Twitter

.:EVENTY:.

Trwa teraz event pt. "Parada dusz"
Zainteresowanych zapraszam tu: KLIK

.:POGODA:.

Dni stają się coraz dłuższe, a noce krótsze. Cieplejsze dni zawitały do nas, a zimniejsze odeszły daleko daleko stąd. Cała przyroda została już praktycznie obudzona, kwiaty na drzewach i łąkach zaczęły rozkwitać, widać ciężarną zwierzynę co zapowiada ich przetrwanie gatunku a dla nas wspaniałe pożywienie. Wiosna jest okresem częstych deszczy, słonecznych dni, a także wiecznych. Pogoda potrafi się szybko zmienić w ciągu dni, dlatego trzeba być przygotowanym na wszystko. Wiosna to doskonały okres aby poznać swojego przyszłego partnera lub partnerkę, z którą spędzimy możliwe i całe nasze życie.

.:SKYPE:.

Chcesz z nami pogadać na skype? Nie ma problemu! -> KLIK
Jeżeli klikniesz ten link na górze, przeniesiesz się na skype jedynie z możliwością pisania na czacie.
Jeżeli jednak chcesz porozmawiać z nami, z głosem ale bez kamerek, to śmigaj na Skype/zainstaluj Skype i zaproś do znajomych Amerę(Skype -> Amera Castelss), a Amera doda Cię do grupy.
Jak na razie z rozmowy skorzystali: AmeiS, Amera, Lexie, Dannyl, Raven, Luka, Tiago, Xerda oraz Slake!

.:INNE:.

Chcesz coś zmienić w watasze? Oceń Eternal Wolves i powiedz nam czego oczekujesz! -> KLIK

Pamiętaj, aby obserwować nas na Twitterze! Ikonka Twittera znajduje się po prawej stronie od loga watahy!

Czegoś nie rozumiesz? Może chcesz zadać pytanie na asku? -> KLIK

.:Eternal Wolves:.

.:KONTAKT:.


AMERA - Adminka
(zmniejszona aktywność)
Doggi - Ali010612
Howrse - Ali010612
Gmail - Sieralioness222@gmail.com
GG - 48141426
Skype - America Castelss

RITSU - Moderatorka
Doggi - lisia98
Howrse - lisia98
Gmail - lisia9855@gmail.com

SHIRO - Moderator
Doggi - cocolino98
Howrse - timenta
Gmail - korzystam z Ritsu gmaila

LEXIE - Moderatorka
(zmniejszona aktywność)
Howrse - Aleksa2003
Gmail - lexie.black01@gmail.com

.:WYŚWIETLENIA:.

.:WILCZE POGADANKI:.

Pogadaj z nami anonimie jeżeli chcesz :3 Nie zmuszamy, ale miło by nam było gdybyśmy się zapoznali :D

Od Seishin do Melairene

Data:
17 listopada 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
Zasiadłszy do stołu, zaczęłam przesuwać ciekawskim spojrzeniem po zastawionych przeróżnymi potrawami talerzach i półmiskach, z zaskoczeniem spostrzegając nowe, nieznane mi jeszcze potrawy. Zaskoczenie to jednak niezbyt dobre słowo, spodziewałam się, że kuchnia w zamku Melairene jest naprawdę dobra. Widok obcych memu oku potraw był raczej miłą niespodzianką. To dużo lepiej pasuje do opisu mojej reakcji. Największą radość sprawiła mi jednak sterty naleśników o grubym cieście pokrytych dużą warstwą kakao i płynnej czekolady. Nie miałam pojęcia w jaki sposób dowiedziano się o moim upodobaniu do tychże placków, będących jednocześnie ogromną bombą kaloryczną, ale na sam ich widok poczułam nagły przypływ głodu. Ojciec zawsze żartował z mojej słabości do słodyczy, napominając mnie przy tym, bym nawet przy pozornie zwyczajnym posiłku zachowywała się niczym szlachcianka, którą zresztą nigdy nie byłam. Stary basior zachował jednak wspomnienia ze swojej młodości i przekazywał je mnie.
Melairene domyśliła się, o czym rozmyślam - co nie było trudne, bo wpatrywałam się w stertę naleśników niczym wygłodniały wilk. O ironio. -  a jeden z kącików jej ust uniósł się lekko ku górze.
- Śmiało, częstuj się - zachęciła nie tylko słowem, ale i delikatnym skinieniem głowy, a mnie nie trzeba było dwa razy powtarzać. Z niemożliwym do powstrzymywania uśmiechem sięgnęłam po naleśnika, a następnie - powoli krojąc go w geometryczne kształty - brałam do ust kolejne kawałki słodkich przysmaków. Gdzieś po siódmym uznałam, że mam już dość. Wypadałoby, żebym sięgnęła również po jakieś inne danie, aczkolwiek dobre maniery na chwilę zostały zasłonięte przez skok cukrowy.
Otworzyłam usta, chcąc podziękować kobiecie za miłe towarzystwo, ale kiedy tylko obróciłam głowę w jej kierunku, zrobiło mi się ciemno przed oczami. I to nie w ten sposób, kiedy człowiek ma zaraz zemdleć. To było coś na kształt wspomnienia, które aktywowało się szybko, by równie prędko zniknąć. Zamrugałam kilkakrotnie, wstając gwałtownie od stołu z głośnym piskiem przesuwanego krzesła, gdy po chwili rozpoznałam obrazy, które dosłownie przed momentem zobaczyłam.
Uśmiechnęłam się, tym razem sztucznie.
- Wybacz, ale chyba zmęczenie wciąż się mnie trzyma. Na razie nie jestem najlepszym materiałem na towarzyszkę, jednak postaram się to poprawić, kiedy już odzyskam siły - starałam się zamaskować drżenie głosu.
Nim Melairene zdążyła mi odpowiedzieć, odwróciłam się na pięcie i żwawym krokiem wyszłam z jadalni i skierowałam się ku własnej komnacie, do której dotarłam zaskakująco szybko. Usiadłam na skraju wysokiego materaca i wplotłam palce we własne, nierówno skrócone włosy, próbując uspokoić płytki oddech.
Wizja w jadalni uświadomiła mi, że jeszcze całkowicie nie pozbyłam się skutków ubocznych magii Oni ze swojego organizmu, a to czyniło mnie łatwą do wytropienia. Nie mogłam pozwolić, żeby mnie dopadli. Nie znowu. W głowie słyszałam tylko jedno słowo.
Uciec.
Uciec.
Uciec.
Ściągnęłam, a raczej zdarłam z siebie suknię i wziąwszy z szafy wygodną tunikę, ułożyłam się w niej na łóżku, próbując odciąć się od ogarniającego mnie uczucia bezsilności, które nagle naparło na mnie z całą swoją siłą. W tym momencie mogłam jedynie leżeć i odpoczywać. Walka lub ucieczka nie wchodziła w grę, byłam zbyt słaba by używać swoich umiejętności, także tych pozyskanych z kamienia Oni. Byłam tymczasowo bezużyteczna. Chociaż... może nie tylko tymczasowo.

Melairene? taka drama na szybciorka

Od Proserpine do Alcaliego

Data:
31 października 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
   Biegłam z innymi na mury tak, jakbyśmy stanowili jedno ciało. Wolałam być wilkiem, zamiast człowiekiem, było to dla mnie znacznie bardziej naturalne. Przebywanie w tamtej formie od zawsze było bardziej męczące, jakby to nie była moja skóra. Tamto ciało nie należało do mnie. Było obce. Nie wilcze, nie leśne, pachniało nawet inaczej, miało inny układ wszystkiego. Zbyt otępiałe zmysłowo nie odbierało wszystkiego tak, jak teraz. A teraz? Znałam już liczebność prawej i lewej flanki, widziałam, w których miejscach nie trzymali równych linii, które z osobników były młodsze i mniej doświadczone w danym oddziale i gdzie by należało uderzyć, żeby rozsiać wśród nich popłoch. Pozwoliłam im zniżyć lot do takiej odległości, w której po swojej demonicznej przemianie dosięgłabym ich szybciej mackami moich mocy, by jednym ruchem strzepnąć ich z firmamentu, żeby pospadali jak muchy. Moja magia co rusz szarżowała pod postacią włóczni nie po to, by przebijać, lecz aby chwytać, uderzać ich o siebie, a potem zgniatać. Oto była prawdziwa zaleta posiadania czarnoksiężniczki na moim poziomie w armii, chociaż wiedziałam, że Melairene na tym samym polu bitwy zdziałałby jeszcze więcej w tak krótkim czasie, co ja teraz. Mimo to nie zamierzała najwyraźniej się wychylać, dopóki, dopóty jej ukochanemu nic zupełnie nie grozi. To było naturalne zachowanie arystokracji; uderzać wtedy, kiedy inni się zmęczą, a nadejdzie taka potrzeba. 
   Tym się właśnie różniłyśmy.
   Nie byłam jedną z nich. 
   Byłam tylko wojowniczką. 
   Jedną z wielu, która walczyła od początku do końca za swojego lidera, ziemię czy nawet w niektórych przypadkach honor. Dla znacznie potężniejszych istot, jak ten królewicz z odległego wymiaru, nie miało to zapewne w najmniejszym stopniu znaczenia. Byliśmy szarą masą, czymś, co się wysyła, aby odeprzeć atak, albo coś zdobyć. Jako jednostka nie mieliśmy znaczenia, co dopiero, jako zorganizowany legion. Nie pamięta się naszych imion z osobna, chyba, że dowódcę. 
   My byliśmy liczbą. 
   Siłą.
   Nadzieją.
    Wszystko zależało od punktu widzenia, jak widać.

Alcali? 

Od Melairene do Vertusa

Data:
31 października 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
   Zasiadaliśmy przy stole w spokoju, lecz tak naprawdę niewiele nam go pozostawiono. Widziałam,
jak Amera zaczęła rozkazywać swoim żołnierzom, by ruszyli na mury, a najbliżsi ochroniarze poprowadzili świty do komnat w głębi jej zamku. Była liderką, musiała wykonywać te rzeczy, bowiem była to jej powinność. Nie wzruszona całym zamieszaniem, upiłam całkiem kilka sporych łyków wina. Było na tyle dobre, że pozwoliłam sobie samodzielnie opróżnić butelkę, wykorzystując, że nikt oprócz Proserpine nie będzie mi się przyglądać z naganą w oczach. Jej fiołkowe oczy błyszczały z irytacją od tamtej chwili, w której zamknięto ją w jej białym, falbankowym więzieniu. To była kobieta wojny, nie salonów. Zapominanie o tym przypomina strojenie lwicy w perły na obroży i trzymanie na smyczy ze wstążek. A ja? Cóż, ja potrafiłam dopasować się do każdego otoczenia. Zdradliwa jak wąż. Jedyny powód, z jakiego byłam dzisiaj zadowolona, był fakt, iż Vertus zatrzymał mnie, ryzykując przy tym swoją nieskalaną reputację przed krwiożerczym królem, który właśnie kończył skopywanie mojego "Wielkiego Mistrza" i dawał tyradę tej biednej, białowłosej kobiecie, która nie była zbytnio pogodzona ze sprawiedliwością tego świata. Każdego świata. Elentiya przypominała mi wówczas białą lilię pośród tak wielu cierni, niepotrzebnych z resztą. Wiedziałam, że posiadała swoją drugą stronę, tą wojowniczą; to stalowe spojrzenie wykuwają lata treningów. W głębi pozostała jednak tym pięknem, delikatnością. Zazdrościłam jej i podziwiałam ją za to, ja swoje zatraciłam, podobnie niczym pewna biała pani rycerz spoglądająca na Vertusa z pocieszającym uśmiechem.
- Jak możesz być taka spokojna?! - Amera wychodziła z siebie, zaraz miała stanąć i się rozdwoić. - Zaraz zacznie się inwazja!
- To nie moje ziemie, tylko twoje. - odpowiedziałam jej beznamiętnie.
   Obejrzałyśmy się na Proserpine, ale... Jej już nie było. Pazury poznaczyły cudowny, drogi zapewne materiał.
- Przynajmniej twoja wynajęta strażniczka się na coś przydała. - mruknęłam z uroczym uśmiechem.
   Amera wyglądała tak, jakby miała zaraz wygłosić stos komentarzy na temat tego, jak bardzo nie należy polegać na zadufanej w sobie arystokracji, ale w ostatniej chwili zmieniła zdanie i kontynuowała swoją pracę. Tymczasem ja spojrzałam na wracającego do komnaty balowej króla z odległej krainy, który prowadził pod ramię piękną lilię. Postukałam paznokciem o barwie stali w stół, przyglądając się już otwarcie całej ich trójce. Co teraz zrobią?

Vertus?

WAŻNE INFO! *od waszej jakże często nieobecnej adminki*

Data:
4 października 2017
Komenatrze:
6 komentarzy
Hej moi mili! 
Piszę to na szybko bo zaraz muszę zmykać na poprawę i dodatkowe zajęcia więc jak będą błędy to wybaczcie :c

Sprawa pierwsza:
Na EW od dłuższego czasu nie ma tak dużo postów. Jest to spowodowane jak możecie się domyśleć – szkołą/obowiązkami. Sama mam napięty grafik, ledwie co w sobotę i niedzielę sobie odpocznę, a tu znów jestem rzucona w wir tygodnia! Więc wybaczcie mi, ale teraz nie będzie mnie za dużo na blogu, muszę zając się szkołą, a także nauką aby mnie wzięli do chociaż jakiegoś liceum czy technikum XD
Jeżeli masz podobnie, czyli: napięty grafik, dużo testów i innych bzdet to się nie martw - ja mam tak samo. Jeżeli możesz to wchodź na bloga raz na jakiś czas, sprawdzaj czy coś się dzieje, rozmawiaj czasami na czacie – przyda się chociaż „mini rozruch” bo jak na razie leżymy i kwiczymy :D
Soł aktywność na pewno spadnie, dzienna norma postów raczej wyrobiona nie będzie, ale to nic! Blog nadal jest otwarty i można prowadzić swoje wątki, a także rozmawiać na czacie.

Sprawa druga:
Mam pomysł, aby EW przekształcić na blog z grą RPG na czacie. Będziemy używać programu Discord do prowadzenia takich gier(nie trzeba pobierać programu na komputer można z niego korzystać również w przeglądarce). Nie oznacza to jednak, że EW zostaje skasowane. Broń Boże! Nigdy bym nie skasowała treści na blogu nad którymi pracowałam razem z wami. Utworzy się osobnego bloga o nazwie „EW Plus” i na nim będą informacje dotyczące gry czatowej, EW nadal sobie będzie żyło i będzie można pisać opowiadania, a na EW Plus będziemy sobie urządzać party, przygody itd. Będzie to polegało na zasadzie czatów jakie robiliśmy na urodziny watahy, kto był ten wie ;)
Będzie można być postacią jaką się chcę, daty gry będziemy sobie ustalać i w miarę waszego czasu będziemy się cieszyć rozgrywką.
W razie pytań zadawajcie je w komentarzach lub wysyłajcie na moje howrse. Mogę zrobić osobny post jeszcze do tego jak chcecie.

Sprawa trzecia:
Proszę, aby osóbki które chcą zostać na EW podpisały się tutaj, pod tym postem. Napiszcie w komentarzach nazwę z czatu i imiona waszych postaci. Tak, to czystka. Czas jest do 30 października albo do 10 listopada.

Sprawa czwarta:
W kolumnie bloga, nad aktualnościami macie sondę. Proszę o zagłosowanie! C:

Sprawa piąta:
Wiem, że mówiłam o aktualizacji, królestwach itd., ale jak napisałam - brak mi na razie czasu. Na dzień obecny, cały mój miesiąc zagospodarowany jest na sprawdziany i inne cholerstwa(nauczyciele już na początku września powpisywali mi to wszystko ;-;). Wybaczcie...


Pozdrowionka dla wszystkich
~ America

Od Alcaliego do Proserpine

Data:
27 września 2017
Komenatrze:
Brak komentarzy
- Alcali, przestań.- powiedziała cicho Elentiya, gdy kopnąłem już przytomnego mężczyznę. Wymierzyłem mu jeszcze jednego kopniaka w głowę, nie będzie nic pamiętał- wystarczy wmówić, że to Melairene. Ona wiedziała za dużo, a za duża wiedza oznacza kłopoty.
- Proszę. Zostaw go już.- białowłosa złapała mnie za rękę. Spojrzałem na nią przelotnie i podniosłem ciało białowłosego, łapiąc go za gardło.- Stój! Przestań!
Przewróciłem oczami, zabicie tego łajdaka nie będzie na miejscu. Miała pod tym w zględem całkowitą rację, lecz raczej nie robiła tego ze względu na mnie. Rzuciłem go więc na ziemię.
- Anach kyree.- wydusiłem przez zęby. Było to typowe przekleństwo w naszym języku, równoznaczne z tutejszym łajdakiem. Obróciłem się następnie w stronę Elentiyi i wyciągnąłem rękę w jej kierunku. Dziewczyna skuliła się delikatnie, a gdy tylko otarłem jej łzę z policzka, jej oczy wyrażały zdumienie.
- A więc...- zacząłem.- Bądź tak uprzejma i spróbuj przemyśleć następujący problem - na co by się zdało twoje dobro, gdyby nie istniało zło, i jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić całą kulę ziemską, usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję, żeby się napawać niezmąconą światłością? Jesteś głupia. Zło musi istnieć i choćbyś chciała, nie zatrzymasz jego czynów.- uśmiechnąłem się jadowicie.
Spojrzałem w ciemną noc, oświetloną jedynie światłem księżyca. Nagle na horyzoncie pojawiły się steki, a może i nawet tysiące czerwonych punktów, powietrze nasycił mocny zapach, przypominający dym, a nawet z takiej odległości słychać było trzepot skrzydeł.
- Alcali? To ty?- zapytała Elentiya.
- Niestety nie.- powiedziałem.- Idź do środka i ostrzeż wszystkich. Sojusz ma być podpisany, muszę znać skład i układ ich armii.- popchnąłem dziewczynę w stronę wejścia do sali. Białowłosa ruszyła przed siebie, a ja na wszelki wypadek wyciągnąłem sztylet, otoczony czarnym blaskiem.

Proserpine?

.:AKTUALNOŚĆI:.

Nowa aktualizacja watahy będzie już niedługo :D Encyklopedia już prawie zapełniona, poczekajcie jeszcze troszkę! ~ Amera

Od teraz można być człowiekiem! Zapraszamy do wysyłania zdjęć lub artów twojej postaci jako człowieka.

.:TOPKA:.

© 2017 Eternal Wolves.
All rights reserved.
Design by Agata.