Twitter

.:EVENTY:.

Trwa teraz event pt. "Parada dusz"
Zainteresowanych zapraszam tu: KLIK

.:POGODA:.

Dni stają się coraz dłuższe, a noce krótsze. Cieplejsze dni zawitały do nas, a zimniejsze odeszły daleko daleko stąd. Cała przyroda została już praktycznie obudzona, kwiaty na drzewach i łąkach zaczęły rozkwitać, widać ciężarną zwierzynę co zapowiada ich przetrwanie gatunku a dla nas wspaniałe pożywienie. Wiosna jest okresem częstych deszczy, słonecznych dni, a także wiecznych. Pogoda potrafi się szybko zmienić w ciągu dni, dlatego trzeba być przygotowanym na wszystko. Wiosna to doskonały okres aby poznać swojego przyszłego partnera lub partnerkę, z którą spędzimy możliwe i całe nasze życie.

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:INNE:.

Chcesz coś zmienić w watasze? Oceń Eternal Wolves i powiedz nam czego oczekujesz! -> KLIK

Pamiętaj, aby obserwować nas na Twitterze! Ikonka Twittera znajduje się po prawej stronie od loga watahy!

Czegoś nie rozumiesz? Może chcesz zadać pytanie na asku? -> KLIK

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Pogadaj z nami anonimie jeżeli chcesz :3 Nie zmuszamy, ale miło by nam było gdybyśmy się zapoznali :D

Młody weteran...

Data:
29 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Z lasu wybyła mała puszysta kulka. Truchtała i rozglądała się na wszystkie możliwe strony. Puszysty wilczek znalazł się na skraju lasu i wylądował na polu zboża... "

Witamy w naszym stadzie pierwszego szczeniaka - Luke!

Amera do Soru i Ritsu

Data:
28 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Biała wadera spojrzała z pod byka na nowo poznaną. Oferta składana przez Soru wydawała się być zachęcająca. Po dłuższym namyśle Amera przenika ją lekceważącym wzrokiem i odpowiada:
- Cóż...Wprawdzie jest to niby oferta godna twojego poświęcenia...- Zatrzymała by zrobić dramatyczną pauzę. - No, ale zgoda! Przyjmujemy Cię! Witaj w Eternal Wolves! - Powiedziała ciut weselszym tonem.
- Eternal Wolves? Lepiej się nie dało, co? - Zadrwiła sobie. Biała się tylko uśmiechnęła ironicznie.
- Wieczne Wilki. Coś nie gra? Puszcza nam pomaga się schronić. Jeżeli chcesz zostać żywa...Lepiej trzymaj się dala od granicy! - Ostatnie słowa podkreśliła ostrym tonem na znak, że ona tutaj rządzi.
- Granica?
- Tak, granica. Mieszkamy przy ludzkich gruntach. Dlatego tylko Biegacze z Leśnej Gwardii powinni wchodzić na terytorium człowieka. - Zakończyła już. Zupełnie zapomniała, że z oprócz jej i tej szarej podróżniczki jest także Ritsu, który stał i przyglądał się temu wszystkiemu. Na szczęście wybawił białą z opresji i nie musiała czegoś na siłę mówić, najwidoczniej zauważył to i postanowił zareagować.
- Gdzie idziemy teraz?
- Może chodźmy zobaczyć jaskinie, co? Wybierzecie sobie wasze domy! - Nowi członkowie Eternal Wolves popatrzyli po sobie i pokiwali w zgodzie głowami. Amera pokazała im drogę, a już ich nie było! Po drodze padały takie pytania jak: co to jest Leśna Gwardia albo czy jesteśmy bezpieczni w Puszczy? Oczywiście Alpha watahy wszystko im wytłumaczyła.

(Soru? Ritsu? P.S - moja wena też mnie nie słucha >.<)


Od Kiary

Data:
28 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Powietrze było lekkie po deszczu i burzy które przeszły niedawno. Biała smuga pędziła przez las z cichym szelestem. A była to Kiara. Biała wilczyca pędziła przez las bez wytchnienia, bez odpoczynku. Miała swój powód. Zatrzymała się dopiero gdy łapy odmówiły jej posłuszeństwa. Przez chwilę leżała ciężko oddychając, myśla. Wstała i rozejrzała się, nic podejrzanego nie zauważyła. Ruszyła powoli nasłuchując. Nagle jej brzuch zaburczał z głodu.
-Trzeba coś zjeść.- mruknęła. Zaczęła węszyć w powietrzu, wyczuła słaby zapach zająca. Ruszyła jego tropem, z każdą chwilą stawał się coraz silniejszy. Gdy zobaczyła szaraka, przycupnęła przy ziemi i podeszła jeszcze bliżej. Zając wcinał jakieś rośliny.
~Zaraz ja ciebie będę wcinać.~ uśmiechnęła się do siebie. Machnełam dwa razy ogonem i skoczyła do przodu. Zając w ostatniej chwili skoczył, ale nie zdążył uciec bo łapa wadery przygniotła go do ziemi. Wilczyca szybko wygryzła się w kark zwierzęcia. Po chwili szarak przestał się ruszać i Kiara wzięła się za jedzenie. Parę chwil i zostały tylko nie liczne kosteczki. Wadera oblizała się i ruszyła dalej. Biegał po mału rozglądając się za jakąś jaskinią do odpoczynku. W pewnym momęcie poczułam zapachy jakichś wilków. Cicho warknęła sama do siebie. Nie chciała znajdować się na terenie jakiejś watahy. Biegła dalej nie zawracając uwagi na zapachy, ale gdy poczuła wyraźny zapach zaczęła nasłuchiwać. Przebiegła jeszcze trochę i zatrzymała się.
-Kim jesteś?- ktoś zapytał.
-Wilkiem nie widać?- odpowiedział Kiara, z krzaków wydobyło się ciche mruknięcie.
-Skąd jesteś?
-Z daleka.- teraz było to warknięcie.
-Jak się nazywasz.
-A czemu mam ci powiedzieć? Nawet cię nie widziałam.- teraz było to głuche i pożądane warknięcie, a z krzaków wyskoczył jakieś wilk.

<Ktoś?>

Tajga do Dannyla

Data:
27 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Oczywiście - schyliła przed nim głowę, w geście poddania. Tak jak ją uczono, ukłon lub inne okazanie posłuszeństwa i uległości. Przemilczała fakt, że jest śmiertelnie zmęczona i najchętniej położyła by się tam, gdzie stała. Będzie się starać, w końcu jeśli proponuje, to co ma zrobić? Dawno przestała odróżniać pytanie od rozkazu. Jeśli ktoś ją pytał o coś, znaczyło to to samo, gdyby powiedział "masz polować". A poza tym wizja świeżego mięsa po trzech dniach głodówki od razu ją orzeźwiła.
 Podążała za Dannylem, zastanawiając się, kim jest i skąd się tu wziął. Po jego zachowaniu poznała, że jest raczej typem wędrownego wilka, samotnika. Logiczne myślenie i spokój, opanowanie. Sprawia wrażenia, jakby lubił mieć wszystko pod kontrolą.
 Wilk mruknął coś cicho, a ona zaraz zwróciła w jego stronę uszy. Oczy zabłyszczały jej, podniecona myślą, że może coś wywęszył. Dannyl za to ruchem oczu pokazał jej trzy brązowe ptaki. Były wielkości kurczaka i grzebały w ziemi pazurami. Bażanty? Możliwe. Przed oczami Tajgi zaczęły tańczyć czarne kropeczki, które powiększały się z każdą chwilą. Potrząsnęła głową, by je odgonić.
 Samiec ruszył naprzód, cicho stawiając łapy. Poruszał się bezszelestnie, jak cień. Wilczyca żałowała, że nie umie chodzić jak on. Skradali się, on cicho, ona potrącając liście i gałęzie. Skuliła się w sobie. Wszystko zepsuje, przez swoje głupie zmęczenie! Dannyl zdenerwuje się na nią i zostawi ją, albo co gorsze, odda patrolowi wrogiej watahy. Przycisnęła uszy do czaszki i szła z pochyloną głową obok basiora. Ten zerkał na nią z dziwnym błyskiem w oku co chwila. Może go bawiła. Tak, na pewno. Zawsze była obiektem żartów.
 "Skup się" pomyślała i popatrzyła na chodzące między drzewami ptaki. Przygotowała się do skoku, spięła mięśnie i rzuciła jeszcze szybkie spojrzenie na samca. Kiwnął głową i również ugiął tylne łapy. Wylecieli zza krzaków jak dwa ciemne pociski i każde dopadło jednego z ptaków. Dannyl zagryzł szybko swojego i popędził za drugim, który w panice biegał w kółko, młócąc powietrze skrzydłami. Tajga tylko słabo wgryzła się w szyje swojej zdobyczy i przymknęła ze zmęczenia oczy. Adrenalina opadła i zostawiła tylko pulsujący ból w mięśniach i czaszce. Ciemne plamki powróciły i przysłoniły praktycznie całe pole widzenia wilczycy.
- Smacznego - usłyszała głos Dannyla. Otworzyła oczy i popatrzyła na niego półprzytomnie. Zjadł już połowę swojego ptaka, drugi czekał na swoją kolej. Tajga powoli zaczęła konsumować swojego. Jedli w milczeniu. Czarny co raz zerkał na wilczycę, która z jednym okiem zamkniętym, drugim otwartym, próbowała jednocześnie odpoczywać i jeść. Aż w końcu zasnęła z nosem w brązowym pierzu.

Dannyl?

Od Dannyla do Tajgi

Data:
27 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Basior powstrzymał prychnięcie, słysząc jej ostatnie słowa. Bez słowa ruszył obok niej, rzucając od czasu do czasu ukradkowe spojrzenia. Zahukana i skrzywdzona, tylko te dwa słowa przychodziły mu na myśl, gdy na nią patrzył. Skąd wiedział? Jego kiedyś też zdominowano i pozwalał oprawcom na wszystko. Dlaczego? To zrozumie ktoś, kto przeżył. A przeżyć nie łatwo.
Niemal z miejsca poczuł cień sympatii do świeżo poznanej wadery.
- Uważaj - mruknął machinalnie, gdy przed nimi pojawił się korzeń, o który ona zawadziła łapą.
Zauważył jak drgnęła niespokojnie, słysząc jego głos. Ocenił ją w mgnieniu oka. Musiała być skrajnie wyczerpana, inaczej nie potknęłaby się. On, na jej miejscu pewnie zasypiałby idąc. Ale ona nie mogła, była zbyt przerażona. Miał wrażenie, że słyszy szaleńcze bicie jej serca.
Zwolnił nieco, by dać jej szansę chwilowego odzyskania sił. Ona... Ona? Fakt, nie znał jeszcze jej imienia.
- Jak się nazywasz? - jego głos zabrzmiał nieco ostrzej niż zamierzał, chyba dlatego, że długo już wędrował samotnie.
Skuliła się, ale wiedział, że odpowie. Tkwiło w niej coś takiego, że musiała odpowiadać na pytania. Trochę go to bawiło, a trochę... współczuł jej. Chyba? Kiepsko poznawał własne uczucia.
- Tajga - głos miała cichy i Dannyl czuł w nim jej strach.
Nie zapytała, jak on ma na imię. Oh, naprawdę się spodziewał, że powie? Znał, bywał w takim stanie, gdy nie ma się odwagi powiedzieć czegoś nadprogramowego, nie tylko zadać pytania.
- Dannyl jestem - powiedział, skupiając wzrok złotawych oczu na drodze przed nimi.
Zatrzymali się nad samym wodospadem. Jednym spojrzeniem przekazał jej, by nie oddalała się. Wolał mieć kogoś po swojej stronie, szczególnie na obcym terenie. O ile ona była po jego stronie. Nie, nie ona. Tajga. Zapamiętaj. Ma imię, to ważne, by pamiętać imiona.
- Nie wiem, czyje to ślady, ale warto byłoby zostać tu, by się przekonać - odezwał się Dannyl po chwili.
- Chciałabyś zapolować ze mną, Tajgo? Mógłbym w zamian, w miarę możliwości, ochronić cię, w razie potrzeby, przed prześladowcami. Jeśli będziesz przydatna - dodał po chwili, uśmiechając się cierpko.

Tajga?

Od Soru do Ritsu i Amery

Data:
27 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Mimo pokojowego nastawienia białych wilków, każdy mięsień w potężnym ciele szarej wilczycy był napięty. Soru była gotowa na wszystko.
- Co tu robisz? - Spytała łagodnym, acz, wypełnionym zdenerwowaniem głosem biała zwana Amerą. Widać było, że traktuje nowo przybyłą jak zagrożenie dla jej "watahy".
- Zwiedzam. - Rzekła z nutą ironii Soru. Usiadła i zaczęła wylizywać ranę na tylnej łapie. - Nie stanowię dla was zagrożenia, póki nie wejdziecie mi w drogę.
- My tobie w drogę? Jakby nie patrzeć, to ty jesteś na naszym terenie. To nie twoje terytorium. - Warknęła już wyraźnie zdenerwowana Amera.
- Tam twój dom, gdzie twój zadek kochana, póki co mieszkam tu. - Odrzekła bez najmniejszego znaku skruchy szara. - Jestem tylko przelotem, i tak miałam się już zbierać, aaale z drugiej strony...mogę zostać na dłużej.
- Co masz na myśli?
- Mogę dołączyć. Chyba nie jest was tu zbyt dużo...a chyba przydałby wam się morderca, co nie?
Popatrzyli na siebie zdziwieni. Soru, już odprężona, siedziała w ciszy i czekała na ich odpowiedź.

Ritsu, Amera? Wena ma mnie...gdzieś :^:

Od Tajgi

Data:
27 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
 Ciemnobrązowa wadera biegła przed siebie z dużą prędkością. Jej przemęczone nogi zaczynały się plątać i potykać. Nie miała już sił, by uciekać dalej. Żółte oczy gorączkowo przeczesywały gęste poszycie lasu w poszukiwaniu jakiejś kryjówki. Byli może dzień drogi od niej. Miała przewagę już na starcie, a mimo to nie mogła pozwolić sobie na to, by zasnąć czy choćby zapolować. Nie było czasu na nic. Tylko bieg. Paniczny strach odcinał jej dopływ tlenu.
 Dyszała ciężko. Poruszała się coraz wolniej, aż w końcu musiała zwolnić do truchtu. Jej uszy kręciły się w różnych kierunkach, starając się wyłapać choćby najcichszy szmer, ale własny oddech uniemożliwiał nasłuchiwanie. Zapłakała cicho.
 Nienawidziła płakać, wtedy najczęściej dostawała baty, za to, że okazuje jakieś uczucia, w tym przypadku smutek. Robiła to tylko gdy była sama, w chwilach wściekłości albo niemocy.
 To zdecydowanie była taka chwila. Gonił ją patrol razem z mordercą, już od trzech dni uciekała bez odpoczynku i jedzenia. Jej ciało było tak wyniszczone, jak jeszcze chyba nigdy w życiu.
 I wtedy nagle między drzewami przemknęła jakaś ciemna sylwetka. Tajga momentalnie podniosła głowę i przerażonym wzrokiem popatrzyła na tamto miejsce. W krzakach błysnęły żółte oczy. Znaleźli ją. To koniec.
 Poderwała się do biegu, łzy wypływały z oczu i powoli spływały po brązowej sierści. Przecież już nie ucieknie. Jest wykończona, a poza tym oni mają przewagę liczebną. Więc po co? Po co męczyć się jeszcze bardziej? Płacz wstrząsał jej ciałem, zatrzymała się. Łapy się pod nią ugięły, upadła na ziemię. Ciemny kształt zaczął się do niej zbliżać.
- Wstawaj.
 Więc to teraz, już zaraz. Będzie się pastwić, czy załatwi to szybko? Z zamkniętymi oczami wilczyca powoli wstała. Nie poznawała tego głosu, ale to jeszcze o niczym nie świadczyło. Nie znała watahy, na której terytorium niechcący wkroczyła. Przez przypadek dowiedziała się, że wysłali za nią pogoń. Od jednego ze swoich leśnych zwierzęcych zwiadowców. "Nie chcę umierać" pomyślała, bo w życiu nie powiedziałaby tego głośno.
- Przestań płakać, bo tak się nie dogadamy - głos był trochę zniecierpliwiony. Wyraźnie należał do basiora.
 Wilczyca powoli otworzyła oczy i zamrugała nimi. Był sam. Czarny wilk stał przed nią i wpatrywał się w nią z wyczekiwaniem. Ale to na pewno podstęp. Ugięła przednie łapy i złożyła przed nim ukłon.
- Przepraszam, wielmożny panie. Nie wiedziałam, że na tamtych terenach żyje wataha. Przepraszam, że polowałam bez zezwolenia - patrzyła na niego wielkimi ze strachu oczami. Co zrobi?
- Co? - zmarszczył brwi wilk. - Nie rozumiem o co ci chodzi. I wstawaj, bo zaraz naprawdę potraktuję cię jak uległą samicę... - dodał powoli. Pewnie chciał ją nastraszyć.
 Brązowa podniosła się szybko. Była zdezorientowana. Jeśli nie był z pościgu, to kim był? Nie zamierzała go jednak pytać. Może by się zdenerwował? Poczeka aż sam się przedstawi. W końcu nie może o nic pytać. Nie wolno jej.
- Jesteś stąd? Znasz okolicę? Szukam watahy, która gdzieś podobno w pobliżu została założona. Należysz do niej? Wiesz jak tam się dostać? - zadawał pytania jedno po drugim. Wadera ze skupieniem zapamiętywała wszystkie. Patrzyła na niego z mądrością w oczach, przy okazji przypatrując się czarnemu uważnie.
- Nie jestem z okolicy, panie. Jestem z daleka. Uciekam przez ten teren od dwóch dni, można powiedzieć, że trochę go znam. Jedyna wataha o której wiem, ściga mnie od blisko trzech dni za wkroczenie na ich terytorium i polowanie. Nie należę do żadnego stada. Ale widziałam niedawno wilcze tropy... Jakieś pięć godzin temu minęłam wodospad, przy którym były ślady. Być może należały do wilków, których szukasz, panie. - "Lub do tych które mnie szukają" dodała w myślach.
- Ktoś wysłał za tobą patrol? - zapytał obojętnym głosem wilk. - Po co mieliby tracić siły na gonienie takiego... chuchra? - powiedział do siebie.
 Wilczyca nie wzięła mu za złe takiego określenia. W czasie swojego krótkiego życia była nazywana czasem o wiele gorzej. Stała więc bez ruchu, oczekując kolejnych pytań, lub poleceń.
- Zaprowadzisz mnie do tego wodospadu. Nie chce mi się bez celu błądzić i szukać, skoro mam pod nosem przewodnika, który już tam był... - odezwał się cicho basior. Wskazał jej, by szła pierwsza. - W zamian mogę nakłamać patrolowi, że jesteś moim jeńcem - uśmiechnął się sucho.
- Tak jest - odezwała się mechanicznie wilczyca.

Dannyl?

Od Ritsu do Amery i Soru

Data:
27 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Wybacz - powiedziałem - nie zawsze taki jestem
- Rozumiem - powiedziała wadera - zamierzasz tu zostać?
- Jeszcze nie wiem. Kiedyś będę musiał gdzieś się osiedlić
- A jeżeli zaproponuje ci dołączenie do watahy to zostaniesz?
- Możliwe
Zapadła głucha cisza.
- Dalej mi nie odpowiedziałeś - odezwała się nagle
- To ty się pytałaś tak na serio? - byłem lekko zdziwiony
- Udajesz głupka czy nim jesteś?
- Jestem po prostu zdezorientowany. Jutro będzie już ze mną lepiej. Ale tak dołączę...
Zanim skończyłem zdanie zasnąłem. Obudziłem się rano wyspany. Wadera siedziała przy wejściu do jaskini. Wstałem i usiadłem koło niej.
- Wracając do rozmowy, na kim stanowisku chciałbyś być?
- A mogę dwa?
- Jasne - była bardzo spokojna
- Chcę być szpiegiem i strażnikiem dziennym. Czy mogę cię zapytać o coś?
- No pewnie
- Czy moja sowa może ze mną zostać, może się przydać.
- Tylko niech nie zawadza. Chodź oprowadzę cie po terenach
Amera wstała a ja ruszyłem za nią. Przed nią czuje respekt, ale nie wydaje się być jakaś ześwirowana. Szliśmy lasem, co jakiś czas informowała mnie o dobrym miejscu obserwacyjnym, skrócie, czy innych przydatnych informacjach na temat tego terenu. Nagle usłyszałem trzepot skrzydeł.
- Zaczekaj - powiedziałem do niej
- Coś się stało?
- Hatori leci
- Gdzie to go widzisz? - zaczęła się rozglądać
- Jeszcze go nie widzę, ale go słyszę - powiedziałem ze spokojem
Popatrzyła się na mnie jak na idiotę. Po chwili Hatori usiadł mi na grzbiecie. Nie wiem co sobie wtedy pomyślała ale wydawała się zdziwiona. Ruszyliśmy dalej. Po pewnym czasie zatrzymała się. Na początku nie wiedziałem o co chodzi, ale po chwili zobaczyłem waderę. Była gotowa do ataku. Spojrzałem na moją przewodniczkę, która raczej się tym nie przejęła. Zaczęła iść powoli w jej stronę. Ruchem głowy nakazała mi iść za sobą, więc jak posłuszny piesek podreptałem za nią. 
- Czego tutaj szukasz? - zapytała Amera
- Nie wasza sprawa - odparła
- A ja myślę że nasza. To są moje tereny
Tamta spojrzała na nas i zapadła cisza. Byłem ciekawy co teraz.
- Jestem Amera, a to jest Ritsu - wskazała na mnie
- Jestem Soru

<Amera? Soru?>

Czarna wdowa...

Data:
26 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Nocne niebo zostało usłane gwiazdami. Oczy śmignęły w ciemnościach. Z gór wracała ona - czarna wilczyca, jak nocne niebo. Zwolniła z biegu na truchtanie. Rozglądała się ochoczo w każde strony wyszukując miejsca odpowiedniego..."

 Tak oto witamy nową strażniczkę nocną i zwiadowczynię!

Na zwiadowce odbędzie się test sprawdzający umiejętności. Powodzenia!

Od Soru

Data:
26 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Krok za krokiem, powoli. Poza przecinającymi nieboskłon grzmotami, w okolicy słychać było jedynie ciężki oddech szarej wilczycy. Z małego, acz głębokiego rozcięcia na tylnej łapie krew płynęła wartką strużką. Mogło się wydawać, że ból ten przeszywał jej ciało, lecz wręcz przeciwnie, sprawiał jej przyjemność. Szła dalej utykając, i plamiąc wilgotną trawę szkarłatną cieczą. Jej futro było zlepione krwią, nie tylko jej, ale także innego wilka, oraz błotem, gdzieniegdzie w burej sierści utkwiła trawa i inne zielska. Kilka kropel skapnęło z jej pyska na ziemię. Oblizała niecierpliwie wargę. Wzdrygnęła się i machnęła koniuszkiem ogona, ponownie czując na języku smak krwi. Szła dalej ignorując lepiące się od błota futro. Grzmiące na szarym niebie pioruny mocno raniły jej wrażliwe uszy, lecz po prostu to olewała. Po chwili zaczęło padać, szara sierść stała się mokra, teraz była dla wilczycy ciężarem. "Przynajmniej jestem czysta..." szepnęła w myślach widząc, jak krople wody spadające z nieba oczyszczało jej futro z błota i krwi. Szła dalej jeszcze kilka chwil. Odetchnęła z ulgą, widząc jaskinie. Była ciemna, ale przynajmniej sucha. Przycupnęła w wejściu, jedynie nos miała wystawiony na zewnątrz. Nie miała sił otrzepać się z wody ani wylizać...po prostu usiadła. Zimne krople spadały na jej pysk z kamiennych stalaktytów na suficie. Nie przeszkadzało jej to. Oparła pysk na łapach i próbowała zasnąć. Udało się...odpoczynek nie był jednak zbyt długi. Usłyszała w krzakach niedaleko szmer. Natychmiast uniosła głowę i nastawiła uszu. Wciągnęła w płuca rześkie powietrze, nasłuchując. Mimo burzy, starała się zlokalizować tego, który przerwał jej sen. W powietrzu unosił się zapach młodego wilka. Miał nie więcej niż rok, był jeszcze szczeniakiem. Zdecydowanie nie pochodził z puszczy. "Kolejna zabawka dwunożnych która próbuje przetrwać w lesie?" pomyślała szara. Wstała i mimo okrutnego zmęczenia, otrzepała się z wody. Stała chwilę w ciszy, bez ruchu. W końcu ujrzała swą ofiarę...rudy szczeniak, bardzo młody, futro lepiło mu się od błota. Wilczyca nie czekała aż ją zauważy. Jednym celnym skokiem przyszpiliła młodzika do ziemi, triumfalnie unosząc łeb i stawiając łapę na szyi szczeniaka.
- Robiłam gorszę rzeczy niż zabijanie brudnych szczeniąt. - Wymruczała twardo.
- P-proszę, nie zabijaj mnie! Mam młodsze rodzeństwo, które beze mnie nie przetrwa! - Wyszeptał młody, gdyż łapa szarej wilczycy stanęła mu na gardle.
- Co mnie to? - "A gdyby go tak wykorzystać...? Z tą łapą raczej nie dam rady polować, a on jest zdrowy..." Puściła go nagle. Chciał uciec, ale ta jednym, niewyobrażalnie mocnym uderzeniem łapy go powaliła. - Jak tobie i twojemu rodzeństwu życie miłe, to zostaniesz na noc ze mną, w tej jaskini. Rano, chcę widzieć tu świeże mięso, a ciebie ma nie być. Zrozumiano?
Rudzielec pokiwał niepewnie głową i z podkulonym ogonem wszedł do jaskini. Szara wilczyca nie spała przez długi czas. Czekała, aż rudy zapadnie w głęboki sen. Zasnęła dopiero późno w nocy.


Był bardzo wczesny ranek, było jeszcze ciemno. Wciąż padało. Szara uchyliła lekko oczy, obudzona przez zapach świeżej zdobyczy. Przed sobą miała dużego królika, nietkniętego. Po rudym młodziku nie było śladu. "No i fajnie..." zaśmiała się w myślach i zaczęła zajadać królika.
Gdy skończyła, oblizała wargi z krwi, a na kościach naostrzyła pazury. Nie widać było ani kropelki krwi, ani kawałka mięsa - wszystko zostało zjedzone co do kęsa. Podniosła się i ruszyła dalej przed siebie. Deszcz powoli ustawał. Po wczorajszej burzy pozostała jedynie lekka mżawka. Szła dłuższą chwilę, aż natknęła się na dwa białe wilki, basiora i waderę, na ramieniu samca siedziała sowa. Byli kilkaset metrów od niej. Mimo to, szara natychmiast przybrała pozę obronną. Wilki zauważyły ją dopiero po chwili.


<Amera? Ritsu?>

Amera do Ritsu

Data:
26 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Biały basior stał przed Amerą. Jego lśniąca, biała sierść mieniła się tysiącami kryształków skaczących od jednego do drugiego punktu w słonecznych promieniach. Takiej samej barwy była wilczyca, która teraz mierzyła bacznie każdy cal nieznajomego wilka. Zza jej grzbietu dobiegł przygłuszony dźwięk grzmotu co oznaczało, że nadchodzi burza, jednak biała nie zwracała na to uwagi tylko dalej wlepiała swoje oczy w nieznanego jej gościa. Wyczuła w jego zachowaniu stres, ale czego on ma się bać?
- No proszę! - Zaczęła wadera podejrzliwym głosem. - Mamy tutaj jakiegoś koleżkę? - Uśmiechnęła się przenikliwie, pomału okrążając nowo poznanego. Ten, stał dalej tylko oglądając się za Amerą.
- Ristu jestem...- Z jego osoby wydobył się męski, ale przyciszony głos. Silent tylko jeszcze bardziej się ucieszyła, gdy zrozumiała, że trzyma przed nią respekt.
- Amera...Silent miedzy innymi.
- Cisza?
- Tak, ale...Czemu tak w ogóle mam rozmawiać z Tobą o mnie skoro się nie znamy?
- No..Nie wiem. - W tej chwili grzmot uderzył niecałe kilka kilometrów dalej. Wadera oglądnęła się i wyprostowała uszy w szpic po czym zawróciła w odwrotną stronę i zawołała swojego towarzysza drogi. Basior przez pierwsze pół godziny gadał co niezmiernie przeszkadzało Amerze, ale gdy kazała mu się zamknąć on, jak posłuszny szczeniak przez kolejne pół godziny siedział cichutko jak myszka. Po godzinnym uciekaniu przed nadchodząca burzą dotarli do jaskini, która była białej wadery. Oboje weszli w ciemne zakątki jamy i otrzepując się pomoczyli ściany. Gdy samica miała się już wygodnie ułożyć wtem zaalarmował ją samiec.
- Gdzie moja sowa?? - Panikował pomału. - Zawsze jest przy mnie...Gdzie jest!?
- Uspokój się gościu! - Wrzasnęła do niego Amera. - Sowy przed burzą chowają się w dziuplach! Nic nie będzie twojemu zwierzaczkowi! - Odpowiedziała głośno. Ułożyła się w kłębek i patrzyła się na świat zza jej jaskini, to samo postanowił zrobić jej dotychczasowy kompan.
Nareszcie się uspokoił ~ pomyślała.

(Ritsu?)

Od Ritsu

Data:
26 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Dzień za dniem kroczyłem po lasach. Czasem po pustych lasach, czasem po zamieszkanych przez watahy. Przez kilka dni obserwowałem każdą z tych watah żeby zobaczyć czy nadawałbym się.Niestety żadna nie przypadła mi do gustu.  Zawsze byłem nie zauważony, potrafię się dobrze ukrywać mimo białego koloru futra. Posiadanie białego futra przydaje się najbardziej w zimie kiedy chce się być niezauważonym. Nie narzekam na kolor futra. Gdybym chciał narzekać już na coś, to na pewno było by to że straciłem pamięć wielokrotnie i nie pamiętam swojej przeszłości, swojego wieku, rodziny i tym kim byłem. Co do imienia, to po przebudzeniu wiedziałem jak ono brzmi.
Wskoczyłem na przewalone drzewo i rozejrzałem się. W lesie panowała cisza i spokój, w powietrzu było czuć zapach zwierząt i kogoś jeszcze kto niedawno tutaj był. Byłem pewny że to zapach jakiejś wadery. Od razu wpadła mi do głowy myśl że to może jakaś wataha, ale wtedy wonie były by wymieszane i tworzyły unikatowy zapach watahy. Tutaj czułem tylko jednego osobnika, który zdecydowanie był waderą. Nie mogłem określić w którą stronę się udała. Po jakimś czasie przestałem czuć jej zapach, może się ulotnił a może przyzwyczaiłem się do niego. Ruszyłem dalej przed siebie. Usłyszałem ciche trzepotanie skrzydłami. Niewiele stworzeń usłyszało by to, sowy są cichymi myśliwymi. Od razu rozpoznałem przyjaciela. Po chwili Hatori usiadł na gałęzi przede mną. 
- Miło znowu ciebie widzieć - odezwałem się pierwszy
- Wybacz, nie chciałem na tak długo zniknąć - powiedział smutny Hatori
- Nic się nie stało. Jak chcesz to polataj sobie na spokojnie, nigdzie się daleko nie wybieram
- A mogę się przespać? Nie wiem kiedy ostatni raz spałem
- Tylko dobrze się ukryj, nie wiadomo kto tu może być
- Jasne
Hatori wzbił się w powietrze i poleciał w głąb lasu. Podążałem za nim wzrokiem. Zawsze podobało mi się to jak lat, wygląda wtedy jak z bajki. Kiedy zniknął mi z oczu ruszyłem przed siebie. Postanowiłem od razu że nie będę tu polować dopóki nie poznam terenu i upewnię się że nikogo nie ma. Nie mam ochoty wywoływać kłótni zwłaszcza że jestem bezpańskim wilkiem, bez watahy i przeszłości. Idąc natrafiłem na jeziorko. Podszedłem do brzegu, powoli się nachyliłem i patrzyłem na swoje odbicie w lesie. Nigdy nie wiedziałem czy moje oczy są niebieskie czy szare, a może niebieskoszare. Nachyliłem się niżej i zacząłem pić wodę. Po ugaszeniu pragnienia wróciłem między drzewa, nie chciałem być długo na widoku. W oddali zobaczyłem ruch. Od razu przywarłem do ziemi i zacząłem powoli bezszelestnie zbliżać się do tego miejsca. Kiedy dotarłem odpowiednio blisko mogłem przyjrzeć się jemu. Okazał się że to ona, wadera które czułem zapach wcześniej. Wyglądała jakby nie wiedziała o mojej obecności tutaj. Powoli wstałem i stałem nieruchomo. Po paru chwilach chyba wyczuła moją obecność bo się odwróciła. Dopiero wtedy na nią spojrzałem bo cały czas patrzyłem się na niebo. Nie wiedziałem co mam powiedzieć, a nie chciałem wyjść na głupka. Skoro to miejsce pachniało nią, to ona powinna zapytać mnie co ja tu robię, a nie na odwrót, to nie było moje miejsce.

<Amera?>

Biała dama...

Data:
26 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Z pośród zaśnieżonych drzew jak anioł wyłoniła się ona - biała wilczyca z pięknymi oczyma. Białe futro dobijało blask słońca i mieniło się tysiącami kryształków..."

.:AMERA:.

Podświadomość: Ali010612 | Ali010612 | Sieralioness222.com
~*~
 Wilczyca opiekuńcza w stosunku do swojej watahy i rodziny. Jej dominującą cechą jest stanowczość, która jednak nie konkuruje ze słowami jej partnera. Wyróżnia się całkowitym spokojem w niektórych sytuacjach i na co dzień. Ma już wiele doświadczenia i dobrze go wykorzystuje w zarówno jak i prowadzeniu watahy oraz w sytuacjach zagrożenia lub innego typu spraw. Pierwsze wrażenie jakie chce wywrzeć na wilku, który dopiero dołączył do watahy to profesjonalizm, a za razem wiedza, że wilk może polegać na Liderce. Samica jest miła i zawsze pośpieszy z pomocą jeżeli takowa będzie potrzebna. Watasze chce zapewnić bezpieczeństwo i swobodę, która panuje na terenach stada. Amery nie warto denerwować, bowiem jej gniew może dosięgnąć wszystkich. Nie lubi kiedy ktoś ją denerwuje i jeżeli będzie trzeba powie coś czego ten ktoś nie chciałby usłyszeć-albo zabije-, ale zawsze przeprosi-nie w przypadku śmierci-. Nawet nie wolno jej złościć, bowiem moc którą posiada to furia i jeszcze w pełni jej nie kontroluje, a w gniewie może zabić lub poważnie okaleczyć.
~*~
Unikalna moc: Furia
  • Silent uwielbia podróżować! Jej świat składa się z podróży i różnych ciekawych chwil spędzonych na zwiedzaniu!
  • Nie lubi za to gdy ktoś się w nią wpatruję. Czuje się wtedy niekomfortowo...

Pozycja|Wiek: Liderka oraz Łowczyni | Ok. 30 - 40 lat |
 Płeć: No chyba nie nazwiesz jej basiorem? Oczywiście, że wadera!

X X X X X

Umiejętności:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha:
Ritsu - Drugi członek watahy, bliski Amerze. Wadera traktuje go jak brata
Shiro - Partner wadery, darzy go zaufaniem jak i miłością.
Tomoe - Syn Shiro i Amery, darzy szczeniaka miłością.
Raven i Cassydi - Bliźniaczki, córki Amery i Shiro.
Zack - Syn Amery oraz zmarłego Reichera. Mimo, że jest w pewnym słowie bękartem to i tak go kocha.
Dajki - Przybrany syn. Traktuje go jak swojego własnego syna, nie przeszkadza jej, że ma inną matkę.
Inne wilki z watahy - Są dla niej jak rodzina, więc stara się o nich dbać.

Inni:
Mefisto - Wadera traktuje kota jak członka rodziny, lubi go.
Linda - Jej opiekunka, człowiek. Amera jej ufa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Cichy cień...

Data:
25 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Szybki, czarny, rozpływający się cień przeleciał wśród drzew. Jego odznaczające się oczy lśniły w mroku, który zapewniły mu korony drzew. Księżyc był już wysoko na nocnym niebie, a w tle rozbrzmiało jego wycie..."
Imię: Dannyl. Skróty chyba oczywiste.
Wiek: Młodzieniaszkiem już nie jest, swoje przeżył.
Płeć: Basior, czyż to nie oczywiste?
~*~
Opis: Zacznijmy od tego, że Dan ma wszystkich w nosie. Nie to, że uważa się za lepszego. Po prostu inni mało go obchodzą, tak samo jak ich uczucia. A być może chce by tak go widziano? Umie zranić samym milczeniem lub kilkoma przykrymi słowami.
Sporo przeszedł. Dzięki temu nauczył się, że samemu należy kierować swoim losem. Jego zdaniem, bez bólu nie ma ani życia, ani zabawy. Nie potrafi się całkowicie podporządkowywać, wytrwale stara się zachować niezależność.Przez lata stawał się coraz bardziej nieufny, z trudem przychodzi mu nawiązywanie nowych znajomości. Typ samotnika, który lubi nie wychodząc przed szereg mieć kontrolę nad sytuacją. Kocha piękno i delikatność, aczkolwiek w jego świecie niewiele jest tych wartości. Nigdy nie był zbyt pewny siebie. Zawsze nieco wycofany, zbyt cichy i spokojny jak na basiora. Umie wszystko przemyśleć na chłodno, nigdy nie działa w szale. Nie widać by się denerwował. Ma wysokie poczucie niezależności i nie ufa byle komu. Sprawia wrażenie wiecznie opanowanego. Uważa, że nie musi być wierny nikomu prócz siebie, a miłość i związane z nią oddanie jest dla szczeniąt.
~*~
Pozycja: Szpieg, przygotuj się na to, że potrafi znikać.
Kontakt: Doggi - Misia568

Umiejętności:
 ~Siła (★)
~Szybkość (★)
~Zwinność(★)
~Wytrzymałość(★)
~Zdrowie(★)

Genealogia:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha: Ten wilk nie opisał jeszcze swoich relacji...
Inni: Ten wilk nie opisał jeszcze swoich relacji...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Śnieżny bohater...

Data:
25 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Dumnie krocząc pozostawiał swe ślady w śniegu. Jego twarz wyrażała więcej niż można byłoby powiedzieć lub pomyśleć. U jego boku leciała sowa, która z cierpliwością dopatrywała się miejsca spoczynku..."
.:RITSU:.
bardzo młody | basior
~*~
Opis: Jest to dość spokojny basior, rzadko się denerwuje i podnosi głos. Nie posiada zbyt gęstej sierści. Lubi żartować, nawet z siebie. Krytykę przyjmie z godnością i postara się następnym razem nie popełnić błędu. Kiedy ma coś do zrobienia zrobi to sumiennie. Nie pamięta praktycznie nic z przeszłości, ponieważ kilkakrotnie stracił pamięć i nigdy jej nie odzyskał. Nie przejmuje się tym za bardzo, ponieważ odkąd pamięta towarzyszy mu przyjaciel Hatori, który jest sową. Znalazł go rannego i od tamtej pory trzymają się razem, mimo że on często znika na parę dni to wie że i tak wróci. Dzięki temu nauczył się szanować innych i doceniać że ma się kogoś kogo można nazwać przyjacielem. Kiedy posiada przyjaciół będzie ich bronić i podążać z nimi długo. Samotność mu nie przeszkadza, czasem woli pobyć sam i pomyśleć. Kiedy trzeba jest brutalny. Można też powiedzieć że jest nieprzewidywalny, nawet Hatori często dziwi się jego decyzjami, które podejmuje. Jeżeli coś mu nie odpowiada od razu to powie, jest bardzo szczery, czasem nawet zbyt szczery. Oczywiście przeprasza za swoją szczerość.
 Jest on rzadkim gatunkiem wilka, który został sztucznie rozmnażany. Jako nieliczny posiada 100% genu tej rasy. Po jakimś czasie zaczął odzyskiwać wspomnienia, których jednak wolałby nie pamiętać, ale jakoś w codziennym życiu one mu nie przeszkadzają. Dzięki swoim genom starzeje się wolniej, ale nie należy do najsilniejszych czy największych. Geny obdarowały właśnie tak. Swoim dzieciom może przekazać albo wolniejsze starzenie, siłę, zwinność lub wielkość. (siła, zwinność i wielkość mogą występować razem, ale wtedy dłuższe życie nie przysługuje). Cierpi na chorobę genetyczną, która jest nie uleczalna.
~*~
Pozycja: Agent Specjalny, Strażnik dzienny
Kontakt: Doggi - lisia98

X X

Unikalna moc: Poszerzone pole widzenia i czucia
Genealogia:

Umiejętności:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★★)
~ Zdrowie (★★)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha:
Luka - Jego pierwszy syn z Castle(wadera z innej watahy). Kocha go i to bardzo, mimo że tego często nie okazuje to często o nim myśli i boi się o niego.
Shiro - jego miłość odwzajemniona. Boi się go trochę. Ma na niego duży wpływ
Amera - jest dla niego jak starsza siostra
Yomi - jego dobra przyjaciółka
Usami - jego zmarły brat, jest przy nim jako duch
Saya - ukochana córka
Mikoto - najbardziej zaufany wilk z poza rodziny
Xerda - szanuje ją, cieszy się że to własnie ona jest partnerką Luki
Tomoe - jest dla niego bliski i zawsze mu pomoże
Dajki - jeden z synów Shiro, szanuje go i lubi, zawsze chętnie mu pomoże
Ruki - syn Usagi'ego, zawsze mu pomoże
Jeffrey - ukochany wnuk, zrobi dla niego wszystko
Spectre Skyfall - ukochany wnuk, zrobi dla niego wszystko

Inni: Zawsze lubi z nimi porozmawiać w wolnej chwili

Ewa - Ufa jej bezgranicznie i może zrobić dla niej dużo
Mefisto - obawia się go, ponieważ często pojawia się znikąd i wie dużo rzeczy.
Enma - matka Sayi
Hatori - towarzysz który jest z nim praktycznie od samego początku, wiele razem przeszli
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Imię: Hatori
Gatunek/Rasa: Sowa/Płomykówka
Płeć: Samiec

Wilczyca wolności...

Data:
25 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
"Z łąk wyłoniła się ona - chłonięta przez promienie słońca stawiała dumnie łapy. Widząc z jej pyska jest ona młoda, ale wnętrze może ukazać co innego... "
.:HIYORI:.
Jest młoda,  ale dojrzała | Wadera
~*~
Ta  wadera  jest  tajemnicza. Swoje  myśli  zostawia  dla siebie, nie lubi się  nimi dzielić. Jest  odważna  i śmiała. Często  jest  chłodna i pozbawiona uczuć. Jednak  stara  się  z tym walczyć. Jednak  jak już ją  bliżej  poznasz to okaże  się  miła i pomocna. Jest  także  marzycielką i chodzi  często  z głową  w chmurach. Bardzo lubi się  bawić. Lubi zawierać nowe przyjaźnie. Jest  także wrażliwa.
~*~
Pozycja: Strażnik nocny
Kontakt: MrocznaKociara- doggi  MrocznaKoniara- howrse
kapciochq@gmail.com

Unikalna moc: PROSZĘ O UZUPEŁNIENIE!

Genealogia: 

Umiejętności:
~ Siła (★)
~ Zwinność (★)
~ Szybkość (★)
~ Wytrzymałość (★)
~ Zdrowie (★)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Relacje
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wataha: Ten wilk nie opisał jeszcze swoich relacji...
Inni: Ten wilk nie opisał jeszcze swoich relacji... 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"W nieustannej pogoni za spokojem..."

Data:
12 września 2015
Komenatrze:
Brak komentarzy
Wadera ciężko już zmęczona postawiła łapy na miękkiej jak puch trawie. Obraz, który pokazał się jej przed oczami, rozświetlił jej ponure myśli. Tutaj przyszła, zostaje i zostanie. Tak oto narodziła się Puszcza, a wraz z nią - Eternal Wolves.
Tak oto zarządzam oficjalne powitanie ze strony Alphy! Przybywajcie do Puszczy i rozgośćcie się. Zbudujmy razem lepszą przyszłość!
~ Alpha

.:AKTUALNOŚĆI:.

Nowa aktualizacja watahy będzie już niedługo :D Encyklopedia już prawie zapełniona, poczekajcie jeszcze troszkę! ~ Amera

Od teraz można być człowiekiem! Zapraszamy do wysyłania zdjęć lub artów twojej postaci jako człowieka.

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.