotkanie, ale i tak Amera musi wiedzieć o wszystkim. Wróciłem na tereny watahy i odnalazłem Lunę. Siedziała przy jeziorze.
- Jak patrol? - zapytała kiedy mnie ujrzała
- Jak zwykle nudy. Teraz możemy wrócić do dalszej rozmowy.

<Luna?>

Mikoto do White

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Nic specjalnego jaskinia jak jaskinia - powiedziałem do niej
- Musisz popracować nad jej wnętrzem
- Czyli?
- Potrzebne będą ci skóry, może jakieś oświetlenie...
- Co do oświetlenia to przydadzą się kryształy, albo ogień będę podtrzymywać
- Ze skórami ja ci pomogę - zwróciła się do mnie
- Skoro tego chcesz...
- Masz jakiegoś towarzysza?
- Jeszcze nie, ale kto wie, może z czasem go zdobędę. Nic nigdy nie wiadomo
Wadera się zaśmiała. Wyszliśmy razem z jaskini i poszliśmy się przejść. Zapadał pomału wieczór. Drzewa przepuszczały ostatnie promienie słońca na ziemię. Wyglądało to bajecznie a przynajmniej dla mnie.
- Lubisz takie widoki? - zapytała nagle
- Lubię, one są takie piękne i magiczne. Od razu przypominają mi się stare czasy pośród rodziny.
- Jaka była twoja rodzina?
- Nigdy jej nie lubiłem, poza siostrami i matką. One jedynie mnie szanowały. Dla ojca byłem wiecznym nieudacznikiem.
- Czemu?
- To dlatego że ciągle wokoło mnie kręciło się wiele wader, zamiast trenować i walczyć wolałem z nimi siedzieć i śpiewać. Nie podobało mu się to.
- To jak to może ci się kojarzyć z rodziną?
- Dokładniej z matką. Kiedy umierała była jesień, wtedy zaśpiewałem jej ostatnią w jej życiu pieśń. Kazała nigdy mi nie rezygnować ze śpiewania i olać ojca, nie każdy musi mieć talent do zabijania. Była zadowolona że moim talentem był śpiew a genialną odziedziczoną po niej cechą węch. Dla niej byłem idealnym synem.
- Miałeś już kiedyś partnerkę?
- Miałem i to nie jedną, ale z żadną mi się nie ułożyło tak jakbym chciał.

<White?>

Usami do Blackie

Data:
28 października 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera nie była taka zła jak się na początku wydawało. To małe szczenię też było fajne. Mimo to nie czułem się tutaj zbyt dobrze. Może to było spowodowane jej wcześniejszym zachowaniem, albo tym że nie znałem jej zbyt dobrze, albo jedno i drugie. Nie wiedziałem jak się zachowywać. Nie chciałem od razu jej do siebie zniechęcić, gdyż byłem tu nowy ale ona też była tu nowa. Jechaliśmy na jednym wózku.
- Nad czym myślisz? - zapytała
- Nad wszystkim
- Jak nad wszystkim
- Myślę nad tym czy pasuję tutaj, jak rozmawiać z innymi żeby ich od razu do siebie nie zrazić w końcu jestem tu nowy tak jak ty...
- Co robiłeś do tej pory?
- Szukałem brata, który odszedł z rodzinnej watahy
- Skoro odszedł to była jego sprawa
- Nie do końca. Odszedł z winy rodzeństwa, czułem się odpowiedzialny za niego i za to się stało
- Należałeś do tych przez których odszedł?
- Byłem jedynym który go bronił
- Jestem dobrym starszym bratem, tak czy siak udało ci się go znaleźć
- Tyle że nie wiem jak z nim rozmawiać. Ostatnim razem kiedy się widzieliśmy... było to dawno. Teraz się bardzo zmienił
- Pod wpływem czasu każdy się zmienia
- Ja pozostałem taki sam
- Może odwrócę cię od tego myślenia i gdzieś się przejdziemy? - zapytała
- No możemy

<Blackie?>

.:AKTUALNOŚĆI:.

Nowa aktualizacja watahy będzie już niedługo :D Encyklopedia już prawie zapełniona, poczekajcie jeszcze troszkę! ~ Amera

Od teraz można być człowiekiem! Zapraszamy do wysyłania zdjęć lub artów twojej postaci jako człowieka.

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.